Mentionsy

Bieguny Ameryki Podcast
Bieguny Ameryki Podcast
18.10.2025 07:00

Królestwo Strachu. Czy protesty “No Kings” wyzwolą w Ameryce masowy ruch oporu?

W tym odcinku Eliza Sarnacka-Mahoney i Jan Białostocki przyglądają się Ameryce, która znów wychodzi na ulice. Pod hasłem No Kings – „Żadnych królów” – w każdym stanie zaplanowano tysiące demonstracji przeciwko autorytarnym praktykom administracji Donalda Trumpa i demontażowi instytucji publicznych.To ma być największy protest od dekad. Ale czy naprawdę obudzi społeczeństwo, czy raczej pokaże, jak głęboko wrosło w nie poczucie strachu i bierności?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 12 wyników dla "Trumpa"

Prawdopodobnie miliony ludzi wyjdą dziś na ulicę, by zaprotestować przeciwko autokratycznemu reżimowi prezydenta Donalda Trumpa oraz zamknięciu rządu i demontażowi niektórych programów Medicare, Medicaid itd.

Mieszkańcy Globu chcą wyrazić swoją solidarność z tymi w Ameryce, którzy sprzeciwiają się obecnym rządom Donalda Trumpa.

Ja chciałabym tutaj dać troszeczkę kontekst w ogóle tego, w jaki sposób Amerykanie protestują przeciwko rządom Trumpa za jego drugiej prezydentury.

Czy chodzi o tego Trumpa, czy może o system, który rządzi Stanami?

Pewno jedno władztwo wybierając Trumpa na prezydenta.

Myślę, że jednak to hasło dla większości ludzi oznacza Trumpa.

Trumpa, który usiłuje spróbować rządy centralizując władzę w swoich rękach, czyli jako prezydent de facto zacierając granice pomiędzy poszczególnymi ośrodkami władzy.

Więc w rzeczywistości dla młodych to tempo działań Trumpa wcale nie musi być takie szybkie jak ty to widzisz.

Zwłaszcza tych krytycznych wobec Donalda Trumpa z rozmaitymi pomysłami, bardzo dobrymi często, z pomysłami reform, które są potrzebne, by realnie poprawić Amerykanom jakość ich życia i to, co nie działa w obszarach, no mówię, chociażby dostępu do opieki zdrowotnej, dostępu do emerytury, chociażby w obszarze płac.

Zostawiając Trumpa na boku, zostawiając na boku fakt, że ruch MAGA jednak przekierował amerykańskiego ducha, nie wiem, jakieś takie amerykańskie wyobrażenie o sobie samym bardziej na prawo.

Nawet jeżeli są fajni, fotogeniczni i robią zdawałoby się dość dużo dobrego, bo na przykład głośno się wypowiadają na tematy, o których trzeba mówić, na przykład ruchy autorytarne Donalda Trumpa, to oni dla mainstreamu są za radykalni.

On stara się oczywiście z tym przekazem trochę naśladować Trumpa, ale obawiam się, że to jest trochę zbyt fałszywe i takie... Nie da się uwierzyć temu przekazowi.