Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 17:35

Hrabia Monte Christo. 104. Cmentarz Pere - Lachaise

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 32 wyników dla "Monte Christo"

Był to Monte Christo.

Monte Christo patrzył tylko na ów cień, którego poza nim nikt niemal nie zauważył.

Monte Christo nic nie słyszał, na nic nie patrzył, a właściwie patrzył, ale tylko na Morella.

Nic mi o tym nie wiadomo, odparł Monte Christo nieuważnie, nie patrząc komu odpowiada, zajęty był bowiem czuwaniem nad Morelem.

Monte Christo ukrył się w zaroślach i zza szerokiego grobu śledził Morela.

Gdy zwrócił spojrzenie w inną stronę, Monte Christo niepostrzeżenie zbliżył się do niego, o jakie dziesięć kroków młodzieniec ukląkł.

Monte Christo spodziewał się wybuchu, wyrzutów, oskarżeń.

Wszyscy w rodzinie Morelów cieszyli się za każdym razem, gdy Monte Christo pojawiał się na ulicy Meslej.

Monte Christo wbiegł szybko na drugie piętro, stanął i zaczął nasłuchiwać.

Monte Christo zadrżał, ale jako że zdecydował się zawsze w jednej chwili, uderzył łokciem w szybę i szyba rozprysła się na kawałki.

Do diabła, to wina twoich służących, rzekł Monte Christo rozcierając sobie łokieć.

Monte Christo podszedł nieco do przodu.

– powtórzył Monte Christo, wlepiając z niego wzrok tak przenikliwy, że aż męcący.

Kochany przyjacielu, rzekł Monte Christo z niewysłowioną czułością, niech mnie Pan zostawi.

Ale Monte Christo przewidział to i uprzedził Maksymiliana, chwytając go za rękę i wężąc przegub jego dłoni w stalowym uścisku.

Tak, odparł Monte Christotonem, który dość szczególnie kontrastował ze wzburzeniem młodego człowieka.

Ale skoro posuwasz się pan do tego stopnia, skoro napadasz mnie aż w tym pokoju, w którym ukryłem się jak w grobie, skoro znów obracasz mi nóż w ranie, choć myślałem, że już żadnej męczarni nie można mi zadać, to hrabio de monte christo, mniemany mój dobroczyńco.

Hrabio de Monte Christo.

Monte Christo zbladł jak ściana, ale z oczu trysnęły mu błyskawice.

powtórzył Monte Christo.

I Monte Christo, majestatyczny, wspaniały, odmieniony, skrzyżował ramiona i podszedł do dygoczącego młodzieńca, który cofnął się, ulegając nadludzkiej potędze tego człowieka.

Monte Christo chciał rzucić się za nim, ale Maksymilian przytrzymywał drzwi ze wszystkich sił.

Monte Christo skinął głową.

Dziecko, odparł rumieniąc się Monte Christo, proszę, zwróć mi teraz tę sakiewkę.

Zgadłaś pani, uśmiechnął się Monte Christo.

Zapowiadając rychły wyjazd, Monte Christo nie spuszczał z oka Morella i spostrzegł, że gdy mówił opuszczę ten kraj, nie wyrwało to Morella z letargu.

Posłuchaj mnie przyjacielu, rzekł Monte Christo, a w jego głosie brzmiała taka sama melancholia.

Popatrz na mnie, Maksymilianie, rzekł Monte Christo przybierając uroczysty ton, dzięki któremu to, co mówił, wywierało tak wielkie, przekonywujące wrażenie.

I cóż ja ci mam powiedzieć, podjął Monte Christo.

Czy ty wiesz, co może Hrabia de Monte Christo?

— Nie przyrzekam, ale przysięgam — rzekł Monte Christo, wznosząc rękę.

Monte Christo przyciągnął go do siebie i długo tulił w objęciach.