Mentionsy

Czas na reportaż - Radio Zachód
Czas na reportaż - Radio Zachód
14.04.2025 10:34

„To, co zabieramy”-posłuchaj reportażu Elżbiety Wozowczyk-Leszko

W zielonogórskim Domu Opieki Senior – Wigor funkcjonuje społeczność, która wspiera się nawzajem, również rodziny opiekujące się chorymi najbliższymi. Starość nie jest chorobą. To raczej proces naturalny i okres w życiu człowieka, który nie musi oznaczać wegetacji. Przy dobrych warunkach życia, aktywności i dbaniu o zdrowie możemy dożyć sędziwego wieku, ciesząc się każdym dniem spędzonym […]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 21 wyników dla "Nas"

Właściwie u nas w rodzinie tak jednocześnie można powiedzieć, że pojawiła się dwójka dzieci.

Bo i moje dziecko tutaj przyszło na świat i mniej więcej parę miesięcy później babcię przeprowadziliśmy do nas, więc no mamy dwójkę dzieci w domu tak w skrócie.

To tak jak córka powiedziała, nie jest najgorzej, aczkolwiek całe nasze życie zostało wywrócone do góry nogami.

To, co ja słyszałam na naszych spotkaniach tutaj, to trochę mnie przeraziło, bo u nas jest właśnie, jeszcze jest spokój.

To też musimy trochę pomóc, żeby ulżyć im, bo są bardzo kochane te nasze opiekunki, bardzo kochane naprawdę.

No i mówię, jak u nas fajniej, ja byłam sama, bo 7 lat mąż chorował i ja też zostałam sama.

W ogóle chora starość, bo można być sprawnym w okresie starości, ale niestety najczęściej dotykają w pewnym momencie nas jakieś choroby.

Nas zapoznawała właśnie z takimi chorymi na depresję, także nie jestem taka, że zobaczę i bardzo się zdenerwuję, tylko spokojnie to przyjmuję.

Tak, bo często nas tu odwiedza pani profesor.

W sumie nas jest 46 osób.

Ale jeżeli nasz język jest bogaty, bo przez całe życie się uczyliśmy, byliśmy aktywni, to każdy z nas potrafi nazwać krzesło na przykład, nie nazywając go krzesłem.

Naprawdę poważnie dba o nas.

Jest aktywnie, jest szczęśliwa, więc tutaj nie ma dla nas żadnego strachu.

I taki strach w oczach, jak zostawiają u nas tutaj pierwszy raz te osoby, to czy oni mogą zadzwonić, czy oni by mogli posiedzieć, czy oni by mogli zostać.

Jeśli nie ma u nas miejsca, odsyłamy do innych ośrodków.

No i myślę, że tutaj staramy się dać tym rodzinom to, co najlepsze, takie od nas.

To serce, które my mamy dla naszych podopiecznych, to jest tak naprawdę połową sukcesu.

I kiedyś była taka nasza podopieczna, która mówiła, pamiętaj,

Wraca, proszę mi uwierzyć, wraca i myślę, że ile my serca dajemy, tyle otrzymujemy też od naszych podopiecznych.

Od kilku lat już nie żyje nasz kolega, przyjaciel z grupy, pan Kazimierz.

Bardzo ważne jest, żeby zdobywać wiedzę, bo do opieki nad osobami starszymi, zależnymi, no nikt nas nie uczy, a dobrym sercem można zaszkodzić.