Mentionsy
45. Po 10 latach edukacja domowa mnie przeciążyła – choć wiem, że to najlepsza droga dla dzieci
📬 Zapraszamy do newslettera dla rodziców! Jeśli chcesz otrzymywać cotygodniowe informacje o tym, co pomocne w wychowaniu i edukacji dzieci oraz w dbaniu o potrzeby nas, rodziców, zapraszamy Cię do naszego newslettera. Znajdziesz tu polecenia pomocnych książek, wydarzeń, spotkań, kursów czy podcastów.
Kliknij i zapisz się tutaj 👉 https://wydawnictwoelement.pl/newsletter/
Dziś rozmowa o czymś, co rzadko wybrzmiewa w kontekście edukacji domowej – o zmęczeniu i przeciążeniu rodzica.
Agnieszka Gozdek – mama czwórki dzieci i autorka kanału EduRodzinka – od 10 lat uczy swoich synów w edukacji domowej.
W tym roku dwóch jej synów – z własnej decyzji – wraca do szkoły. Agnieszka mówi dziś wprost:
Jestem zmęczona i przeciążona. Czuję, że nie jestem już w stanie zaspokajać potrzeb edukacyjnych moich dzieci tak, jak bym chciała.
W tej szczerej rozmowie opowiada m.in. o tym:
jak wyglądała ich codzienność w edukacji domowej,jak jej synowie rozwijali kompetencje społeczne,kiedy i dlaczego poczuła, że to już za wiele.To także opowieść o tym, że edukacja domowa nie musi być decyzją na zawsze. Że ma odpowiadać na potrzeby całej rodziny i zawsze możemy pozwolić sobie na zmianę kursu.
Zapraszamy do wysłuchania 45. odcinka podcastu BajExample – o edukacji domowej, rodzicielstwie, rozwoju i o tym, co z nas wyrośnie.
🔗 Linki:
EduRodzinka - kanał na YT: https://www.youtube.com/@EduRodzinka Edukreacje - https://links.wydawnictwoelement.pl/h51P
Szukaj w treści odcinka
Dziś rozmowa o tym, co nieczęsto wybrzmiewa w kontekście edukacji domowej.
Naszą rozmówczynią jest Agnieszka Gozdek, mama czwórki dzieci znana z kanału Edurodzinka, która od 10 lat prowadzi edukację domową.
Agnieszka mówi szczerze, że czuje się zmęczona i przeciążona i że nie jest już w stanie zaspokajać potrzeb edukacyjnych swoich dzieci w taki sposób, jakby tego chciała.
Agnieszka opowiada także o ich codzienności w edukacji domowej, o przygotowywaniu się do egzaminów, o socjalizacji i o tym, gdzie jej synowie nabywali kompetencje społeczne i o tym, kiedy poczuła.
To także rozmowa o tym, że edukacja domowa nie musi być decyzją na zawsze, że ma odpowiadać na potrzeby całej rodziny i że zawsze możemy pozwolić sobie na zmianę kursu.
Nazywam się Aleksander Baj i bardzo zapraszam do wysłuchania 45. odcinka podcastu Baj Example o edukacji domowej, rodzicielstwie, rozwoju i o tym, co z nas wyrośnie.
Niektórzy idą pierwszy raz do szkoły, a niektórzy już chodzili i teraz w każdym razie nie będą w edukacji domowej.
50% będzie w edukacji domowej, a 50% będzie w szkole.
Czyli jesteś ciągle mamą, która wychowuje dzieci w edukacji domowej?
I tworzysz, czy tworzyłaś kanał na YouTubie Edurodzinka, gdzie pokazywałaś, jak to wasze życie w edukacji domowej wygląda.
Agnieszka, na początek chcę cię zapytać o wasze motywacje do edukacji domowej.
Czy od początku wiedzieliście, że wasze dzieci chcą być w edukacji domowej?
Czy na początku starsze były w szkole, a potem zdecydowaliście się przejść na ED?
To znaczy ja nigdy nie myślałam o edukacji domowej, ja nawet nie słyszałam o edukacji domowej do roku 2015.
Jesteśmy 10 lat w edukacji domowej.
I wtedy pojawiły się w moim życiu jakby trzy osoby, czy tam trzy rodziny może bardziej, które niekoniecznie były z tych samych środowisk i zaczęły mi opowiadać o edukacji domowej.
ktoś z jednej strony, z drugiej strony, spotykasz takich z ludźmi i mówią ci o edukacji domowej.
Ja pamiętam, jak mój kolega Kuba tu przyjechał właśnie ze swoim rodzinką i my opowiadaliśmy o edukacji domowej.
Ja czekam, aż one pójdą do przedszkola, nie?
Max chodził do przedszkola w ogóle.
Oczywiście to nie jest tak, że zobaczyliśmy film Alfabet i nagle wow, idziemy w edukację domową, nie?
I w sierpniu zadzwoniliśmy do szkoły, że Maksymilian nie idzie do zerówki, a Szymon nie idzie do przedszkola.
Jestem w domu, niczego nie ryzykuję, spróbujemy tą zerówkę tak pociągnąć i pociągało mnie w tym wszystkim też to, że nie będę musiała rano wstawać szybko i szokować ich do zerówki i do przedszkola, tylko z tym małym bobaskiem sobie tutaj wiesz, na spokojnie będziemy żyć.
No i z tego, co widziałem na waszym kanale, na twoim kanale, mam wrażenie, że jesteś taką bardzo poukładaną osobą i miałaś to bardzo dobrze zorganizowane, to wasze życie w edukacji domowej.
Już za chwilę Agnieszka powie o tym, co sprawiło, że poczuła się przeciążona edukacją domową.
A jeśli chcesz otrzymywać więcej takich prawdziwych historii, sprawdzonych inspiracji i praktycznych podpowiedzi dotyczących edukacji domowej i rodzicielstwa, zapraszam cię do naszego newslettera.
książki o wychowywaniu, edukacji, Montessori, warsztaty w MMSie w Koszarawie i ogólnie od razu z grubej rury.
Najpierw jeden, potem drugi.
To był powód trochę, że poszliśmy na edukację tłumową.
To znaczy jak on był w tym przedszkolu, to pani mi mówiła często, że on się nudzi.
W każdym razie ona powiedziała, że ona mu przygotowywała różne zadania, bo on się tam nudził, głównie rysował.
No więc jakby fakt, że on tak szybko łapał tą naukę, też był taki motywujący dla nas, żeby spróbować tą edukację domową, bo wiesz, poczułam ten dreszczek, zobaczymy co z niego wyrośnie, mam takie zdolne dziecko, tutaj go teraz tak ładnie wiesz, pokierujemy po swojemu.
Ja wiem, że jest taka moda w edukacji domowej, nie?
Ja chciałam oczywiście przedłużyć im dzieciństwo, ale nie od nauki, tylko od wstawania i od spin, które są w szkole, ale nauka zawsze była dla nas bardzo ważna i często jak ktoś się pyta, jak ty to robisz, że twoje dzieci się tak dobrze uczą, to ja mówię, normalnie jestem matką heteron.
Ale jednak, żeby nacisk był położony na naukę.
I wiesz, zupełnie inaczej funkcjonowaliśmy, kiedy dzieci już każdy spało w swoim łóżku, ja byłam w stanie i tak do dzisiaj jest, że ja wstaję jako pierwsza.
Lubię mieć ten czas dla siebie i przygotowuję edukację.
Na początku to wyglądało tak, że dzieci się głównie bawiły, a ja gdzieś w międzyczasie, na tyle na ile mi się udało akurat, żeby była ta chwila spokoju, powiedziałam Maxowi, co ma zrobić.
Więc powiedziałam mu, że musi się nauczyć czytać, bo ja nie jestem w stanie nieustannie, wiesz, przy tych małych dzieciach mu czytać, nie?
Czy może jeszcze wtedy przy samym Tomku to było, że wiesz, no to Tomek, przywijam go, karmię go i tak ciągle coś, nie?
On też nie miał tam trzech lat, tylko tam już powiedzmy pięć na pewno.
Natomiast kiedy nauczył się czytać, a był to oczywiście na książkach, to pochłonęło go totalnie książki.
I przez następne dwa lata robił sobie tą matematykę, ale też nie naciskaliśmy, bo był do przodu, więc na luzie, coś tam robił, ale po prostu przepadł, przepadł po prostu totalnie bez reszty książki, książki jedna za drugą.
Ja zawsze się śmieję, że on właśnie w drugiej klasie, osiem lat miał, czyli był w wieku dzisiaj Piotrusia, który tak zaczyna się, zaczyna dobrze czytać, a on wtedy przeczytał takie te opowieści znarnie.
Jedno się takie trafiło.
Nie wiesz, bo ja patrzę na to w taki sposób trochę... Bo my mamy taką tendencję mówienia, że jakby dzieci, które dobrze sobie radzą w szkole i w tych przedmiotach szkolnych to są zdolne, tak jakby te pozostałe nie były, nie?
Szymon, to zawsze się śmieję, że takim obrazem tego, jak przebiegała nauka Szymona, mam takie zdjęcie, jak on siedzi na tej kanapie, na której tu jesteśmy, tylko na oparciu ma nogi, głowę ma tu i tak czyta do góry nogami.
To mniej więcej tak wyglądała jego edukacja, czyli wiesz, Jezu, to po prostu ja się musiałam naprodukować, to ty jedyny wiesz przy tym chłopaku.
Czyli trzeba było kombinować, jak już przyszedł ten etap szkolny, żeby chociaż 10 minut coś porobił, potem on musiał, wiesz, to wyżyć i on musiał pograć w piłkę, on grał w piłkę pół godziny, to ja mówię, dobra, pół godziny minęło, chodź jeszcze przeczytaj mi tam, wiesz, jedną stronę, przywrócił tymi oczami, to z tej piłki, wiesz, dałam mu się napić, poczytał mi i znowu szedł biegać i on zupełnie, zupełnie inny temperament, nie?
No to wiesz, siedzę z tym maksem i pokazuję mu jak się robi ten dwutakt i mówię, czego ty człowieku?
Jedynie, co dzisiaj jest z maksimum problematyczne, to po prostu musisz płacić za mnóstwo lekcji, bo on, wiesz, szybko chłonie i ja już dawno odstaję od jego wiedzy, nie?
To było cały czas trudne, dlatego w sumie no muszę powiedzieć, że 90% energii poświęcałam właśnie temu dziecku, które jest takie ruchowe mocno, nie?
Więc w czwartej klasie, w piątej przepraszam, po czwartej klasie jak to egzamin, no go tam już troszkę też wiesz, jeden, trzy to spoko, ale te potem późniejsze już nie są takie fajne.
I to było dla mnie takie... Koledzy go trochę namówili.
Koledzy go namówili, on chciał iść, a z jednej strony, a z drugiej strony ja byłam tak wykończona,
Wiesz, tak wykończona tym rokiem gonienia za nim i po prostu zmuszania go do tej nauki i kombinowania, że po prostu z jednej strony się cieszyłam, z drugiej było mi strasznie przykro, bo uznawałam, że to jest jakiś koniec jakiegoś etapu.
Bo w ogóle też w tym czasie, jak Szymon poszedł do tej szkoły w piątej klasie, to zapisałam Piotrka do zerówki, najmłodszego.
Rozumiem, że ja mam takie poczucie, że ja nie mam czasu, kiedy go nauczyć literek, żeby go nauczyć czy czytać, bo ja cały czas siedzę z tym Szymonem, który musi zdawać te egzaminy.
No i jeszcze gdzieś tam Tomek, też go gdzieś tam starałam się, żeby szybciej go pouczyć pewnych rzeczy, wiedząc, że jak Szymon pójdzie do czwartej klasy i on będzie w pierwszej, to ja umrę.
Więc na szczęście udało mi się to zrobić, w sensie, że jak Tomek poszedł do pierwszej klasy, to już czytał i liczył.
A wtedy Szymon szedł do czwartej, więc zostało nam tylko pisanie, co i tak było trudne, bo dzieci nienawidzą pisać.
No i powiem Ci, że jak zapisałam tego Szymona, to z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej, jak szłam z tej szkoły, a mam dowoleczek, to płakałam.
A to była normalna szkoła, jakby tradycyjna, publiczna, z lekcjami od poniedziałku do piątku, tam od do?
Każda klasa jest jedna w roczniku.
To nie jest taki moloch, do którego wrzucasz nagle dziecko z edukacji domowej.
Nasze dzieci są zapisane do leśnej szkoły edukacji domowej.
Znaczy chodziły na zajęcia dla edukacji domowej.
My tam w leśnej szkole mamy tak, że są zajęcia dla edukacji domowej.
Na początku było nas bardzo mało w tej edukacji domowej.
I Kinga, ta dyrektorka i Helena, to są wicedyrektorka, to są już teraz moje koleżanki.
Ona, właśnie tam poznałyśmy się, bo ona miała córkę w edukacji domowej.
Potem ma też młodszego syna i z Kingą założyły leśną szkołę i spotkałyśmy się kiedyś po prostu przy okazji szkoły muzycznej, przy okazji pandemii i ja pamiętam, mówię jej słuchaj Helena, nie chcielibyście tam w tej leśnej szkole też edukacji domowej wziąć pod swoje skrzydła?
I właśnie dziewczyny się mnie zapytały, słuchaj, z jakiego przedmiotu masz największe trudności?
Tam jeszcze się taka sytuacja stworzyła, że po prostu zostali z jednym nauczycielem, więc w tym roku nie mogli zapewnić nam tego angielskiego, ale zrobiliśmy sobie taką grupkę rodziców edukacji domowej i spotykaliśmy się raz w tygodniu.
Nad wodą w każdym razie większość potem czasu jednak spędzaliśmy tak kreatywnie na tej plaży.
Bo już tylko Piotrek został tam w edukacji domowej w Leśnej.
Dobra, to powiedz jeszcze, za chwilkę chciałbym przejść do tego, kto został, a kto idzie do szkoły.
Powiedz jeszcze, ile w takim razie na co dzień mniej więcej chłopcy poświęcali na naukę, czy poświęcaliście na naukę, a ile, nie wiem, dawałaś im czasu wolnego, czy na jakieś inne zajęcia?
To zależy, czy byliśmy już po egzaminie z angielskiego, czy przed i takie tam.
Bo już edukacja domowej się długo rozkręca w tych 1-3.
No to może wtedy te egzaminy są łatwe.
Max, nie wiem, siedzi całe dnie, naprawdę.
Na olimpiadę z matematyki się przygotowuje, pisze jakieś eseje, bo chce wyjeżdżać na wymianę zagraniczną, więc to mu dokłada na pewno dużo czasu, ale myślę, że 5, 6, 7 godzin nawet czasami siedział.
Jest takie pytanie, które zawsze pada o edukację domową i ono dotyczy socjalizacji.
Wiesz, co im dłużej byłam w edukacji domowej, tym bardziej widzę, jakie jest bezsensowne gadanie ludzi o socjalizacji.
Więc my na samym początku naszej edukacji domowej właśnie z Kubą, o którym mówiłam na samym początku, z jego bratem i siostrą, którzy też jakby właśnie weszli w edukację domową.
Na początku prowadziliśmy te zajęcia my, potem mieliśmy taki wynajęty stary dom u takich państwa, tam ta emerytowana przedszkolanka się tymi dziećmi zajmowała.
Począwszy od tego, że Natalia od Kuby się pochorowała, więc jakby nie byli w stanie kontynuować edukacji domowej i musieli inaczej to jakoś rozwiązać.
Po sytuację potem finansową, że wiesz, wynajmowanie domu i nauczyciela jest drogie, a jak wiesz, rodziny w edukacji domowej tylko są...
Była też taka inicjatywa, powstała tu niedaleko mnie taka cała grupa dzieci, które chodziły na takie zajęcia, więc oni się wszyscy tam przenieśli, ale mi to nie pasowało, bo po pierwsze finansowo to dla mnie było bezsensowne totalnie tyle płacić za tak mało zajęć.
W czasie, kiedy ja i tak nie mogłabym iść do pracy nawet na te kilka godzin, bo miałam w domu małego Piotrusia, a dwa zahaczało mi to i teraz werble, moja główna socjalizacja, czyli szkoła muzyczna.
Nasze dzieci wszystkie, mogę już powiedzieć wszystkie, bo właśnie wczoraj się dowiedziałam, że Piotruś też już się dostał, czyli wszystkie nasze dzieci chodzą do szkoły muzycznej albo chodziły, bo Szymon nie chodzi już.
I jeśli chodzi o brak socjalizacji, to nie dotyczy on, moim zdaniem, dzieci, które mają świadomych rodziców edukacji domowej, bo wiem, że zdarzają się tacy rodzice w edukacji domowej, którzy bardzo zaniedbują ten temat.
Czyli brak tolerancji, bym powiedziała, w szkole się takie tworzy.
Bo jak mąż Szymon poszedł do piątej klasy, to pierwszy jakby taki jego wniosek to powiedział, że oni gadają o tej socjalizacji, ale co to za socjalizacja?
I jako pierwszy odnośnie tej socjalizacji w szkole podał to, że tam dzieci są w grupach jednowiekowych, są w grupach rówieśniczych, a takie grupy...
Myślę, że ona już jest dorosła, bo wtedy była nastolatką, to były początki naszego kanału.
I myślę, że jakby też trzeba powiedzieć, że niektórzy rodzice, jakby to jest obowiązku rodzica zapewnić ten kontakt z ludźmi.
No, w każdym razie to pokazuje, że jest tak, że czasem edukacja domowa jest postrzegana jako zamknięcie dzieci w domu, że teraz przenosimy szkołę do domu i dzieci robią to samo, co w szkole, tyle że już są tylko z rodzicem i z nikim innym.
Tak jak powiedziałaś, w takim świadomym wydaniu edukacja domowa nie wygląda w ten sposób.
W ogóle edukacja domowa nie jest przeniesionym w szkołę, nie?
I kiedy masz kilka dzieci na różne... Wiesz, jak jeszcze bym miała może jedno dziecko, które gdzieś tam idzie przez ten czas, to mogę kombinować i wymyślać jakieś kreatywne sposoby nauki z każdego przedmiotu.
Natomiast kiedy masz już troje dzieci, jedno z liceum, drugie jest w szóstej klasie, a jedno kończy trzecią i co chwilę pójdzie do czwartej, albo jakby będę miała od września, czyli czwarta, siódma i druga liceum, naprawdę trudno się wzbić na jakieś wyżyny kreatywności na tak różnych etapach i w tak różnych tematach.
Powiedz mi w takim razie, jak się z tobą kontaktowałem w sprawie tej rozmowy, to powiedziałaś, że nie wiesz, czy jeszcze możesz się wypowiadać o edukacji domowej, bo te dzieci idą do szkoły.
No to powiedz o tym więcej.
Czy to jest jakiś, czy nie wiem, przyszedł jakiś taki moment, że poczułaś zmęczenie tym, albo że coś się wydarzyło takiego, że poczułaś, że... Właśnie wiesz co, to nic się takiego nie wydarzyło wielkiego.
My jesteśmy w edukacji domowej 10 lat.
Chociaż może jest jedna sytuacja, która tak na mnie mocno wpłynęła.
Mam koleżankę, która z piątką dzieci w edukacji domowej nagle została sama.
W każdym razie wtedy zaczęłam właśnie szukać od tamtego momentu jakiegoś sposobu, żeby mieć jakiś kontakt z pracą.
To nie chodzi nawet o to, żeby odważać sens edukacji domowej, bo ja cały czas uważam, że to jest najlepszy sposób dla dziecka.
I wiesz co, jakby w edukacji domowej zawsze miałam kryzys jesienno-zimowy.
Myślę, że każda mama małych dzieci to rozumie, czyli jak siedzi z tymi dziećmi 24 godziny na dobę, a ja po dwórku plucha po prostu, wszyscy siedzą, męczą się ze sobą, nudzą, bo pęszówki są fajne przez pierwszy tydzień deszczu.
I przyszedł taki moment, w którym myślałam, że mam taki kryzys, przyjdzie wiosna, lato, ale nie poczułam tego, wiesz.
A kiedy oni są w tak różnym wieku i tak starsi, to mój mózg po prostu wysiada.
Czasami naprawdę wysiada mnie i to mnie tak zmęczyło, że po prostu nie jestem już w stanie, jakby mam takie poczucie, że nie jestem w stanie zaspokajać ich potrzeb edukacyjnych tak, jak bym chciała.
Nie wiem, czy to dobrze brzmi, czy rozumiesz, o co mi chodzi, ale... To powiedz, bo wiesz co, ciekawiło mnie jeszcze coś takiego, czy poczułaś taki moment, że stają się autonomiczni, że oni biorą sami odpowiedzialność za swoją naukę, że trochę tobie jest lżej?
Ula miała profil mama polonistka, a teraz ma chyba skuteczna edukacja.
I zawsze to było jakoś właśnie w okolicach po piątej klasie, bo ono chyba tak jest dedykowany ten kurs.
To w ogóle też mi pokazało, że trochę muszę wyluzować, że za mocno podkręcam już śruby, bo ja uważałam, że on się uczy za mało i za mało wie, a potem poszedł do tej szkoły i okazało się, że...
Że ja tak, może mocno dokręcam tę śrubę, ale chyba tak mamy w tej edukacji domowej.
W każdym razie zaskoczył mnie bardzo, że chciał wrócić na ED w szóstej klasie.
I powiedziałam mu wtedy tak, Szymon, możesz raz wrócić na edukację domową?
No, więc powiedziałem, że Raz może zrezygnować.
Więc Raz zrezygnował i wrócił na ED w szóstej klasie.
że też trzeba strasznie dużo mieć takiego samozaparcia w edukacji domowej w takim wydaniu, jaki my mamy.
Czyli nie, że ja siedzę i ciągle go uczę, bo pewnie są takie rodziny, że mama naprawdę siedzi i bierze to na siebie.
W każdym razie ta szósta klasa jest taka, że jakby Max sobie to wziął i Szymon z racji tego, że bardzo ciężko się nam współpracuje, w sensie, że ja go bardzo gonię i tak dalej, też poczułam, że może za bardzo go cisłam, to powiedziałam dobra, wracasz na ED, ale uczysz się sam.
Ja nie wiem, jak jest w innych szkołach, bo jakby nie porównuję Maxa w koszarawie, bo Max jest jakby powiedzmy sobie tym dzieckiem, który lubi się uczyć, tak?
W edukacji domowej musisz zdać egzamin z całego roku.
I to jest trudne, że na jeden egzamin.
W edukacji domowej jedno.
I Szymon stwierdził, że po prostu mając doświadczenie egzaminów w edukacji domowej oraz nauki w szkole, stwierdził, że nauka w szkole jest po prostu łatwiejsza, bo sobie dzielisz to na...
Powód, dla którego on w ogóle zrezygnował ze szkoły, to w ogóle nie była edukacja, tylko powiedział, że to jest jakby strasznie męczące, że strasznie dużo czasu się marnuje, że on w domu sobie to zrobi i potem ma czas na piłkę, na szkołę muzyczną, na wszystko, a w szkole nie miał, nie?
Jedyne, co będzie miał, to indywidualne lekcje prywatne.
A najstarszy zostaje w edukacji domowej?
To jest prywatna szkoła, w której możesz zapisać swoje dziecko na edukację domową i my tam płacimy trochę, ale przez to on ma dwa razy w tygodniu.
Nie ma tam czegoś takiego, że ktoś im prowadzi te zajęcia, tylko te konsultacje mają z przedmiotów różnych, nie?
On się super odnajduje w edukacji domowej, bo on realizuje swoje pasje.
On jeździ na takie matematyka, fizyka, informatyka, to są te przedmioty, na które on tam jest zainteresowany, tymi przedmiotami, na które on tam próbuje się dostać, więc jest zestaw zadań, on je rozwiązuje i ci, którzy zdobędą odpowiednią ilość punktów z tych zadań, no to się dostają na te warsztaty i jadą.
Okej, czyli ze starszej dwójki najstarszy zostaje w edukacji domowej i jest w pełni za to odpowiedzialny i to jest i radzi sobie z tym bardzo dobrze.
I też nigdy nie był w przedszkolu, w zerówce, w niczym jako jedyny i bardzo chciał zobaczyć, jak to jest być w szkole.
Kiedy Szymon poszedł do szkoły, co ja myślałam, że on będzie dalej w edukacji domowej i zapisałam Piotrka do zerówki.
Jakby wiesz, już potem poszedł w takim starszym wieku, że te pewne rzeczy już sobie wypracował i gdzieś to tam wszystko dojrzało.
Piotrek nie chce iść na razie do szkoły, ale powiedział, że jeżeli Tomek zostanie w przyszłym roku, a mu się będzie nudzić, to on już też pójdzie, bo nie będzie tak sam siedział w domu.
potrzeby każdego z dzieci, bo ci, którzy czują się w tym dobrze, zostają w edukacji domowej, ci, którzy wolą i właściwie najbardziej to z własnego wyboru, to idą do szkoły.
Co roku było pytanie, kto idzie do szkoły, czy ktoś chce iść do szkoły, czy zostajemy w edukacji domowej.
Dlatego mnie tak zaskoczył ten Szymon, bo co roku przez 8 lat było, że wszyscy zostają, a on nagle powiedział, że on chce iść do szkoły.
Wtedy jak poszedł do tej piątej klasy.
A Tomek w ogóle też chciał już iść wcześniej do szkoły, tylko ja mu powiedziałam, wiesz co Tomek, to zostaw sobie te 1-3, bo tam te dzieci już mają tą swoją panią, mają swoje zwyczaje, klimaty i wszystko, to idź sobie od czwartej klasy, bo w czwartej klasie dla wszystkich to będzie coś nowego, nie?
Nowe sale, nowa pani, wszyscy będziecie tak samo zagubieni wtedy.
Czyli można by powiedzieć, że edukacja domowa
Cię zmęczyła, ale zmęczyła cię edukacja domowa jednego z twoich synów najbardziej z tej rozmowy, tak to bym powiedział.
I ja jej napisałam kiedyś, pamiętaj, że jak będę chciała Tomka namówić, żeby jednak wracał na edukację domową, to przypomni mi tą wiadomość, że uczenie go to jest istna gehenna i ja wcale tego nie chcę.
Także edukacja domowa to jest naprawdę trudna.
Dzieci się buntują i jesteś jednocześnie mamą i nauczycielką.
Tylko w ogóle o kształt edukacji.
Dużo jest światłych ludzi, innowatorów edukacji, którzy dzisiaj starają się to nagłaśniać.
No i jest nas więcej, myślę, troszkę, ale jednak z różnych powodów.
Wiesz co, ciekawi mnie, czy patrząc na to teraz, po dziesięciu latach edukacji domowej, czy jest coś, co byś zrobiła inaczej, gdybyś zaczynała od zera teraz?
Bo wiesz, po dziesięciu latach fajnie mi się teraz mówi z tej perspektywy czasu, ale dziesięć lat temu ja naprawdę nie wiedziałam, czy ja dobrze robię.
Dzisiaj edukacja domowa jest bardzo popularna.
Kiedy my zaczynaliśmy w edukacji domowej, to już to nie była taka mega nisza jak wcześniej, ale wciąż to była garstka ludzi.
No i po 10 latach mogę powiedzieć, że moje dzieci są bardziej przebojowe, mimo swojej introwertyczności, mimo tego, że są ciche i nie mają mojego temperamentu, to sobie świetnie radzą.
Kiedy osoby chodzące do szkoły w jego wieku mówią, że w życiu tak nie bym pojechała.
To był taki problem właśnie w edukacji domowej.
Piotruś wtedy z Tomekiem tam, pamiętam, ale to chyba jeszcze Piotrusia nie było, to Tomek uczył się na tym liczyć, że do dziesięciu tam nabijał na te... Więc jakby dużo czasu takiego poświęciłam na takie drukowanie, laminowanie, a potem się okazało, że to niekoniecznie, nie?
Zachwyciłam się bardzo pedagogiką Montessori, tymi wszystkimi pomocami, więc chyba to bym tak zmieniła, że aż tak bym w to nie szła.
Może bym bardziej, no jeszcze wtedy nie znałam, bym bardziej poszła w żywe książki troszkę.
Tym, co myślą inni, czy nie przejmować się też tym... Przede wszystkim tym, co myślą inni, troszeczkę egzaminami, bo wcale nie były takie straszne, jak się wydawało, nie?
No powiedziałaś na początku tej rozmowy, że czujesz, że edukacja domowa to jest najlepsza możliwa droga dla dziecka, że może być trudna, czy nie najlepsza dla rodzica.
Znaczy nie dla dziecka, bo uważam, że jedynek nie powinien być w edukacji domowej.
Ale myślę, że bardzo to jest takie... Gdybym ja miała jedynaka, nie posłałabym go w edukację domową.
Jakby z jednej strony jestem mega zmęczona, z drugiej chciałabym, żeby zostało tak, jak było dotychczas.
Nie będę miała tak naprawdę edukacji jakiejś tam bardzo, bardzo przytłaczającej na głowie, więc może się okazać, że potem wrócimy.
Wiesz, ja właśnie zrobiłam, kończę studia podyplomowe, przygotowanie pedagogiczne i planuję uczyć w szkole, także...
Z całej edukacji domowej jedynie co mnie irytuje to egzaminy.
Więc to jakby była taka najtrudniejsza dla mnie zawsze element edukacji domowej.
Ja bym bardzo chętnie została w edukacji domowej, gdyby nie było egzaminów.
Chyba, że oddaję to komuś, czyli w sensie, że nie kontroluję jedynie angielskiego i polskiego, bo nie lubię języków.
Jakby ktoś potrzebował kiedyś, to może będę jakiś korku wydzielać, to się tu wypromuję.
Tak, to wtedy będziemy informować, że można się zapisywać.
Edukacja domowa to jest jakaś decyzja taka ogromna i że to jest taka decyzja na całe życie i teraz nie wiadomo właśnie, czy nie skrzywdzimy dzieci, czy my z tym sobie damy radę, a twoja historia i twoich dzieci pokazuje, że...
Tu są różne rozwiązania i naprawdę można sobie po prostu też edukację domową sprawdzić, tak jak ty pozwalasz chłopakom sprawdzić przez rok w szkole, czy będzie im się podobało.
Tak samo ktoś może sobie przez rok sprawdzić, czy w edukacji domowej będzie mu odpowiadało, a jak nie, to... Wiesz co, no nasz pierwszy rok był na próbę, nie?
I też trochę wbrew temu, co zapowiedziałem może na początku tej rozmowy, nie jest to tak, że teraz ostatecznie edukacja domowa dla was się kończy, tylko znowu jest jakiś nowy etap tej drogi i ona jeszcze może mieć różne zakręty.
Tak, wiesz co, bo jakby na przykład jeśli chodzi o edukację domową, to ja myślę, że ona u nas się nie skończy tak długo, jak Max nie napisze matury, bo on w ogóle nie planuje iść do szkoły, tak?
Bardziej pytanie na jakie zasadzie ja będę w tej edukacji domowej, czy będę tą odpowiedzialną.
O, bo widzisz, bo w edukacji domowej podpisujesz taką deklarację, że zapewnisz dziecku przygotowanie i że przystąpi ono do egzaminu i że stwarzasz mu warunki do nauki, no nie?
No i mnie tak się trochę śmiać chciało, czy ludzie w ogóle wiedzą, co podpisują, bo jeśli zapisujesz dzieci na edukację domowej, to to jest twoja odpowiedzialność.
I wtedy bardzo odpowiadało mi to, że mogłam być w domu i że nie musiałam wychodzić i że mogliśmy tak sobie tutaj w tym domu spędzać ten czas w takim spokoju.
Dostałam tę pracę dlatego, że poznałam, uwaga, koleżankę na warsztatach w Koszarowie, która gdzieś tam właśnie się dowiedziała, że ja myślę o tym, żeby gdzieś jakąś pracę taką sobie zdalnie znaleźć i ona mówi, ale ty jesteś takim cisłowcem.
z Edu Rodzinką.
W ogóle wtedy jeszcze też Instagram nie hulał, jeszcze taki był początkujący.
Ale w pewnym momencie ta rozpoznawalność, którą oczywiście ktoś powie, jaka to rozpoznawalność, masz tam 8 tysięcy subskrybentów i jakiś tam, ale w pewnym środowisku byłam rozpoznawalna i okazało się, że ja jednak się do tego tak do końca nie nadaję, bo mnie to męczyło.
Nigdy bym się nie spodziewała, ale jednak nie nadaję się do bycia popularną i sławną.
W każdym razie te ciągłe zmiany, ja tak jakby nigdy nie byłam tak 100% skupiona tylko na tej edukacji domowej, bo ja nie jestem takim typem, nie?
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że są takie mamy, które tak jakby... Ja jej podziwiam, że one tak potrafią tak 100% tylko w tej edukacji domowej i tak się temu poświęcić, ale ja po prostu mam inny charakter i nie zmuszam się do tego, żeby być kimś innym niż jestem.
A jednak myślę, że wybrzmiało też to, co dla ciebie było trudne jako dla mamy i bardzo jest dla mnie ważna ta wasza postawa takiej otwartości na potrzeby i dzieci i rodziców i całej rodziny i to, że jesteście gotowi, żeby dostosować tą waszą drogę do potrzeb każdego członka rodziny.
Może być tak, że spróbujesz edukacji domowej i stwierdzasz, że się kompletnie do tego nie nadajesz.
Mam nadzieję, że dla was jako dla słuchaczy będzie to pomocne i pokażę wam różne możliwości, jakie są w edukacji domowej.
w rodzinie Agnieszki, no to jest kanał na YouTubie Edu Rodzinka.
Chwilowo nie pokazują się tam nowe treści, ale są treści wcześniejsze, w których Agnieszka pokazywała edukację domową od kuchni.
Ostatnie odcinki
-
58. André Stern: dzieci piszą własną historię. ...
12.02.2026 14:48
-
57. Edukacja wolnego człowieka. Czego starożyt...
29.01.2026 15:31
-
56. Wychowują piątkę dzieci w edukacji domow...
15.01.2026 13:43
-
55. Ptaki są fascynujące. O kontakcie z przyr...
02.01.2026 14:51
-
54. Dominika Baj - najcenniejsza jest obecnośc...
18.12.2025 13:25
-
53. Malort – miejsce, które przywraca harmonie...
04.12.2025 12:25
-
52. Marek Kaczmarzyk: neurobiolog o relacjach, ...
20.11.2025 12:54
-
51. Czy dzisiejsi nastolatkowie to stracone pok...
06.11.2025 17:58
-
50. Debora Broda – dwie rzeczy, które są kluc...
23.10.2025 15:25
-
49. Czy autyzm to nowa epidemia? Psycholożka o...
09.10.2025 10:50