Mentionsy

Historia w Radiu Olsztyn
Historia w Radiu Olsztyn
04.11.2025 11:06

Dowódcy AK w niemieckiej niewoli

Kulisy kapitulacji Powstania Warszawskiego i losy dowódców Armii Krajowej po zakończeniu walk w Warszawie 2 października 1944 roku.

Opowiada dr Waldemar Brenda z IPN w Olsztynie.

Przygotował Mirosław Sochacki.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 84 wyników dla "AK"

Po 63 dniach walk dla cywilnych warszawiaków rozpoczyna się tragedia wysiedlenia.

Dowódcy AK w niemieckiej niewoli.

Gdy jednak w rękach powstańców pozostała tylko jedna dzielnica, Śródmieście, przeważył rachunek zysków i strat.

28 września 1944 roku dowódca AK, generał Tadeusz Komorowski-Bur, podjął decyzję o rozpoczęciu negocjacji z Niemcami.

Niemcy proponowali Polakom kapitulację w drugiej połowie sierpnia i potem na początku września.

Z naszej strony prowadzili te rokowania wysłannicy Komendy Głównej AK, podpułkownik Franciszek Herman i kapitan Alfred Korczyński .

Obok ewakuacji cywilnej ludności Warszawy podjęto także kwestię ewakuacji ciężko rannych żołnierzy polskich oraz wydania pozostających w niewoli rannych Niemców.

Co zaskakujące, wtedy właśnie Sowieci uruchomili działania wojenne na kierunku Pragi.

Zgodzili się także, aby po ich stronie frontu lądowały samoloty alianckie, które nad Warszawą zrzucały zaopatrzenie.

Jak można sądzić, wszystko po to, aby zachęcić dowództwo powstania do trwania w oporze.

W takich okolicznościach w polskim dowództwie zapadły odpowiednie decyzje.

Jednym z nich był szef oddziału drugiego Komendy Głównej AK, pułkownik Kazimierz Iranek Osmecki-Heller.

Oprócz mnie podpułkownik Zyndram, czyli Zygmunt Dobrowolski, podpułkownik Bogusławski, Franciszek Herman i kapitan Sas, Alfred Korczyński jako tłumacz.

Antoni Chruściel, dowódca garnizonu warszawskiego AK.

Tadeuszem Pełczyńskim, szefem sztabu Komendy Głównej AK.

Było to uczucie, jakiegom w życiu nie doznał.

Fondenbach miał wprawdzie polskie korzenie, ale prezentował się jak typowy pruski generał, wspominał Osmecki.

W średnim wieku, szpakowaty, krótko ostrzyżony, wysoki, barczysty, w okularach, w złoconej oprawie.

Po przeczytaniu pisma dotyczącego negocjacji przedstawionego przez stronę polską, Bach wyraźnie podniecony wstał i z przejęciem, starając się nadać chwili jak najbardziej uroczysty charakter, rozpoczął przemowę.

Jednak za tą kurtuazją i demonstracyjnie okazywanym respektem skrywał się konkretny zamiar – doprowadzić do możliwie najszybszej kapitulacji powstańców.

Ale swym generalskim szarmem Niemiec próbował także stworzyć atmosferę do dalszych rozmów, które sprawiłyby, że powstańcze złożenie broni objęłoby wszystkie siły AK w okupowanym kraju.

W trakcie rozpoczętych 1 października 1944 roku rozmów dotyczących kapitulacji Powstania Warszawskiego polscy przedstawiciele obawiali się militarnych i politycznych pułapek, odrzucali więc żądania jak najszybszego złożenia broni czy amunicji,

Uzyskali ustępstwo Niemców w zakresie równego traktowania jako kombatantów i jeńców wojennych, także żołnierzy tych formacji powstańczych, które nie były powiązane z AK.

Do umowy na żądanie strony polskiej wprowadzono zapis o humanitarnym traktowaniu ludności cywilnej, choć Niemcy zastrzegli, że wszyscy mieszkańcy Warszawy będą wywiezieni z miasta.

Z kolei Niemcy w trakcie negocjacji obawiali się, czy aby na pewno generał Tadeusz Komorowski-Bur, który wedle podsłuchanych informacji radiowych nadawanych z Londynu właśnie został naczelnym wodzem, uda się do niewoli, czy też będzie próbował ukryć się wśród cywilów i po wyjściu z Warszawy kontynuować walkę.

Bach z zainteresowaniem zapytywał, jak generał Burr przyjął jego zaproszenie.

Nie skorzysta jednak z niego, gdyż ma wiele czynności służbowych, a przy tym nie chce opuścić żołnierzy.

W końcu jednak udało się dojść do porozumienia i 2 października około godziny 20 dokumenty zostały podpisane.

Generał Komorowski postanowił jednak przybyć do von dem Bacha.

Jak sam Burr wspominał w książce pod tytułem Armia Podziemna, chciałem nakłonić von dem Bacha do poniechania ewakuacji ludności cywilnej z Warszawy.

Po powrocie generała Komorowskiego ze Żarowa do Warszawy spotkał się z nim przewodniczący Rady Jedności Narodowej Kazimierz Puzak, pseudonim Bazylii.

Puzak nie poszedł do niemieckiej niewoli, ale wkrótce potem został aresztowany przez Sowietów,

I stanął przed Moskiewskim Sądem wraz z piętnastoma innymi przywódcami Polski Podziemnej, w tym z następcą Komorowskiego na stanowisku dowódcy AK, generałem Leopoldem Okulickim Niedźwiadkiem.

Niedźwiadek zginął w sowieckiej turmie, a Pużak, choć wrócił do Polski, i tak zakończył życie w komunistycznym więzieniu.

Niemieckiego obozu postanowił także uniknąć Stefan Korboński, Nowak z Delegatury Rządu na Kraj.

O kilkadziesiąt metrów stali nieruchomi Niemcy z karabinami, przyglądając się spokojnie głębokim szeregu maka.

Patrzyłem ze wzruszeniem na setki młodych chłopców i dziewcząt, kroczących sprawnie, z jakimś kamiennym spokojem na twarzach.

Generał Tadeusz Pełczyński Grzegorz był szefem sztabu w Komendzie Głównej AK.

Pozostawił po sobie dziennik czynności szefa sztabu, w którym możemy znaleźć bardzo lakoniczne, ale niezwykle ciekawe wzmianki dotyczące interesującego nas okresu.

Odjazd przez Łowicz, Kutno, Toruń, Olsztyn, Angerburg, czyli w Węgorzewo, do stacji Kruklanken, mowa o Kruklankach, skąd około 19.00 samochodami do baraków SS.

Kilkudziesięciu uzbrojonych żołnierzy SS otoczyło grupkę dwudziestu bezbronnych i bardzo zmęczonych Polaków.

Przewieziono nas samochodami do obozu Waffen-SS, gdzie pomieszczeni zostaliśmy w czystym i schludnym baraku przeznaczonym dla oficerów.

Rysując taki niemal sielankowy obraz jenieckich losów dowódców AK, Niemiec chciał też zyskać przychylność prokuratora komunistycznego państwa, które już wtedy prowadziło politykę przeciwstawiania złych przywódców Polski Podziemnej tragicznemu losowi zmanipulowanych konspiracyjnych dołów.

Jak twierdził niemiecki generał, po dotarciu na miejsce w Prusach Wschodnich polscy jeńcy zamieszkali w jednym z moich baraków dla oficerów niemieckich.

Rozmieszczeni byli w ten sposób, że jeden pokój zajmowany był nie więcej jak przez dwóch.

Otrzymywali jedzenie takie samo jak moi oficerowie.

Jakimś nieznanym urzędnikiem III Rzeszy?

A przy okazji jego wizyty po raz kolejny można było zadać pytania o ewentualność dalszych rozmów, tym razem o charakterze politycznym.

Polityczne sondaże prowadzone przez Fondę Bacha wydają się najbardziej istotne dla zrozumienia tego zaskakującego dla polskich oficerów kurtuazyjnego zachowania Niemców.

Przedstawiciele III Rzeszy szukali zapewne sposobu, aby dobrymi warunkami zmiękczyć Polaków.

W 1954 roku na antenie Radia Wolna Europa w rozmowie z Janem Nowakiem-Jeziorańskim generał Tadeusz Komorowski mówił.

Armia Podziemna, przy czym z kontekstu wynika, że tego typu rozmowy miały miejsce także podczas pobytu w Prusach Wschodnich.

Vondenbach się jednak więcej nie pokazał.

Zaprowadzili mnie do sąsiedniego baraku, gdzie czekał na mnie jakiś major z głównej kwatery i podpułkownik z oznakami Służby Bezpieczeństwa.

Jak się okazało, chodziło o wyjaśnienie, czy podpisana przeze mnie umowa kapitulacyjna dotyczyła tylko oddziałów AK w Warszawie, czy też całości Sił Armii Krajowej.

W międzyczasie obaj oficerowie niemieccy, wdawszy się ze mną w rozmowę, starali się mnie przekonać o konieczności zaprzestania na wszystkich terenach walki AK z Niemcami.

Gdy mimo ich przekonywań stałem twardo na stanowisku, że zawarta umowa kapitulacyjna obowiązuje tylko te oddziały, które walczyły w Warszawie, zaproponowali mi, abym wydał rozkaz do wszystkich oddziałów AK, aby zaprzestały walki i zawarły ciche zawieszenie broni.

Odpowiedziałem, że rozkazu takiego nie wydam, a nawet gdybym wydał, nie zostałby on wykonany, bo wszyscy wiedzą, że jestem w niewoli i byliby przekonani, że zrobiłem to pod przymusem.

A więc jednak zawieziono generała Bohra do Berlina na spotkanie z Himmlerem.

Ale w trakcie oczekiwania nastąpił aliancki nalot i w konsekwencji planowana rozmowa się nie odbyła.

Jednak za każdym razem niemieckie starania kończyły się fiaskiem.

Wiele wskazuje, że tak właśnie było i dlatego, mimo iż Niemcy podejmowali wciąż takie próby, nie mogli się zdecydować na podniesienie poziomu tych negocjacji na wyższy szczebel decyzyjny.

Nie można wszakże odrzucić jeszcze jednej przyczyny, wcale nie wykluczającej pierwszej.

Po prostu po stronie niemieckiej nie było jednoznacznie wypracowanego stanowiska co do ewentualnego porozumienia z Polakami.

Czy naprawdę wierzyli, że w ostatnich miesiącach wojny, którą bezwzględnie przegrywali po pięcioletniej okrutnej okupacji, po dokonaniu tak straszliwych rzezi na podporządkowanym polskim terytorium,

Ktokolwiek podejmie z nimi poważne rozmowy o charakterze politycznym.

Po krótkim pobycie w Berlinie generała Tadeusza Bora Komorowskiego oraz towarzyszących mu oficerów Komendy Głównej AK Niemcy wywieźli do obozu jenieckiego w Langwasser koło Norymbergi.

Warunki panujące w nowym miejscu tym razem dalekie były od komfortowych, zakładając, że zgodnie z zeznaniami von den Bacha w taki przetrzymywano Polaków na terenie Prus Wschodnich.

Przede wszystkim Niemcy izolowali polskich oficerów od jakichkolwiek kontaktów z innymi jeńcami i bardzo dokładnie kontrolowali uwięzionych.

Barak postawiony był na wysokich słupach, aby uniemożliwić zrobienie podkopu.

Kilkakrotnie przeprowadzano rewizję rzeczy osobistych jeńców.

Warunki pobytu pozostawały jednak fatalne.

Barak był wyziębiony.

W tym czasie doszło do kolejnych prób przeciągnięcia Bohra do współpracy z Niemcami przeciwko Sowietom oraz wizyt różnych niemieckich oficerów wysokich rangą, także z Abwery.

Przy okazji generał Bur Komorowski uzyskał pośrednią informację o losie swego poprzednika na stanowisku dowódcy AK generała Stefana Roweckiego Grota.

Nieoczekiwanie 5 lutego 1945 roku nakazano oficerom spakować skromny dobytek.

Zostali przewiezieni do flagów Koldic w Saksonii.

Mieścił się w Starym Zamku, gdzie przetrzymywano kilkuset jeńców kategorii prominent, czyli znakomitości.

Tam właśnie trafili polscy oficerowie, jak się wkrótce miało okazać, nienadługo.

Na Beny był to obóz, z którym już od 1941 roku utrzymywała kontakt specjalna komórka Komendy Głównej ZWZ AK, odpowiedzialna za łączność z polskimi jeńcami przebywającymi w Niemczech.

Nie wiemy jednak, czy podczas pobytu w Oflagu, Burr nawiązał kontakt z polskimi konspiratorami.

Wiadomo natomiast o takich kontaktach z Anglikami.

Skoldic w nocy na 13 kwietnia 1945 roku po raz kolejny zabrano Komorowskiego wraz z kilkoma znakomitościami, w tym pięcioma generałami.

Byli to Antoni Chróściel-Monter, Tadeusz Pełczyński-Grzegorz, Albinsz Kroczyński-Łaszcz, Kazimierz Sawicki-Sawa i Tadeusz Kosakowski-Krystynek.

Ostatnie odcinki