Mentionsy

Czas odzyskany
Czas odzyskany
27.04.2025 04:00

Diabeł. Gość: Andrzej Chyra

Wiemy, jaki jest – to człowiek obdarzony bogactwem i dobrym smakiem, jak śpiewał Mick Jagger. No, może nie człowiek, ale przecież, jak sam stwierdza w „Fauście”, nic, co ludzkie nie jest mu obca. O kim mowa? O Belzebubie, o Lucyferze, o Gwieździe Zarannej, o Mefiście, o Przeciwniku, o Królu Much. Miana można mnożyć i mnożyć: mowa o diable, figurze, która od kilku stuleci przyciąga i fascynuje, zjawiając się wszędzie, gdzie można wprowadzić nieporządek.

O diable i diabelskości rozmawiam z Andrzejem Chyrą, który gra Mefista w spektaklu „Elizabeth Costello” Krzysztofa Warlikowskiego, a w „Aniołach w Ameryce” tego samego reżysera zagrał Roya Cohna. Do tego, że łotr ma jego twarz, polskich widzów przyzwyczaił już rolą Gerarda w „Długu” Krzysztofa Krauzego prawie trzy dekady temu. Tym odcinkiem zaczyna się nowy sezon „Czasu odzyskanego”, w którym porozmawiam też o Bogu.

Podcastu „Czas odzyskany” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube. 



This podcast uses the following third-party services for analysis:

Podtrac - https://analytics.podtrac.com/privacy-policy-gdrp

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 9 wyników dla "Kona"

Co nie pierwszy raz przecież się zdarza, bo twórca roli Kona w serialu na podstawie aniołów, Al Pacino, też zagrał diabła.

Który jakby odrzuca tak naprawdę to zło z siebie, musi wykonać pewną pracę, która będzie albo nie będzie doceniona przez otoczenie.

To znaczy skuteczność... Efficiency, jak to dzisiaj zostało... Rzeczywiście to efficiency to jest jakby słowo wzięte niemalże z Roy'a Kona, które stało się dla tej administracji jakby takim...

Bo trochę o tym jest postać Kona, bo on wpierw jest purytaninem w latach 50., korzystającym z życia.

Jakiś niedoskonałości jest taką też normalną częścią tej naszej egzystencji.

I trudno, bo tak szczerze mówiąc nie rozbierałem tego w ten sposób, no bo ja jakby z drugiej strony działam, więc nie zastanawiałem się krytycznym opisem Anioł w Ameryce i Roya Kona, ale dla mnie to jest to też diabelskie...

I jak robi Ethel Rosenberg numer udając, że umiera i właściwie powinniśmy być wszyscy przekonani, że rzeczywiście umarł i przez chwilę albo zaleśni nam w oku łezka, albo tak jak Ethel Rosenberg śpiewa mu...

Tego ruchu, tego poglądu i optuję za tą siłą, która będzie sprawowała władzę, która w moim przekonaniu jest tym możliwym, najlepszym, co jest teraz.

Jadąc tym pojazdem, jakim wehikułem, jaki mam, wykonać jak najlepszą jazdę.