Mentionsy

Boni Vibes - podcast dla kobiet, które chcą więcej
Boni Vibes - podcast dla kobiet, które chcą więcej
21.01.2026 18:00

Ostatni taki głos. Tomasz Smokowski żegna epokę Ambroziaka | Boni Vibes

22 lata po śmierci Zdzisława Ambroziaka, Tomasz Smokowski wspomina swojego mentora i redakcyjnego kolegę. To nie jest zwykła rozmowa – to podróż do czasów, gdy sport miał klasę. 🎙️

W tym wzruszającym odcinku usłyszysz:

🥃 Nieznane anegdoty i historię "wódki na Monciaku".

🏐 Opowieść o wolnomyślicielu, który nie pasowałby do świata TikToka.

⏳ Czym było legendarne "wsteczne odliczanie".

Poznaj ludzką twarz legendy oczami jego córki i przyjaciela. Hołd dla wartości, które przeminęły, ale o których warto pamiętać.


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "Zdzichu"

Potrafił je bardzo pięknie uargumentować, bo Zdzichu miał wielki dystans do siebie.

Czy Zdzichu Ambroziak odnalazłby się w czasach dzisiejszych?

Oczywiście, że ze Zdzichem, którego bardzo lubiłem, a Zdzichu lubił mnie, pracowaliśmy, ale to był dosyć krótki czas.

Mówiliśmy do niego, że Zdzichu ma tak głęboki głos, że on już nie ciągnie głosu z przepony, tylko ciągnie głosem z dupy.

Zdzichu miał wielki dystans do siebie.

Zastanawiam się po tym, co powiedziałem, czy Zdzichu Ambroziak odnalazłby się w czasach dzisiejszych, dlatego że, trochę wyprzedzając twoje pytanie,

To Zdzichu by powiedział, że nastąpiło zmęczenie materiału.

Nie, myślę, że Zdzichu był facetem, który miał bardzo taką, bardzo dużą samoświadomość i z racji swojej też postury, głosu.

Więc już pozwoliłem sobie na więcej, ale też wiedziałem, że Zdzichu mnie lubi.

Tak, ale wiesz, Zdzichu był mistrzem ostatniej prostej, to znaczy... Aha, że jakoś mu się paliło.

Bardzo często po nocy, kiedy Zdzichu już nie domagał, nie wyrabiał, bo komentowali wtedy... Było dwóch komentatorów tenisowych w Polsce.

Zdzichu jest zmasakrowany.

Zdzichu po dwóch setach, mam z nim kontakt, oczywiście jakaś przerwa, minuta dwie, Zdzichu wyszedł na fajka, z dziupli komentatorskiej, to jeszcze były czasy, że można było palić, wiesz, na korytarzu, Zdzichu... No i jak te ch**y kończą, bo przecież nie można i nas poranek zastanie, już się dobrze, 2-0, jeszcze jeden set i idziemy spać, bo jest zmęczony, naprawdę, to jest ostatni mecz.

Zdzichu milczy.

Zdzichu milczy.

Zdzichu, chyba tu jeszcze jednak posiedzimy.

Zdzichu ma taki sam guzik, który odcina go, taki coś w rodzaju, my to nazywamy w slangu, to jest, musi wcisnąć, tak zwany, przepraszam, zwieracz, czyli guzik, który powoduje, że go nie słychać na antenie i wciska do mnie zlecenie tak zwane, to znowu jest telewizyjny slang, wciska zlecenie i mówi, wiem, puszcza oba te guziki.

I potem to, co powiedział tej publice, byliśmy tak, publiczności, tym widzom, których pewnie wielu nie było o tej porze też, umówmy się, oglądających, no po prostu myśmy się pokładli ze śmiechu, ale i Zdzichu zaczął się śmiać, mówił, dobra, jedziemy z tym ostatnim setem.

No Zdzichu miał, ze Zdzichem takiej historii jest całe mnóstwo, bo znowu nie opowiem ci chronologicznie.

Też w środku nocy Zdzichu komentuje i nagle zapadła cisza.

Zdzichu!

Zdzichu!

Zdzichu się nie odzywa.

Lecę tam do tej dziupli, patrzę, nie, Zdzichu jest, pali sobie na korytarzu, tu grają, Zdzichu pali.

Zdzichu, no ale grają.

Zdzichu Ambroziak, czyli

To było zawsze końcówki setów siatkarskich i zawsze, no kiedy ktoś już powiedzmy wychodził na, nie wiem, jakieś tam 4-1, 5-3 w secie i zaczynał serwować, już było czuć, że ta wskazówka tej wagi się wychyliła, to wahadełko w jedną, w drugą stronę, no to Zdzichu wtedy miał, no to rozpoczynamy wsteczne odliczanie, proszę Państwa.

Zdzichu był bardzo wymagający wobec siebie, bardzo traktował serio to, co robi, bardzo serio.

No wiesz co, ale jednak musiało cię udawać i musiałeś robić kawał dobrej roboty, skoro Zdzichu zaprosił cię na wódeczkę.

Tak, Zdzichu mnie zaprosił na wódeczkę razem z moją żoną.

I Zdzichu wtedy też bardzo lubił moją adę.

Bardzo nas polubił i jak dziś pamiętam, Zdzichu powiedział, nigdzie się nie ruszamy.

Tak mu się dobrze siedziało, że prawdopodobnie gdybym, gdybyśmy się już nie zrywali, to byśmy nie powiedzieli Zdzichu idziemy spać, to byśmy... Dzisiaj mogę tego żałować, bo pewnie to był ostatni raz, kiedy ze Zdzichem się, bo to był, wydaje mi się, że to był, słuchaj, na pewno.

A ja pamiętam jak Zdzichu był na okładce.

On nawet nie stał na tym samym regale na najniższej półce, gdzie Zdzichu był na samej górze.