Mentionsy
ORMO
21 lutego 1946 roku powołana została ORMO - Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej. O zadaniach tej formacji oraz jak zapisała się ona w historii opowiada Wojciech Kosiewicz z IPN w Olsztynie.
Przygotował Mirosław Sochacki.
Szukaj w treści odcinka
Choć w czasie PRL-u krążyły o nich dowcipy, to nie do śmiechu było społeczeństwu pilnowanemu przez ormowców wespół z milicjantami.
ORMO.
Sformowane na podstawie manifestu PKWN 7 października 1944 r. oddziały MO podporządkowane resortowi bezpieczeństwa publicznego często nie spełniały powierzonej im roli.
Trwała walka o kształt Polski i wówczas wszystko wydawało się możliwe.
Z pomocą w utrwalaniu Nowego Ładu miała więc przyjść specjalna formacja.
W związku z koniecznością wzmożenia walki z bandytyzmem, rabunkami i innego rodzaju przestępstwami oraz wzmocnienia ochrony spokoju i porządku publicznego, Rada Ministrów poleca ministrowi bezpieczeństwa publicznego zorganizowanie przy Milicji Obywatelskiej Ochotniczych Oddziałów Rezerwy Milicji Obywatelskiej.
Wedle ustawy ORMO miało wzmocnić szeregi milicji obywatelskiej przy zwalczaniu, jak to określono, bandytyzmu oraz szkolić rezerwy dla uzupełniania szeregów samego MO.
We wrześniu 65 roku Komenda Miejska Milicji Obywatelskiej w Olsztynie wystosowała pismo do podległych jej posterunków z zapytaniem o ormowców działających w organizacji na początku jej istnienia.
Do organizacji ORMO wstąpiłem w 1946 roku.
Działalność moja obejmowała wszystkie służby wynikające z rozkazów przełożonych w owym czasie.
Pod hasłem walki z bandytyzmem wspierała ich Milicja Obywatelska oraz dopiero co powołane do życia ORMO.
O początkach tej formacji i panującej wówczas atmosferze napisał kolejny jej członek o pseudonimie Bocheń z położonego w Olsztyńskiem Pawłowa.
W odręcznie spisanych wspomnieniach Ormowca na 30-lecie PRL-u czytamy.
Na każdym kroku już za samą przynależność do Ormo, MO, UBP czy PPR groziła bandycka kula.
A przecież duma rozpierała człowieka, że może z bronią w ręku zwykły robotnik, chłop i inteligent bronić interesów chłopa, robotnika, zakładów pracy, szkoły, wsi i miasta.
Wspomniany przez Ormowca ziemianin był barwną postacią i w jego życiu prywatnym nie brakowało skandali.
Po II wojnie światowej za targi z takim burżujem i to uwypuklone w życiorysie mogły tylko przysłużyć się w robieniu kariery.
Wraz z powstaniem ORMO utworzono Straż Obywatelską.
Przy założeniu, że ORMO miało być główną i ściśle współpracującą siłą z aparatem bezpieczeństwa.
W sprawie tej można snuć jedynie przypuszczenia.
Straż Obywatelska, która powstała na mocy dekretu z 1 marca 1946 roku, objęła działaniem tylko ziemie odzyskane.
ORMO zostało powołane do spraw politycznych, zabezpieczało referendum w 1946 roku oraz wybory do Sejmu Ustawodawczego w 1947.
Tak jak ORMO współpracowała z MO, ale podlegała starostom.
Był to więc swego rodzaju organ samorządowy.
Strażnicy mogli legitymować oraz zatrzymywać podejrzane osoby.
Co warto podkreślić, mogli używać broni palnej.
Zresztą, w odróżnieniu od ORMO, jej funkcjonariusze nie byli wolontariuszami, a etatowymi pracownikami.
Została ona wchłonięta przez Straż Przemysłową oraz ORMO, które istniało do końca PRL-u.
Ormowców szkolono podobnie jak milicjantów.
Zresztą służbę mogli pełnić tylko przy ich boku.
Nie brakowało jednak wyjątków, kiedy poruszali się samodzielnie.
Czego nie mogli więc ormowcy?
Nie mogli samodzielnie aresztować, przeprowadzać rewizji oraz sporządzać protokołów.
Rozróżnić ich można było między innymi po biało-czerwonych opaskach noszonych na lewym ramieniu.
Widniała na nich pieczęć MO oraz numer funkcjonariusza.
Oddziały ORMO funkcjonowały przy komendach wojewódzkich oraz powiatowych i miejskich Milicji Obywatelskiej.
Jeżeli chodzi o najniższy szczebel, istniały także przy komisariatach i posterunkach MO.
Ormowcy mieli np.
zbierać informacje przydatne w pracy śledczej MO, a o wynikach ich służby komendanci poszczególnych jednostek milicji sporządzali miesięczne meldunki.
W mieście Ormowiec miał przede wszystkim walczyć na terenie swojego zakładu pracy ze szkodnictwem, marnotrawstwem i sabotażem, ze spekulacją, wrogą propagandą i kradzieżami.
Jego obowiązkiem było powiadamiać MO i organy bezpieczeństwa publicznego o faktach w środowisku pracy godzących w produkcję dyscyplinę pracy, wypełnianie planów, udzielać pomocy przy ochronie obiektów państwowych i akcjach przeciwpożarowych.
Członkowie ORMO na wsi mieli za zadanie pomagać MO w ochronie państwowych gospodarstw rolnych, obiektów współdzielczych i państwowych, udzielać pomocy mało i średnio rolnym chłopom w walce z kółakami, współpracować z Ochotniczą Strażą Pożarną, brać udział w walce z bandytyzmem, sabotażem, kradzieżami i szeptaną propagandą.
Osoba, która wstępowała w szeregi ORMO przechodziła wstępne przeszkolenie z przepisów o tajemnicy państwowej i służbowej, a także z użycia broni.
Po zdaniu egzaminu ORMowiec składał przyrzeczenie i otrzymywał legitymację.
Opisując służbę w ORMO wypada wspomnieć, kto wstępował w jej szeregi.
Nie przyjmowano byłych członków Armii Krajowej, Armii Andersa czy generała Maczka.
Nie przyjmowano także osób, które pełniły służbę w przedwojennej policji czy wojsku.
Swego rodzaju portret ormowca w artykule Sprawa kapitana Leona Stępnia zarysował Karol Sacewicz.
Opisywany kapitan był komendantem wojewódzkim ORMO w Olsztynie i jednocześnie zastępcą komendanta wojewódzkiego MO.
Następnie od 5 września 1946 roku został przyjęty w szeregi MO.
Aby kilkanaście dni później złożyć podanie o umożliwienie mu objęcia stanowiska wojewódzkiego komendanta ORMO.
Otóż miał zgłosić nadużycia finansowe w ORMO.
Do wszystkiego dochodziło publiczne ośmieszanie szeregowego pracownika ORMO.
W toku sprawy komendant Stępień w 1950 roku został zwolniony z zajmowanego stanowiska i przeniesiony do rezerw MO.
XX wieku objęły również ORMO.
W omawianym czasie ORMO nie miało najlepszej opinii, również w szeregach samej partii.
Komenda Główna MO w całym kraju przeprowadziła wówczas weryfikację członków.
Szeregi ORMO musiało opuścić wówczas ponad 20 tysięcy członków.
Apogeum działań ORMO przypadło na drugą połowę lat 60.
Obok umacniania poszanowania zasad współżycia społecznego w jednym z punktów znalazły się treści o współdziałaniu z organami obrony terytorialnej oraz z organizacjami społecznymi w rozwijaniu powszechnej samoobrony.
Akt ten nadał ORMO szersze uprawnienia i kompetencje, między innymi prawo do stosowania środków przymusu bezpośredniego, a podczas wykonywania obowiązków służbowych ochronę prawną, jaka przysługiwała milicjantom.
Nowością było wprowadzenie wymogu posiadania odpowiednich kwalifikacji do pełnienia służby w grupach specjalistycznych.
Wówczas to ormowcy byli systematycznie kierowani do operacji pacyfikacyjnych.
Konkretnie 8 marca wspomnianego roku oddziały ZOMO, ORMO i tzw.
Stąd skrót ORMO w społeczeństwie często tłumaczono na... Oni również mogą obić.
Użycie oddziałów ORMO wobec demonstrujących studentów wywołało powszechne wzburzenie społeczne.
Nie wdając się więc w ocenę moralną działań ormowców, która jest jednoznacznie negatywna, należy stwierdzić, że oddziały ORMO w ogóle nie były przygotowane do tego typu interwencji.
Wydarzenia grudnia 1970 roku zastały oddziały ORMO również nieprzygotowane do umiejętnego rozpraszania tłumów.
Stąd dowodzący akcjami w Gdyni, Gdańsku czy Szczecinie, zamiast skierować ormo na ulice miast, posłali je przede wszystkim do ochrony zakładów pracy oraz obiektów użyteczności publicznej.
W Elblągu sytuacja wyglądała inaczej i tutaj ormowcy tłumili zamieszki na ulicach.
Huliganów już setka, może więcej.
Ja i moi koledzy byliśmy blisko wydarzeń grudniowych.
Jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego kierownictwo MSW i Komendy Głównej MO usiłowało wypracować nową koncepcję funkcjonowania ORMO.
Na wypadek działań MO w sytuacjach szczególnych miano zaangażować ponad 28 tysięcy ORM-owców.
W pierwszych dniach stanu wojennego oddziały ORMO wykorzystano między innymi we wspomnianym Elblągu 18 grudnia 1981 roku.
Zadania ORMO na lata 83-85 zatytułowano niemal poetycko – Krajobraz po bitwie.
Kierunki rozwoju obejmowały rozbudowę jednostek oraz współpracę z MO w akcjach milicyjnych pod nazwami Spokój oraz Porządek.
W marcu 1983 roku w Gazecie Olsztyńskiej ukazał się artykuł pod wymownym tytułem W służbie mieszkańców.
To członkowie ORMO czuwają nad ładem i porządkiem w swoim osiedlu.
Na tę służbę społeczną, tak istotną dla mieszkańców Olsztyna, ormowcy poświęcają wyłącznie swój wolny czas.
Czytając dziś ten pian na cześć ormowców, zapewne niejeden przeciera oczy ze zdumienia i zarazem uśmiecha się pod nosem.
Wówczas w Olsztynie w szeregach ORMO służyło 571 osób, w tym 63 kobiety.
Przyczynkiem do napisania tekstu o ormo w Gazecie Olsztyńskiej była 37. rocznica powstania tej formacji.
Gratulowano ormowcom, ale i, wypada powiedzieć z przekąsem, dobrze zaopiekowani mieszkańcy również nie pozostali dłużni.
Henryk Walenda, przewodniczący Komitetu Samorządu Mieszkańców Osiedla Zatorze, przekazał Franciszkowi Roszkowskiemu, komendantowi osiedlowej placówki ORMO nr 7, dyplom i odznakę zasłużony dla Osiedla Zatorze za działalność w ochronie ładu i porządku na Zatorzu.
ORMOWCA miało więc charakteryzować zaangażowanie społeczne.
No dobrze, ale czy ormowcy, przed którymi stawiano cele, powiedzmy to pedagogiczne, sami uczestniczyli w kulturze, czy chociażby czytali książki?
ORMO zostało zlikwidowane ustawą z dnia 23 listopada 1989 roku.
Zarejestrowano je na miesiąc przed likwidacją ORMO.
Na początku 1990 roku nowo powstałe stowarzyszenie miało kilkadziesiąt placówek rozsianych po Polsce i skupiało 5,5 tysiąca byłych ormowców.
Tomasz Pączek w tekście o ORMO napisał.
Obejście ustawy o likwidacji ORMO polegało na tym, że de facto stowarzyszenie stało się sukcesorem rozwiązanej organizacji.
Przejęło lokale oraz mienie po ORMO, a także zawarło porozumienie z MSW dotyczące przyznania koncesji na handel materiałami wybuchowymi oraz bronią.
Jak widać ormowcy całkiem nieźle odnaleźli się w nowej rzeczywistości politycznej III RP.
Ostatnie odcinki
-
Kłamstwo katyńskie | Podcast historyczny Radia ...
15.04.2026 10:28
-
Wielkanoc w PRL | Podcast historyczny Radia Ols...
15.04.2026 09:33
-
Gwiezdne Wojny | Podcast historyczny Radia Olsztyn
15.04.2026 08:22
-
Narodziny TVP | Podcast historyczny Radia Olsztyn
24.03.2026 13:10
-
Kryzys gospodarczy u schyłku PRL | Podcast hist...
23.03.2026 10:58
-
ORMO
10.03.2026 10:41
-
Powrót wawelskich skarbów
10.03.2026 10:35
-
Komputery w PRL
10.03.2026 10:20
-
Powojenny transport kołowy
10.03.2026 10:03
-
Życie codzienne po odzyskaniu niepodległości
10.03.2026 09:45