Mentionsy

Czas na reportaż - Radio Zachód
Czas na reportaż - Radio Zachód
14.04.2025 10:34

„To, co zabieramy”-posłuchaj reportażu Elżbiety Wozowczyk-Leszko

W zielonogórskim Domu Opieki Senior – Wigor funkcjonuje społeczność, która wspiera się nawzajem, również rodziny opiekujące się chorymi najbliższymi. Starość nie jest chorobą. To raczej proces naturalny i okres w życiu człowieka, który nie musi oznaczać wegetacji. Przy dobrych warunkach życia, aktywności i dbaniu o zdrowie możemy dożyć sędziwego wieku, ciesząc się każdym dniem spędzonym […]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 52 wyników dla "A."

Maja.

Agata.

Mama praktycznie ze mną, bo ja jestem jej najbliższą osobą, dla mnie jest bardzo taka nieuprzejma, agresywna, ale dla córki jest wręcz bardzo miła.

I wydaje jej się, że to jest jej siostra.

Także Michalinka dosłownie jak rano przyjeżdża, bo ze mną nie mieszkają, jak przyjeżdża do domu, to ona wie, że ona szybciutko musi się ubrać i do przedszkola.

Że w tym momencie, chociaż to jest ten okres jeszcze taki bardzo, bardzo krótki, gdzie my stwierdziliśmy, że ona ma tego Eizheimera, bo ona do świąt jeszcze sama funkcjonowała i mieszkała sama.

Wszystko chowa.

Nic ją nie cieszyło, tylko ta wnuczka, ale więcej nic, a tutaj już wie, że musi rano wstać, że musi do przedszkola pójść, bo mówimy na to przedszkole, ładnie się ubrać, także ten rytuał jest jakiś i rutyna.

Ale mówię, to co tutaj słyszałam, to ręce załamałam i nie wiem, czy jest jeszcze coś, co mogłabym na przykład powstrzymać, zatrzymać ten proces taki, żeby się ta choroba bardziej nie uwidoczniła.

I najczęstszą przyczyną demencji jest choroba Alzheimera.

Te objawy są podobne do klasycznej demencji w chorobie Alzheimera.

Tutaj już jestem ponad trzy lata.

Moim zdaniem to jest bardzo ciężka choroba.

Zapatruje się, jak się odzywa, jak rozmawia.

Tak, na tyle nerwowe, bo ja miałam męża pijaka.

No i mówię, jak u nas fajniej, ja byłam sama, bo 7 lat mąż chorował i ja też zostałam sama.

No i jakoś tak ciągłam, aż w domu już zaczęłam się bać wyjść do sklepu, to nie wyszłam sama.

Jeszcze na tym świecie była.

Pani profesor, pani od lat jest prezeską Stowarzyszenia Wsparcia Opiekunów i Osób Dotkniętych Chorobą Alzheimera.

Prof. Grażyna Miłkowska.

Moja mamunia nie żyje od trzech lat, a tak jak Pani wspomniała, mam również swoje własne doświadczenia.

Albo ja mieszkam poza miastem, ty mieszkasz tu, no to wobec tego niech mama będzie u ciebie czy tata.

I to, co często mnie tu w ośrodku powtarzano, to pani Wiola Baziuk mi często mówiła, to już nie jest twoja mamusia.

Bo gdyby była świadoma wszystkiego, co robi, to nigdy by ci tego nie zrobiła.

Ja wiem, że to była kochana kobieta, kochana, cudowna kobieta.

I o tego opiekuna trzeba zadbać równie mocno jak o osobę, która jest chora.

Także ja nie jestem taka, że zobaczę i mi to przeszkadza.

Także ja już się trochę coś orientowałam i mówię, ja mam Alzheimera.

No i poszłam do tego lekarza.

Mamy leki zmniejszające dokuczliwość objawów, to też tylko do pewnego stopnia.

Są różne skale choroby, albo trzypunktowa, albo siedmiopunktowa.

Natomiast statystycznie, no to jakby słysząc głos opiekuna, opowieść opiekuna i drugiego opiekuna, to mniej więcej to się pokrywa.

No ale prawda jest brutalna.

No raczej córka i wnuczka.

A tu ćwiczenia są, są jakieś, ktoś jakiś wykład tutaj taki da.

I dziękuję, tyle mam do powiedzenia.

Jak jedna nie ma siły, jest druga.

Dosłownie babcia tutaj przychodzi z chęcią, a oczywiście na poziomie schodów dopiero, bo w domu to nie idzie do przedszkola.

Wszyscy przyjaciółki moje, tu jest najlepiej, tu zawsze się coś dzieje, tu będzie wywiad, tu będę malowała.

W domu więdła tutaj rozkwita.

Jest tak, że ci opiekunowie są tak... ta pępowina jest nieodcięta.

To my się tutaj zajmiemy, mamy odpowiednią kadrę, mamy przeszkoloną kadrę przede wszystkim przez te wszystkie lata.

Także gdzieś tam taka współpraca w mieście jest spora.

Coś nowego się otwiera.

To, że babcia powtarza 10 razy to samo i trzeba odpowiedzieć dziesiąty, pięćdziesiąty raz, to nie jest jej wina.

Tutaj personel tego domu dziennego pobytu ma tyle w sobie miłości, empatii, dobrego serca, dobrego wspaniałego słowa.

To dobro wraca.

Dobro wraca.

A tak jak wspomniałem, to jest początek tej walki z Panem A. I to nie jest najtrudniejsze.

I w życiu by ani jeden mój sąsiad czy koleżanka, gdyby nie usłyszeli ode mnie, że rzeczywiście chora jest i ma tego Eizheimera, nigdy by nie pomyśleli, że ona rzeczywiście ma.

W każdej sytuacji można znaleźć promyczek światła.

Kiedyś sobie po prostu rozmawialiśmy na grupie wsparcia, co nam dobrego choroba dała.