Mentionsy

Bez Dyskusji
Bez Dyskusji
26.03.2026 05:00

257. Project Zero / Fatal Frame (2001) – Najstraszniejszy growy horror?

Tego się nie spodziewaliście! Podcast Bez dyskusji inicjuje swój romans z kolejną serią growych horrorów. W pierwszym odcinku poświęconym pierwszej odsłonie serii Tecmo Ola, Karol i Adam zadają sobie pytania, co straszy w duchach, jak straszy survival horror oraz czy Miku Hinasaki często umyślnie nie pakowała stroju na wuef.

Pomóż nam w tworzeniu programu – https://patronite.pl/bezdyskusji
Nasz Discord: https://discord.gg/eyCGYBrx9f
Wpadaj na naszą grupę! - https://www.facebook.com/groups/520144846333243
Chcesz nam coś kopsnąć? - https://buymeacoffee.com/bezdyskusji

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 97 wyników dla "E."

Mądre.

Zresztą każdy odcinek Bez Dyskusji jest specjalny, bo w ogóle powstaje.

I prawdopodobnie rozpoczyna też po prostu jakieś tam kilkuletnią przeprawę w tym podcaście, która zaś będzie szła od pozycji do pozycji i będzie chronologicznie coś przerabiała, ale jako że już mamy zajęty kwiecień jako zombiecień na rezydenty, październik jako strażdziernik na Silent Heale.

Tak ładnie by to wtedy brzmiało, no ale nagrywamy trochę później niż na ferie.

No i z tych wymienianych serii było też właśnie Project Zero ukośnik Fatal Frame.

I my sobie postanowiliśmy, że...

Jest mi bardzo smutno, Ola, że nie doceniłaś, bo tam jest Kirie.

I to tak już różnie.

To jest film Kuracja Kiyoshi Okurosawa, który to jest w naszym podcaście.

Już ujednolicono tytuł do Fatal Frame.

Wszędzie jest po prostu to wydawane jako Fatal Frame.

Które ja na zajęciach o horrorze prowadzonych przeze mnie na uniwersytecie łącznie wrzucam do takiego woreczka, który nazywamy sobie New Asian Horror, żeby to nie było J-Horror, bo to ten, wiecie, te J na początku często Japończycy odbierają jako, nie wiem, jakieś takie...

I ta fala sobie tak poleciała w latach zerowych i rzeczywiście przez kilka lat, jeżeli możecie pamiętać, dużo się mówiło o kręgu, o klątwie.

Jeżeli się miało konsolę, to o Forbidden Siren, to o Fatal Frame.

No i przez kilka lat było to rzeczywiście na topie.

Ale przemyślałam to, zanim się przygotowałam do osinka i doszłam do wniosku, że jednak niekoniecznie wszystkie.

I ja wiem, że...

To jest taka część kultury, która albo na człowieka właśnie działa bardzo mocno, albo nie działa w ogóle.

No jest to niewykonalne.

Nie wiem, jak to działa w życiu, nie widziałam nigdy ducha, nie wierzę w duchy, ale...

To było bardzo chaotyczne.

Tak, tak, tak, no tak, obejrzałam sobie.

Całą, jak Pan Bóg przykazał, obejrzałam na YouTubie.

Był to dzień, to się zgadza, ale nie było to dziesiąte.

Aż tak to nie.

Ale my, chyba już ten plan mieliśmy wcześniej ustalony jeszcze, zanim ten remake chyba był na poważnie zapowiedziany, to my już chyba o tym Fatal Frame gadaliśmy, mam wrażenie.

Czyli my mieliśmy to w planach, zanim to było modne.

My we troje ustaliliśmy, że na pewno po Silent Hillu 3, jak w podcastzie będzie Silent Hill 3, to że potem pomiędzy jakimiś horrorami na pewno będzie tutaj u nas Fatal Frame.

Ja zrobiłem bardzo dobrą rzecz, czyli kupiłem tę grę, natomiast w nią nie będę grał dopóki nie doczłapiemy się do niej kiedyś w podcaście.

Chodziło raczej tutaj o wsparcie serii i krzyknięcie w jakiś sposób portfelem, że tak chcę w tym roku nowego Residenta, tak chcę w tym roku nowego Silent'a, tak chcę w tym roku nowe Fatal Frame.

Ja w 2002 roku na PlayStation 2, dlatego że były to czasy troszeczkę inne i gry można było zdobywać w kinie studyjnym Pomidor i ja zdobywałem w kinie studyjnym Pomidor gry, dlatego ja też grałem w 2002 roku w oryginalne Fatal Frame, w oryginalne Project Zero prawdopodobnie.

No właśnie.

Takim bardzo literalnie.

Ale wciąż chyba ten schemat nawiedzonego domu, topos, to dla nas jest związany z nawiedzonym zamczyskiem jeszcze.

Więc wciąż to może być trochę inne.

Chętnie.

Robi się nagle jakoś nieprzyjemnie.

To zostało wykorzystane fenomenalnie.

Przynajmniej tak atmosferycznie i właśnie w tym toposie.

Tutaj reżyser był święcie przekonany, słusznie zresztą, że gdyby to uwspółcześnił, przesunął o te 20 lat do przodu i to by się działo w 2001, no to technologia byłaby pewnego rodzaju problemem, głównie telefony komórkowe.

Takich najstraszniejszych serii w ogóle.

Ale jest nieźle.

Ja bym tutaj właśnie... Tak, to będzie hot take.

Jeden z nich masz na swojej koszulce.

Czyli po pierwsze bardzo płynnie chodzi, a po drugie obiekty trójwymiarowe, ruchome mają raczej mało tekstur na sobie.

To wszystko jest jakby utrzymane jeszcze właśnie w takim... Płynność rozgrywki przede wszystkim, mam takie wrażenie.

Takie jest moje zdanie nieznające.

W ogóle mam taką teorię... To znaczy, ale zgodzisz się, że... albo się jej nie zgodzisz, bo my chyba kiedyś o tym gadaliśmy i ja uważam, że...

Ja czekam na ten moment, w którym ty po prostu zobaczysz, że istnieje scena niezależna i będziesz miał takie... O, to wszystko tam jest!

Nie.

Wybieraj, wybieraj, albo jedno, albo drugie.

Stąd też potrzebne są sprzęty przenośne.

W sumie dużo tej walki to jest czekanie.

To bym ci powiedział, że to jest w ogóle bzdurny pomysł i to będzie nudne.

To nie jest takie monotonne.

Zresztą nawet rozmawialiśmy gdzieś tam na korytarzu w szkole, że jakby to, że to tak analogowo wygląda, te wszystkie artefakty, to właśnie było dla mnie przerażające.

Zobaczmy, że robią remake i zrobią to fotorealistycznie.

I drugi był taki, że mówię, okej, dobra, nie mogę sobie uciec, nie mogę, nie wiem, w ducha czymś strzelać z daleka, muszę czekać dosłownie, aż on do mnie podejdzie, żeby zrobić mu zdjęcie.

To nie, absolutnie nie.

Ale na moje usprawiedliwienie.

Ja przeżyłam jakieś 15 minut grania w Fatal Frame.

I wtedy to będzie obiektywne.

Dla mnie to było super narracyjne.

Ale zgodzicie się chyba, że to co mówisz w sumie, to to jest chyba ten sam case co Silent Hill 1, gdzie ta grafika, przez to, że ona jest taka z innej epoki zupełnie, to działa na korzyść tej atmosfery, że wszystko jest takie surrealistyczne.

To jest takie mocno miliczne.

I to wszystko jest takie... Może nie, że takie zasyfiałe, tylko takie właśnie... Kurczę.

To jest bardzo proste.

Takie rdzawe.

Przerażające to absolutnie.

Nie wiem czy jest dostępne.

I w następnym odcinku wrócimy do tego i ja stwierdzę, czy to zrobiło wrażenie.

Można było zobaczyć go w polskim kinie.

I w sensie, że już jak go zobaczę, to już ten zwiastun nigdy nie będzie tak mocny, jak jest obecnie.

Po prostu to było krótkie, ale to było naprawdę genialne.

Te bardzo popularne serie E.E.

To jest bardzo ważne, w sensie ja uważam, że warto sobie zrobić taki eksperyment na samym sobie.

No ale ja nie będę z wami tutaj się wymieniał statystykami, bo u mnie to są setki horrorów na koncie.

Ale...

Pięknie Karol zrobił mi tutaj przejścióweczkę, ponieważ już tak wracając rzeczywiście do naszego głównego toku i do mówienia o tej grze jako o grze.

My ją pięknie sprzedajemy, natomiast ta gra ma taki bardzo solidny problem potencjalnie.

Ta gra jest ulokowana w bardzo małej miejscówce.

W jakieś 6-7 minut by nas nic nie atakowało po drodze.

I ta gra nie wychodzi z tej miejscówki prawie wcale.

I każe nam mało tego dwukrotnie.

Przemierzać wszystkie lokacje raz jeszcze.

Ona jeszcze robi takie totalne, totalnie taka arbitralna jakaś zagrywka w ogóle.

30 lat temu, mamy 30-lecie.

Ale rezydent poza godzinę ci powie, dobra, to teraz masz strażnicę, a potem ci powie, dobra, idziesz do tego laboratorium, rezydent ma kolejne lokacje.

To ta rezydencja jest na tyle dobrze rozplanowana i jest pomysł na to, w jakiej kolejności gdzie idziesz, że mi się wydaje, że to nie jest takie nużące.

Tak, tutaj w Fatal Frame jakoś to było takie bardzo chaotyczne.

To oczywiście, szczerze, ja w pewnym momencie to już nawet się trochę zgubiłem w tej fabule właśnie, czym to było spowodowane.

Bo gra mówi, że te rozdziały to są osobne noce.

Doświadczyła sobie tyle, ile była w stanie, czyli dość niewiele.

To ona w zasadzie to idzie.

Nie.

Jako takie doświadczenie dwugodzinne super, ale 4 godziny to było męczące.

Więc tutaj jest takie stricte.