Mentionsy

Dwie lewe ręce
Dwie lewe ręce
03.03.2026 20:27

[LEWY PROSTY] Dlaczego USA naprawdę zaatakowały Iran? (I kto za to zapłaci?)

Dołącz do społeczności ponad TYSIĄCA (!) Patronów podcastu Dwie Lewe Ręce, który prowadzą Marcin Giełzak i Jakub Dymek. Wspieraj treści, które lubisz i miej wpływ na ich kształt: 👉 https://patronite.pl/dlrPamiętajcie też o tym, aby subskrybować nasze treści, tak aby nie ominął Was żaden nowy odcinek!

🔔 Zasubskrybuj: @dwielewereceZapoznaj się też z ofertą sklepu, gdzie autorskie kreacje w stylu DLR: 🛒 https://patronite-sklep.pl/kolekcja/dwie-lewe-rece/━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

W dzisiejszym odcinku z cyklu LEWY PROSTY Jakub rekonstruuje logikę, która pcha Amerykę do kolejnych wojen za czasów administracji Trumpa. Prezydent przecież, jak pamiętamy, miał... odejść od interwencjonizmu i zerwać z polityką angażowana się w konflikty na Bliskim Wschodzie. Trump wszak przedstawia się jako "prezydent pokoju", a wojnę z Iranem rozpoczął chwilę po powołaniu Rady Pokoju. W dzisiejszym komentarzu usłyszycie także, czym jest "doktryna łatwych zwycięstw" i "zasada Fox News", które kierują polityką tej administracji oraz o tym, dlaczego europejscy przywódcy głównego nurtu wspierając Trumpa grają na własną porażkę.

Zapraszamy i dajcie znać w komentarzach, czy chcecie więcej komentarzy w tej formule!━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

☚ Facebook: https://www.facebook.com/dwielewe

☚ Twitter: https://twitter.com/2lewerece☚ Instagram: https://www.instagram.com/dwielewerece_podcast/

Wszystkie teksty Jakuba:

✍ dymek.substack.comJesteśmy też na platformach:

🟢 Spotify: https://podcasters.spotify.com/pod/show/dwielewerece

🍎 Apple Podcasts: https://podcasts.apple.com/pl/podcast/dwie-lewe-r%C4%99ce/id1635522094

Nowa książka Marcina "Wieczna lewica": 📚 https://patronite-sklep.pl/produkt/wieczna-lewica-marcin-gielzak/

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 36 wyników dla "Iran"

Dziś, bez zaskoczeń, chciałbym powiedzieć kilka słów o amerykańsko-izraelskiej wojnie z Iranem, a konkretnie o motywach, którymi kierowały się rządy w Waszyngtonie i Jerozolimie, podejmując decyzję o ataku.

Wreszcie nie będzie to też powtórki ze wszystkich sporów o to, czy reżim w Iranie jest dobry, bo raczej wiemy, że nie jest, i o to, czy w interesie świata i ogólnoludzkich wartości jest jego obalenie,

I ostatnim razem, gdy szykowaliśmy się do podróży, Marcin powiedział, żebyśmy wzięli bilet na dzień wcześniej, bo jeszcze Stany Zjednoczone zaatakują Iran i co będzie.

Amerykańskie lotniskowce w Zatoce Perskiej, bombardowany Iran i trumna z ciałem Ayatollaha Khameneiego były pokusą nie do przeoczenia.

Jak nie Wenezuela to Kuba, jak nie Kuba to Jemen, a jak nie Jemen to Iran.

Wracając zaś do Iranu.

Mówiąc wprost, administracja poszła na tę wojnę dlatego, że premierowi Izraela i najbardziej proizraelskiej frakcji tej administracji udało się przekonać prezydenta, że zbombardowanie Iranu, dekapitacja reżimu i ostatecznie operacja zmiany reżimu będzie jednym z tych łatwych zwycięstw.

Co więcej, udało im się przekonać Trumpa, że Iran nawet nie będzie walczył, bo sam widok lotniskowców i pierwsze bomby, które spadną spowodują, że irańskie przywództwo z powrotem usiądzie do stołu i podda wszystko.

My ich zbombardujemy, oni się poddadzą, lud weźmie władzę, a strażnicy rewolucji i służby bezpieczeństwa, które jeszcze wczoraj strzelały do ludzi na ulicach, złapią się z nimi za ręce i razem zaprowadzą w Iranie demokrację.

To jest tak samo prawdziwe w odniesieniu do Iranu, jak wcześniej było do Hamasu, ale i Syrii.

Wreszcie, po trzecie, co wynika z pierwszego i drugiego, jeśli ktoś ma dziś polityczny i strategiczny interes w tym, żeby wykorzystać ten moment do obalenia reżimu w Iranie, to przecież Izrael, a nie zwolennicy polityki America First i ruch MAGA w Stanach Zjednoczonych.

To co dzieje się dzisiaj w Iranie w dużo większym stopniu wpisuje się w cele projektu Wielkiego Izraela i Nowego Bliskiego Wschodu, które od dawna obiecywał Benjamin Netanyahu.

Celem i środkiem do osiągnięcia owego Wielkiego Izraela i Nowego Bliskiego Wschodu było przecież zjednoczenie ponad głowami Palestyńczyków, czy niejako z pominięciem kwestii palestyńskiej, innych państw arabskich przeciwko Iranowi w ramach czegoś, co możemy nazwać jedną wielką strefą wolnego handlu.

Nawet taktycznej normalizacji między USA, Iranem a Arabią Saudyjską i wbicie klina w każdą podobną próbę.

To regionalny sojusz przeciwko Iranowi z pominięciem Palestyny.

I tu jednak, jeżeli ktoś wierzy, że chodzi o irańskie zagrożenie dla USA i w to, że Iran pod przyzwyczajem Ayatollahów byłby zawsze egzystencjonalnym zagrożeniem także dla samego Izraela, raczej go nie przekonam, a krótkoterminowe cele w postaci zniszczenia reżimu Ayatollahów uzna on za sukces.

W tym sensie implozja władzy i chaos w Iranie nie będą tu efektem ubocznym, a raczej celem.

Pozostawię oglądającym ten materiał ocenę, który z owych scenariuszy w przypadku Iranu wydaje się bardziej prawdopodobny.

Jednak jeśli zgodzimy się, że polityką Stanów Zjednoczonych w odniesieniu do Iranu rządzi raczej doktryna łatwych zwycięstw albo złota zasada obrazków na Fox News, to możemy również zgodzić się, że USA i Izrael będą bombardować Iran tak długo, aż Waszyngton będzie mógł powiedzieć, że wygrał i zostawić bałagan do posprzątania innym, samemu zaś wrócić do innych operacji.

moment, w którym Stany Zjednoczone i Izrael powiedzą, że Iran został pokonany, a nowy ład będzie wyglądał w ten sposób, a o wszystkim zadecyduje Rada Pokoju Donalda Trumpa, to przywódcy w państwach sojuszniczych będą skłonni po prostu

Więc cokolwiek by się w Iranie nie działo, to i tak dla nas w średnim, przy odległym horyzoncie oznacza to sukces.

Zresztą, czy samo zbliżenie Iranu, Rosji i Chin, z którym teraz walczy Trump, samo w sobie nie było konsekwencją polityki prowadzonej z szaleńczym uporem od ponad 20 lat?

Przedłużająca się wojna i niestabilność w Iranie nie osłabiają Rosji, lecz ją wzmacniają.

Podobnie, jeśli ktoś myśli, że morał jaki Chiny wyciągną z ataku na Iran będzie taki, żeby się mniej zbroić i mniej inwestować w szykowanie do ewentualnej konfrontacji z coraz bardziej nieprzewidywalnymi Stanami Zjednoczonymi, no cóż, myślę, że warto przemyśleć teraz jeszcze.

USA weszły w negocjacje z Iranem tylko po to, żeby po ich fiasku wykorzystać je jako pretekst do wojny, został jak najbardziej uważnie odczytany w innych światowych stolicach.

Bo jedynym racjonalnym wnioskiem, jaki wrogowie USA mogą wyciągnąć z tego konfliktu, jest to, by nie negocjować i jeszcze mocniej inwestować we własne odstraszanie nuklearne, którego Iran nie miał.

Z tego też powodu bardzo różni ludzie piszą dziś, od Mary Harrington na stronach Unheard, przez Leonida Ragorzyna w Al Jazeera, aż po Marka Championa na stronach Bloomberga, że podobnie jak i my niejednokrotnie mówiliśmy w naszym programie, bezpośrednią konsekwencją amerykańskiej i izraelskiej wojny z Iranem będzie europeizacja strat i amerykanizacja zysków.

Bo bilans tego, co dzieje się dziś w Iranie może być szczególnie niekorzystny właśnie dla europejskich stolic.

Musicie zgodzić się, żeby więcej pracować, mieć mniejsze emerytury, gorszą ochronę zdrowia, bo musimy walczyć z Rosją, z Iranem, z Chinami itd.

Czy amerykańsko-izraelska wojna z Iranem jest takim spiskiem, by obalić rządy Merza, Starmera czy Macrona?

Iran militarnie przegra, Izrael będzie bliższy osiągnięcia swoich celów, a Trump dostanie obrazki, które od początku chciał pokazać na antenie Fox News i innych amerykańskich telewizji.

Nawet jeżeli są oni bowiem przeciwni interwencji czy wojnie z Iranem, to nie będą chcieli oddać demokratom zwycięstwa, a podniesienie buntu przeciwko Trumpowi i jakaś próba rozbicia partii republikańskiej do tego przecież by

Spychać obawy o sytuację gospodarki gdzieś tam na dalszy plan i polityka łatwych zwycięstw na początku te rezultaty przynosiła, to przedłużający się konflikt w Iranie i nie mówiąc już o ryzyku wysłania tam amerykańskich żołnierzy, w najmniejszym stopniu nie pozwoli mu rozwiązać krajowych problemów, a tylko je pogłębi.

Patrząc zaś w szerszym horyzoncie, entuzjazm dla obalenia reżimu szybko ustąpi miejsca też zdziwieniu, że w Iranie sama z siebie nie wykwitła wspaniała demokracja na wzór duński, a kolejna władza jaka tam będzie, jaka by ona nie była i tak będzie raczej prochińska i prorosyjska, bo dlaczego miałaby być inna.

Instynktem polskiej klasy politycznej będzie, co by się nie działo, poparcie Stanów Zjednoczonych w kalkulacji, że skoro my mamy do powiedzenia w sprawie Iranu niewiele, a Stany Zjednoczone są naszym sojusznikiem i nie jesteśmy w stanie i nie jesteśmy

Być może w nadziei, to ma jakiś głębszy sens, że wojna z Iranem przysłoni wewnątrzpolską wojnę o program SAFE.