Mentionsy
Jak SKALOWAĆ STARTUP i przekonać inwestorów do swojego pomysłu? [WYWIAD FILIP SOBEL - STAFFLY]
-----------------------------------------------
🟢 Jesteś producentem i rozwijasz swój sklep internetowy? Umów się na bezpłatną konsultację
📅👉 https://bit.ly/invette-konsultacjaUmów się na 30-minutową konsultację z Jakubem Dąbrowskim lub Oskarem Szarkiem! 🔥
☑️ Omówimy Twoje wyzwania, znajdziemy konkretne rozwiązania i podpowiemy, jak skuteczniej skalować sprzedaż w Twoim sklepie. Zarezerwuj spotkanie już teraz! 🛎️
-----------------------------------------------
Czy rekrutacja może być skalowalna, szybsza i dokładniejsza niż ludzkie oko?
W tym odcinku Growth Scale Automate Oskar rozmawia z Filipem Soblem - CEO i założycielem Staffly, startupu HR Tech, który automatyzuje proces rekrutacji z wykorzystaniem testów osobowości, kompetencji i dopasowania do kultury organizacyjnej.
🟢 Jak działa system, który przyspiesza selekcję kandydatów o 85%
🟢 Dlaczego dopasowanie osobowościowe jest często ważniejsze niż doświadczenie
🟢 Co naprawdę oznacza „współpraca z funduszem VC” - od kuchni
🟢 Jak budować firmę technologiczną w tempie scaleupu i nie zwariować
🟢 Kiedy founder powinien powiedzieć sobie „stop” i zrobić krok w tył
To rozmowa o biznesie, technologii i podejmowaniu świadomych decyzji w świecie szybkiego wzrostu.💡
Jeśli rekrutujesz, budujesz zespół lub skalujesz startup - ten odcinek może zmienić Twoje podejście.
🔔 Subskrybuj kanał, zostaw komentarz i daj znać: czy Twoim zdaniem testy w rekrutacji to przyszłość, czy tylko chwilowy trend?
#growthscaleautomate #gsa #hr #hrtech #startup #scalowaniebiznesu #VCfunding #staffly
Rozdziały (16)
Oskar powita gościa Filipa Sobela, pracującego nad aplikacją Staffly.
Filip opisuje pochodzenie pomysłu Staffly z potrzeby szybkiego zarobku w studenckim wieku.
Filip opowiada o trudnościach przejścia od pomysłu do jego implementacji.
Filip opisuje pierwsze kroki w zakładowaniu agencji pracy, która stała się MVP.
Filip opisuje wybór i matchowanie kompetencji założycieli.
Filip wyjaśnia, jak matchował osobowości założycieli.
Filip opisuje unikalne podejście Staffly do rekrutacji.
Filip omawia problem rotacji stanowisk w małych firmach.
Filip opowiada o swojej roli w sprzedaży i komunikacji z klientami.
Filip omawia problemy komunikacji między HR-em a biznesem.
Filip opowiada o wyzwaniach HR w czasie pandemii.
Filip Sobel opisuje, jak zdecydowali się na dodanie testów do platformy Staffly, aby lepiej dopasować kandydatów do stanowisk, co przyniosło sukces i zwiększyło sprzedaż produktu.
Filip Sobel omawia strategie komunikacji i budowania relacji z klientami, podkreślając rolę efektu kuli śnieżnej i relacji z klientami w rozwijaniu biznesu Staffly.
Filip Sobel omawia priorytety w rozwoju Staffly, podkreślając, że akwizycja klientów jest kluczowa dla sukcesu firmy, a przychód jest najważniejszym wskaźnikiem powodzenia.
Filip Sobel opowiada o procesie pozyskiwania finansowania od VC, w tym o wysyłaniu pitch decków, selekcji funduszy i pierwszych spotkaniach. Rzadkość reakcji od VC i trudności w adaptacji do ich oczekiwań. Wskazówki na podstawie doświadczeń Filipa na temat efektywnego kontaktu z VC i korzyści z relacji inwestorskich.
Filip Sobel opowiada o swoich najważniejszych lekcjach i błędach w rozwoju Staffly, takich jak niezależność testów od klientów i ważne sygnały od rynku. Również omawia swoje metody resetowania i utrzymania równowagi między życiem zawodowym a osobistym.
Szukaj w treści odcinka
Cześć, witam Was w kolejnym odcinku podcastu Growth, Scale Automate, a moim gościem dzisiaj jest Filip Sobel.
Filip, żeby nadać jakieś dynamiki naszej rozmowie na początek, to powiedz w kilku zdaniach dla osób, które słyszą Cię pierwszy raz lub widzą, co ekscytującego w życiu robisz lub robiłeś.
Ja na co dzień mam przyjemność, czy też generalnie zasługę tworzyć naprawdę super zespół ekspertów z Staffly, gdzie przy pomocy technologii dopasowujemy osobowość kandydatów do stanowisk pracy.
Natomiast prywatnie jestem fanem piłki nożnej, pizzy hawajskiej, festiwali muzyki elektronicznej, czyli myślę, że tak bym w tych dwóch staniach prywatnie i zawodowo mógł się opisać.
Ok, to skupimy się na początek na kwestii zawodowej i teraz tak od początku, żeby jakoś to usystematyzować.
Pomysł na Staffly wziął się de facto z wyzwania czy też problemu, który sam rzeczywiście miałem na studiach, czyli mniej więcej 4-5 lat temu.
Jako osoba mniej więcej w 20-21 roku życia pojawiała się potrzeba w postaci dorobienia szybkiej kwoty pieniędzy, prawda?
No bo będąc wtedy jeszcze biednym studentem Akademii Dona Koźmińskiego w Warszawie, stwierdziłem, że nie ma miejsca, przestrzeni, gdzie generalnie mogę stosunkowo szybko i łatwo znaleźć sobie szybką pracę dorywczą, która jest dopasowana do mojego harmonogramu dnia, zajęć na uczelni i wszystkiego, co po drodze robię.
W związku z czym stwierdziłem, że super, jakby pojawiła się jakaś aplikacja, no bo wiadomo, teraz wszyscy mają swoje aplikacje, więc ja też oczywiście taką chciałem
Mieć, gdzie stosunkowo bardzo szybko, dwoma kliknięciami mogę wykonać jakieś proste zlecenia typu wyniesienie śmieci, zrobienie zakupów, pomoc jakiejś starszej osobie, czyli bez wykwalifikowanej wiedzy albo zdolności, dostać za to natychmiastowe wynagrodzenie, no i w ten właśnie sposób dorobić sobie czy to do mojego budżetu, czy to na rachunek, czy to na imprezę, czy to na randkę, no bo takie potrzeby wtedy w moim studenckim życiu po prostu były.
Ok, to teraz potrzeba chwil jakby zapoczątkowała w ogóle koncepcję, ale teraz na dzisiaj już na chwilę zrobimy szybką transformację do teraźniejszości.
No i jesteście bardzo dynamicznie rozwijającą się spółką.
I teraz, co było jakby najtrudniejsze w ogóle w rozpoczęciu tego biznesu?
Myślę, że zdecydowanie najtrudniejszym krokiem było przejście od pomysłu do jego implementacji.
Ja w wieku 21 lat nie miałem totalnie absolutnie zielonego pojęcia, co robi się z pomysłem na biznes, prawda?
Czyli wpadłem na coś, no dobra, i co teraz?
Bo bez powiedzmy wiedzy, relacji, jakiegokolwiek doświadczenia w tym wieku naprawdę bardzo ciężko było mi przejść od wstępnego pomysłu do jego walidacji, po realizację.
Zajęło mi to naprawdę na tamten moment mniej więcej od sześciu do dziewięciu albo nawet dziesięciu miesięcy.
Co też biorąc pod uwagę moje obecne doświadczenie, teraz byłbym w stanie zrobić tak naprawdę w tydzień albo dwa.
Ale brak tej początkowej wiedzy i miejsca, do którego mogę z tym pomysłem pójść, sprawił, że to wszystko po prostu trwało naprawdę długo, zanim zaczęło nabierać realnych kształtów.
Jak to wszystko zaoperacjonalizowałeś i jak to w ogóle połączyłeś z aktualną, powiedzmy, pracą, którą wówczas musiałeś realizować, żeby po prostu się utrzymać i jak połączyłeś życie, pracę, żeby się utrzymać z budowaniem organizacji?
Tak, no słuchaj, generalnie ja zawsze miałem wrażenie, że chcę robić dużo i chcę robić troszeczkę więcej niż inni, więc oprócz tego, że studiowałem, pracowałem dorywczo jako kierowca Ubera, robiąc sto tysięcy kilometrów moim samochodem po Warszawie, po godzinach wieczorami, w różnym tego słowa znaczeniu pracowałem nad tym pomysłem.
Więc stwierdziłem, że pierwszą rzeczą, którą powinienem zrobić, jest właśnie przeniesienie mojego pomysłu z głowy na makiety aplikacji, no bo jeżeli to ma być aplikacja, no to po prostu powinienem pokazać komuś coś namacalnego w postaci ekranów, jak to wszystko docelowo będzie wyglądało.
I osoba, którą wtedy miałem szczęście na swojej drodze spotkać, przesłała mnie przez taki pierwszy warsztat, czyli co chcę robić, dla kogo, kto może chcieć za to płacić, jakie są wyzwania, czyli zaczął zadawać pierwsze trudne pytania, na które wtedy w zupełności nie znałem odpowiedzi, no ale które sprawiły, że rzeczywiście ten pomysł zaczął nabierać kształtów pod tym kątem, że
Po tych właśnie 6 miesiącach miałem nie tylko makietę aplikacji, ale miałem także już stworzony bardzo wstępny pitch deck, który de facto zamykał ten pomysł mniej więcej w 6-8 slajdach i był gotowy do tego, żeby już się po drodze zmieniając oczywiście kilkukrotnie, bo na tamtym etapie my założyliśmy agencję pracy, czyli stwierdziliśmy, że dobra, może nie zlecenia, ale po prostu będziemy szukać pracy dla osób na niższym i średnim szczeblu,
Na produkcji, na magazynie, w sklepie, czyli nadal ten segment pracowników stosunkowo niewykwalifikowanych, on z nami był, jest i pozostaje.
Do dzisiaj wtedy ten pomysł przelistaczył się właśnie w agencję pracy, tak po prostu ładnie obrandowaną, ładnie opakowaną, których na tamten moment w Polsce było mniej więcej 2,5 tysiąca.
No i wtedy właśnie w okolicach połowy 2020 roku zaczęliśmy pierwsze próby pozyskiwania klientów.
Czyli to, co ty teraz opisałeś, czyli ta agencja pracy i późniejsza akwizycja nowych klientów, to było to pierwsze MVP.
Tak, pierwszy MVP był agencją pracy, która docelowo miała stać się taką bardzo zdigitalizowaną wersją agencji, czyli nadal oczywiście docelowo w kontekście aplikacji mobilnej, w kontekście przejrzystości i transparentności, no bo to są takie wartości, które są ze mną do dzisiaj.
Było nas już dwóch, więc te wszystkie wyzwania, braki doświadczenia i wiedzę mogliśmy udzielić między siebie.
Wtedy też pojawił się trzeci co-founder, czyli osoba stricte techniczna, bo wiedząc, że chcemy zrobić aplikację, produkt związany bardzo mocno z IT,
No i we dwójkę też nie posiadając generalnie żadnej ani wiedzy, ani doświadczenia, ja sam osobiście nie jestem w stanie napisać linki kodu, no wiedziałem, że przyda nam się ktoś na ten moment techniczny, prawda?
Więc znaleźliśmy na Facebooku grupkę, która się nazywa Szukamy KoFoundera i nawet gdzieś to właśnie ostatnio odgrzebałem, że napisałem wtedy takiego posta czterozdaniowego.
Hejka, szukam programisty z dużym doświadczeniem, chcemy zrobić aplikację do zleceń, odzywajcie się.
W ten właśnie sposób poznaliśmy Łukasza, który jest do dzisiaj naszym CTO, szefem technologii.
Właśnie w taki sposób, pozyskując go przez grupkę na Facebooku.
To był i jest do dzisiaj nasz team founderski.
Co dla Ciebie było istotne, jak się matchowałeś z kolejnymi osobami, które wchodziły w strukturę właścicielską u Ciebie?
Jak tak sobie o tym wszystkim myślałem w tamtym momencie, no to troszeczkę taką być może chłopską metodologią.
Wiedziałem o tym, że powinniśmy mieć w ramach zespołu założycielskiego zapewnione wszystkie podstawowe, niezbędne kompetencje, które zwiększą nasze szanse na to, żeby coś z tym pomysłem po prostu osiągnąć.
Wiedziałem, że będzie nam potrzebny ktoś od finansów i administracji, prawda?
No to tutaj Damian jako mózg naprawdę analityczny, do dzisiaj też jedną z jego funkcji jest bycie dyrektorem finansowym, no to tutaj Damian te kompetencje pokrywał.
Ja na tamten moment tak troszeczkę właśnie bardziej PR-owo, marketingowo, to też zawsze była moja działka, więc tym obszarem zajmowałem się ja.
Ok, czyli jakby tutaj gwiazdą polarną w odniesieniu do decyzji to były kompetencje, a nie na przykład taki wiesz, match osobowościowy.
Czy to też było istotne?
Tak, znaczy ja też osobiście szukałem osób, które no wiedząc, że na tamten moment jest to praca po godzinach, docelowo będą mogły się zaangażować na full, oczywiście po osiągnięciu jakiegoś kamienia milowego, którym wtedy dla nas była pierwsza runda finansowania.
No i oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to się tak nazywa w ogóle, ale właśnie CultureFit, czyli też szukałem osób, które nadają na podobnych falach co ja, które też chcą w życiu zrobić po prostu coś więcej, no i nie poddawają się ciągłym niepowodzeniom, które na drodze każdego, nie tylko mojej czy twojej, też po prostu pewnie bardzo często się pojawiają.
Ok, czyli to jednak też była jakaś taka wartość, która była dla Ciebie istotna.
Ale przyjmijmy, że jestem osobą, która w ogóle słyszy o Staffly pierwszy raz.
I czym się jakby wyróżnia Wasze podejście, Wasza aplikacja względem, powiedzmy, klasycznej rekrutacji, którą na słowo rekrutacja każdy ma jakiś taki klasyczny odruch?
Drugim wyzwaniem jest wysoka rotacja, która powiedzmy bardzo mocno uśredniając ten wskaźnik w ujęciu rocznym potrafi wynieść od 20 do 30, czasem nawet do 50%, co niesie ze sobą bardzo duże koszty.
Bada trzy kluczowe obszary, które determinują właściwego kandydata na właściwym stanowisku, czyli jest to po pierwsze osobowość, mając tutaj na myśli motywację, chęć do pracy, zaangażowanie, czyli te wszystkie obszary rozumiane po prostu jako kompetencje miękkie.
Drugi obszar to umiejętności twarde, czyli
Czy to, co dana osoba deklaruje nam w CV, ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości?
I trzeci obszar, który badamy, to Culture Fit, czyli właśnie dopasowanie do firmy, do stanowiska, czy też po prostu sposób, w jaki kandydaci będą wykonywać swoją pracę na wskazanym stanowisku.
Takim naszym dużym wyróżnikiem jest to, że rozwiązanie adresujemy przede wszystkim do stanowisk niższego i średniego szczebla, gdzie tego typu podejście w postaci stosowania jakichkolwiek testów do tej pory stosowane nie było.
No tak, ja też mam takie, tutaj mogę to podbić ze swojej perspektywy, że zazwyczaj jest tak, że te, powiedzmy, niższe stanowiska, bo te entry level jobs, to one zazwyczaj są, nie powiem, że po macoszego, ale obdarzone niskim zainteresowaniem, niskim przygotowaniem.
Tak, ja przyznam szczerze, że doświadczenia niektórych naszych klientów, dla przykładu w branżach związanych z gastronomią czy retailem, pokazują, że w trakcie roku rotacja może wynieść nawet 90 albo 95 procent.
Jak sobie policzymy, że firma, która zatrudnia 5 tysięcy osób, ma rotację na poziomie 90%, to koszty rotacji idą nawet w setki milionów złotych.
To jest w ogóle jakaś bandyterka finansowa w takim układzie.
Tak, no i też biorąc pod uwagę to, że stanowiska niższe bardzo często jednak są fundamentem działania każdej organizacji.
No i też z mojego doświadczenia, że tak jak też właśnie przed chwilką wspomniałem, że te stanowiska bazowe bardzo często są obarczone niskim zainteresowaniem, prawda?
My często wcześniej spotykaliśmy się teraz coraz mniej z takim podejściem, że zarządy uważają, że na tych niższych stanowiskach rotacja po prostu musi być, bo to tak wygląda.
W budżecie są co rok do roku zapisane na to środki, a działy HR, szczególnie na stanowiskach produkcyjnych,
Ja bardzo często słyszę, że my bierzemy każdego, kto ma dwie ręce i dwie nogi.
Fajnie, że to powiedziałeś, bo z tego mi taka wybrzmiewa retoryka pod tytułem, bo tak jest i kropka, co jakby jest argumentem trochę kalekim, jeśli chodzi o merytoryczną rozmowę.
Wcześniej tak robiliśmy, to się sprawdza, te wyzwania są.
Tak, w sensie jest to coś, z czym ja się spotykam naprawdę na co dzień, biorąc pod uwagę także to, że na dzisiaj moim głównym obowiązkiem Staffly jest sprzedaż.
Sam właśnie razem ze spółkami z sprzedażem odbywam spotkania demo produktowe, mając ich w miesiącu powiedzmy między 30 a 40 nawet.
Jak tak dzielujesz na początku właśnie z klientami i omawiasz te pierwsze jakby spostrzeżenia, to...
Jestem ciekaw, jak mówisz właśnie o ekonomii, to jak to wpływa na ekonomię biznesową, to Twój słuchacz, Twój rozmówca nie ma takiego poczucia, ile kasy do tej pory tracił, że to w ogóle jest już sam w sobie dostatecznie dobry powód, żeby się ucywilizować w tej kwestii.
Wiesz, myślę, Oskar, że to jest super pytanie, bo ja zawsze każdą prezentację zaczynam właśnie od uświadomienia pewnego wyzwania czy też problemu, prawda?
Przyznam szczerze, z ręką na sercu, że 8, jak nie 9, na 10 osób, firm, mówi mi, że nie, my totalnie nic nie wiemy, nic nie liczymy.
Więc de facto na samym początku ta świadomość jest w ogóle pierwszym krokiem do tego, żeby jakkolwiek te koszty być w stanie skutecznie zaadresować i obniżyć, bo jednak ta świadomość jest naprawdę na ten moment, no ona rośnie, ale nadal bym powiedział, że jest naprawdę bardzo niska, co też myślę, że powoduje naprawdę wiele wyzwań na poziomie komunikacji między HR-em i biznesem, prawda?
Że często HR nie rozumie biznesu, biznes nie rozumie HR-u i naprawdę mówią wszyscy o tym totalnie dookoła.
No i myślę, że w momencie, w którym potrafilibyśmy się z perspektywy HR-u komunikować za pomocą zwrotu z inwestycji, za pomocą liczb, za pomocą kluczowych wskaźników, które nie dość, że badamy, to przede wszystkim stale adresujemy, wyglądałoby to zupełnie inaczej.
Świetnie, że o tym powiedziałeś, bo też mam takie spostrzeżenie, że tu jest właśnie ten pies pogrzebany, że HR czy jakikolwiek taki dział, który nie jest stricte przywiązany z kasą odruchowo z poziomu pierwszej myśli,
To on musi kumać jakby tą wkładkę biznesową do tego wszystkiego, nie?
Bo to jest osobna wyspa przecież, nie?
I teraz, i w momencie jak ty tłumaczysz to wszystko, jak to się przekłada właśnie na cyfry i na ekonomię, czyli coś, co powiedzmy biznes odruchowo rozumie, no to mam przekonanie, że walisz tą ścianę trochę taką pod tytułem fasady, że to w ogóle jest osobna wyspa, nie?
Tak, tych wyzwań jest niesamowicie dużo i też myślę, że jednym z moich zadań na co dzień jest też po prostu wspieranie działów HR w skutecznym adresowaniu ich wyzwań i bolączek, wiedząc też po prostu jak dużo te działy mają pracy na co dzień.
Jak dużą liczbą obowiązków są naprawdę zawalane.
Więc przez taką troszeczkę spychologię wrzucamy czasem naprawdę masę obowiązków, które mógłby wypełnić naprawdę zupełnie ktoś inny, a HR mógłby się skupić na tym, do czego jest po prostu przeznaczony, czyli na rekrutacji najlepszych talentów, na wspieraniu organizacji wewnątrz.
Na kadrach, na płacach i na dbaniu o to, żeby wewnątrz organizacji kultura organizacyjna też była po prostu zdrowa.
Jakie masz zdanie na temat zmiany pradygmatu, że tych wyzwań w obszarze HR-u jest coraz więcej?
Chociażby z tytułu tego, że
Na przykład, jak się ma zachować menadżer, czy na przykład HR, jak pracownik zgłasza potrzebę, nie wiem, skorzystania z terapii albo wiedzy jakiejś na przykład terapii, nie?
Bo ma coś, co mu utrudnia mocno życie.
Bo one teraz są coraz bardziej powszechne.
Tak, ja się z tym zgadzam i przyznam szczerze, że są to też wyzwania, które ja osobiście zauważam z rozmów z naszymi właśnie klientami, potencjalnymi klientami czy generalnie branżą.
Uważam, że skuteczna komunikacja wewnątrz organizacji jest naprawdę takim fundamentem i też powinna być przynajmniej i niezależnie od tego, czy jest to potrzeba pójścia na terapię, czy jest to jakieś wyzwanie osobiste, z którym dany pracownik się po prostu
W momencie, w którym ma wewnątrz organizacji komórkę, której naprawdę może zaufać i z którą rozmowa jest w stanie wpłynąć na to, że komuś będzie się pracował na co dzień lepiej, no to tego typu działania są na wagę złota moim zdaniem.
Natomiast często na ten moment wygląda to w taki sposób, że pracownik ma problem, adresuje go do HR-u,
HR adresuje go wyżej i w tym momencie jest ściana, bo zarządy czy też po prostu biznes jest bardzo często na te argumenty głuchy, mogę tak powiedzieć, nawet z moich doświadczeń, bo uważają to po prostu, że znowu HR coś sobie wymyślił albo znowu HR coś tam chcą, a myślę, że w większości tego typu przypadków, jeżeli tylko zagłębilibyśmy się troszeczkę bardziej, to na pewno
Byłoby to z korzyścią dla obu stron tego odwiecznego sporu, czyli właśnie i HR-u i biznesu.
Bo to jest w ogóle ciekawa rzecz.
Skąd bierzecie wkładkę merytoryczną?
Ponieważ naszym pierwotnym pomysłem była właśnie agencja, branża niższego szczebla, łączenie ze sobą pracowników i pracodawców.
I w momencie, w którym dostaliśmy nasze pierwsze finansowanie w 2021 roku, no to zaczęliśmy budować właśnie ten job board, prawda?
Czyli miejsce, w którym pracodawcy mogą dodawać ogłoszenia, pracownicy mogą aplikować z fokusem na niższym i średnim szczeblu.
To finansowanie było też w części z grantu Bridge Alpha w Unii Europejskiej.
No i sam job board raczej niczym innowacyjnym na ten moment nie jest, prawda?
Mamy po prostu masę job boardów i generalnie to po prostu nic takiego nowego nie jest, więc na którymś spotkaniu, na którym mnie w ogóle nie było, no to chłopaki wymyślili, że ej, a co jakby tych ludzi jakoś tam testować, nie?
I ja mówię, kurczę, brzmi fajnie, w sensie zróbmy to, bo why not?
W związku z czym przy tej okazji zaprosiliśmy do współpracy zespół psychometrów, psychologów, socjologów, analityków i trenerów kariery, którzy przygotowali dla nas autorskie narzędzie psychometryczne, czyli testy, które właśnie badają osobowość.
W ramach tego mamy ponad 30 różnych cech, które możemy zbadać, dla przykładu motywacja, komunikatywność, współpraca, kultura osobista, gotowość do szybkiego tempa pracy i tak dalej.
Natomiast na samym początku to był tylko i wyłącznie dodatek do tej platformy, prawda?
No i po premierze platformy pod koniec 2021 roku ja stwierdziłem, że ten produkt jest tak super, że w ogóle będzie się sprzedawał sam.
Ja tutaj już nic nie muszę robić.
Natomiast po dwóch, trzech tygodniach okazało się, że chyba jednak niekoniecznie.
I też szczególnie mając na rynku naprawdę bardzo dużo dużych konkurentów, jeżeli chodzi o jobboardy.
No bez dodatkowych milionów, dziesiątków milionów złotych na marketing będzie naprawdę trudno.
I wtedy odezwał się do nas nasz pierwszy klient, który jest z nami do dzisiaj, czyli fabryki Toyota pod Wrocławiem.
Powiedziały nam, że słuchajcie, my to w ogóle mamy gdzieś ten cały Wasz job board, ale my chcemy testy, bo mamy właśnie wyzwanie związane z dopasowaniem kandydatów do stanowiska.
No i my wtedy po kilku tygodniach zrobiliśmy bardzo szybki pivot i platformę, czy ten jobboard za naprawdę kilkaset tysięcy złotych wrzuciliśmy do kosza.
I to też de facto, mając już na samym początku tak dużego klienta w portfolio, też zbudowało nasze credibility na tym początkowym etapie.
Czyli na ten moment jest to technologia, która właśnie wspiera w przyspieszeniu selekcji do 85% i obniżeniu rotacji za pomocą naszego autorskiego narzędzia psychometrycznego.
To też de facto zawsze pod konkretnego klienta, to też pod konkretne stanowisko jest bardzo mocno personalizowane.
Ponieważ, dla przykładu, jeżeli mamy pracownika sklepu w firmie A i firmie B, no to pomimo tego, że nazwa stanowiska jest taka sama, no to jednak charakter kandydata, osobowość, kompetencje zawsze się będą troszeczkę od siebie różnić, ponieważ firma A chce takiego kandydata, firma B chce takiego kandydata.
Masz takie przekonanie, że ten pivot plus sytuacja rynkowa, że ta potrzeba i w ogóle zaczęło być to komunikowane, że ta rekrutacja entry level jest problematyczna i jest kapitałochłonna, że to mocno zaakcelerowało Wasz rozwój biznesowy, że trafiliście na taką trakcję, że komunikacja się po prostu pozgrywała.
Ja myślę, że jak spojrzę do tyłu na te poprzednie lata, to my na samym początku już nawet z tym zmienionym produktem nie sprzedawaliśmy absolutnie nic.
No i tych trudnych momentów było, ale też oczywiście jest, bo one zawsze są.
Było dużo.
I biorąc pod uwagę to, że sam produkt oczywiście rozwijamy, zmieniamy, budujemy przez te kilka lat.
No to to, że zaczęliśmy bardzo dużo inwestować w relacje, szczególnie w polskim HR, który jest naprawdę niesamowicie relacyjny.
Ja też bardzo mocno skupiłem się właśnie na budowie marki personalnej, która jest niesamowicie powiązana ze Staffly.
W sensie ten brand jest dla mnie wszystkim po prostu na co dzień.
To, że zaczęliśmy być zauważeni na rynku, zaczęliśmy pojawiać się na konferencjach, ja też właśnie z Damianem często występujemy, po prostu gdzie się da, to zaczęło sprawiać, że napędził się właśnie taki troszeczkę efekt kuli śnieżnej i na ten moment zbliżamy się już do 200 klientów B2B, którzy są w naszym portfolio.
Czyli trzeba było się po prostu przebić komunikacyjnie trochę z tym, co po prostu macie, nie?
Bo jakby to, że jesteście super i że produkt macie zajebisty, to jest jakby jedna bramka, ale druga to jeszcze ludzie muszą się o tym dowiedzieć i dać temu szansę, nie?
I też przyznam szczerze, że biorąc pod uwagę znowu HR, prawda?
Ja też z doświadczenia wiem, że ci biedni pracownicy są naprawdę zalewani różnego rodzaju ofertami, produktami, technologiami, których jest naprawdę dużo i to też jest w ogóle super, że ten HR Tech w Polsce jest naprawdę mega rozwinięty.
To bardzo ciężko przebić się przez tą właśnie taką pierwszą, że tak powiem, selekcję, czy też to, że po prostu ktoś przeczytał twoją wiadomość.
W związku z czym nie zliczę na palcach obu rąk, ile razy właśnie relacja pomogła mi w umówieniu się na...
Wyniosła 32%, co biorąc pod uwagę średnią konwencję w HR, jeżeli jest na poziomie 6-8% to już jest dobrze.
Dla mnie właśnie jako Foundera jest to ponad 30%, to też na mnie w ogóle zrobiło duże wrażenie.
W związku z czym też widzę, że te wszystkie działania, które ja osobiście podejmuję, też właśnie budując markę i Staffly i swoją, no po prostu dają wymierne korzyści dla biznesu.
Tak, no i produkt się broni, no to to już w ogóle się zapina w taką fajną machinę.
Ja myślę, że na samym początku i oczywiście nadal na co dzień się z tym spotykamy, to na samym początku, jak jeszcze wspólnie wtedy z moim wspólnikiem Damianem chodziliśmy na spotkania, no to była przede wszystkim kwestia braku doświadczenia, bo ani ja, ani Damian z HR-em nie mieliśmy nigdy absolutnie nic wspólnego i gdyby ktoś jeszcze mi naprawdę powiedzmy te 4 albo 5 lat temu powiedział, że ja będę robił coś związanego z rekrutacją albo z HR-em i powiedział, no kurczę, chyba nie bardzo, prawda, bo nie miałem o tym zielonego pojęcia,
Więc te pierwsze lata, w których my też właśnie dużo czasu poświęciliśmy na budowę relacji, naprawdę takim najtrudniejszym aspektem było to, żeby ludzi do rozwiązania przekonać, ponieważ w momencie, w którym mam przed sobą na spotkaniu osoby, które są kilka, kilkanaście, czasem kilkadziesiąt lat ode mnie starsze i mają doświadczenie, które też naprawdę idzie zazwyczaj w dziesiąt lat, a tutaj pojawia się jakiś taki młody gnojek, który próbuje mi coś sprzedać,
No to na samym początku było to naprawdę trudne i też dostawaliśmy taki feedback, prawda?
Natomiast w momencie, w którym zaczęliśmy pracować z mentorami branżowymi, zaczęliśmy trochę lepiej rozumieć, jak w ogóle powinniśmy adresować tę naszą
Jakub Dąbrowski, Oskar Szark, Oskar Szark, Oskar Szark.
Szczególnie, że HR ma bardzo dużo związanego z psychologią i bardzo dużo osób, które na co dzień w HR pracują z wykształcenia są psychologami, a my tworząc produkt, który jest oparty na psychometrii, czyli właśnie teorii i praktyce stosowania testów psychologicznych w rekrutacji, no powinienem mieć to wszystko naprawdę w małym palcu.
Czy ta dobrą sprawę musieliście troszkę, o ile dobrze rozumiem, zmienić tą komunikację?
Bo 3-4 lata sami teraz skomentowali, że względem osób, z jakimi się mierzysz komunikacyjnie, to powiedzmy sama cyfra nie robi wrażenia, ale mimo to skuteczność jest wysoka, jak o tym wspomniałeś, czyli sposób komunikacji musiałeś zmienić lub bardziej dopasować?
Dla mnie to też jest bardzo komfortowe, że ja po prostu mogę porozmawiać się z ludźmi bez przesyłowego kija właśnie.
No i myślę, że ten właśnie nasz sposób komunikacji oparty na naprawdę prostych przekazach, takich, które adresują sedno.
Nie owijają w bawełnę, czyli jak jest jakieś wyzwanie na to po prostu potrafimy je nazwać po imieniu.
No też docelowo do naszych klientów przemawia, bo tego takiego całego bezsensownego gadania w branży też myślę, że jest naprawdę dużo, szczególnie w kontekście spółek, które coś komuś próbują sprzedać, więc my stawiamy na prostą, transparentną i jasną komunikację.
No tak, bo ten message wybrzmi i klient jest w stanie go w ogóle usłyszeć.
Jak męczysz człowieka komunikacją, obciążasz go poznawczo i on w momencie już gubi kontekst tego wszystkiego.
Tak, i tutaj też myślę, że warto zaznaczyć, że z mojego doświadczenia wiem, że pewnie w innych branżach dokładnie tak samo to wygląda, ale w HR największym wyzwaniem jest brak czasu.
Dla mnie czasem dodzwonić się w ogóle do kogoś i to, żeby ktoś znalazł dla mnie dosłownie 30, 45, 60, 120 sekund na telefon jest naprawdę dużym wyzwaniem.
Właśnie biorąc pod uwagę te wyzwania i obowiązki, których mają tak dużo, o których wcześniej wspominałem, prawda?
Więc też komunikacja, która nie wymaga od osoby, z którą prowadzę dużego zaangażowania czasowego, też jest zawsze taką dodatkową korzyścią.
Więc my robimy wszystko naprawdę bardzo szybko, bardzo sprawnie i przy minimum zaangażowania z drugiej strony.
OK, a przy sprzedaży, bo tutaj się jeszcze na chwilę zatrzymam, to co, prospektujesz jakby w formie cold callingu, czy w ogóle nie używasz cold callingu, bo korzystasz z jakiejś relacyjności wcześniej?
My robimy wszystko, przyznam szczerze.
I tak jak 2-3 lata temu dla mnie osobiście to był tylko i wyłącznie właśnie cold mailing, cold calling, gdzie ja w ogóle, przyznam szczerze, bardzo nie lubię atakować ludzi przez telefon, ale taka jest po prostu moja praca i muszę to robić.
Na samym początku te wszystkie strategie związane z prospectingiem i właśnie tym takim typowo zimnym kontaktem rzeczywiście były u nas obecne.
Z perspektywy czasu na ten moment nadal to robimy, tylko robią to po prostu inni handlowcy z mojego działu sprzedaży.
Do mnie ludzie już zazwyczaj odzywają się po prostu sami, że gdzieś przeczytali, gdzieś zobaczyli, gdzieś coś usłyszeli, no i po prostu chcieliby się dowiedzieć więcej.
Właśnie dzięki tej kuli śnieżnej, którą budujesz i napędzasz.
Tak, dzięki kuli śnieżnej i też dzięki temu, że ja też właśnie na co dzień stojąc troszeczkę w takim rozkroku, z jednej strony branża HR, z drugiej strony technologia, startupy, no mam też w pewien sposób tę przewagę, że często mogę wyjść z tej właśnie bańki branżowej, HR-owej i spróbować zaadresować rozwiązaniem osoby, które na co dzień totalnie nie są związane z rekrutacją, ale na przykład są
Są na wyższym szczeblu menedżerskim, są na C-levelu, są prezesem zarządu.
I po prostu jak taka osoba powie komuś, ej, spotkaj się z nim, ej, zobacz to, to jest zupełnie inna rozmowa.
Tak, tym bardziej, że masz, wiesz, glejt komunikacyjny w formie twardych cyfr i pieniędzy, tak?
A żeśmy gdzieś w naszej rozmowie już miały, że pieniądze biznes widzi, nie?
Więc jak zaadresujesz tą tematykę, no to automatycznie masz szansę właśnie, żeby później iść w konkretną rozmowę.
Dla mnie to już w większości, jeszcze tutaj tylko dodając, są naprawdę tak totalnie automatyczne schematy, że w momencie, w którym zaczynam z kimś rozmowę, no to niezależnie od tego, czy jest etap prospectingu, czy demo, czy negocjacji, ja już mam w mojej głowie naprawdę tak wszystko wykute na pamięć, że gdybyś mnie obudził o 3 nad radę i np.
kazałby recytować pitch sprzedażowy półgodzinny, bez zająknięcia.
To w sumie mi nie wybrzmiało i teraz muszę doprecyzować.
Jaki był moment, w którym ty już jakby miałeś poczucie, że to ma ten fit rynkowy i to jest na dobrej trakcji biznesowej?
Bo wspomniałeś, że ta współpraca z Toyotą to jeszcze nie było to.
Tak, to ja tak byłem naszym pierwszym dużym klientem.
Natomiast ja nie wiem, czy mogę powiedzieć, czy nawet dzisiaj coś takiego czuję, bo ten product, market fit, no rzeczywiście myślę, że gdzieś tam jest, ale nie poświęcam za dużo czasu, żeby się nad tym zastanawiać, bo takie właśnie ci samorozmawianie wzięliśmy przed, że takim
Jeżeli coś działa, zarabia i rośnie, to okej.
Natomiast cały czas jestem też osobą, która jest najbardziej krytyczna wokół tego wszystkiego, co robimy.
Cały czas zastanawiam się, co i w jaki sposób można usprawnić.
Ponieważ właśnie czytałem w książce Tonego Siecha Dawa innym szczęście, że właśnie jego głównym zadaniem w pracy było dawanie klientom efektu WOW i że tym się też po prostu wygrywa.
Więc jeżeli chodzi o ten cały proces technologiczny, produktowy, sprzedażowy, no to dla mnie też jakbym miał to podsumować w jednym zdaniu.
Takim głównym celem jest to, żeby na co dzień dawać po prostu efekt WOW.
Okej, a jakbyś miał wskazać jakiś kamień w bucie teraz przy rozwoju organizacji, to będzie sprzedaż, budowanie zespołu, praca nad jeszcze lepszym fitem rynkowym?
Mamy w Staffly różne wąskie gardła, które z perspektywy czasu, niektóre są właśnie coraz bardziej, niektóre coraz mniej palące i mamy po prostu listę priorytetów.
Zaczynających właśnie najbardziej palących, którymi te wąskie gardła troszeczkę staramy się rozszerzać.
Dla przykładu w zeszłym miesiącu zatrudniliśmy nowego handlowca, no bo już de facto tempo rozwoju też tego na ten moment wymaga, żeby dowozić po prostu to, na co się omawiamy z inwestorami, czyli ten wzrost przychodów stricte wyrażony na poziomie mniej więcej 2,5 do 2x rok do roku.
W zeszłym roku, 24, skończyliśmy rok z przechodem na poziomie 1,3 miliona, więc w tym roku bardzo łatwo policzyć, że musi być to co najmniej 2,5.
W związku z czym sprzedaż była właśnie wąskim gardłem, które musieliśmy troszeczkę zboostować, więc zatrudniliśmy do tego handlowca.
Za chwilę, jak już przekroczymy próg 200 klientów, zdarzy się to, żeby zatrudnić osoby, które już na co dzień zajmują się tylko i wyłącznie obsługą klienta już pozyskanego.
Więc po prostu tak day by day patrzymy, jakie są wyzwania i co jest po prostu najbardziej palące na dzisiaj.
Czyli jakby taki główny KPI, który w Twoim odczuciu będzie definiował sukces, że idziecie w tym kierunku, w kierunku celów, które macie narzucone, to będzie wynik sprzedażowy.
My też już gdzieś tam jesteśmy bardzo blisko progu rentowności.
Niemniej jednak na ten moment nie jest to dla nas najważniejsze, żeby ten próg rentowności osiągnąć za miesiąc, dwa albo sześć.
No bo na ten moment priorytetem jest to, żeby zwiększać sprzedaż.
Teraz chciałem wejść w dyskusję albo popytać Cię trochę o kwestie związaną z...
Ze współpracą ze źródłami finansowania, tak to nazwę, otwartym klastrem, bo to jest coś, co mnie personalnie bardzo ciekawi.
Bo to, że na dzisiaj biznes ma potencjał duży międzynarodowy, mogę tak powiedzieć.
Ja to osobiście tak postrzegam, w związku z tym tak to zdefiniuję.
Natomiast ten proces od samego początku zaczynając też pewnie jak cała nasza historia był bardzo trudny, skomplikowany, kręty i czasochłonny.
Bo nawet właśnie wczoraj będąc też na spotkaniu z studentami, gdzie o tym opowiadałem, no ja też już mając pomysł na samym początku i też wiedząc, że jest to coś, co chciałbym rozwijać za większe finansowanie, jako moim wtedy studenckim budżetem, no nie do końca, znaczy w zupełności nie móc sobie na to
Pozwolić, bo wiadomo, aplikacje, softwary, no to naprawdę dziesiątki, jak się potem też okazało, setki tysięcy złotych.
Więc od początku też z chłopakami byliśmy umówieni, że jest to pomysł, na który chcemy pozyskać zewnętrzne finansowanie.
Padło na VC, w związku z czym to, co zrobiłem na samym początku, w 2020, właśnie na przełomie 2021 roku,
Stworzyłem Excela, gdzie było 300 albo 400 rekordów.
No i to, co zrobiłem na samym początku, to wysłałem pitch decka do 300 funduszy jednym mailem.
To też tak z perspektywy czasu, no nikt mi na to nie odpisał po tygodniu albo dwóch.
Ja sobie myślę, kurczę, no co ja zrobiłem nie tak?
Wysłałem jeszcze follow-up, czyli kolejne 300 maili do tego UDW i jeden z tych 300 funduszy, Bogu dzięki, odpisał mi, że kurczę Filip, jeżeli chciałbyś kogoś zainteresować, no to raczej nie wysyłaj, jakby wiesz, na UDW tutaj do funduszy, że ten komunikat po prostu powinien być jak najbardziej, przynajmniej w teorii, personalizowany.
Learning, feedback, super.
Więc kolejne maile, które wysłałem, to już nie na UDW, tylko pisałem do konkretnego funduszu, co było bardziej czasochłonne, ale jednak przełożyło się na o wiele większą jakość tego procesu.
No i w pewnym momencie, jak już wyselekcjonowałem sobie fundusze, które właśnie przede wszystkim działają mniej więcej w podobnej branży, które inwestują na tym etapie, czyli wtedy to było totalne powerpoint company,
No to powiedzmy z tych 300 tam zrobiło się mniej więcej około 60 albo 80.
Więc ja już sobie wtedy pomyślałem, że jak jakiś fundusz zaprosi mnie na spotkanie, to już w ogóle mam pieniądze, prawda?
Ja tutaj słuchajcie odtrąbuję, że wow, mam finansowanie, spotykam się z nimi, przybijemy sobie piątkę i jedziemy.
Nie sprawiało, że byłem na ten moment founderem bez doświadczenia, w którego w jakikolwiek sposób mogliby uwierzyć.
Więc zaczęliśmy przejść na spotkania właśnie z Damianem i Łukaszem, czyli naszymi starszymi founderami i już ta rozmowa zaczęła być na innym poziomie, co w ogóle pod kątem właśnie tego, że dużo się mówi o gejizmie, adultyzmie, dyskryminacji ze względu na wiek, to tam było strasznie obecne na samym początku.
Na początku w ogóle słyszałem pytania, ile wy chcecie zarabiać, jaką chcecie rundę.
Więc zrobiłem sobie taki notatnik i po prostu jak jakieś pytanie się pojawiało, no to ja już wtedy byłem na nie przygotowany, prawda?
Miałem poprawionego pitch decka, bo też tam ktoś swój feedback wrzucił.
Miałem pytania, na które już stosunkowo dobrze na tamtym etapie odpowiadaliśmy.
No i w końcu właśnie we wrześniu czy październiku dwudziestego roku dostaliśmy maila, który jak się okazało bardzo dużo w prostym wyczasu dla nas
Chłopaki, robimy to.
Co też właśnie pozwoliło mi rzucić przede wszystkim te wszystkie obowiązki, które miałem wcześniej na głowie.
Niemniej jednak na samym początku, jeżeli chodzi o pozyskiwanie finansowania też bez wiedzy, bez doświadczenia, bez relacji, no bo jeżeli ktoś ma ciepłe intro do funduszu, no to w ogóle super.
Ale ta pierwsza runda to było naprawdę bardzo duże wyzwanie, gdzie mieliśmy dużo szczęścia i też mieliśmy szczęście poznać odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie.
I też czasem się właśnie z Szymonem śmiejemy teraz, co kwartałowych spotkaniach, co w nas wtedy zobaczył.
No to powiedział, że przede wszystkim zobaczył właśnie zespół, który ma te wstępnie wszystkie kluczowe kompetencje, o czym mówię na początku.
No i też inwestor wie, prawda, że pomysł, który masz, on będzie się zmieniał.
Jakby to, że będziesz piwotował, jest totalnie normalną częścią każdego biznesu.
I on też zobaczył, że jesteśmy na to gotowi i że po prostu w dużym skrócie będziemy ciężko na to zapieprzać.
Czyli jakby ocenił Was, że jesteście wydolni do adaptacji w zależności od tego, jak rynek na to zareaguje.
Dokładnie tak, plus też biorąc pod uwagę to, że między mną a Damianem jest 8 lat różnicy.
Chyba nie do końca to widać, bo właśnie pamiętam, że Szymon na jednym ze spotkań, jak mu powiedziałem, że Damian ma 8 lat doświadczenia w korporacji i to będzie super pod względem właśnie sprzedaży
WYWIAD FILIP SOBEL, Oskar Szark, Oskar Szark, Oskar Szark,
WYWIAD FILIP SOBEL, Oskar Szark, Oskar Szark.
WYWIAD FILIP SOBEL, Oskar Szark, Oskar Szark.
Tak, proces sprzedażowy w Enterprise'ach u nas średnio jest to od 3 do 6 miesięcy i to jest generalnie turbo szybko, jeżeli w tyle wyjdzie.
No i też biorąc pod uwagę to, że to też nie jest tak, że przez te 27 miesięcy sobie po prostu siedzimy i czekamy, prawda?
To są spotkania, prezentacje, materiały, które przygotowujemy dla potencjalnego klienta wewnątrz, szkolenia, rozmowy z managementem, po prostu tyle szczebli akceptacji.
No i też nadal bez gwarancji na to, że to się uda, prawda?
No i na koniec końców nie miałem z tego absolutnie nic, ale no taka jest po prostu specyfika.
I pewnie jeszcze networking tutaj jakby nie wymieniłeś.
Zakładam, że też był w jakiś sposób istotny przy tym chociażby w Enterprise, nie?
Te relacje, tak jak już ustaliliśmy, znaczy naprawdę bardzo, bardzo dużo i jeżeli my też po prostu możemy z naszej strony coś zrobić, żeby te kontakty ocieplić w jakiś sposób, to po prostu bez zawahania zdecydowanie na każdym etapie staramy się to robić.
Które są też takie, myślę, że czasem mocno niestandardowe dla branży, o których może tutaj nie będę wyjątkowo mówił, ale moim zdaniem diabeł tkwi w szczegółach.
Jeżeli ktoś porównuje między sobą trzy różne produkty, no to wiadomo, wybierze ten.
Który mu się bardziej podoba z takiej subiektywnej perspektywy.
Ten, gdzie kogoś zna w jakiś sposób lub ten, którym czymś się po prostu w tym kontakcie albo procesie wyróżnił.
Na co zwracał uwagę albo o co najwięcej pytał w momencie, jak rozmawialiście?
To były kwestie na przykład związane z produktem.
Właśnie zwracał uwagę na zespół, żeby było was trzech, na produkt, no bo walizacji rynkowej nie mieliście jeszcze, nie?
Miałem slajd, w którym właśnie napisałem, że stworzyłem grupkę na Facebooku, że połączyłem ze sobą 30 pracodawców ze zleceniami i słuchajcie, to działa.
Więc to już będzie super.
Fundusze VC otrzymują, takie dobre fundusze VC w Polsce otrzymują rocznie, powiedzmy około 1000-1500 pitch decków mniej więcej, więc naprawdę
Każdy pitch deck to jest, nie wiem, minuta max dwie, które inwestor poświęca na to, żeby ten pomysł czymś go po prostu przyciągnął na tym etapie.
No więc wiem, że u nas właśnie był to przede wszystkim ten komplementarny zespół.
Też właśnie to troszeczkę połączenie różnych osobowości i lat, no bo właśnie Szymon zobaczył, że od razu ja właśnie 20-21, no że
Jest to potencjał na to, żeby rzeczywiście poświęcić się temu maksymalnie.
Plus Łukasz Damian, osoby starsze, z o wiele bardziej bogatym doświadczeniem ode mnie.
No i też po prostu rynek i nisza, bo tak jak właśnie wspominałem, jeżeli chodzi o ten rynek niższego i średniego szczebla w kontekście rekrutacji, tam jest naprawdę bardzo dużo jeszcze do zrobienia.
Na początku chcieliśmy to zaadresować jobboardem, koniec końców wyszło, że są to testy, no jednak nisza jest naszym bardzo dużym wyróżnikiem.
A na dzisiaj jakbyś miał wskazać jakieś elementy, które na przykład zaskoczyły Cię lub Cię dalej zaskoczyły w pracy z funduszami?
Co jest na przykład inne względem tego, co byś oczekiwał albo zakładałeś na wstęp?
Ja bardzo często te relacje porównuję do małżeństwa.
Sam jeszcze w takim nie jestem, ale gdzieś tam myślę, że zdecydowanie się z tym zgadzam, że jest to relacja, którą bardzo mocno trzeba dbać, którą na etapie tworzenia umowy inwestycyjnej trzeba określić sobie różnego rodzaju ramy i aspekty współpracy, o których po prostu będziemy oczekiwać.
Nigdy nie wszedłbym w współpracę z funduszem, z którym nie czuję tego czegoś, czyli po prostu nie lubię, w sensie muszę lubić tych ludzi,
Jednak wiecie, to jest relacja nie na rok albo dwa, tylko bardziej na pięć, siedem, dziesięć, czasem jeszcze i więcej.
Więc ja też bardzo cenię sobie to, że fundusze, które są w naszym portfolio, nie wtrącają się na co dzień w to, co robimy i pozwalają nam jako właśnie founderom ten biznes prowadzić, doradzając też, służąc radą wtedy, kiedy tego potrzebujemy.
No i update'ując się powiedzmy raz na ten miesiąc albo kilka w kontekście właśnie kluczowych wyzwań, które mamy.
W kontekście tego, gdzie mogą nam pomóc, w jaki sposób, z kim połączyć.
I to też jest dla mnie największa wartość, bo wiesz, rynek VC w Polsce, no to wiadomo, każdy mówi, że on nie daje money, tylko daje smart money, prawda?
To po prostu mówi absolutnie każdy.
Niektórzy inwestorzy, których w końcu nie zaprosiliśmy na nasz pokład, no rzeczywiście, co innego mówili przy pierwszym spotkaniu, co innego przy drugim, trzecim, więc to już był dla mnie taki naprawdę duży red flag, że jeżeli ktoś od tego zaczyna relację, no to jest to totalnie coś, co jest dla mnie właśnie no go i czymś, co powoduje ode mnie odejście od stołu.
Niemniej jednak, jeżeli tylko mamy taką możliwość, ja jeżeli mógłbym jeszcze raz tą ścieżkę wybrać, to zdecydowanie bym to zrobił.
Wiadomo, formy finansowania biznesu są różne.
Jest dużo ludzi na rynku, którzy się bootstrapują.
My wybraliśmy ścieżkę VC i każdy z nas ma swoje plusy i minusy.
Czyli generalnie, bo to troszkę wyczerpało pytanie, które miałem za chwilę, jak te relacje wyglądają day to day i z tego wynika, bo ja się spotkałem też, nie miałem operacyjnie kontaktu z taką formą finansowania, ale spotkałem się z takimi komentarzami, że często to jest pewna forma kagańca i jesteś gdzieś kastrowany z pewnych decyzji strategicznych, a ty teraz jakby wiesz, przedstawiasz, że to nie do końca tak wygląda.
I na pewno jest bardzo dużo przykładów spółek, gdzie tak jak mówisz, jest to pewna forma kagańca.
Nie wiem, jak by było w sytuacji, w której byśmy nie dowozili, bo jeszcze w takiej nie byłem, bo wiadomo, umowy są na trudne czasy, prawda?
To fajnie też wspomniałeś przy waszej relacji, że macie przyjęto do tego, żeby poprosić o pomoc.
Połączcie mnie z tymi i z tymi, bo na przykład nie macie wejścia.
To jest bardzo, myślę, cenne w kontekście tej relacyjności, o której wspominałeś.
Tak, dla mnie niesamowicie ważne jest to, że ja bardzo lubię po prostu rozmawiać z ludźmi, którzy są mądrzy się ode mnie.
Też, jak wiesz, myślę, że od Ciebie, Oskar, też na pewno jest mega dużo rzeczy, których się mogę nauczyć.
Mam pytanie o HR, no to rozmawiam z mentorką, która jest bezpośrednio odpowiedzialna właśnie za to.
I naprawdę niesamowicie sobie cenię, że mam dookoła siebie całą masę ludzi, którzy mnie i mój zespół
No jasno, jakby to day to day, te operacje, no to jakby to jest życie codzienne, biznesowe, które ostatecznie definiuje ten sukces lub realizację celów.
Natomiast jakbyś miał sobie doradzić albo osobie, mi, dorać mi, szukam finansowania i jestem na podobnym etapie, jak byłeś ty, to czego powinienem unikać, na co powinienem postawić, czyli innymi słowy, co byś zrobił inaczej?
Ta osoba na pewno zna wiele ludzi, do których może ci zrobić na dzień dobry tzw.
To jest absolutnie pierwsza ścieżka, o jakiej bym pomyślał, jeżeli tylko taką możliwość bym miał.
No to znowu, odrobiłbym lekcję, jeżeli chodzi o research, jeżeli chodzi o research funduszy, które przede wszystkim działają, nie działają, które inwestują na określonym etapie, żeby to po prostu dopasować do etapu, na którym jesteś Ty.
No i rozmawiać właśnie z takimi funduszami, które z największym prawdopodobieństwem mogą być dla Ciebie dobrym...
I jeżeli już takie fundusze znajdziesz, to jak najbardziej personalizować ten kontakt.
Każdy z nas, szczególnie w tych czasach, kiedy tych bodźców jest niesamowicie dużo, lubi komunikaty, które są do niego dopasowane.
Biorąc pod uwagę całą liczbę bodźców z każdej strony, ja też często czuję się mega przepodźcowany.
zaczepia to, co napisałeś dwa tygodnie temu na LinkedIn, albo po prostu adresuje hobby, które masz, bo ktoś się w jakiś sposób tego dowiedział, to robi naprawdę mega robotę, jeżeli chodzi o ten etap, kiedy dostajesz np.
100 albo 150 maili od różnych startupów i jest ten 1, 2, 5, na które zwrócisz uwagę.
Więc to, żeby ten komunikat był jak najbardziej personalizowany.
Myślę, że wiesz, mi z tego też wybrzmiła to, o czym ty mówisz, że nie ma czegoś takiego, ja taką tezę sobie postawię, że coś nie działa, dopóki nie sprawdzisz, nie?
Myślę, że ja próbuję, testuję absolutnie wszystkie różne ścieżki.
Jeżeli mam jakiś pomysł, no to wiem, że nie ma jednej drogi dojścia do tego, żeby coś się tutaj udało.
Tylko jest po prostu, nie wiem, 5, 8, 20 różnych ścieżek, które mogą prowadzić do tego samego, tylko po prostu w inny sposób.
Jeżeli tego nie spróbujemy i się o tym nie przekonamy,
To nigdy się tego nie dowiemy, a no ja zdecydowanie zawsze byłem fanem raczej działania i testowania, właśnie bardziej, nie wiem, stania w miejscu i zastanawiania się, czy może ta, czy może ta, czy może ta, czy może jeszcze jakaś inna, bo bardzo często mam wrażenie i też myślę, że sporo projektów w ogóle upada na tym, że ludzie nie podejmują żadnego działania i potem jest właśnie po prostu za późno, no bo nie wiem, jest powiedzmy taka statystyka, że
Na tysiąc osób, które mają jakiś pomysł, no to w ogóle mniej więcej sto osób decyduje się z tym pomysłem coś zrobić.
Ja też uważam, że jeżeli się po prostu czegoś nie potrafi, to wszystko można narobić ciężką pracą.
Ja jestem też zwolennikiem tego, że podejmuję decyzje, później kolejne decyzje i cały czas decyzje na dobrą sprawę.
Poza tym, że to buduje też zaufanie do samego siebie, bo bierzesz za to wszystko odpowiedzialność, to budujesz sobie zestaw potencjalnych doświadczeń i wiedzy w efekcie.
Więc fajnie też, że o tym wspomniałeś, bo myślę, że to jest na dobrą sprawę bardzo łatwa, notabene, ale niesamowicie cenna skazówka.
I przez to, że jest łatwa, to może być doceniana.
Tak, bo ja też przyznam szczerze, że wiesz, jeżeli byśmy rozmawiali znowu dwa, trzy, cztery lata temu, pewnie bym nie był taki mądry jak dzisiaj, ale to wszystko co mówię, no to znowu, to jest suma wszystkich doświadczeń, które miałem i mam do tej pory, które no biorąc pod uwagę mój wiek, no nie są nie wiadomo jak duże, bo znowu, dookoła mnie jest cała masa ludzi, którzy mają właśnie więcej doświadczenia i więcej wiedzy, ale właśnie to, że ja mogę z tego na co dzień korzystać, no to też sprawia, że ja takim lepszym founderem, liderem też po prostu na co dzień jestem.
To się zmaterializowało, bo jesteś na liście Forbes'a 25 under 25 i teraz w odniesieniu do sukcesu.
Tutaj specjalnie się do tego słowa przyczepiam, bo podzieliłeś się bardzo fajną refleksją ze mną w samochodzie, która się łączy z moim przekonaniem, że ten sukces to jest takie powiedzmy trudne słowo, tak to nazwijmy.
Jak to definiujesz u siebie dzisiaj?
No, to tak jak właśnie wspominałem, przede wszystkim ja tego słowa bardzo nie lubię, bo moim zdaniem jest nacachowane negatywnie i dosłownie prawie nigdy go nie używam w odniesieniu do tego, co robimy i gdzie jesteśmy.
W kontekście tytułów, nagród, wyróżnień to jest okej, tylko przyznam szczerze, że dla mnie każde takie właśnie docenienie w ten sposób...
Jest dla mnie po prostu narzędziem do tego, żeby dostać się dalej, pogadać z kimś wyżej, do tego, żeby ktoś nas po prostu zauważył.
Przyznam szczerze, że tak day by day to nie poświęcam za dużo czasu, żeby się nad tym zastanawiać, cieszyć i tak dalej.
Natomiast dla mnie to jest tylko i wyłącznie dodatkowe narzędzie, które mam w swoje ręce, które sprawi, że na przykład kolejna osoba, której się odzywam,
WYWIAD FILIP SOBEL
Ludzie, do których ja się odzywam, w kontekście właśnie czy to prospectingu, czy to nawet sprzedaży, to się po prostu w ten sposób wyróżnia.
Czyli w ten sposób wyróżniam się z tłumu osób, które na przykład kogoś z czymś spamują.
I myślę, że tutaj też wiesz, dla Ciebie też pewna forma wdzięczności do samego siebie, bo to nie jest tak, że rzuciłeś dwa złote, przekroczyłeś ten i wypadło w kulce zapakowane.
Tak jak też wspomniałem przed chwilą, ja też mam w sobie obecny bardzo duży, w sensie bardzo mocny syndrom oszusta tak zwanego.
Wydaje mi się, że każdy na moim miejscu zrobiłby to samo tak dobrze albo lepiej i jest to coś, co jest ze mną praktycznie cały czas.
Natomiast ja też właśnie przy każdej okazji i zawsze bardzo mocno staram się podkreślać, że
Ja nie zrobiłem nic sam, to po prostu wszyscy ludzie, którzy na co dzień ze mną pracują, no to ja po prostu tutaj jestem i jestem w ten sposób wyróżniany i doceniany, bo odpowiadam za całość.
A możesz dzisiaj wskazać, albo masz przepracowane jakieś takie największe błędy, albo nie błędy, lekcje, jakie wyciągnąłeś z decyzji, które podjąłeś, które nie były idealne?
Tak, jest ich cała masa i szczególnie właśnie na samym początku, kiedy to wszystko jeszcze nie było w ogóle płynne, czyli to, że właśnie za tą naszą pierwszą rundę finansowania zbudowaliśmy produkt de facto dla nas.
My budowaliśmy produkt, który wydawało nam się, że jest fajny, że ktoś będzie z niego korzystał.
Budowaliśmy jakieś totalnie niepotrzebne feature bez w ogóle jednej rozmowy z docelowym potencjalnym odbiorcą.
My naprawdę z trzema rekruterkami nie pogadaliśmy przez te 6-9 miesięcy, żeby im pokazać to, co robimy.
Że słuchajcie, tutaj jest taka platforma, czy wy w ogóle macie taką potrzebę, żeby te ogłoszenia wrzucać, żeby był kolejny jobboard?
A gdyby na przykład to działało tak, to czy by pani z tego, nie wiem, czy to bardziej, czy mniej by się podobało, więc po prostu testujemy, testujemy, testujemy totalnie.
I to jest taki największy, myślę, że learning, bo to, że my w ogóle nie zdarzaliśmy naszych produktów z rynkiem, to jest jakieś absolutne szaleństwo, tak jak sobie spracujemy czasu na to spojrzeć.
A korzystacie z własnych testów u siebie wewnętrznie przy na przykład procesie rekrutacji?
Rzeczywiście tworzymy je wtedy bezpośrednio pod nasze potrzeby i testy są wtedy stosunkowo dłuższe, no bo wiadomo, na te niższe i średnie stanowiska, no to też myślę, że jest warte podkreślenia.
Żony są krótkie, trwają 5-7 minut z perspektywy kandydata, co też pozwala na taki fajny wskaźnik, że wypełnia je średnio 80% osób, prawda?
Czyli właśnie czy to na produkcji, czy to na magazyne, gdzie są znowu te dwie ręce i dwie nogi przyswajowe, to wypełnia je naprawdę 80% osób?
Też pewnie przez to, że są wysłane SMS-em automatycznie, to jest co możemy robić z telefonu, więc to właśnie mobilne podejście też bardzo dużą robotę robi, więc dla naszych rekrutacji wewnętrznych też rzeczywiście z tego modelu zdarza nam się skorzystać.
Tak, w sensie myślę, że z perspektywy Foundera work-life balance nie istnieje i czego by ktoś nie mówił, jeżeli jeszcze jest czemuś poświęcony na 120-150%, to nie jest praca od 9 do 17, tylko nawet jeżeli przed komputerem siedzę te 10-12 godzin dziennie,
Ja czasem w trakcie dnia, naprawdę nie wiem, jestem w stanie przeżyć dwa załamania nerwowe, potem jakąś euforię, bo coś super się wydarzyło.
Więc to jest taki totalny rollercoaster, więc czego by ktoś nie mówił, jest to droga naprawdę trudna i ciężka.
Natomiast staram się mieć właśnie nawyki, żeby ta moja głowa przynajmniej przez troszeczkę czasu mogła sobie
Odpocząć głównym z nich jest wysiłek fizyczny, treningi siłowe, gdzie naprawdę czasem nawet po najgorszym dniu, jak wychodzę z tej siłowni, endorfinki działają, no to mówię, dobra, spojrzę na to wyzwanie jeszcze raz z nową siłą i tak dalej.
No i oprócz tego właśnie spędzanie czasu z bliskimi, rodziną i jednak też, powiedziałem, że nie ma work-life balance, jednak dbanie o to, żeby właśnie, nie wiem, przynajmniej w weekendy, prawda, w weekendy raczej nie ruszam komputera,
I bardzo sobie cenię taki czas po prostu tylko i wyłącznie dla mnie.
Kiedyś było go zdecydowanie mniej, bo ja też uważam się za ekstrawertyka i też mam bardzo dużo znajomych i też kiedyś, jak tylko mogłem, to po prostu gdzieś wychodziłem z ludźmi, imprezy, bla, bla, bla, wszystko tam się działo.
Teraz jednak bardzo sobie doceniam, jak na przykład w weekend, w piątek albo sobotę w taki jeden dzień w tygodniu mogę sobie po prostu posiedzieć w spokoju.
WYWIAD FILIP SOBEL – STAFFLY
I przyznam szczerze, z perspektywy czasu, jeżeli mógłbym jeszcze raz tę samą decyzję podjąć 4 albo 5 lat temu, czy chcemy wystartować, to przyznam szczerze, że nie wiem.
W sensie, wiedząc z iloma wyrzeczeniami to się wiąże, jak dużego poświęcenia to ode mnie wymaga i że jest to coś, co też po prostu wymaga ode mnie dużo, dużo, dużo skupienia i po prostu niczego innego na co dzień, to nie wiem, czy bym się na to jeszcze raz...
Teraz wiadomo, nie ma odwrotu, są oczekiwania, są klienci, inwestorzy, presja po prostu z każdej możliwej strony, więc już teraz nie powiem sorki, ja jednak pas tylko po prostu jestem w tym i też lubię to robić, to jest moją pasją, ale jest to po prostu bardzo, bardzo trudne.
Myślę, że warto się skupiać, taki mój komentarz, na rzeczach, które są dla Ciebie dobre, dają Ci ostatecznie energię, bo powodów do tego, żeby się zdołować, podejrzewam, że bez liku będzie.
Tak, też tutaj właśnie dla mnie największą satysfakcją biorąc pod uwagę to, że jednak na co dzień w mojej głowie są po prostu cyferki i sprzedaż, to na przykład w momencie, w którym po naprawdę kilku albo kilkunastu miesiącach od momentu pierwszego kontaktu
Ja tu mówię też teraz akurat ze swojej perspektywy jakby realizacji kanału, YouTube'u i podcastu.
Totalnie tak, no bo też u nas te liczby, no to one też już, że tak powiem, są coraz większe.
W lutym 25 roku było to ponad 26 tysięcy i ta liczba też naprawdę rośnie prawie że wykładniczo, więc nie wiem gdzie będziemy za pół roku, za rok, może to będą właśnie dziesiątki, może w ogóle setki tysięcy testów miesięcznie, więc ta skala jest naprawdę duża i tak jak sobie na to spojrzę z perspektywy czasu,
W grudniu mieliśmy na produkcji właśnie jedną małą awarię ze względu na zbyt duże obciążenie systemu, więc po prostu w momencie, w którym przez godzinę wysyłka testów do kandydatów nie działała, oni wiedzieli, że testy dostali i po prostu zostali z dużym opóźnieniem.
To, o ile ja dostałem telefonów, maili od kandydatów, którzy właśnie na bieżąco chcieli je wykonać, ale przez sekundkę po prostu nie mogli, to też wtedy mnie uświadomiła, że kurczę, ta skala jest naprawdę bardzo, bardzo duża, że w momencie, w którym przez godzinę w ciągu dwóch i pół roku coś nie zadziałało, to ja dostałem naprawdę 70 albo 80 maili i telefonów w ciągu godziny, że hejka, co to jesteś, pewnie działa.
Tak, no i też właśnie, no bo znowu odróżniając się od
Co ktoś ocenia, a potem w ciągu kolejnych trzech dni potrzebujesz to z kimś omówić.
Przede wszystkim to, że jest to forma cyfrowa, to, że są krótkie, to, że jest personalizowany feedback na koniec, czyli kandydat też może się czegoś na swój temat dowiedzieć, co jest naprawdę dla niego bardzo dużą
Wartością, no i połączenie tego wszystkiego z technologią jest w ogóle czymś, co w ogóle z mojej perspektywy jest bardzo istotne i naprawdę ciekawe.
I też wiadomo, często będąc w tym na co dzień, no to ja też jakby znowu jestem w swojej bańce, ale jak czasem właśnie mam okazję z kimś formować po raz pierwszy i pokazywać ten produkt, to naprawdę 95-98% ludzi mówi wow, to jest ciekawe.
Dla mnie to też jest jakby z tej perspektywy mega, mega ciekawe.
Filip, teraz mam dla Ciebie przygotowane takie szybkie pytania, bo one się sprowadzają zazwyczaj do odpowiedzi tak lub nie, jeżeli ona jest możliwa.
Natomiast jest przestrzeń do tego, żebyś się rozwinął, jednak krótko.
Czy zdarzyło Ci się podjąć decyzję biznesową, która była sprzeczna z Twoimi osobistymi wartościami?
Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz na świecie, to co by to było?
Chciałbym, żeby ludzie odpisywali na wszystkie maile, które się do nich wysyła.
Co byś powiedział o 20-letniej wersji siebie?
Przede wszystkim nie poddawaj się, po drugie dbaj o siebie, a po trzecie baw się dobrze.
Czego już nigdy w życiu byś nie zrobił?
Nigdy w życiu nie zbudowałbym produktu bez wcześniejszej weryfikacji jego założeń.
Jaka jest jedna zmiana w systemie edukacji, która mogłaby zrewolucjonizować przyszłość dzieci?
Więcej praktyki i przedsiębiorczości w szkołach, zdecydowanie.
Praca zdalna zmieniła jakby biznes, w ogóle funkcjonowanie biznesowe na plus czy na minus?
Czy uważasz, że sukces zawodowy możliwy jest bezkosztowo dla życia osobistego i rodzinnego?
Gdybyś mógł wybrać supermoc, jaką byś chciał mieć i dlaczego?
To jest w ogóle super pytanie i jeżeli taką jedną supermoc mógłbym sobie wybrać, to myślę, że przede wszystkim chciałbym, żeby było nie o to, że mogę pozyskać każdego klienta, o którym sobie tylko i wyłącznie pomyślę.
Co twoim zdaniem jest większym problemem w dzisiejszym świecie?
Myślę, że nadmiar informacji i bodźców, który jest dookoła nas po prostu wszechobecny.
Gdybyś mógł spędzić godzinę na rozmowie z dowolną osobą, tutaj żywa lub zmarła, kogo byś wybrał i dlaczego?
To właśnie nawiązując do książki, którą przeczytałem a propos Tonego Hsieha, który no niestety zginął w pożarze, to myślę, że z nim chciałbym porozmawiać i chciałbym dowiedzieć się więcej o jego efekcie WOW, jeżeli chodzi o dostarczanie go klientom.
Czy wierzysz, że w biznesie cel uświęca środki, czy istnieje jednak granica, której nie należy przekraczać?
I teraz jedno pytanie, na jakie chciałbyś znać odpowiedź.
Kiedy zrobię exit?
Filip, wyczerpałeś teraz całą wkładkę merytoryczną i szybkie pytania, jakie na ciebie dzisiaj przygotowałem na naszą rozmowę.
Bardzo ci dziękuję za poświęcony czas.
Dzięki, ja bawię się naprawdę fajnie i też biorąc pod uwagę, Oskar, twoje przygotowanie do tego nagrania, myślę, że zrobiłeś kawał dobrej roboty.
Odwzajemnie, bardzo ci dziękuję.
Ja też biorąc pod uwagę to, jak dużo ludzi nie odpisało mi w moim życiu na wiadomość.
Staram się żadnej wiadomości, która jest do mnie wysłana, nie zostawiać bez odpowiedzi.
No to tym bardziej.
Ostatnie odcinki
-
Nie wygrywa najlepsza aplikacja fitness - wygry...
22.04.2026 10:00
-
Twój e-commerce tonie w chaosie danych - i nawe...
15.04.2026 10:00
-
Rajstopy to nie nudny produkt - jak Gabriella z...
08.04.2026 10:00
-
Ze specjalistki do dyrektorki - historia firmy...
01.04.2026 10:00
-
Jak Natalia Skrzypska odbudowała cztery marki ...
25.03.2026 11:00
-
99% firm jest do siebie podobna - jak zbudować ...
18.03.2026 11:00
-
20 lat budowania Pako Lorente — co naprawdę trz...
11.03.2026 11:00
-
Jak zautomatyzować e-commerce w 99% i pogodzić ...
04.03.2026 11:00
-
Dlaczego Twoja firma NIE jest data driven (i na...
25.02.2026 11:00
-
Jak naprawdę wygląda produkcja kosmetyków? Kuli...
18.02.2026 17:24