Mentionsy

Goście Dwójki
Goście Dwójki
02.01.2026 16:00

Droga Dō, czyli opowieść o muzycznym szlaku pamięci

"Dō" po japońsku oznacza "drogę", w muzyce zaś pierwszy dźwięk gamy. Ta podwójna symbolika splata się w polsko-japońskiej grze słów "droga dō", która prowadzi przez niezwykły, a wciąż mało znany rozdział historii. To muzyczny i uchodźczy szlak zarazem: trasa ucieczki kilku tysięcy europejskich Żydów, wiodąca przez Polskę i Litwę aż do Japonii i Izraela. Droga dō opowiada poruszającą historię współpracy ponad granicami i narodami - o trzech dyplomatach z Holandii, Polski i Japonii, którzy w czasach moralnej próby wybrali człowieczeństwo, nie mając pewności, czy ich odwaga wystarczy, by ocalić cudze życie. Adam Suprynowicz rozmawia ze spiritus movens przedsięwzięcia - Anną Karpowicz 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 14 wyników dla "Sugihary"

Konsula Sugihary, a o wszystkim opowie Ania Karpowicz.

I dosyć szybko trafiłam na wątek właśnie historii Chiune Sugihary i na ten prosty, acz mocny fakt, że 80% ludzi uratowanych przez niego to byli

I tam pada tylko takie krótkie zdanie, że oni wszyscy wyjechali i wszyscy znaleźli się na liście Sugihary.

Natomiast ze względu na to, że właśnie Dom Sugihary to jest po prostu domek, a również Port of Humanity w Cyrydze, to też jest niewielka instytucja, to tam już pojechaliśmy z takim programem stricte akustycznym.

Chociaż właśnie w domu Sugihary też podjęliśmy taką próbę po prostu udźwiękowienia budynków, ponieważ on się składa z wielu pokoików.

Zresztą postać Sugihary też budzi kontrowersje.

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem dziś wystąpić w domu Sugihary.

Czerpałem dzisiaj wiele inspiracji z domu Sugihary, myśląc o przyszłości, o przyszłości pełnej pokoju.

No bo umówmy się, że granie w domu Sugihary, czy właśnie w jakimś

Jej teść jest na liście Sugihary.

Jednak wykonanie tego programu tutaj, w domu Sugihary, gdzie Sugihara podpisywał wizy, nadało temu doświadczeniu jeszcze głębszy wymiar.

Gdzieś staram się mieć szacunek do tego, że na pewno będą psy, koty, a w takim domu Sugihary będą ludzie, którzy przychodzą po jakieś przeżycie i żeby ten program był dostosowany po prostu do tej sytuacji.

Zaczynając od tego, że wszędzie nie było gdzie szpilki wcisnąć i zabrakło krzeseł w większości tych sal i ludzie stali na korytarzach i w domu Sugihary pod oknami.

Tak, w Kownie, w samym domu Sugihary, nie w żadnej filharmonii, nie w żadnej operze, tylko dokładnie u niego w domu.