Mentionsy
36 | Po 50. zaczyna się drugi akt – rozmowa z Moniką Brzózką
Kiedy osiągasz sukces, możesz zostać tam, gdzie jesteś, albo zacząć robić coś, co ma większe znaczenie.
W dzisiejszym odcinku rozmawiam z Moniką Brzózką – CFO, członkinią zarządów i rad nadzorczych spółek giełdowych, mentorką liderek, mówczynią TEDx i kobietą, która po dwudziestu latach w finansach mówi jasno: po pięćdziesiątce nie zaczyna się epilog. Zaczyna się drugi akt.
Porozmawiamy o władzy i jej cenie:
o sukcesach, które z zewnątrz wyglądają imponująco, a od środka rodzą samotność,o perfekcji, która długo była przepustką — i o sile, która pojawia się dopiero wtedy, gdy ją odpuszczasz,i o tym, dlaczego prawdziwe przywództwo polega dziś nie tylko na zajmowaniu miejsca przy stole, ale na dostawianiu krzeseł innym kobietom.🎧 To rozmowa dla kobiet, które czują, że ich doświadczenie to nie „już”, tylko wreszcie.
Zapraszam serdecznie.
Monika Brzózka – Prezeska Zarządu VML Europe Holding i Wiceprezeska oraz Chief Financial & Operating Officer spółek zależnych grupy VML w Polsce, Niezależna Wiceprzewodnicząca Rady Nadzorczej COMPREMUM S.A.
Od ponad dekady, jako CFO i COO prowadzi spółki VML przez integracje, szybkie skalowanie i zmiany organizacyjne, dbając o to, by lokalna skuteczność szła w parze z wymaganiami globalnej, londyńskiej spółki giełdowej.
Jest aktywną członkinią środowisk wspierających różnorodność w zarządach i radach nadzorczych: Women on Boards oraz European Women on Boards, a także członkinią Stowarzyszenia Niezależnych Członków Rad Nadzorczych.
Poza biznesem wzmacnia kobiece przywództwo: jest mentorką w Fundacji Liderek Biznesu i Vital Voices (LeadersIN, Global Mentoring Walk) oraz Fundacji Liderek Biznesu, mówczynią TEDx Warsaw Women oraz laureatką Forbes Women 50 over 50.
Pasjonatka nurkowania, współtworzy Ghost Diving Poland, inicjatywę nurków-wolontariuszy usuwających z mórz porzucone sieci rybackie.
Chcesz poznać Monikę bliżej, zajrzyj tutaj:
WWW: monikabrzozka.pl
LinkedIn: www.linkedin.com/in/monikabrzozka
--
Uczę kobiety zarabiać odważnie i trafiać wprost do serc klientów. Naprawiam biznesy, które nie działają:
👉 www.karolinabrzuchalska.pl/she-grows
Potrzebujesz błyskawicznego wsparcia?
👉 www.karolinabrzuchalska.pl/konsultacje
Zapisz się na newsletter:
📧 www.karolinabrzuchalska.pl/newsletter
Szukaj w treści odcinka
O sukcesach, które z zewnątrz wyglądają imponująco, ale w środku pojawia się samotność.
O perfekcji, którą wiele kobiet traktuje jak przepustkę i o sile, która pojawia się dopiero wtedy, gdy przestajesz być idealna.
I tak by wyglądała zapowiedź tego odcinka, gdyby napisał ją czar GPT.
Tymczasem ja zapraszam Cię do rozmowy ze spełnioną zawodową kobietą, która po godzinach robi naprawdę niesamowite rzeczy.
Jak opowiedziała mi o jednym ze swoich zawodowych marzeń, roześmiałam się w głos.
I jestem przekonana, że Ty podczas tej rozmowy uśmiechniesz się również przynajmniej jeden raz.
Cześć, nazywam się Karolina Brzuchalska i zapraszam Cię do posłuchania podcastu Chill and Fire.
To podcast dla świadomych swojej wartości, pewnych siebie liderek, które wiedzą, że ich największą siłą jest ich mindset.
To podcast dla kobiet, które wierzą, że wszystko zaczyna się w głowie, ale absolutnie nie powinno tylko tam pozostać.
Chill and fire to podcast o kobietach dla kobiet.
Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Chill and Fire.
Moniko, jakbyś mogła opowiedzieć kilka słów o sobie, czym się zajmujesz, bo CD masz przebogate.
Więc chętnie posłuchamy, kim jesteś i co robisz na co dzień.
Generalnie od prawie dwóch dekad jestem na poziomie C-level w korporacjach i zajmuję się właśnie finansami, czyli jestem dyrektorką finansową.
I to bym powiedziała, że jest u mnie taka tożsamość zawodowa.
Natomiast ponieważ, powiedzmy sobie szczerze, księgowo i zwłaszcza kilka lat temu jest absolutnie nudnym zajęciem, to muszę się zajmować...
Podziwiam.
Z innymi ciekawymi zajęciami po to, żeby mieć po prostu równowagę w tych działaniach.
To znaczy, że nie ma dla mnie tematów, które są tematami tabu, a jeżeli jest coś, co jest postrzegane jako typowo męskie, to tym bardziej mam ochotę się tym zająć.
W związku z powyższym należę do dość nielicznego grona kobiet, które pomimo, że są pasjonatkami nurkowania, to poszły trzy kroki dalej, czyli nurkuję głęboko, nurkuję technicznie i nurkuję w jaskiniach na przykład.
Postanowiłam, że karma wraca, w związku z tym czas oddać to, co ja zawodowo dostałam od moich mentorów na początku, więc dużą część swojego czasu poświęcam na to, żeby pracować z kobietami właśnie po to, żeby je trochę popychać na ścieżkę taką jak moja.
Fantastycznie, a to są trzy zupełnie różne kierunki, no te dwa pierwsze i trzecie można by połączyć, ale jak Ty znajdujesz na to czas?
Muszę powiedzieć, że ostatnio dość często trafia mi się takie pytanie.
Więc przede wszystkim to, co staram się robić, to od razu ustalać sobie kalendarz, w którym zapisuję miejsca, kiedy absolutnie jestem, w stu procentach poświęcam się tematom zawodowym.
To jest pierwsza rzecz, a druga rzecz, robię to, bo to jest dla mnie, nie chcę powiedzieć, że odpoczynkiem, bo praca z mentee to jest też duży wkład i czasu, i energii mojej, ponieważ bardzo się przygotowuję do takich rzeczy, ale zdecydowanie to inny fragment mojego mózgu nad tym pracuje, więc mam zupełnie inną też energię zwrotną.
Nie do zarządów jak to w tej chwili jest takie modne, tylko po prostu do stanowisk menedżerskich.
Nie chcę powiedzieć, że prowadzę prywatną praktykę mentoringową, bo to było trochę za dużo powiedziane, ale mam kilka takich podopiecznych, z którymi pracuję niezależnie od tych dwóch organizacji.
Jakie kobiety do Ciebie zgłaszają się najczęściej po to wsparcie jako mentee?
Najczęściej są to osoby, bo po pierwsze w jakiś sposób wypracowałam sobie taką markę mentorki dla finansistów.
Nie chcę powiedzieć, że przypadki beznadziejne, ale przypadki trudne.
Mam taką dziewczynę i ona jest... Będzie bardzo trudny przypadek, ale myślę, że sobie w nią poradzisz.
Jestem, że tak powiem... W tę stronę.
Potwierdzą, że nic nie umieją na przykład w jakimś tam obszarze.
No i później trzeba z tego wszystkiego wyciągnąć jakąś, jakąś historię i nagle okazuje się, że po trzech spotkaniach w zasadzie trzeba skracać te, te elementy, bo to CV jest naprawdę, po prostu one nie widzą, one nie widzą pewnych rzeczy.
A to są przedsiębiorczyni czy osoby, które pracują w korporacjach i firmach najczęściej?
Mam mentee, która prowadzi dużą spółkę, podmiot medyczny na przykład, schematologiczny.
Mam dziewczyny, które po prostu utknęły i na przykład są w tej chwili w ogóle gdzieś pomiędzy pracą i jakąkolwiek, ale chyba korporacji nie najwięcej.
Ale na przykład nie wiedzą, że bardziej od szklanego sufitu tutaj już szkodzi lepka podłoga.
Powiem tak, to jest środowisko, w którym ja spędziłam większość swojego życia zawodowego i zaczynałam od podłogi.
Skoro to wziął się pomysł u Ciebie na to, żeby wspierać inne kobiety, bo na początku powiedziałaś, że chcesz oddać to, co dali Ci Twoi mentorzy, ale czy stało na tym coś więcej?
Czyli ja mam takie podejście minimalistyczne.
Byłam na takim spotkaniu łapskim, gdzie któraś z dziewczyn zaczęła opowiadać, jak to właśnie jest w procesie mentoringowym.
I to tak spowodowało u mnie takie myślenie, dobra,
Bo nie chodzi o samo, że tak powiem, mentorowanie dla mentorowania.
Dla kogoś, kto nie pracował nigdy w trybie bycia mentorem, jest to bardzo pomocne.
Ponieważ to taki taki schemat, który pozwala przygotować się do poszczególnych rzeczy, dzieli na etapy, też omawia kwestie kontraktu z Menti, określenie celów i parametrów, po których będzie można rozpoznać, że cele zostały zrealizowane.
Natomiast bardzo ciekawym i uważam, że naprawdę świetnie wymyślonym programem jest ten program Leaders In, który prowadzi Vital Voices, ponieważ tam jest dość mocno rozdzielona praca mentor-mentee plus duża ilość warsztatów, która jest stricte taka narzędziowa dla samych mentee.
W związku z tym one z jednej strony dostają szkółkę niedzielną, a z drugiej strony jak już z nimi się pracuje, to dużo łatwiej, ponieważ wiemy o czym mówimy, mamy wspólny język, ale jest tutaj duża swoboda do tego, jak pracować.
Zresztą tak naprawdę to mentee definiuje i determinuje sposób pracy.
No bo to jest też kwestia tego, czego ktoś potrzebuje, jak szybko jest w stanie pewne rzeczy robić i przede wszystkim, jak szybko jest w stanie widzieć pełen obraz.
Też w jaki sposób działa, prawda?
No bo różne osoby działają w różny sposób, mają różne sposoby myślenia, czy też właśnie działania.
No i tutaj też trzeba dopasować do tego, żeby, jak mówisz, nie narzucać gdzieś tam, żeby nie doszło do takiej sytuacji, jakby właśnie wspomniana przez siebie menti, że mentor każe mi pracować, nie?
Zgłosiłaś się do mnie do podcastu Chill and Fire z takim bardzo mocnym przekazem.
Napisałaś, że po 50. nie zaczyna się epilog, tylko drugi akt.
Skąd w ogóle, znaczy ja się domyślam, ale dlaczego takie przekonanie i skąd przekonanie w ludziach, że wiesz, po 50. to już tylko trzeba dzieci bawić i iść na emeryturę?
Po pierwszym wieku emerytalnym to zaczynamy od 60, więc od tej 50 to jest jeszcze dekada, to jest jeszcze dekada, więc to jest całkiem dużo czasu.
Ja jestem przedstawicielką, niedawno się dowiedziałam, że to się tak nazywa, ma nazwę, przedstawicielką matką pokolenia kanapkowego.
I ty jesteś pomiędzy jednym a drugim pokoleniem tak naprawdę w tym momencie.
Kiedy moja córka, przynajmniej teoretycznie, się usamodzielniła, czyli ja wykonałam tę moją pracę i uważam, że mogę ją już, że tak powiem, wypuścić, wyprowadziła się z domu i to jest taki moment, w którym jeszcze właśnie ci moi rodzice nie byli na tyle angażujący, czyli byli samodzielni, a w zasadzie mam, kurczę, mam czas, mam czas.
A później oczywiście lekka walka z menopauzą, która dała mi lekko popalić, nie powiem.
Ale w momencie, kiedy sobie ustabilizowałam ten temat, nagle się okazało, że mam zupełnie inne podejście, sposób patrzenia na wszystko.
Mam dużo spokojniejszy odbiór pewnych rzeczy, dużo wolniej zaczynam reagować.
W związku z tym najczęściej zdarza mi się powiedzieć za szybko pewne rzeczy.
Mam taki cel przez duże C, taką moją gwiazdę polarną.
Czyli ja wpisałam swoje pierwsze CV i napisałam, że chcę być w przyszłości dyrektorką dużej prywatnej korporacji.
Znaczy brzmiało absurdalnie wręcz, biorąc pod uwagę, że zaczynałam.
Ale każdą rzecz, którą potem robiłam, to była wersja, dobrze, czy to mnie zbliża do mojego celu?
No więc poszłam, zrobiłam studia z finansów i z rachunkowości.
I tak po kolei.
Nie ma takiej opcji, żebym robiła coś po prostu dla czegoś.
Nie było Ci trudno w korporacjach przez to?
Ale już mogę poradzić.
Udało się je ponaginać?
Udało się, bo powiem Ci, że mój pierwszy dyrektor finansowy w korporacji, który zresztą był moim mentorem i któremu naprawdę zawdzięczam bardzo dużo,
On kiedyś powiedział mi coś takiego.
Wszystko, czego się dzisiaj uczysz, to jest fundament pod swoje imperium przyszłe.
Ale to była sytuacja taka, w której dopiero się korporacja rozpoczynała w Polsce, więc to biuro się rozrastało.
I ja mu zaproponowałam, tak na zasadzie trzeba było rozszerzyć zespół.
Poszłam do niego i mówię tak, słuchaj, ja mam taki pomysł, to może ja wezmę ten nowy obszar, a zamiast rekrutować osobę tu, to zrekrutujmy osobę na moje stanowisko.
No i on tak powiedział, dobra, ale będziesz ją nadzorował.
No i w efekcie było tak, że powtórzyliśmy to kilka razy i w przeciągu dwóch lat ja sześciokrotnie zmieniłam zakres obowiązku.
To nie był awans taki, wiesz, klasyczny, jak to w korporacjach, pionowy, ale to było coś nieprawdopodobnego.
I on tak naprawdę ustawił w pewien sposób mój sposób myślenia i do dziś jest takim wzorcem, do którego ja dążę.
Ale to fantastycznie trafiłaś, powiem Ci, bo niewiele jest, znaczy niewiele, no.
Ja przynajmniej nie miałam z wieloma takimi osobami do czynienia, które by były tak otwarte właśnie, żeby działać w taki sposób.
Tak, potwierdzam.
Sporo rozumiem.
A powiedz mi, bo wspomniałaś właśnie o tym nurkowaniu jako trzecim jakby filarze Twoich aktualnych działań.
Skąd w ogóle pomysł na nurkowanie i to nurkowanie takie głębokie?
Nurkowanie jako takie wzięło się przez przypadek, bo pojechałam na wakacje na Rodos ze znajomymi, którzy pływali na windsurfingu.
Ale jak przez cały dzień, a ja bardzo się angażuję w to, co robię, więc jak przez cały dzień wchodziłam na tę deskę i spadałam do wody, i wchodziłam na tę deskę i spadałam do wody, to po całym dniu powiedziałam, że to jednak nie jest dla mnie, więc następnego dnia zostaję w hotelu.
I następnego dnia do hotelu przyszedł człowiek z butłem i powiedział, o, bo ja mam tutaj taki pomysł, można spróbować nurkowania.
No i wlazłam do tego basenu, próbowałam, wiedziałam fajne, no to tutaj możemy zrobić to i tamto, więc poszłam, zrobiłam takie dwa intro, wyszłam i powiedziałam, absolutnie to jest to, co chcę robić.
I przez 10 lat spokojnie nurkowałam, oglądałam rybki i inne takie ciekawe... Ale na wakacjach czy w ciągu roku, gdy ty gdzieś miałeś możliwość, nie wiem, zejść na dno basenu, czy coś takiego?
I dałam uprawnienia, które pozwalały mi robić nurkowania do 30 metrów.
No i w różnych destynacjach to robiłam, po czym w pewnym momencie postanowiłam zanurkować w jaskiniach.
Więc pojechałam do Meksyku na taki wyjazd dla nurków rekreacyjnych, żeby sobie tak popróbować.
To już mnie wciągnęło totalnie, więc wyszłam z tego nurkowania, powiedziałam wszystkim poczekajcie, dobre 15 minut musiałam dochodzić do siebie, potem zadałam pytanie, to co ja muszę zrobić, żeby iść dalej, bo tam strefa takiego nurkowania kawernowego kończy się znakiem z kostuchą.
Nie dowiedziałam się, że muszę zmienić konfigurację pojedynczej butli na...
Podwójna, że muszę gdzieś zrobić, nauczyć się wielu nowych rzeczy.
Co poniedziałek półtorej godziny na basenie, gdzie się przygotowałam i rok później pojechałam zrobić kurs jaskiniowy pierwszy.
Miesiąc, stąd też, czy nie mogłyśmy wcześniej porozmawiać, bo właśnie wybywałam.
Zrobiłam u nich szkolenie, które mi bardzo pomogło przy szkoleniu jaskiniowym, bo takie podstawowe umiejętności bardzo fajnie tłumaczą, bardzo fajnie się tego uczy.
I potem związałam się z grupą ludzi, którzy właśnie w tej federacji nurkowali.
Ktoś tam powiedział o jakimś innym, zróbmy jakieś głębsze nurkowanie.
No i wtedy właśnie ktoś mi powiedział, że mieszanki z Chelem działają idealnie i po prostu tak jakby było 20 metrów mniej głębokość.
Później w ramach tej federacji powstała taka globalna inicjatywa Ghost Diving, właśnie skupiająca wolontariuszy oczyszczających sieci.
No i później to już poszło.
Pojechaliśmy się przetrenować grupą do Holandii, bo tam powstała ta inicjatywa.
Założyliśmy stowarzyszenie w Polsce i działamy.
Mamy kącik poświęcony temu, co się dzieje.
To jest taki moment, zwłaszcza jak się drukuje w Polsce, to jak już masz pewien poziom umiejętności, to tak się zastanawiasz, czy chce Ci się wejść po raz kolejny do tego kamieniołomu i obejrzeć tą samą koparkę.
No dobra Moniko, to tak, z jednej strony mamy Monikę na wysokim korporacyjnym stanowisku, z drugiej strony mamy świetną mentorkę, z trzeciej znowu tutaj mamy nurkowanie i misje.
Czy pojawiły się jakieś wpadki w ogóle?
To może tak wyglądać, no ale pytałaś, to opowiadałam o takich rzeczach, które rzeczywiście są.
No jedną z moich ostatnich, może tak od końca zacznę, ostatnich takich absolutnie spektakularnych porażek, powiedziałabym trochę biznesowych, bo nie chcę powiedzieć, że mentorskich, ale napisałam e-booka dla kobiet, niekoniecznie na C-level, dla kobiet, które zostają awansowane.
I to jest taki bardzo praktyczny poradnik na pierwsze trzy miesiące.
Jak, że tak powiem, awansować i nie zbariować, wręcz tak bym powiedziała.
Mając takim impetem i przekonana o tym, że dobre rzeczy się same sprzedają, postanowiłam sprowadzić go do dystrybucji.
Co to poszło nie tak?
No właśnie nie wiem, co poszło nie tak.
Więc wydawało się, że platforma jest odpowiednia technicznie, jest też przygotowana.
Zapewne jeszcze wrócę do tego, jako że potem się jeszcze pojawiły dwa inne pozycje.
Więc napisałam sobie instrukcję, jak chcę do tego podchodzić, żeby sobie wyznaczyć komu chcę na danym spotkaniu.
Poznać jakie mam dalsze działania.
Mam sporo takiego materiału.
Oczywiście w tej chwili trochę przystopowałam, bo stwierdziłam, że właśnie coś jest nie tak, ale jeszcze nie zweryfikowałam co to jest.
To jest taka powiedzmy porażka sprzedażowa, tak ją nazwijmy.
Ale promocja była i wszystko tutaj jeszcze poniknie.
Być może ten moment, w którym trzeba sobie powiedzieć, niekoniecznie musisz wymyślać koło za każdym razem.
Natomiast powiem Ci, że moje dojście do dyrektorki finansowej zajęło mi, uwaga, 15 lat.
I z tym wiążą się dwie rzeczy, o których bym powiedziała.
Rzecz pierwsza, mianowicie taka, w której utknęłam w tych korporacyjnych strukturach na ścieżce specjalistów.
No i czułam już taką wewnętrzną potrzebę, że już jestem na tyle dorosła, że chciałabym wejść na poziom menedżerski.
Aplikowałam na przykład na stanowiska menadżerskie, gdzie to jeszcze były czasy, kiedy rekruterzy potrafili wysłać list z feedbackiem, nie tylko zadzwonić, bo dzisiaj to już jest zupełnie inna historia.
I na przykład, no świetnie, ma Pani świetne doświadczenie, no ale nie ma Pani doświadczenia w zarządzaniu wójtów i związku z tym nie możemy Pani zaproponować takiego.
I wyszło mi, że nie dorobię sobie doświadczenia, ale mogę się podbudować teoretycznie.
I zdecydowałam wtedy podjąć studia MBA, co był absolutnie game changer, jeśli chodzi o...
Po pierwsze dalszą karierę, a po drugie o sposób myślenia.
I rzeczywiście po zakończeniu tego MBA, ja robiłam go na Kozmińskim w Warszawie, wystartowałam z zupełnie innego poziomu.
Podjęłam decyzję, która w oczach wielu moich w kręgu takich osób bliskich była absolutnie błędna i była odstecznieniem.
Mianowicie zrezygnowałam z korporacji, przeszłam do dużo, dużo, dużo mniejszej firmy o zupełnie innej kulturze organizacyjnej, na niższe stanowisko i za półpensji.
Taka sytuacja, w której podejmowałam decyzję o tym, że muszę znaleźć takie środowisko, w którym pojawi się możliwość zadziałania.
Ja jestem zdania, że należy mieć plan A, B, C, D, no ja mam tyle co alfabet pozwoli i jeżeli zdarzają się sytuacje, które to ja sobie wtedy sięgam, a okej, to ten plan mogę zrealizować.
I to była sytuacja taka, w której z dnia na dzień okazało się, że główna księgowa znika z zespołu.
Więc przez chwilę był on, no przez chwilę, no przez kilka miesięcy, kiedy nie było wiadomo, jaka będzie ta sytuacja, był on PO głównej księgowej.
A potem okazało się, że ona jednak nie wróci, bo to jest dużo poważniejsza sprawa zdrowotna, więc przejęłam tę funkcję z rozpędu.
Wróciłaś potem do korpo?
Powiedz mi, nie dość, że hardkorowa decyzja, nie dość, że mega odważna, czy ona coś zrobiła twojemu ego?
Z poziomu wysokiego i to jeszcze w korporacji na starszego specjalistę.
Wiesz co, nauczyła mnie pokory.
Ja byłam przyzwyczajona do takich anglosaskich, otwartych sytuacji, gdzie wszyscy są ze sobą na ty, a nagle trafiłam do firmy produkcyjnej, no to była firma, która powstała po tym, jak VNH kupił elektrociepłownie warszawskie i wszystkie takie poboczne działalności przenosił do spółek odrębnych i sprzedawał.
To mi przypomina moją pierwszą pracę, jak zapytałam mojego ówczesnego przełożonego, jak mam do niego mówić.
Ale przede wszystkim to, co musiałam zrobić, to musiałam sobie, znaczy nie na nowo, bo ja tego nigdy nie robiła, tylko na nowo dla mnie w tym sensie, że w zasadzie codziennie pojawiały się jakieś zupełnie nowe sytuacje, z którymi musiałam się zmierzyć, z którymi musiałam w jakiś sposób zarządzić i z ludźmi, i z tematami zawodowymi.
Nie najlepiej płatny, ale zrobił to, czego mi potrzebowało, czego ja potrzebowałam.
I tutaj pojawia się problem numer 3.
Bo jak już doszłam do tego poziomu, to co dalej?
No ale znowu analiza, czy chcę to robić, czy chcę się uczyć na nowo zupełnie raportowania giełdowego, czy mnie to interesuje, czy nie.
I to nie chodziło o to, żebym podjęła jakieś działania.
I nagle dostaję informację, że jest taka koncepcja, to jest taka agencja reklamowa i ona się sprzedała do korporacji, no i tam trzeba byłoby ogarnąć papierologię i w ogóle poustawiać rzeczy.
Dobra, to już tutaj sobie poustawiam, to już wiem, jak to się dzieje, wchodzę.
Po trzech miesiącach miałam taki... Gdybym wiedziała o połowie rzeczy, których tam nie ma, to bym się nie zdecydowała.
I w ogóle to nie wiadomo, co ta usługa robi, poza tym, co widzimy w telewizji.
Więc to był taki dosyć duży szok, ale jednocześnie utwierdził mnie, że to, co ja bym chciała robić, to właśnie wejść do spółki, posprzątać, sprzedać i wyjść.
I ten model interimowy bardzo mi zaczął odpowiadać.
Wtedy też wymyśliła sobie, że mój model życiowy to powinien być taki – pół roku pracuję, a pół roku nurkuję.
Jeszcze nie doszłam do takiej proporcji, ale z każdym rokiem jest bliżej.
Tak, nazbierało się, ale tak, po pierwsze właśnie dużo się tam działo.
Było właśnie przygotowanie do sprzedaży, czyli takie podprzątanie.
To są takie rzeczy, których księgowo, żeby one dobrze wyglądały, potrzeba czasu.
Potem był przygotowanie do due diligence, potem był okres taki ernautowy.
Ernaut są takie modele, gdzie sprzedający dostają część pieniędzy na dzień dobry, a potem jest jakiś algorytm oparty o wynik finansowy przez kolejnych kilka lat.
Potem była przerwa, kiedy miał udziałowiec większościowy czas na to, żeby zdecydować, czy realizuje dalszy zakup, czy nie.
Zrealizował, znowu był jakiś kolejny etap, a w międzyczasie robiłam różne inne rzeczy, bo staram się... w tej chwili się pojawia takie sformułowanie jak kariera portfelowa.
Małe, kilkumiesięczne, do roku jakieś takie projekty równolegle, co też po pierwsze pozwala mi zebrać, bo to jest świetna rzecz, ponieważ pozwala mieć doświadczenie z różnych branż, z różnych organizacji.
A ta sama księgowość w tych organizacjach po prostu wygląda inaczej, więc to też jest taki element, który pozwala tę monotonną, jakby nie było... Nie no, nie monotonnie.
To prawda, to prawda, ale to tak pozwala pewne rzeczy dywersyfikować.
Mianowicie po tych wszystkich projektach, które zrobiłam dla tej organizacji związanych z tymi okresami ernautowymi, wydarzyło się to, że ja byłam tą dyrektorką finansową dbającą o interesy sprzedających.
I po tym wszystkim udziałowiec większościowy zaproponował mi, bo zmienia się wtedy struktura zarządu, zaproponował mi właśnie funkcję w zarządzie jako reprezentantkę swoją, czyli większościowego udziałowca.
Rzadko się zdarza, bo, jak powiedziałam, ja jestem twarda, także w tych negocjacjach i realizacjach też byłam twarda, więc nie było łatwo temu większościowemu udziałowi.
A powiedz mi, czy wiesz dzisiaj, tak z perspektywy doświadczenia, wieku, ale też pozycji jaką masz zawodowej, czy coś zrobiłabyś inaczej niż, nie wiem, 15-20 lat temu?
Tak podejrzewałam, że taka będzie odpowiedź.
Bo po prostu pewne, chociażby wybory edukacyjne.
Czyli prawdopodobnie zdecydowałam się wcześniej na MBA.
Tak, bo tak jak powiedziałam, to był game changer.
Po prostu pasujemy do siebie nawzajem, a jednocześnie ja mam taką umiejętność czytania między wierszami.
Raczej jedno i drugie, przynajmniej w początkowej wersji.
Podchodziłam do tego na kilku etapach życiowych, podchodziłam kilkukrotnie, no i niestety nie spinasz.
Pięknie udowadniasz, że życie nie kończy się po czterdziestce ani po pięćdziesiątce.
To powiedz mi proszę, co dalej?
Kolejnym momentem takim, w którym zadałam sobie to samo pytanie, to był moment, w którym podpisałam sprawozdanie finansowe numer 100.
I wtedy powiedziałam sobie tak, kurczę, to może to już jest ten czas, żeby to ktoś dla mnie robił to sprawozdanie, a ja będę odbiorcą, a nie przygotowywaczem.
I wtedy wymyśliłam sobie, że najlepszym miejscem, w którym mogę spożytkować swoje doświadczenie i swoją wiedzę, będzie Rada Nadzoru.
Więc taki mam teraz pomysł.
Ale tak, to jest ten element, który sobie wymyśliłam i on w tej chwili jest tą moją gwiazdą polarną, do której się dopasowuję.
To ma jeszcze to znaczenie, że po pierwsze może stanowić źródło dochodu.
W zasadzie można powiedzieć, że pracuję full time.
Nie, wiesz co, ja mocno pracuję z moimi liderkami, więc na dobrą sprawę mogą pewne rzeczy po prostu zrobić dokładnie tak jak ja.
Pracujemy na jakichś konkretnych dokumentach, wiedzą jakie ja pytania zadaję, same sobie zadały takie pytanie, dobrze im powiem.
Co chciałabyś, żeby wyciągnęły dla siebie z tego podcastu?
Przede wszystkim to, żeby wymyślały siebie, żeby się postarały odłożyć takie przekonania, które są mocno ograniczające.
Niekoniecznie muszą od razu zrealizować ten pomysł na siebie.
Ale wymyślenie swoich wersji kilku naprawdę zwiększa poczucie sprawczości przede wszystkim, bo to jest kategoria jakby co, bo mogę.
To jeszcze nam powiedz, gdyby ktoś chciał skorzystać z twojego wsparcia jako mentorki, gdyby ktoś chciał kupić twojego e-booka, gdzie cię znaleźć?
Najlepiej znaleźć mnie na LinkedIn, bo tam jestem mocno aktywna i tam najczęściej tymi kanałami odpowiadam.
Poza tym mam swoją stronę, która mało oryginalnie, ale nazywa się MonikaBrzózka.pl.
Z tego zapamiętania podlinkujemy.
Mega mi się podobała.
I Twoje podejście.
Ja jednak będę po stronie tych ludzi, którzy Cię kochają, a nie tej drugiej oficji.
Serdecznie dziękuję Ci za wysłuchanie tego odcinka podcastu.
Jeśli masz już firmę, ale toniesz w bieżączce i wieczorami nie masz siły pomyśleć nawet jak to zmienić.
Jeśli dopiero zaczynasz i przytłacza Cię nadmiar rzeczy, które przedsiębiorczyni powinna wiedzieć.
Jeśli potrzebujesz uporządkowania, bo nie chcesz już gonić za króliczkiem, a działać, zarabiać, mieć radość z tego co robisz.
Określamy Twoje potrzeby, wartości, wizje.
Taką, która nie przytłocza Ciebie, ale przyciąga odpowiednie osoby.
Jeśli potrzebujesz przewodniczki, która zna biznes online od podszewki i zna jego kulisy, no to jestem.
Chodź do She Grows, popracujemy wspólnie nad strategią Twojego biznesu i nad pokazaniem Twojej marki w sieci.
Napisz do mnie, a opowiem Ci jak możemy to zrobić.
Ostatnie odcinki
-
#45 | Mentoring czy doświadczenie? Jak budować ...
17.04.2026 04:00
-
#44 | Kariera na nowo. Jak długo jeszcze będzie...
10.04.2026 04:00
-
#43 | Niewygodna zmiana jest często drogą do sp...
02.04.2026 12:08
-
#42 | Rodzicielstwo bez lukru – jak połączyć fi...
27.03.2026 06:07
-
#41 | Masz ADHD? To może być Twoja przewaga w b...
19.03.2026 05:56
-
#40 | Liderka w męskim świecie – rozmowa z Agą ...
12.03.2026 05:47
-
#39 | Ile kosztuje Cię syndrom oszusta – rozmow...
05.03.2026 06:25
-
#38 | Nie taka księgowa straszna – rozmowa z Ma...
26.02.2026 06:06
-
37| Zmiana zawodowa w zgodzie z sobą – rozmowa ...
12.02.2026 05:42
-
36 | Po 50. zaczyna się drugi akt – rozmowa z M...
28.01.2026 18:00