Mentionsy

Głosy kobiet
Głosy kobiet
11.09.2025 21:00

Jak się żyje w Polsce mówiąc z akcentem? Analizują Jana Karpienko oraz Masza Makarowa

W ostatnim czasie coraz częściej dochodzi do nieprzyjemnych zaczepek czy wręcz ataków na osoby identyfikowane jako cudzoziemcy. Antyukraińskie sentymenty wzbudzane przez polityków, czy jawny antysemityzm, który nie ma nic wspólnego z obroną cywilów w Gazie, ale się pod nią podszywa, dowodzą, że rośnie przyzwolenie na ksenofobię w sferze publicznej.  O tym jak mieszka się w Polsce dwóm Rosjankom, Ludwika Włodek rozmawia z Janą Karpienko oraz z Maszą Makarową.

Rozdziały (7)

1. Wprowadzenie i pierwsze tematy

Podróżnicy opowiadają o swoim doświadczeniu w Polsce i problemach związane z akcentem.

2. Akcent jako symbol inności

Masza opowiada o sytuacjach, w których jej akcent zwraca uwagę i jest źródłem niespokojności.

3. Obserwacje i reakcje

Masza i Jana omawiają obserwacje i reakcje na akcenty w Polsce.

4. Historia Jany Karpienko

Jana opowiada o swoim przybyciu do Polski i przeżyciach związane z akcentem.

5. Historia Maszy Makarowa

Masza opowiada o swoim doświadczeniu w Polsce, w tym zmianie drogi zawodowej.

6. Zmiany w doświadczeniach

Podróżnicy omawiają zmiany w swoich doświadczeniach w wyniku agresji Rosji na Ukrainę.

7. Doświadczenie wojny

Jan Karpienko opowiada o swoim doświadczeniu wojny w Polsce i w Rosji, a także o swoim przeżyciu podczas wojny w 2008 roku.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 93 wyników dla "SZ"

Dobry wieczór, mówi Ludwika Włodek, a ze mną w studio jest historyczka, przewodniczka po Warszawie, Masza Makarowa.

Dobry wieczór, Janu, słyszysz nas?

Dobry wieczór, bardzo dobrze słyszę.

Tak, ciebie też bardzo dobrze słyszymy.

Bardzo się cieszę, że obie zgodziłyście się wystąpić w tej audycji.

Ja bym chciała zacząć od czegoś średnio przyjemnego, natomiast ogólnie nie chciałabym, żeby nasza audycja się skupiała też na przykrych rzeczach.

Natomiast kilka dni temu Masza napisała taki dosyć dramatyczny wpis na Facebooku, który jakoś też łączy się z różnymi przykrymi historiami, które słyszymy, a dotyczą one atmosfery wokół osób, które jakoś tam dla niektórych wydają się...

Masza napisała post o tym, jak rozmawia z osobami z akcentem.

Jak słyszy akcent, który zdradza wprawnemu uchu pochodzenie z szeroko rozumianego wschodu, pisali, że nigdy nie przechodzisz na rosyjski czy na ukraiński.

Rozmawiasz nadal po polsku, ale z drugiej strony starasz się być milsza dla tych osób.

Kończysz ten wpis też pięknym cytatem z Tuwima.

Ja mieszkam w Polsce od 18 lat, mam polskie obywatelstwo, więc też w ciągu ostatniego roku przechodzę takie procesy wewnątrz związane z moją własną tożsamością, z łączeniem rosyjskości i polskości w sobie.

Dużo o tym myślę, ale też wiem, że gdy rozmawiam, a szczególnie gdy się denerwuję, to

I właśnie kazał mi mówić coś z moim ukraińskim akcentem, no i później usłyszałam inne o Belgii.

Też jak oprowadzam, a oprowadzam czasami grupy rosyjskojęzyczne, szeroko rozumiane, czyli są tam po prostu ludzie, którzy rozumieją po rosyjsku, to spotykają moje grupy przykre sytuacje, że ktoś po prostu zaczyna się czepiać i wyzywać ludzi, którzy przyszli, żeby poznać Warszawę i poznać historię naszego wspólnego miasta od różnych przykrych rzeczy, czy od ukraińskich darmozjadów, czy używając też

Jestem po polonistyce i pewnie przeczytałam więcej książek polskich po polsku w swoim życiu, niż ci ludzie, którzy mnie krytykują i piszę po polsku, myślę po polsku.

Ty się nie musisz z niczego tłumaczyć.

Różne osoby mnie pocieszały i zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka, która urodziła się w Warszawie w 1940 roku, wyemigrowała jako żydowska dziewczynka, która przeżyła zagładę w wieku 6 lat ze swoimi rodzicami do Szwecji i zadzwoniła, żeby mnie pocieszyć i powiedzieć, że ona też ma akcent.

W Szwecji rozumiem, kiedy mówię po polsku.

Jana, czy ty masz tak, że rzeczywiście masz poczucie, że w ostatnich czasach takie ucho polskie jest czulsze na akcenty?

Na szczęście osobiście mnie nic takiego nigdy nie spotkało na przestrzeni

Obserwuję te niepokojące zmiany, ale też obserwuję je nie tylko jako osoba, która kiedyś przyjechała do Polski, tylko też jako osoba, która tu już mieszka i tak samo przejmuję się różnymi zmianami, w tym bardzo tymi negatywnymi, w społeczeństwie jak każdy inny Polak, który tu się urodził, czy Polka.

Nie wiem, nie badałam tego, nie jestem tego specjalistką, ale zawsze sobie zadaję pytania w takich sytuacjach.

Bo za bardzo nie możemy wpłynąć na szerokie masy, na opinie dużej grupy ludzi.

Ale pytanie, co my z tym zrobimy w naszym otoczeniu, na naszym podwórku?

Czy spotkawszy osobę ze wschodu, czy po prostu z zagranicy, nawet jeżeli słyszymy jej akcent, ja swój własny akcent też słyszę, ale czy takiej osobie powiemy jakieś dobre słowo na pocieszenie po prostu, żeby umilić udzielenie, żeby ewentualnie zrównoważyć

Analizują Jana Karpienko oraz Masza, Włodek, Ludwika.

Nie wiem jak masz oczy, podzielasz moje.

Rzeczywiście staram się jakoś działać na swoim własnym podwórku i staram się też pokazywać po prostu Warszawę, oprowadzając po mieście, bo dużo prowadzę grupy rosyjskojęzycznej.

To są bardzo często osoby, które dopiero co przyjechały do Polski albo przyjechały kilka lat temu i chcą Warszawę dla siebie odkrywać.

Tak, jeszcze też jest taki paradoks, że jeszcze kilka lat temu ja bym pewnie bardziej myślała, że będę was pytać o

Tymczasem teraz jest tak, że właściwie wszyscy za wschodniej granicy bardziej obrywają za te sentymenty, resentymenty antyukraińskie.

No i to jest też ciekawe, że teraz zaczynamy się zastanawiać, Polska się szczyciła tym, że tak

Niesamowicie ciepło przyjęła ukraińskich uchodźców, a teraz pytanie, czy to byli ci sami ludzie, co tak ciepło przyjmowali uchodźców, którzy teraz mówią właśnie o dotowaniu Ukraińców, dokładaniu do ukraińskiej wojny, czy może po prostu wyszły stare jeszcze takie schematy, no PRL-owskie na przykład, no?

To chodzi o każdą inność, która może być w jakiś sposób ujawniona i ten poziom tolerancji na pewno teraz staje się mniejszy właściwie w całej Europie i nie tylko w Europie.

Program pierwszy Polskiego Radia.

Ze mną w studio jest Masza Makarowa, natomiast z Wrocławia z nami łączy się Jana Karpienko.

W ogóle jak trafiłaś do Polski, skąd się tu wzięłaś, czego się spodziewałaś na początku, a jak widzisz Twoje życie i mieszkanie teraz?

Zgadzam się bardzo z Maszą, że pytanie o brak takiego entuzjazmu, który był 3 lata temu wobec Ukraińców jest związane.

W ogóle z zmniejszeniem tolerancji i tutaj można byłoby rozwinąć ten temat naprawdę na bardzo różne pola naszego życia, ale też być może zmęczenie.

A przechodząc do drugiego pytania, wiesz, nigdy nie planowałam przyjazdu do Polski świadomie.

I przyjeżdżałam jeszcze w czasach, jakbyśmy teraz powiedzieli, jak niektórzy mówią, wegetariańskich, absolutnie beztroskich, jak na nasze dzisiejsze standardy.

Pewnie na wszystkie tego typu pytania ludzie zazwyczaj odpowiadają, że nie planowali tego.

Byłam już na studiach doktoranckich, ale zapisywałam się na wszystkie możliwe wolontariaty, czy do opery, czy do Instytutu Grotowskiego, żeby tylko tam być, żeby obcować z tymi ludźmi, żeby jakoś powole w to się wkręcać.

Nie wiedziałam, czy to będzie moja ścieżka zawodowa, bo tak jak mówiłam, jeszcze wtedy było dużo, dużo tłumaczeń, było dużo delegacji, konferencji, wyjazdów, tłumaczeń pisemnych.

Czy ty jakoś wracasz do tych czasów, kiedy przyjechałaś, myślisz, że też sama ty jesteś kimś innym w ogóle?

Mało tego, że syberyjski, to jeszcze dodatkowo z tego miasteczka.

No tak, teraz, że tak powiem, rozmawiasz z niesamowitymi czasem ludźmi, z ludźmi, laureatkami Nagrody Nobla, pisarzami, pisarkami.

Z pierwszych stron gazet może głupio powiedzieć, bo raczej o literaturach niestety nie zajmuje miejsc na pierwszych stron gazet, ale z legendami światowej literatury dzięki temu co robisz.

Chciałam się jednak nie odgrywać od życia codziennego i mam przeróżne kontakty, absolutnie normalne, tak jak każdy z nas, ale zdecydowanie to wszystko kręci się wokół kultury.

A Masza, twoją historię pewnie zaczniemy teraz, a skończymy po przerwie.

Ja też nie planowałam nigdy emigracji do Polski i zaczęłam się uczyć polskiego, bo byłam na studiach filologicznych jeszcze w Rosji i studiowałam filologię rosyjską.

To było moje pierwsze miasto w Polsce, które poznałam.

Drugim była Bydgoszcz.

I ucząc się polskiego, przyjeżdżając do Polski na szkoły letnie języka polskiego, trafiłam na taki kurs, na którym uczono nas polskiego, ale uczono nas na treściach żydowskich.

I wróciłam do domu, wzięłam od mojego kolegię podręcznik jidysz.

To się okazało w ogóle, że to jest radziecki jidysz, inna odmiana, ale nieważne.

Do tej pory mu te książki nie oddałam, bardzo przepraszam.

I zaczęłam się uczyć jidysz, złożyłam dokumenty na polonistykę tutaj w Siadelecach jeszcze wtedy.

To było już zupełnie szaleństwo.

Później przeszłam do Telewizji Polskiej i od tamtej pory jestem związana z Telewizją Bielsat, z redakcją Włodtak i z TVP Info.

Masza wspomniała, że aneksja Krymu przez Rosję trochę zmieniła jej drogę zawodową.

Zdecydowanie w 2014 roku już było wiadomo, że nigdy nie będzie tak jak wcześniej, bo się okazało, że zasady i normy prawa międzynarodowego nie działają i że ten reżim kremlowski może zrobić wszystko, co chce.

I tak samo jak wszyscy w Polsce przeżywałam ten pierwszy dzień wojny po prostu z tak wielkim przerażeniem, że nie wiedziałam jak zasnąć, jak oddychać, wszystko się kręciło wokół tego.

I tak było wiele, wiele miesięcy i pewnie jeszcze będzie w dalszym ciągu niestety.

I nie mam na to specjalnego remedium, nie mam żadnego pocieszającego zdania.

Bo myślę, że Masza też ze mną tutaj się zgodzi.

Jak ten reżim niszczy też ludzi w środku, jak on jest okrutny.

Dla absolutnie wszystkich.

Nie wiem jak masz.

No ja chyba też jestem bardzo mało optymistyczna, chociaż bardzo długo starałem się trzymać ten optymizm i jakoś wierzyć w to, że wojna może sprawiedliwie się skończyć i skończyć się szybko.

Poczucie takiej ogromnej bezradności, która jest w tej sytuacji, która chyba towarzyszy Rosjanom, Rosjankom, niezależnie od tego, czy są z granicą, czy są w kraju, jest również trudnym doświadczeniem.

To znaczy ja przeżyłam pierwszą wojnę nawet nie w 2014 roku, tylko w 2008, czyli wojnę przeciwko Gruzji i okupację Osetii i Abchazji.

I to było wszystko bardzo blisko.

I na mnie to jakoś bardzo mocno zadziałało, że może to też nie było sprawiedliwe w stosunku do samej siebie, że tak czułam się taką reprezentantką całego mojego narodu i to wszystko jakoś bardzo mnie bolało.

Ja w Polsce bardzo szybko się zintegrowałam na samym początku i ponieważ mam na imię Marię, to mówiono na mnie Marysia.

Babcia też zresztą.

I czuję tutaj dużą, mimo wszystko, przestrzeń wolności.

I bardzo podzielam wszystko, co się dzieje w polskim społeczeństwie.

Zaczęłam szukać tego, co wspólne.

Twuje to, co Masza mówi, ale ten zawód dawno, dawno zostawiłam jeszcze w Rosji, bo już wtedy tam poczułam, to było już naprawdę ponad 15 lat temu, tam już wtedy poczułam, że są pewne ograniczenia, jest pewna cenzura, że nawet na tak małej skali, na której działałam, w telewizji lokalnej, regionalnej, syberyjskiej, już nie można mówić tego, co chcę, co wtedy będzie dalej.

Ciekawe jest to, że powszechnie jest przyjęte jakby znany fakt, że na Syberii jechali tylko zesłańcy.

A był jeszcze drugi nurt osób, które jechały tam po ziemię, po powstaniu i właśnie moje przodkowie pochodzą z tamtego nurtu.

Zawsze lubimy takie martyrologiczne wątki.

To co się łączy z kwestiami czysto ekonomicznymi może ma zawsze mniej opowieści nabudowanej.

Masza, a ty jak?

Byłam wtedy w Polsce od 17 lat, co prawda w 2018 roku na 3 lata wyjechałam do Moskwy i pracowałam tam jako dziennikarka, też pracowałam tam w stowarzyszeniu Memorio, skończyłam tam kolejne studia.

A nagle poczułam bardzo wiele i zaczęłam się zastanawiać, że to nie jest po prostu dowód i to nie jest po prostu moje imię i nazwisko zapisane po polsku, bo Masza Makarowa mam zapisane przez SZ i przez W, a nie przez V. I dla mnie to też było takim bardzo ważnym znakiem poszukiwania tej tożsamości.

Tylko, że właśnie coś czuję wewnątrz, że muszę sobie jakoś na nowo poukładać tę moją rosyjskość i rosyjskie w moim życiu i moją polskość i chyba jeszcze w tym procesie ciągle jestem.

Jestem bardzo związany z Warszawą, przede wszystkim z Warszawą i myślę, że jestem właśnie taką bardzo lokalną patriotką, bo kocham Warszawę i też wydaje mi się, że coraz lepiej ją poznaję, oprowadzam po niej.

I jestem przede wszystkim chyba warszawianką i jest mi z tą tożsamością bardzo dobrze.

Ze mną z Wrocławia była Jana Karpienko, w studio Masza Makarowa.

Więcej naszych podcastów znajdziesz na polskieradio.pl i we wszystkich innych miejscach, gdzie słuchasz podcastów.