Mentionsy

Gwiazdowski mówi Interii
Gwiazdowski mówi Interii
14.10.2025 05:41

Gwiazdowski mówi Interii. Minister szykuje ustawę. Nowy etap "przywracania praworządności"?

Robert Gwiazdowski w najnowszym odcinku video podcastu "Gwiazdowski mówi Interii" stwierdza, że w Polsce od lat nie ma praworządności, a kolejne rządy - niezależnie od barw politycznych – traktują prawo instrumentalnie. - Nie można przywrócić praworządności, bo nie można przywrócić czegoś, czego nigdy nie było - stwierdza, komentując zapowiedzi ministra Żurka.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 94 wyników dla "PO"

Z tym, że ja uparcie powtarzam od lat, że nie można przywrócić w Polsce praworządności, bo nie można przywrócić czegoś, czego nigdy nie było.

Zapraszam do swojego podcastu.

A w Polsce od lat nie ma praworządności w takim znaczeniu, jakie filozofia prawa pojęciu temu nadaje.

No chyba, że niektórzy filozofowie prawa z polskich uczelni, którzy są wzmożonymi aktywistami politycznymi, to oni mają swoją definicję praworządności.

Rozwiązania prawne, ustawy, rozporządzenia wprowadzają ci, za którymi oni głosowali.

Po 1989 roku, proszę Państwa, nie było praworządności w Polsce, bo jej nie przywrócono.

Po 1939.

Niestety, jak wspomniałem, po 1989 roku nie zrobiliśmy z tym niczego.

No i jeszcze od początku z sądami były problemy.

Element od czasów rządów PiS, że mamy kłopot z sędziami.

Bo pamiętajcie Państwo, że w 1989 roku mieliśmy sytuację podobną.

Tam wtedy też sędziowie ze starego komunistycznego systemu znaleźli się w tym nowym postkomunistycznym.

Pan minister Żurek w drodze rozporządzenia zmienił ustawę dotyczącą powoływania składów sędziowskich.

W sprawach, w których składy mają być trójkowe, tylko sędzia referent będzie losowany, a dwóch pozostałych będzie wyznaczany.

No to mówiłem, pisałem, że dobrze by było znać algorytm, a jeszcze ważniejsze jest to, jaka jest pula, z której się losuje, a nie tylko mechanizm, przy pomocy którego tych sędziów się losuje.

Ponoć

Ponoć kilka razy wpisywano nazwiska tych samych sędziów, żeby ten ziomrolotek mógł wylosować właściwych.

Ale wszystko ponoć.

To powinno być naprawdę transparentne.

Powinien być publiczny.

Nie ma najmniejszego powodu, żeby go przed obywatelami ukrywać.

No ale ustawy rozporządzeniem zmienia się rzeczywiście i nie da.

Pojawia się drugi element walki o praworządność, bo minister Żurek zapowiedział również nową ustawę.

Oczywiście prezydent Nawrocki o tym systemie wyznaczania sędziów z pominięciem losowania już się wypowiedział bardzo krytycznie, więc prawdopodobnie tą nową ustawę o przywróceniu praworządności

No bo jeżeli ta ustawa będzie wyglądała tak, jak zapowiada minister Żurek i niektórzy jego zwolennicy, to ja się wcale nie dziwię, że pan prezydent ją zaawetuje.

Muszę tu posypać...

Głowę popiołem, mówiąc w przenośni, bo nie byłem na wyborach prezydenckich, nie głosowałem na pana prezydenta, bo ja nie lubię ani PO, ani PiSu, ale muszę powiedzieć, że chyba dobrze się stało, że jednak weźcie wybrali pana prezydenta Nawrockiego na prezydenta.

Który powiedział, że jak prezydent, aczkolwiek nie użył tego określenia, bo nie przechodzi niczym przez gardło mówienie o Nawrockim pan prezydent, rzucają jakimiś inwektywami.

No to trzeba będzie rządzić przy mocy tej ustawy bez podpisu prezydenta.

I tu otworzyło się jeszcze jedno poletko, proszę Państwa, no bo Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych 24 września wydała uchwałę siódemkową, którą wpisała do Księgi Zasad Prawnych.

I rozległ się entuzjazm zwolenników tego sposobu myślenia.

W jednym z portali przeczytałem.

Jej skutkiem powinno być zamknięcie na kłódkę Izby Kontroli Nadzwyczajnej Spraw Publicznych, która jest po prostu nielegalna, a pracujący w niej neosędziowie powinni przestać wydawać wyroki, bo nie mają żadnego znaczenia, tylko szkodzą obywatelom.

Więc jak on nie podpisze tej ustawy przywracającej praworządność, co to ją minister Żurek właśnie przygotował, to nie ma najmniejszego znaczenia.

No bo skoro nie ma prezydenta, no to podpis pod ustawami jest niepotrzebny.

Ja bym tylko zwrócił uwagę, że artykuł 25 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 roku stanowi, że do właściwości Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych należą sprawy z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Sędziowie orzekają na podstawie konstytucji i ustaw, a nie samych ustaw.

Tylko, że przez wiele, wiele lat jakby nie chcieli do tej Konstytucji nawiązywać i na jej podstawie orzekać, zwłaszcza w sprawach dotyczących praw i wolności obywatelskich.

Teraz się wzięli za orzekanie bezpośrednio na podstawie Konstytucji w sprawach swoich własnych.

Ale jak jesteśmy przy orzekaniu bezpośrednio na podstawie Konstytucji, no to w Konstytucji nie jest napisane to, co sędziowie z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wywiedli z tej Konstytucji.

Bo oni tę swoją uchwałę podjęli na podstawie swojej wykładni przepisów konstytucji.

Mówiliśmy o tym już wielokrotnie, powtórzę jeszcze raz.

Konstytucja milczy na temat tego, kto powołuje do Krajowej Rady Sądownictwa sędziów spośród sędziów.

Jest napisane, że Sejm powołuje ich czterech spośród posłów, że Senat powołuje ich dwóch spośród senatorów.

A kto powołuje tych piętnastu spośród sędziów w Konstytucji napisane nie jest.

Więc Izba Pracy i Ubezpieczeń Sądu Najwyższego, podejmując swoją słynną już uchwałę, nie orzekała bezpośrednio na podstawie Konstytucji, tylko na podstawie swojej interpretacji słów zawartych w tej Konstytucji Politycznej.

Jak pisze gdzieś w mediach społecznościowych jakiś złośliwy komentarz pod adresem przywracania praworządności, to padają złośliwe komentarze z różnych farm troli internetowych.

W Rzeczpospolitej owszem pisałem, pisałem, że PiS nie przeprowadza żadnej reformy wymiaru sprawiedliwości, tylko dokonuje jego zawłaszczenia.

W związku powyższym śmiem twierdzić, że jestem legitymowany do tego, by teraz mówić, że Platforma

Nie robi żadnej reformy wymiaru sprawiedliwości, tylko próbuje odbić przy pomocy

Oczywiście można powiedzieć, że ten artykuł 25 ustawy o Sądzie Najwyższym z 2017 roku, który cytowałem, który mówi co należy do kompetencji Izby Pracy, to jest ustawa PiS-owska.

W ustawie z dnia 23 listopada 2002 roku o Sądzie Najwyższym kompetencji poszczególnych izb Sądu Najwyższego w ogóle nie było.

Myczek polega na tym, że sąd może wyłączyć sędziego, proszę Państwa.

Żadnej Izby Sądu Najwyższego ani nawet w kompetencji sądów europejskich, czy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, na wyroki których powołują się sędziowie z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

Będę trochę złośliwy i przypomnę jeszcze Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wyrok z 1995 roku dotyczący ważności wyborów prezydenckich ówczesnych, bo to ta Izba o tym orzekała.

Jak się okazało, że kandydat wyższego wykształcenia nie ma, choć podał to do Państwowej Komisji Wyborczej, to

Przeciwnicy pana Kwaśnickiego polecieli ze skargami do Sądu Najwyższego.

Napisali podobne, nawet identyczne skargi, tak jak ostatnio w sprawie wyboru pana prezydenta Nawrockiego.

Ten sam mechanizm został powtórzony, tylko że tam było napisane, mogło mieć wpływ.

Ze szczególnym uwzględnieniem Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych bywa zdumiewająca, proszę Państwa.

Którzy od tamtej pory prześli już w stan spoczynku, albo może nawet i umarli, zaczynających karierę przed 1990 rokiem.

W czasach, proszę Państwa, gdy sędziego powoływała Rada Państwa na wniosek ministra sprawiedliwości.

No i ci sędziowie uznali, że oni spokojnie mogą przejść do nowego stanu sędziowskiego.

Natomiast ci, którzy potem przez nich byli kooptowani do stanu sędziowskiego, teraz uznają, że ci powołani za czasów PiS to już nie mogą i należy ich wyrzucić.

Ja jestem raczej pesymistycznie nastawiony, bo dopóki nie zmieni się system polityczny, w którym mamy popis, to naprawa wymiaru sprawiedliwości nie będzie możliwa.

Teoretycznie w państwie idealnym, choć to nie będzie rozwiązanie idealne, moglibyśmy sobie pomyśleć, jak przywrócić wiarę obywateli w funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.

Popierać swoje własne wybory.

Zaraz po tym, jak wybraliśmy sobie prezydenta, to w kolejnych badaniach opinii publicznej okazywało się, że ten prezydent choć jeszcze nic nie zrobił, a może właśnie dlatego, miewał większe poparcie

Więc może powinniśmy jednak pomyśleć nad wyborem

Tak, tak, w wyborach powszechnych.

No więc chciałbym uspokoić, że można ograniczyć bierne prawo wyborcze.

Czy jest lepszym rozwiązaniem powrót do sytuacji, w której sędziów powołuje prezydent na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa opanowanej przez sędziów, wybranych przez samych sędziów?

Bym powiedział nawet ordynarną agitację polityczną.

Udowadniają to różni dziennikarze polityczni.

O działaczach politycznych to już nawet nie wspomnę.

Nie da się tego zrobić w ten sposób.

No bo proszę Państwa, skoro ten, co to tak nieładnie się o nim mówi, a który jest prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej, pewnie zawetuje ustawę o praworządności, o przywróceniu praworządności, tę ustawę, co to ją przygotował pan minister Żurek, no to

Ja nie wierzę, żeby te bandy polityczne, ten popis

Przyjęły rozwiązanie dokonania wyboru sędziów Sądu Najwyższego w drodze głosowania powszechnego.

Bo ten bałagan w systemie prawnym służy podbudzaniu emocji i walce o władzę.

A do czego potrzebna jest ta władza?

On jest potrzebny do tego, żeby rządzić Orlenem, KGHMM, PZU, PKO i jeszcze paroma innymi molochami państwowymi, bo tam są pieniążki.

No i oczywiście te pieniążki, które płyną od podatników, bo to właśnie o te pieniążki głównie chodzi.

Także pomysł powszechnych wyborów sędziów Sądu Najwyższego, żebyśmy my, jako obywateli, mogli powiedzieć, no dobra, żeśmy ich wybrali, raczej nie zostanie zrealizowany.

Notabene prawdopodobnie, gdyby on jakimś cudem został zrealizowany, no to i tak ci drudzy wyciągną niektórym sędziom, którzy by zostali wybrani, że to są źli sędziowie.

Tak jak wyciągają to Nawrockiemu, czy tak jak inni by wyciągali to Trzaskowskiemu, no bo taki mamy urok naszego systemu politycznego.

Więc na koniec jeszcze raz przypomnę w całej tej awanturze, że zgodnie z Konstytucją

Więc naród nie może być pozbawiony prawa powoływania sędziów.

Powoływanie sędziów nie może odbywać się w drodze kooptacji, zwłaszcza, że Konstytucja mówi również o równowadze władz ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

Sama siebie powołuje.

I jeszcze w dodatku ma możliwość powiedzieć władzy ustawodawczej, że te ustawy, które ta władza ustawodawcza sobie uchwaliła, to są niezgodne z wykładnią konstytucji, jaką mają przedstawiciele władzy sądowniczej.

Jak się powołujemy

Na Montesquieusza to przypomnę, że sędziowie mieli być w tym modelu przez niego stworzonym ustami ustawy, a nie twórcami prawa.

No, tak jak powiedziałem, nie bardzo widzę na to szansę.