Mentionsy

Czas odzyskany
Czas odzyskany
11.05.2025 04:00

Cykle historyczne. Gość: Marcin Giełzak

Czy historia przebiega według pewnych ustalonych praw i czy da się ją nie tylko zrozumieć, ale też przewidzieć? W dziejach ludzkiej myśli wielu było takich, którzy uważali, że tak. W XXI wieku do ich grona dołączył Peter Turchin, rosyjsko-amerykański biolog i, jak sam nazwał tę dziedzinę, kliodynamik. W wydanej w Polsce pracy „Czasy ostateczne” stworzył koncepcję cyklu historycznego wynikającego z działania pompy bogactwa i nadprodukcji elit.

Jak można tę koncepcję zastosować do współczesnych nam czasów? To temat rozmowy z Marcinem Giełzakiem – publicystą i historykiem, współprowadzącym podcast „Dwie lewe ręce”, autorem książek takich jak „Antykomuniści lewicy” i „Wieczna lewica”. Rozmawiamy o tym, czy można się z tego cyklu wyrwać, a jeśli nie – to jak światle się w nim odnaleźć, niezależnie od tego, na którym szczeblu społecznej drabiny jesteśmy.

Podcastu „Czas odzyskany” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube. 



This podcast uses the following third-party services for analysis:

Podtrac - https://analytics.podtrac.com/privacy-policy-gdrp

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 34 wyników dla "Turchin"

W tym odcinku pretekst to Czasy Ostateczne, książka Petera Turchina, rosyjsko-amerykańskiego naukowca zajmującego się ewolucją społeczną i kulturową, wydana w Polsce nakładem wydawnictwa Prześwity, jak też poczucie wzrastające na całym świecie, że żyjemy właśnie w nich, w czasach ostatecznych.

Tu z pomocą przychodzi wspomniany wyżej Turchin i jego koncepcja cykli historycznych.

I nie jest też pierwszym, który twierdzi, iż jego metoda, na którą stworzył Turchin nazwę kliodynamika, jest metodą naukową.

Turchin o tyle jest jednak inny od tych wszystkich myślicieli,

Oto w uproszczeniu model zaproponowany przez Turchina.

Punktem wyjścia do naszej rozmowy jest książka Petera Turchina pt.

I może zacznijmy od tego, ile razy pan jako historyk z wykształcenia zirytował się czytając Turchina?

To znaczy, Peter Turchin rzucając swoją propozycję badawczą, czy opowiadając o swojej metodyce, jaką jest kliodynamika, ta dyscyplina, którą on chce opatentować, ona moim zdaniem jest taką kliometryką 2.0.

Cała różnica tu między kimś takim jak Turchin, a kimś takim jak ja byłaby taka, że ja nie wierzę w to, że historia ma cel, że historia do czegoś konkretnego zmierza.

Okej, z tym, że ta koncepcja Turchina w cyklu historycznego jest strasznie uwodzicielska, tak?

Innymi słowy, bardzo chciałem Turchinowi uwierzyć.

Gdybyśmy na chwilę zawiesili niewiarę, na czym polega wedle Turchina ten cykl historyczny?

Powiedziałbym tak, w sercu tej całej Turchinowskiej refleksji jest przeświadczenie, że historie napędzają elity.

I gdybym miał to zaprezentować na przykładzie, no to bym powiedział, kluczem jest to działanie Turchinowskiej pompy bogactwa.

Czyli wyglądałoby to u Turchina klasycznie w sposób następujący.

Sposobem na nadużywanie tej pozycji jest instalowanie owej pompy bogactwa, która jest według mnie w całej w ogóle Turchinowskiej metodyce i frezeologii tym chyba najcenniejszym elementem.

Tak, bo można powiedzieć, że Turchin, ja go przynajmniej tak czytam, jest swego rodzaju Marksem socjaldemokracji.

Turchin jest dużo bardziej minimalistyczny.

Turchina, on też umie prowokować.

Czyli, przykładając to, idąc tropem pana przykładu do realiów polskich, to Turchin by nam powiedział mniej więcej coś takiego.

Co to znaczy wedle Turchina być elitą?

Czyli u Turchina to nie jest takie proste, że są uprzywilejowani, bogaci, potężni, a naprzeciwko nich wyklęty lud tej ziemi, tylko jest elita i przeciwelita.

Podejrzewam, że Turchin, gdyby chciał być absolutnie wierny swojej metodyce, powiedziałby, że w Polsce układ był następujący.

No tylko Turchin mówi, taka pompa, zwłaszcza tak ustawiona na cały zycher, może działać tylko do pewnego momentu.

I teraz dochodzi do sytuacji, tu tylko dokończę ten Turchinowski wywód, i dochodzi do sytuacji, w której się okazuje, że no ale to przecież nie ma dla wszystkich miejsca.

No i przypadek, do czego nie ma u Turchina.

Zacząłbym od własnego wyjaśnienia, przejdę do Turchina, moje będzie jednozdaniowe.

Innymi słowy, moment, który Turchin opisuje jako nadprodukcję elit, a który w odniesieniu

Chyba, że... I tu wracamy do Turchina.

I Turchin dałby tu przykład Wielkiej Brytanii.

Powiedzieliby, aha, czyli Turchin nas nauczył, wniósł świadomość, prawda?

Tak, natomiast ja bym nie składał tej remoralizacji w ręce kompleksu aktywistyczno-korporacyjnego, dlatego, bo wtedy wrócilibyśmy do punktu wyjścia i powiem szczerze, że jeśli chodzi o owe cykle historyczne, o których Turchin nam pisze, to ja jestem bliżej myślenia Cycerona.

Kończymy cykl historyczny w rozumieniu Turchina.

Czyli tak, tu z jednej strony tyran, tu z drugiej strony motłoch, swoją drogą jakie to jest ładne Turchinowskie, prawda?