Mentionsy

Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA
08.09.2025 18:19

Sprawa Georgescu: biedni Rumuni, pozbawieni wyboru

Rumunia jest dziś papierkiem lakmusowym europejskiej demokracji: ci sami ludzie rządzą od 30 lat, a w tle radykalna prawica rośnie w siłę. O skomplikowanej rumuńskiej sytuacji politycznej opowiada analityk OSW Kamil Całus.


O Rumunii słyszeliśmy ostatnio dużo: najpierw pojawił się „czarny koń” wyborów prezydenckich w 2024 roku, kontrowersyjny Câlin Georgescu. Potem te wybory zostały unieważnione, bo służby uznały, że w skokowym wzroście popularności kandydata na TikToku maczał palce jakiś „zagraniczny aktor”. Wreszcie w powtórzonych wyborach w 2025 roku skrajnie prawicowego polityka z niewielkim marginesem pokonał polityk proeuropejski Nicușor Dan.

Wydawało się oczywiste, że ten „zagraniczny agent” to musiała być Rosja. Ale czy naprawdę? Pytam o to Kamila Całusa, eksperta od Rumunii i Mołdawii z Ośrodka Studiów Wschodnich.

I zaczynam od tego, gdzie właściwie Rumunia jest, skoro on sam trafił do OSW – czy czuje się bardziej częścią Zachodu, czy Wschodu.

„Rumunia była zapatrzona w zachód. Przede wszystkim we Francję, którą zresztą w Rumunii do dzisiaj nazywa się starszą siostrą” – tłumaczy ekspert. „Ale Rumuni są raczej narodem o korzeniach południowo-wschodnich, przede wszystkim są prawosławni. Do XIX wieku zapisywali to, co im się zdarzyło zapisać cyrylicą”.

Kamil Całus dodaje jednak, co może nas trochę zdziwić, że w odróżnieniu od na przykład Polski, gdzie wciąż funkcjonuje (albo przynajmniej funkcjonował do lutego 2022 roku) mit wielkiej rosyjskiej kultury, Rumuni Rosji nie znają i w ogóle się nią nie interesują.

Czy to jednak oznacza, że „zagraniczny aktor”, o którym pisały rumuńskie służby, to niekoniecznie Rosja? Problem jest inny, tłumaczy Całus: „Nie pojawiły się żadne nowe dowody, a jak się wczytamy w ich raporty, to okazuje się, że jest tam mowa o sposobie koordynacji akcji w mediach społecznościowych identycznym, jakie stosuje Rosja. Tylko że to jest modus operandi wielu innych kampanii w sieci. Rumuni nie byli w stanie udowodnić, kto stał za kampanią Georgescu, Rosja czy nie Rosja, a mimo to dokonali dość radykalnego kroku, jakim było unieważnienie wyborów”.

To oczywiście nie pozostało bez wpływu na zaufanie do klasy politycznej. A Kamil Całus zwraca uwagę, że rumuńscy wyborcy już wcześniej mieli pełne prawo czuć się zdradzeni przez elity polityczne i stawiać na „człowieka z zewnątrz” – bo dwa zwalczające się do tej pory obozy, postkomuniści i centroprawica, zawarły niespodziewanie porozumienie. „Koalicja rządząca składa się tylko i wyłącznie z partii, które rządzą od 30 lat i nie są w stanie zaproponować nic nowego” – mówi ekspert. A w sondażach radykalnie prawicowe ugrupowania mają już 40 proc. poparcia, najwięcej od 1989 roku.


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 24 wyników dla "Rosja"

Rosja do nich nie przemawia, Rosja ich nie zachęca, Rosja nie jest dla nich jakimś takim punktem odniesienia, jak na przykład czasem pewnie dla Serbów chociażby.

Znaczy, z punktu widzenia rumuńskiej pamięci historycznej, Rosja...

Rosja jest krajem, który jeśli coś przynosi to raczej zniszczenie, raczej wojnę, raczej okupację.

To jest o tyle ciekawe, że tam co prawda w XIX wieku Rosja odegrała też pozytywną rolę w budowaniu rumuńskiej tożsamości, no ale to było dawno.

Rosja czy Związek Radziecki na podstawie tego paktu odebrał od Rumunii Besarabię, czyli dzisiejszą Republikę Mołdawii.

Więc generalnie Rosja jest postrzegana jako kraj będący zagrożeniem, jako kraj nieprzewidywalny, raczej agresywny, skłonny do ekspansji.

Jasne było, że Rosja chce zdobyć Konstantynopol, chce zdobyć dostęp właśnie do cieśnin po to, żeby zwiększać swoje wpływy, co jednocześnie tak naprawdę doprowadziłoby oczywiście do poważnego ograniczenia suwerenności rodzącej się Rumunii.

Także z jednej strony Rosja jest zagrożeniem, a z drugiej strony Rosja jest po prostu dla Rumunów państwem kompletnie obcym.

Tyle o ile dla Polski Rosja jakkolwiek negatywnie postrzegana z oczywistych względów jest krajem,

Przynajmniej kręgu słowiańskiej kultury i w tym sensie jakoś tam rozumianym, na przykład językowo, tak nie jest nam bardzo daleko do języka rosyjskiego, to dla Rumunów Rosja jest jakimś kosmosem.

Rosja do nich nie przemawia, Rosja ich nie zachęca, Rosja nie jest dla nich jakimś takim punktem odniesienia, jak na przykład czasem pewnie dla Serbów chociażby.

I w związku z tym Rosjanie nie są w stanie na Rumunów, czy rosyjska propaganda nie jest w stanie na Rumunów bezpośrednio oddziaływać i kupować ich zainteresowania i poparcia, mówiąc słuchajcie, Rosja robi coś dobrze, róbcie tak jak Rosja.

Natomiast Rosja robi w Rumunii to, co zresztą robi też w wielu innych krajach na świecie, a przede wszystkim w Europie.

I nie wszystko jest tak jednoznaczne, jak to opowiadają Rosjanie w swojej propagandzie wobec Ukrainy.

Nie ma de facto w Rumunii otwarcie prorosyjskich polityków, takich, którzy mówiliby, słuchajcie, Rosja to jest dla nas przykład, bądźmy razem z Rosją, współpracujmy z Rosją, Rosja to jest kraj, który może dać nam nadzieję na przyrozwój gospodarczy, pokój i tak dalej, i tak dalej.

Zdarzało jej się przepraszać Rosjan za pewne wypowiedzi ze strony polityków rumuńskich, zdarzało jej się uczestniczyć w imprezach organizowanych przez ambasadę rosyjską, więc ona jest rzeczywiście postrzegana jako polityk czy polityczka prorosyjska, chociaż tak naprawdę, jak się przyjrzymy, to nawet ona nie jest stricte prorosyjska, ona raczej po prostu jest antyzachodnia i uważa, że w związku z tym nie należy się kłócić z Rosją, ale nie uważa Rosji za jakiś alternatywny punkt odniesienia dla Rumunów.

Ale nie, Rumuni prorosyjscy nie są, Rosja ich nie pociąga, zresztą ba, do tego stopnia, muszę to dodać, ich ta Rosja nie pociąga, że jednak mimo wszystko w Polsce na przykład znajdziemy myślę wciąż...

Nawet jeśli ci ludzie oczywiście mają, bo ten co tak jest, jak najmniej ma absolutnie świadomość tego, jaka Rosja jest politycznie i jakim jest zagrożeniem, no to z różnych względów się tą Rosją interesują.

Jest trochę ich więcej, ale to są Mołdawianie, którzy przyjechali na studia do Rumunii, a Mołdawianie ze względu na to, że w Mołdawii język rosyjski ciągle jest obecny, no jakby troszeczkę lepiej czy łatwiej są w stanie przyswajać wiedzę na temat Rosji, lepiej rozumieć tak naprawdę Rosjan, jako że sami są przedstawicielem społeczeństwa poradzieckiego.

Dobrze, a proszę mi powiedzieć dlaczego, bo mieliśmy ten raport w Służb Specjalnym, gdzie też Rosja, nie spadło słowo Rosja, bo oni stwierdzili, że są dowody na to, że ta jego wielka kampania w internecie, zwłaszcza właśnie na TikToku, była w pewnym sensie czy w pewnej części sterowana przez jakiegoś obcego aktora zagranicznego.

Natomiast rzeczywiście Rosja tam się pojawia jako słowo bodajże dwa razy, przy czym nie jest ona bezpośrednio wskazywana jako ten aktor państwowy, tylko mówi się właśnie, że...

To jest jeden moment, kiedy się pojawia Rosja.

No ale to znowu, nie ma mowy, że Rosja to na pewno robiła, tylko po prostu mechanizm był ten sam.

A drugi raz Rosja pojawia się...