Mentionsy

Czytu Czytu
Czytu Czytu
22.11.2024 09:59

#113 – Wielkie biznesy, mali czytelnicy. O co chodzi w aferze z Legimi?

Oddajemy wam do wysłuchania odcinek, na który większość z was bardzo czekała. Od dawna nic tak nie wstrząsnęło polskim rynkiem książki jak afera Legimi. Czytelnicy motali się w amoku, wydawnictwa w panice wycofywały swoje książki z oferty subskrypcji, jednym słowem wszyscy byli dość skołowani. Ale co tam się właściwie stało? Okazuje się, że afera Legimi jest jak cebula – ma warstwy, a wielu z nich nigdy nie poznamy. W dzisiejszym odcinku spróbujemy jeszcze raz prześledzić chronologię wydarzeń, przyjrzymy się najnowszym rozdziałom tej historii, a potem spróbujemy to wszystko zrozumieć.

Życzymy miłego słuchania!

Czytu Czytu prowadzą:

Magdalena Adamus (Catus Geekus)

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny)

Rozdziały (9)

1. Wprowadzenie i opis sytuacji

Kasia i Magda przedstawiają odcinek i opisują sytuację z aferą Legimi.

2. Chronologia wydarzeń

Magda opisuje pierwsze sygnały i konkretne wydarzenia dotyczące zmian w Legimi.

3. Zmiany w zasadach korzystania z platformy

Magda opisuje zmiany w zasadach korzystania z platformy, takie jak wprowadzenie katalogu klubowego i problemy z dostępu do książek.

4. Reakcja i reakcje użytkowników

Magda omawia reakcje użytkowników na zmiany w Legimi, w tym wycofanie księgarni z platformy.

5. Kwestia rozliczeń i wydawnictw

Magda omawia kwestię rozliczeń między Legimi a wydawnictwami, w tym konflikt PDW i wydawnictw z Legimi.

6. Konsekwencje dla użytkowników

Magda opisuje konsekwencje dla użytkowników, w tym problemy z rezygnacją z abonamentu i skargi do UOKiK.

7. Reakcje i perspektywy

Magda omawia reakcje i perspektywy dalszych rozwiązań problemu z Legimi, w tym obawy dotyczące spółki giełdowej.

8. Dyskusja o dostępności i cenach książek na rynku polskim

Rozmowa skupia się na kwestiach dostępności i cen książek na rynku polskim, w tym na krytyce modelu subskrypcyjnego i dyskusji o katalogu bibliotek.

9. Krytyka i perspektywy dotycząc legimi

Rozmowa skupia się na krytyce działania Legimi i perspektywach przyszłości, w tym potencjalnym wpływie na rynki publikacji i cyfryzacji bibliotek.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 99 wyników dla "Legimi"

A więc tak, moi drodzy, dzisiaj w końcu nagrywamy odcinek o podsumowaniu afery z Legimi.

Tak, afera Legimi, która zaczęła się w październiku, poruszyła internet i celem tego odcinka, i to od razu chcemy zaznaczyć, jest troszeczkę podsumowanie tego co wiemy, co się wydarzyło.

To znaczy zaczęłam słyszeć z różnych miejsc, że coś się dzieje w abonamencie bibliotecznym Legimi.

I to były takie pierwsze znaki, że coś się dzieje, coś się zaczyna zmieniać, a potem 15 października wszyscy użytkownicy Legimi dostali...

Za każdą książkę będzie dochodziła opłata dodatkowa, co w gruncie rzeczy sprawi, że Legimi... Nie za każdą.

Za część katalogu będzie trzeba płacić dodatkowo, co w rezultacie sprawi, że Legimi stanie się drugą audioteką, którą troszeczkę rzadziej używam właśnie z tego powodu, że tam nie tylko trzeba płacić abonament, ale też trzeba płacić za konkretne tytuły dodatkową opłatę.

Bo to pierwsze wydawnictwo, o którym usłyszeliśmy, że ma problem z Legimi, to była nasza księgarnia.

Oni poinformowali, że nie będą dostępni na Legimi.

I poinformowali, że nie będą dostępni na Legimi ze względu na niewłaściwe rozliczenia pomiędzy nimi a Legimi.

Jakieś wydawnictwo ma problem, a część osób troszkę olała, dlatego że nasza księgarnia to nie jest, powiedziałabym, to wydawnictwo, ono jest oczywiście bardzo godne szacunku, moja babcia pracowała przez lata w naszej księgarni, no ale to nie jest to wydawnictwo, które przychodzi ci natychmiast do głowy, jak myślisz książki na Legimi, tak?

Bo teraz tak, kwestia polega na tym, że Legimi można było pozyskać na dwa sposoby.

Wchodzisz do internetu, wykupujesz subskrypcję i subskrybujesz Legimi płacąc.

A druga to można było dostać kod na Legimi w bibliotece.

Te biblioteki rozdawały kody na Legimi, one były bardzo popularne, schodziły niesłychanie szybko.

Bardzo często też jak ludzie właśnie skarżyli się na ceny książek, skarżyli się na brak dostępu do czytania, to mówiono idź do swojej biblioteki, tam są kody na Legimi.

Z tego co rozumiem w ogóle te kody na Legimi były też opłacalne dla samych bibliotek, bo dzięki temu jakby ludzie do nich przychodzili i też jakby nie wiem do jakiego stopnia to się wiązało z wypożyczeniami.

Otóż tłumaczenie chyba ze strony Legimi było

Powiedzieli po prostu głośno, że sprawa rozchodzi się o to, że nie dostawali pieniędzy za rozliczenia z tych zakupów i przeczytań w Legimi.

Przeczytania są rozliczane, no i potem w danych, które otrzymali od Legimi tych przeczytań nie było, więc oni wiedzieli, że coś tutaj jest nie halo.

No i się okazuje, że jak Legimi utrzymuje w wyniku błędu informatycznego część przeczytań, które powinny być zapłacone wydawnictwom zrzeszonym właśnie w PDW, nie były rozliczane i oni nie dostali za to pieniędzy.

Przy czym ustalmy od razu, bo myślę, że warto zaznaczyć, że chodzi tutaj o te wydawnictwa, które są zrzeszone w tej organizacji, bo oni tutaj przez to, że jest ich dużo w jednym miejscu, mają większą możliwość do negocjacji i do naciskania na Legimi.

Mniejsze wydawnictwa tego niestety nie mają i tam sprawy pozostają wciąż nierozwiązane, bo jak później dojdziemy do tego, niedawno doszło do porozumienia pomiędzy PDW a Legimi.

Ja nie wiem, czy ty pamiętasz kiedyś Michał Michalski z Outrage'a wrzucał dużo informacji na temat tego, jak wygląda rozliczanie z Legimi i on z perspektywy takiego małego wydawcy mówił, że są one bardzo korzystne w porównaniu z tym, jak na przykład, nie wiem, w jakichś multiplexach się sprzedaje książki, że tam dostają cenę okładkową i ja cię teraz zabij mnie od 10% czy 30% przeczytanej książki.

Przy czym, co jest ważne, to Legimi dosyć szybko powiedział, że oni zapłacą.

Wydaje mi się, że też pisała kolejna bedna screen Typhonów, że te rozliczenia dla nich są korzystne i że oni nie mieli problemu z rozliczeniem z Legimi.

Też pamiętajcie, że Legimi jest spółką giełdową, co oznacza, że każda informacja o tym, że coś jest z nią nie tak, która trafia publicznie, przekłada się także na cenę akcji tej spółki.

Prezesem Legimi, on się bodajże ukazał 15., który właśnie podsumowywał różne rzeczy, które ostatnio wydarzyły się w tej sprawie.

I wracając do, wiecie, tego okresu największego wzburzenia internetowego, no to rzeczywiście Legimi wtedy nie miało najłatwiej.

Nie jest to takie proste i ja nie wiem, na jakiej zasadzie ludziom udało się to zrobić, bo z Legimi umowę podpisuje się na rok, a jeżeli korzysta się z tego, że ktoś skorzysta z Twojego kodu i Ty dostajesz darmowy miesiąc, to ta umowa automatycznie przedłuża się o ten darmowy okres, więc ja na przykład, mimo że Legimi mam wykupione od, nie wiem,

W końcu tego nie zrobiłam, ale po pierwszych pytaniach skierowanych do Legimi, że zmieniliście warunki umowy, to ja chcę ją rozwiązać, odpowiedź brzmiała, nie możesz tego zrobić, bo wciąż jest wszystko zgodne z regulaminem, ponieważ zapis w regulaminie Legimi jest taki.

I skoro w tym momencie prezes Mikołaj Małaszyński od Legimi mówi, że stracili 5% użytkowników, to jest mniej więcej 10 tysięcy osób, no to jakoś dało się te umowy rozwiązać.

Ja myślę, że te fale będą nadchodzić, dlatego że bardzo wiele osób nie zdecyduje się na przedłużenie abonamentu w Legimi.

Przechodząc dalej w tym, co się tam zadziało, no to po okresie tej większej burzy, kiedy tych komentarzy było bardzo dużo, wszyscy publicznie deklarowali, że będą z Legimi rezygnować, ale też dużo osób czekało po prostu na rozwój sytuacji, oni zaczęli się zakulisowo dogadywać.

Już w tym momencie wiadomo, że 29 października PDW dogadało się z Legimi na takiej zasadzie, że Legimi zapłaciło im te wszystkie zaległe faktury również za te błędy w rozliczeniach.

To nie są oficjalne informacje, nie są potwierdzone na pewno przez spółkę, bo po prostu pan prezes nie chce podawać takich informacji, bo się trochę boi, ponieważ w międzyczasie wyszły też inne rzeczy, takie rzeczy, że w Legimi ma być przeprowadzony audyt.

Virtualo, które jest sklepem internetowym z e-bookami, ale ono też było tak jakby wydawnictwem, które wycofało swoje e-booki z Legimi w pewnym momencie.

Oni zażądali audytu w Legimi.

Prezes Legimi trochę się tego audytu boi.

Dlatego, że Virtualo jest bezpośrednią konkurencją Legimi.

Empik Go jest jak najbardziej jednym z mocniejszych rywali Legimi na rynku.

A czy możemy tutaj jeszcze zaznaczyć, że kiedy rozpętała się cała ta afera z Legimi, no to nagle Empik stał się zupełnie inną platformą niż był ten Empik Go?

Oni w ogóle zrobili jakieś takie reklamy, real-time marketing, żeby teraz do nas przechodzić, my mamy to, to, to, a nie mamy tego, tego, a tego, co wam przeszkadza w Legimi.

Ale też tam się zmieniły troszeczkę te progi dotyczące, bo tam był taki krótki czas, gdzie w ogóle AmpliGo był taki bardzo niedostępny i tak nie działał jak Legimi, jakby nie dawał takiej wolności i teraz daje, to jest ten sam model biznesowy w tym momencie, a nie był.

Natomiast też ja jestem jednej rzeczy bardzo ciekawa, to znaczy ile tych 7 milionów złotych dla Legimi?

Na tym blogu Świat Czytników ktoś sprawdził, że Legimi w zeszłym roku miało bodajże, nie wiem czy dochodu czy przychodu, 87 milionów.

Więc uderzyło ich to po kieszeniach, co sprawia, że ludzie z automatu denerwują się o to, że ich zdaniem, i ja się z tym jak najbardziej zgadzam, Legimi podnosząc ceny, to znaczy narzucając użytkownikom dodatkowe opłaty, po prostu przerzuca koszty tej kary na użytkowników.

Natomiast co wydaje mi się jest warte powiedzenia, to że ta afera Legimi w jakiś sposób zgrała się z ogólną dyskusją o rynku książki.

Nie wiem, czy ty też masz takie wrażenie, że zaczęliśmy od rozmowy o Legimi tak naprawdę,

Tutaj wynika, że zawsze korzystanie z Legimi było niemoralne, bo trzeba było pójść do swojej małej księgarni i kupić książkę w swojej małej księgarni.

To znaczy, jedno z ich oświadczeń zaczynało się bodajże od stwierdzenia, że afera Legimi obnaża różne patologie rynku książki, czy tam bardziej z, wiecie, tym ostatecznym, najgorszym złem, jakie można wskazać na rynku książki, co z automatu rozciągnęło tą całą dyskusję na wszystko, co złe w Polsce na rynku książki, czyli tam

Na temat afery Legimi.

I to osiągało po prostu poziomy absurdalne w pewnym momencie, kiedy na wyborczej codziennie pojawiał się jeden artykuł o Legimi przez kolejne 8 dni roboczych.

I ostatnie dwa artykuły ukazały się niedawno, kiedy właśnie wyszły te informacje o porozumieniu pomiędzy PDW i Legimi.

Ja nie wykluczam, że wydawcy mają rację i Legimi to tylko najgorzej i tylko kradło i tylko... Ale są pewne sygnały, chociażby od tych mniejszych wydawców, że być może nie jest to cała prawda o każdym aspekcie działania.

Kurczę, dziennikarstwo śledcze polegające na odbieraniu telefonów od użytkowników Legimi, to jest po prostu moje ulubione dziennikarstwo.

autorkę takich poczytnych kryminałów i romansów, której było bardzo smutno, że jej wydawca wycofał ją z Legimi.

Dodam tylko, że dla autorów takich gatunków jak romanse, erotyki, autorek, nie autorów, tylko dla autorek, no to bycie na Legimi jest być albo nie być.

Tak, więc trzeba powiedzieć, że też kto kształtował tą rozmowę jest moim zdaniem bardzo istotne, ponieważ rozmowy o aferze Legimi w dużo większym stopniu kształtowały artykuły Gazety Wyborczej, osoby, które ją czytały i właśnie osoby zrzeszone w Unii Liteleckiej, które jednak mimo wszystko nie reprezentują wszystkich autorów, którzy pochodzą z bardzo różnych

Tak, a zwróćmy też uwagę, że tutaj głos Unii Literackiej, wiecie, oni weszli w całą dyskusję nie tylko po to, żeby skrytykować praktyki Legimi, które no umówmy się moim zdaniem też były

Dla mnie było szokujące, kiedy zaczęła się dyskusja o tym, co się nazywa kryjowy depozyt biblioteczny, co było dostępne na Legimi.

Wyjaśnijmy w ogóle, od czego to się zaczęło, bo ten temat tych depozytów bibliotecznych czy tam depozytu bibliotecznego, który jest podwątkiem całej afery z Legimi zaczął wynikać z tego, że niektórzy autorzy po oświadczeniu Unii Literackiej zaczęli się przyglądać temu, jakie ich książki są dostępne na Legimi i zobaczyli, że są tam książki, które już dawno wyszły z obiegu, np.

Tak, bo jeśli ktoś nie siedzi na Legimi i nie sprawdza jak to działa, to wyszło mu, że po prostu Legimi pod szyldem depozyt biblioteczny wydało na nowo e-booki starych książek i można dostać do nich dostęp tak samo jak do wszystkich innych.

Nie musisz płacić Legimi za to.

Tylko ja nie wiem, czy musisz być użytkownikiem abonamentowym Legimi, żeby móc z tego skorzystać?

To znaczy, że twórcą tego depozytu bibliotecznego i ludźmi, którzy w nim pracują, są ludzie powiązani z Legimi.

Więc to był pomysł Legimi, żeby stworzyć coś takiego.

No i takie te teorie właśnie niektórych osób piszących są takie, że Legimi zrobiło to po to, żeby mieć łatwiejsze dojścia w bibliotekach, żeby móc potem sprzedawać im te swoje abonamenty biblioteczne, no bo biblioteki też za to płacą, tak?

Ale to jest idiotym, za który nie odpowiada Legimi?

Ona uderzała w bardzo wysokie tony i tam już mam wrażenie, w pewnym momencie doszliśmy do takiego momentu, że nieważne było o czym mówimy, ważne było, żeby walić w Legimi i wyszukiwano coraz bardziej absurdalne, kolejne argumenty za tym, że Legimi to jest zło wcielone, które samowłasnoręcznie psuje nasz rynek książki, co nie jest prawdą.

część osób nigdy nie korzystała z Legimi.

Moje wydawnictwo, które nie musiało mówić ani słowa, bo nigdy nie było na Legimi.

Jeśli istniał bardziej lojalny użytkownik Legimi w Polsce, to była to moja mama, która twierdzi, że w ogóle teraz Legimi jest super, bo na Legimi obecnie są wyłącznie niszowe wydawnictwa, artystyczne wydawnictwa, małe wydawnictwa i trochę wydawnictwa niezwykłe.

Wydawnictwo niezwykłe, które moim zdaniem to jest w tym momencie 10% katalogu Legimi.

Tak i to właśnie oni by nie istnieli, gdyby Legimi nagle zniknęło.

Bo oni mają bardzo słabą... Znaczy oni mają dystrybucję, ale oni są wydawcą, który jest najsilniejszy na Legimi i oni się z Legimi nie wycofali.

Wdawnictwo niezwykłe nadal na Legimi jest i prosperuje.

I jak ja teraz patrzę na nowości na Legimi, bo nie skasowałam Legimi.

No ale teraz jak sobie wyjdziecie na Legimi i przejrzycie ten katalog nowości, no to dla mnie jest on trochę dziurawy.

Bardzo ciekawy, i ja o tym nie pomyślałam, no bo jak sama mówiłaś, był ten najezd na Legimi, tuż przed ogłoszeniem tego katalogu, gdzie ludzie sobie ściągali książki, tak?

Nawet jeżeli już tam jakiś książek nie ma, to co, jeżeli ja mam ją na półce, choćby nie ściągniętą, to Legimi wciąż ją ma na serwerach, żebym ja mogła ją sobie pobrać na telefon?

No i dopóki będę miała abonament w Legimi i przez następne 4 miesiące, dopóki umowa mi się nie skończy, to wciąż te wątpliwości będą mi towarzyszyć.

I teraz właśnie coś, o czym zaczęłam mówić, bo tutaj tak zmieniłyśmy temat, że część osób zrezygnowało, bo uznało, że są oszukane w tym zakresie moralności, że płaciły, uważały, że pieniądze idą do twórców i że teraz korzystanie z Legimi jest niemoralne.

Z trzeciej strony po tej ugodzie z PDW jednak Legimi zapłaciło te pieniądze, co jest pewnym przyznaniem się do błędu.

Są też ludzie, którzy mają e-booki, które są wydane w self-publishingu na Legimi.

I to też warto powiedzieć, że Legimi jest wciąż takim wielkim rezerworem self-publishingu.

No ale z drugiej strony Legimi wrzuca ich do tego samego katalogu.

No i to jest, słuchajcie, coś, co Legimi też chciało zrobić, tak?

I sugerować ludziom, żeby wydawali po prostu już w Legimi swoją książkę.

Widać, że oni wciąż nad tym interfejsem pracują i będą tam dodawać nowe rzeczy, ale wydaje mi się, że do sytuacji takiej w Legimi, że mamy wszystko tylko w abonamencie jednorazowo płatnym,

To znaczy, może się okazać, że jakieś wydawnictwo większe wróci do abonamentu Legimi.

Nie ma innej aplikacji z katalogiem tak bogatym, jaki miała Legimi, więc ja nie miałam gdzie ludzi odsyłać.

Jeżeli chodzi o audiobooki, wiadomo macie Audiotekę, jest BookBeat, jest Storytel, jest mnóstwo rzeczy, ale żadna z nich, jeżeli chodzi o objętość katalogu, nie mogła się z Legimi równać.

I widać tutaj jakim ogromnym, książkowym, dobrym mimo wszystko było dotychczasowe Legimi, które tam nie za jakieś wielkie pieniądze oferowało dostęp do wielu, wielu książek, w tym do nowości.

Wiecie, nad swoim miejscem w świecie książkowym i nad tym ile ja czytałam na tym Legimi, no to nie jest tak, że ja czytałam tam po 10 książek miesięcznie.

I co środę przeglądała katalog i miała takie, są nowości na Legimi, będę miała co czytać.

Zobaczymy, jak też te wydawnictwa będą patrzeć, jak im się to przekłada, kiedy nie mają dochodów z Legimi, bo to nie jest tak, że Legimi nikomu nic nie płaciło, tak?

Pytanie, czy uda im się te pieniądze, które zarabiali na Legimi, nadrobić innymi kanałami dystrybucji.

Czy jakieś wydawnictwa wrócą na Legimi?

Jeżeli były jakieś luki w waszym zrozumieniu całej afery z Legimi, to trochę udało nam się je wypełnić.