Mentionsy

Goście Dwójki
Goście Dwójki
17.06.2025 08:30

Allen Ginsberg w teatrze. Premiera "Skowytu" w Warszawie - prowadzi Katarzyna Hagmajer-Kwiatek

Gościliśmy kompozytora Dominika Strycharskiego oraz reżysera Kamila Białaszka, z którymi porozmawialiśmy o przygotowaniach do premiery spektaklu "Skowyt" w Teatrze Żydowskim. Określany jest jako najdonioślejszy głos protestu amerykańskiej kontrkultury. Wydany w 1956 roku do dzisiaj obnaża pragnienia i zaślepienia tzw. społeczeństwa konsumpcyjnego, zderzając je z często nieuświadamianą siłą sztuki. Nade wszystko jest to jednak opowieść o outsiderach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 18 wyników dla "Ginsberg"

Spotykamy się, ponieważ lada chwila na deskach Teatru Żydowskiego odbędzie się premiera Skowytu Allana Ginsberga.

Przyznam, że to jest dość zaskakujący wybór tekstu do inscenizacji, no raz, że niescenicznego, a po drugie, on jest, Ginsberg w takim wydaje mi się, inferno.

No kim jest dla Pana, Pani Kamilu ten Ginsberg i jego skowyt?

To znaczy, o tyle o ile zgodziłbym się z tym, że nie jest klasykiem i faktycznie troszkę go patyna pokrywa, o tyle trzeba przyznać, że moje pokolenie czy osoby troszkę starsze ode mnie jednak traktują Ginsberga z szacunkiem.

To też nie jest tak, że Ginsberg jest zupełnie zapomniany w tym momencie.

Wydaje mi się, że warto jest przypominać w szczególności teraz nie tylko o poezji Allena Ginsberga, ale też o jego poglądach na temat rzeczywistości, na temat geopolityki, bo czytając jego listy, przygotowując się do pracy nad tym spektaklem, zauważyłem, że sytuacja, z którą się spotykał, jest bardzo podobna do sytuacji występującej dzisiaj.

Wszystkie te rzeczy działy się w momencie, w którym Allen Ginsberg stawał się twarzą czy przewodnikiem ruchu bitnickiego, łamane na hipisowskiego.

To też pytaniem, czy moją propozycją dla Teatru Żydowskiego jest ponowne nadejście Ginsberga.

Dla Pana też Ginsberg jest jakąś postacią, Panie Dominiku?

To dokładnie wtedy Bitnicy i Ginsberg i inni, to była wielka inspiracja.

Natomiast Ginsberg był dla mnie i w ogóle cały ten ruch bitnicki był dla mnie o tyle inspiracją, że to poczucie wolności, które z tego wyzierało i tak krytyka społeczna plus szukanie jakiejś odpowiedzi, jakiegoś wyjścia w jakieś tam światło, nie wiem, nawet jeśli po omacku,

To było dla mnie bardzo inspirujące, szczególnie, że jestem z Bytomia i ten Bytom Mroczny plus Ginsberg to było zdarzenie rewelacyjne dla mnie wtedy.

No właśnie, ale czy ta forma, w jakiej to napisał Ginsberg w panów odczuciu, jest jakoś nośna nadal?

Żeby jednak czerpać z tej konwencji i wyobrażać sobie, co by było, gdyby Ginsberg pojawił się dzisiaj z powrotem, a nie jak było, kiedy był.

O dziwo nie będzie w ogóle się prawie odnosić do czasów Ginsberga.

Bo właśnie mówię, nawet w tym króciutkim fragmencie, jak sam Ginsberg to recytował, było słychać, że tam jest arytmiczność, powtarzalność, są has, słowa takie hasłowe, czy on właśnie sam mówił o tej ostatniej części, sanctus, że mu się to...

Właściwie jedyne co robiłem przez trzy, trzy i pół tygodnia to było czytanie listów Ginsberga i przeglądanie wiadomości z prasy, doniesień na temat współczesności.

Na szczęście Ginsberg nie był purystą językowym, był bardzo daleki od tego.