Mentionsy

Boni Vibes - podcast dla kobiet, które chcą więcej
Boni Vibes - podcast dla kobiet, które chcą więcej
21.01.2026 18:00

Ostatni taki głos. Tomasz Smokowski żegna epokę Ambroziaka | Boni Vibes

22 lata po śmierci Zdzisława Ambroziaka, Tomasz Smokowski wspomina swojego mentora i redakcyjnego kolegę. To nie jest zwykła rozmowa – to podróż do czasów, gdy sport miał klasę. 🎙️

W tym wzruszającym odcinku usłyszysz:

🥃 Nieznane anegdoty i historię "wódki na Monciaku".

🏐 Opowieść o wolnomyślicielu, który nie pasowałby do świata TikToka.

⏳ Czym było legendarne "wsteczne odliczanie".

Poznaj ludzką twarz legendy oczami jego córki i przyjaciela. Hołd dla wartości, które przeminęły, ale o których warto pamiętać.


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 38 wyników dla "US"

W Kanal Plus kiedyś dzichu, kiedy zaczęliśmy pokazywać transmisje telewizyjne z Tennisa, z Wielkiego Szlema.

To były dwa turnieje wielkoszlemowe US Open, przy którym tata pracował.

Bo muszę przyjąć, że nie każdy cię zna w internecie.

Tomasz Smokowski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy sportowych swojego pokolenia, znany z komentowania piłki nożnej na antenie Kanał Plus i Polsat.

Zdajesz sobie pewnie sprawę, a jeśli nie, no to musisz zdawać sobie sprawę, że te reklamy utrzymują tę gazetę.

Musisz być bardzo wyrazisty.

Tam musisz po prostu... Znowu przepraszam, że to powiem w taki sposób.

Tam musisz...

I tak było, nie wiem, z Justyną Kowalczyk.

Dzisiaj nawet, nie wiem, Telewizja Polska kupiła biegi narciarskie na wiele lat, Justyna Kowalczyk skończyła karierę i oni z tym zostali jak, wiesz, jak Himmelsbach z Angielskim, nie?

Dzisiaj TVN, Eurosport pokazują skoki, próbują nakręcać koniunkturę wokół tego, robią studia, usia-siusia, wielkie rzeczy, tylko że problem polega na tym, że ci skoczkowie nasi najlepsi to już są podstarzali albo kończą kariery i oni zajmują miejsce w drugiej, trzeciej dziesiątce.

Dlatego ja zdecydowałam się zrobić swój podcast, dlatego, że mogę go robić po swojemu i nie muszę się do nikogo, wiesz, jakby nie muszę grać, jak tam... Tak i nie.

Zmierzam do tego, że jednak musisz robić treści, które się muszą kliknąć i muszą się oglądać, bo tylko to sprawi, że, przepraszam, zarobisz pieniądze, będziesz miała co do gara włożyć.

I dzięki której ja nie muszę robić treści, które są wbrew mnie, tylko po to, żeby je sprzedać.

Mam 10 dni na napisanie tekstu, więc i we wtorek wiadomo, że muszę go złożyć, w związku z czym we wtorek o 4.45 siadam do maszyny do pisania, płucąc oczywiście cały dom i od 4.45 zaczynała się napis...

Nie wiem też, jakby odnalazł się w sytuacji, kiedy musi komentować trochę tego tenisa, tak jak ja miałem z piłką nożną, czyli musisz o nim mówić codziennie, codziennie, codziennie.

Komentowali na Eurosporcie albo w Kanal Plus, tam gdzieśmy się poznali.

Akurat taki to był czas, kiedy chyba dwa kolejne turnieje US Open zostały kupione przez Kanał Plus.

No, to już właśnie Australian Open się zaczyna, już początek sezonu, już zaczynamy, wjeżdżamy na pełnej.

Nocnej sesji US Open.

No jest turniej US Open.

Oni musieli grać rzeczywiście wtedy ten ćwierćfinał.

Musicie wiedzieć, kim jest wydawca.

No i tak, żeśmy ze Zdzichem popracowali cały US Open.

Zdzichu ma taki sam guzik, który odcina go, taki coś w rodzaju, my to nazywamy w slangu, to jest, musi wcisnąć, tak zwany, przepraszam, zwieracz, czyli guzik, który powoduje, że go nie słychać na antenie i wciska do mnie zlecenie tak zwane, to znowu jest telewizyjny slang, wciska zlecenie i mówi, wiem, puszcza oba te guziki.

Natomiast usiądę i będę komentował.

Kiedy byłem szefem sportu w Kanal Plus przez kilka lat, raz, że starałem się być bardzo obiektywny,

No wiesz co, ale jednak musiało cię udawać i musiałeś robić kawał dobrej roboty, skoro Zdzichu zaprosił cię na wódeczkę.

Nie wiem, kiedy się poznali, myślę, że to było jakieś, gdzieś tam się przecięli przy okazji jakiejś tam może imprezy Kanał Plus i tak dalej.

Bardzo nas polubił i jak dziś pamiętam, Zdzichu powiedział, nigdzie się nie ruszamy.

Usiedliśmy na murku, jak tacy studenci.

No, to naprawdę musiało być chwilę przed.

Nie tylko musi być bardzo polaryzująca opinia.

Musisz być pierwszy.

Jako dziennikarze sportowi, którzy mają coś do powiedzenia więcej niż tylko podanie wyniku suchego w tę albo we w tę, to byli Janusz Atlas, który pisał swoje felietony myślę w podobnych latach tylko, że do piłki nożnej.

Świetne pióro, chociaż też miał swoje za uszami.

A trzecią osobą był, szkoda, że musimy mówić już też w czasie przeszłym, Zdzisław Ambroziak.

Do zobaczenia, do usłyszenia.