Mentionsy
Czy mówisz, jak trzeba? JAK SŁOWO DAJĘ! | Mateusz Adamczyk w Big Book Cafe Dąbrowskiego I Literatura na żywo!
UWAGA: PREMIERA! JAK SŁOWO DAJĘJęzyk nieustannie ewoluuje. Jak lepiej zrozumieć jego działanie i posługiwać się nim tak, żeby unikać gaf i niezręczności? O feminatywach, mailach rozpoczynających się od „witam” oraz o tym, czy należy poprawiać innych, z Mateuszem Adamczykiem – językoznawcą, laureatem tytułu Mistrz Mowy Polskiej i autorem współczesnego poradnika językowego rozmawia Paulina Mikuła.
O KSIĄŻCE
Przekonaj się, że o języku można mówić bez spiny!
• „Gościni” czy „chirurżka” wciąż brzmią dla Ciebie trochę dziwnie i obco?
• Nie do końca wiesz, czemu robisz komuś przykrość, zwracając się do niego złym zaimkiem?
• Zastanawiasz się czasem, czy należy poprawiać innych?
Przed Tobą poradnik językowy, jakiego jeszcze nie było!
Mateusz Adamczyk, edukator, polonista oraz Mistrz Mowy Polskiej, pokaże Ci, jak lepiej zrozumieć działanie języka i posługiwać się nim tak, by unikać gaf i niezręczności.
Dzięki niemu poznasz lepiej wpływ tego, co i jak mówimy, na otaczający nas świat, ale też dowiesz się, czy możesz zacząć maila od „witam” lub jak odezwać się do kogoś w windzie i przywitać w toalecie.
W poradni językowej autor rozwieje zaś Twoje wątpliwości w kwestiach takich jak wspólne cechy śledzia i śledziony czy tożsamość pantałyku, z którego pewnie często coś Cię zbija.O AUTORZE:
Mateusz Adamczyk – polonista, członek Zespołu Retoryki i Komunikacji Publicznej Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, zdobywca tytułu Mistrz Mowy Polskiej. Popularyzator wiedzy o polszczyźnie – prowadzi audycję „PrzySłowie” w radiowej Trójce, program telewizyjny „Słowo daję” w TVP oraz „Poniedziałkową Poradnię Językową” na Instagramie. Prywatnie najlepszy przyjaciel kota Fonema.
Szukaj w treści odcinka
Najlepsi pisarze i ich książki na scenie.
Posłuchaj i sprawdź, co mamy w repertuarze.
Wejdź na bigbookcafe.pl lub odwiedź nas osobiście.
Będą mówić, wow, nie wiedziałam, nie wiedziałam tego, jakie to jest ciekawe.
To dobre.
Nie.
Dobrze.
O, to przewrotnie.
Ja się z Państwem chcę przywitać, bo Państwo mnie tak pięknie przywitali i jestem zaskoczony i powiem szczerze, że trudno mi się tę rozmowę rozpoczyna, bo trochę głos mi grzęźnie w gardle, bo nie spodziewałem się, że tylu z Państwa tutaj przyjdzie.
I to właśnie, czyli skupianie się na formach, na błędnych formach, powoduje, że one są wciąż błędne.
No ale, że my ciągle piętnujemy te formy, no to uznajemy, że one są błędne.
Zresztą niestety kontekst Polski zajmowania się normą językową jest taki, że my się trochę boimy popełniać te błędy, bo od małego i małej jesteśmy uczeni i uczone, że to niedobrze.
Tak, ja je biorę na barki swoje.
Tak, dlatego bałam się, że napiszemy bardzo podobne książki, ale nie.
Wcześniej tylko były pojedyncze słowa, a to i tak bardzo niewyraźne, ponieważ on miał problemy logopedyczne.
Wiesz, ja tego nie pamiętam oczywiście.
Może ja byłem głodny w tym momencie.
I ja jakoś wiedziałem, o co mu chodzi, to jest zaskakujące.
Więc oni mnie wołali z tego podwórka, odciągali mnie od zabaw, żebym przetłumaczył, czego on teraz chce.
Bardzo poważnie.
I rzeczywiście po czasie zorientowałem się, że faktycznie nie ma co się w to tak angażować emocjonalnie.
I o ile na początku bardzo bliska była mi ta strona zwolenników i zwolenniczek feminatywów, właśnie taka pro, bo to jakoś jest mi bliskie myślenie, że nie wolno zakazywać w języku, więc do dzisiaj jestem zwolennikiem feminatywów, ale już mi dalej do tej takiej bardzo skrajnej grupy, która na przykład właśnie stawia sprawę na ostrzu noża i mówi, że formy pani dyrektor to takie protezy językowe.
W słowniku już na pewno nie będzie.
Ale...
Wcale nie uważam, że byłoby w pozostałych przypadkach zdecydowanie gorsze.
Że wtedy mamy to miejsce na swoje, ale na wspólne także.
Język odpowiada zawsze z opóźnieniem na to, co się dzieje w świecie.
Więc to jest niemożliwe, żeby feminatywy były bardzo popularne w tamtym czasie.
No bo raczej nie pytamy o formy, które są dla nas naturalne czy przyswojone i znane.
Nie wiadomo jaki ciężar argumentu musi być, żeby odpowiedzieć na bardzo proste pytanie.
Absurdalne to jest dla mnie.
I to jest ważne.
Ty masz jeszcze zaplecze psychologiczne.
No bo łatwiej jest żyć w takiej jednolitej grupie.
Jedną z teorii dotyczących powstania języka jest ta teoria Robina Dunbarra, który mówił, że język powstał po to, żebyśmy sobie poplotkowali o sobie wzajemnie.
Jeszcze dbamy o higienę, bo to ważne.
I jak sobie tak podłubiemy, no to mamy relacje.
No ale te stada nam się tak rozrosły, że już tam bym do drugiego końca ulicy albo innego budynku nie dokrzyczał, a jednak wciąż zależy mi na tym, żeby mieć informacje o stadzie.
Ja nie wiem, no ja tam nikogo nie zapraszam do siebie do domu, żeby mi mówił, co mam oglądać, a czego mam nie oglądać, więc nie interesuję mnie specjalnie.
No ja powiedziałam o tym publicznie.
No tam się dzieje.
W mediach tradycyjnych od czasu do czasu, ale... Mamy profesora Bralczyka, który się pojawia dość często, profesor Kłosińska, kiedyś profesor Miodek nadal prowadzi swój program.
Więc jest ich trochę, ale rzeczywiście do mediów społecznościowych to niespecjalne.
Które opowiedziałyby, jak one widzą dane zagadnienie.
Albo piszą sobie prace zbiorowe.
Albo piszą, tak, do czasopism gdzieś tam wydanych w 150 egzemplarzach, rzeczywiście.
Czy choćby Wielką Brytanię, bardzo często na przykład w zwykłych programach śniadaniowych pojawiają się profesorowie i profesorki i ich głos się niesie.
Jak coś powie Akademia Francuska szczególnie o języku, oni tam bardzo sztywno trzymają ten język, no to to naprawdę ma ogromne znaczenie.
Nie, ja myślę, że akurat jeżeli chodzi o komunikaty Rady Języka Polskiego, to one powinny takie być, dlatego że gdyby to było luźniej napisane, to to, co już teraz media robią z tymi komunikatami, to jest straszne.
W zasadzie bez sensu, że... I tak, tak ludzie piszą.
No to logiczne, że Rada nie wymieni wszystkich nazw, wszystkich mieszkańców, wszystkich miejscowości w tym kraju, żeby można było dostać PDF z 1500 stronami i po prostu czytać sobie.
Tam jakieś są wzorki dziwne, nie wiadomo co tam jest oznaczane, te wyrazy są popodzielone, kropki w środek, powsadzane.
Dlatego, że właśnie na przykład mamy internet i okazuje się, że... To jest takie w ogóle bardzo ładne określenie w językoznawstwie, chociaż mi się kojarzy z jakimiś właśnie pluskwami i komarami, ale mówi się o nośnikach normy językowej.
No to właśnie dawniej to byli językoznawcy, językoznawczynie, dziennikarze, politycy, co ciekawe, i takie osoby raczej publiczne.
Dlatego na przykład ja pracowałem przez ładnych parę lat w takim bardzo pięknym projekcie.
Tak, różne takie, które mają swój pik, swoją karierę, a potem przepadają, ale są tam zarejestrowane.
Tylko zarejestrowane.
I może to jest też to odpowiedź na pytanie twoje wcześniejsze.
Ja życzę powodzenia bez humanistów tak w ogóle.
Tylko po prostu widzimy ją z innej perspektywy i stąd wynika odmienne zdanie.
A teraz e-czynny żal, rzeczywiście.
No się trzyma tego, a reszta mówi, to już jak wyjdziecie ze szkoły i na przykład już poznajecie wszystkie egzaminy, to już patrzcie na tę aprobowaną i praktykowaną i tyle.
I jakbyśmy się mieli za każdym razem zastanawiać, jak ja mam powiedzieć, się odezwać, utrzymać kontakt, to naprawdę jednak byśmy wrócili do tego E. Jestem o tym przekonany, bo to jest jeszcze większy wysiłek.
To, że oni to czują, to jest jedno, ale wiecie, można powiedzieć, że można skuteczniej, można, nie wiem, jak już chcemy wartościować, lepiej, ale dodałbym lepiej w tej konkretnej sytuacji komunikacyjnej, a nie lepiej w ogóle.
Bezpieczniej, z większą uważnością, ale nie jednoznacznie źle i jednoznacznie dobrze.
Wiesz, bo tu jest tyle... Ja bardzo cedzę teraz słowa.
A po drugie, no to jest właśnie ten wstyd, czyli bazowanie na wstydzie.
W związku z tym będziemy to oglądać, żeby przypadkiem potem nas nie spotkała sytuacja, w której właśnie tego użyjemy i sobie przypomnimy ten filmik albo ktoś właśnie wtedy nam powie, że... No co ty tak?
Jak tam dyskusja się toczy i dyskusja jest, nie wiem, pierwszy reaktor jądrowy w Polsce.
To jest super ciekawe.
Ale to nie jest błąd sam w sobie.
Boże.
W dużej części, nie wszyscy tak mają na szczęście.
A w człowieku to takie dążenie do sacrum jest bardzo silne.
No podwójne zaprzeczenie.
I ty już wiesz, no jedno nie to bym zniosła, ale dwa to już na pewno nie.
To ile mamy nazw na coś, albo ich nie mamy, albo właśnie tutaj sobie zapożyczymy, bo trochę łatwiej i jest dystans, albo jednak utworzymy coś swojego, bo to będzie wtedy bliższe.
Nieważne.
Raczej nie wróci, jeszcze się trochę z tym mierzę, ale raczej nie.
Albo jeżeli mają Państwo, macie ochotę do mnie napisać, to oczywiście, że maile też są i mailowo też bardzo chętnie.
Natomiast w internecie będzie mnie coraz mniej i myślę, że tak w ogóle do zera mnie będzie w internecie.
No właśnie.
To jest nasz właśnie... I to jest ten dystans do polszczyzny.
Nie jeszcze.
Nie ma na razie, dobrze.
Idzie mikrofon do ciebie.
No i to mnie... Nie było drugiej randki, przyznaję.
Ja nie mówiłem o normie w zasadzie tutaj, tylko o tym, co my znamy jako normę, czyli to, co jest skodyfikowane w słownikach, bo my nie wiemy jaka jest współczesna norma, a to, że ona jest potrzebna, to jest jasne i najlepsze jest to, że nawet gdybyśmy bardzo się postarali i postarały, żeby jej nie było, a są takie starania, nie wiem, czy już to widzicie w internecie, takie antynormatywistyczne, niech każdy mówi jak chce i tyle.
Tylko problem polega na tym, że my nie wiemy jaka ona jest współcześnie.
Więc potrzebowalibyśmy jakiegoś opracowania tej normy, żeby można było właśnie to, co jest normatywne tu i teraz pokazywać na przykład w szkole.
To takie... Ila to jest pieniędzy?
Następne pytanie.
Tu chyba nie ma wielkiego problemu z tym warszawianinem, tak mi się wydaje.
Natomiast to też nie jest tak, że...
Zawsze jest tak, że są jakieś formy oboczne, wariantywne i to się dopiero zmienia w czasie, kiedy rzeczywiście ten proces zajdzie.
Bo są też kryterium na przykład systemowe, czyli takie, czy to jest zgodne z regułami gramatyki albo tendencjami w gramatyce.
Chociaż tak, myślę, że jest taka tendencja współcześnie, żeby mówić i bardzo mnie to boli, dlatego że ja spędziłem bardzo dużo czasu, żeby się zagłębić w meandry języka, ale...
Jest taka, powiem modnie, narracja, która mówi o tym, że norma językowa, taką jaką znamy współcześnie, została narzucona przez dawniej inteligencję humanistyczną, a jeszcze wcześniej jakieś warstwy wyższe.
No to też nie jest dobre.
To nie jest tak, że jak z kimś rozmawiam i ktoś cały czas mówi fajny i fajnie i fajnie.
Nic nie mam do tego słowa, niech ono będzie.
Jakbyśmy pomyśleli o książce jako takiej i sprawdzili, ile teraz mamy dostępnych form książki, są trzy podstawowe.
To nie jest przypadek, że one są tak robione.
I tutaj już się nie uczymy tego takiego, raczej wychwytujemy to, co jest dla nas atrakcyjne i przeczytane.
To nie jest dobre.
Ten ruch odwracania strony też jest ważny, bo to jest ruch znowu dający informację dla nas, oho, coś się skończyło, coś się zaraz zacznie.
To, że my mamy kontakt z papierem, to naprawdę wszystko ma znaczenie.
A jak mózg się zaangażuje w większą liczbę bodźców, on się na darmo nigdy nie napracuje.
To nie jest głupie urządzenie.
Więc jeżeli mamy odwracanie, wzrok, mówimy na głos, więc poruszamy całym aparatem, a jeszcze siebie słyszymy i musimy to zrozumieć, to to jest naprawdę niezwykle istotne.
Więc ja wolę papier po prostu, mimo że mało poręczy, no bo w takim Kindle to sobie zmieszczę tysiące książek, a w takim małym tylko nie.
Nie wiem, czy Mateusz odpowiedział na twoje pytanie, ale... A, no właśnie.
O rany, słuchajcie.
A o ile my wiemy, o co nam chodzi, to tak jak ja teraz się zakapućkałem, ja wiem, ja sobie coś z tą pomyślałem, coś ze sobą sobie przerobiłem i wtajemniczyłem was w połowie.
Informacje, oho, reaguje.
Trzy opcje, czwarta, to jest bezpieczne.
Zanim mu to rozpozna, to musi wykonać dużą pracę, dostaje wyrzut różnych hormonów, żeby to zrobić, potem okazuje się, aha, bezpieczne, dostaje wyrzut dopaminy, bo szczęśliwie, bo bezpiecznie, ale tu już jest następne.
No to trochę mogło być więcej w sumie.
Ja tylko dodam, że zarówno czytam, jak i słucham i robię sobie taki miks i uważam, że niektóre książki są lepsze w wydaniu audio, na przykład Cudze słowa Wita Szostaka, no po prostu, co tam się dzieje w ostatnim rozdziale.
I te platformy społecznościowe i tego typu czytanie, nie mówię, że ono ma w ogóle nie być, ale żeby, tak jak mówisz, trochę sobie to podzielić, przyzwyczaja nas do takiej myśli, wszystko jest o mnie i do mnie.
No to wiadomo, że do mnie i o mnie.
No więc tak z siebie przyzwyczajamy się trochę, mimowolnie, nieintencjonalnie, że komunikacja jest do mnie i o mnie.
A potem wychodzimy do społeczeństwa i okazuje się, że moje wcale nie jest najmojsze.
To znaczy to co publiczne i tam ważne, żeby uznać jednak, że nie wszystko moje tam będzie zaspokojone.
I zobacz jak to dobrze wpływa na relacje.
No ale to się tak nie da, bo chodzi o to, że pytanie drugie.
A, no właśnie.
Zobaczcie, to jest, bo my potrzebujemy kanonu, to jest trochę odpowiedź na twoje pytanie.
No, trochę orka na ugorze.
O Boże, nie no, bo kto to napisał w ogóle, bo straszne.
No dobra, a jednocześnie zobacz, że tam jest bardzo dużo na przykład takich o malignie.
I tyle.
Tych badania chyba też są takie.
Jeszcze może jedno tylko pytanie.
Burak nie, wiocha nie.
Ja postarałem się w tej książce jednak dawać propozycje.
Na przykład w tym rozdziale szczególnie o języku niewykluczającym, bo tu wydaje mi się, że wciąż jeszcze to też jest bardzo wrażliwa materia, bo tam to jest bardzo relacyjne.
Dlatego na przykład z alergią reaguję na różne... I mówić jak mają tylko tak mówić.
Ja ostatnio jakoś zareagowałem dość emocjonalnie.
Mimo, że słowo jakieś niespecjalnie za miłe.
Ty mój grubasku albo jakieś tam inne jeszcze, już teraz nie będę zdecydował, bo są różne.
No i powiedziałbym, że to tak z góry patrząc, w ogóle nie uwzględniając kontekstu, to okropne.
I nie wytykajmy sobie błędów językowych publicznie.
Prawie wyłącznie.
Poprosimy o pytanie.
To ja mam pytanie.
Ja wiem dokąd idę, czyli to musi być dobre.
A krzywe, to jak tam pójdę, to nie wiadomo co jest za zakrętem, więc jest niebezpieczne, więc jest złe.
I zobaczcie, że nawet takie pojęcia wyrastają z naszego cielesnego poruszania się w świecie.
A to co jest do tyłu, to jest wsteczniactwo i to jest złe.
Więc mamy mnóstwo takich, to co prawe, to też prawa ręka, bo większość z nas jest praworęczna, a lewa to taka lewizna, prawda, gdzieś tam coś jest lewe, coś robimy na lewo, bo jest mniej sprawne.
Jest to głębokie.
A tego nie znałem, a to dobre.
Rzeczywiście.
Dobrze.
Na wykładzie profesor mówi, że można w polszczyźnie... Jak to było?
Można potwierdzić przez zaprzeczenie, ale nie można zaprzeczyć przez podwójne potwierdzenie.
Tak się bawimy na polonistyce.
Big Book Cafe.
Ostatnie odcinki
-
Czy Bóg milczy w Gazie? "Z NAKAZU BOGA" Karolin...
22.04.2026 08:00
-
Literatura czy film? Big Book Podcast o książkach
12.04.2026 08:00
-
Książki Mojego Życia: JOANNA FLIS | Z psycholoż...
11.04.2026 08:00
-
Jakie książki wspierają rozwój wewnętrzny? Ania...
04.04.2026 08:20
-
Fenomen klubów czytelniczych. Big Book Podcast ...
21.03.2026 16:45
-
Wielka siła nagrody Bookera. Big Book Podcast o...
07.03.2026 21:44
-
Z natury jestem solistką. Wolska na Young Music...
28.02.2026 15:18
-
Jestem na swojej ścieżce. Oysterboy na Young Mu...
28.02.2026 14:44
-
Zawsze wiedziałam, że będę piosenkarką. Anna Sz...
28.02.2026 14:10
-
Na scenie muzycznej chcę być sobą. Pola Błasik ...
28.02.2026 13:53