Mentionsy
#249 Katarzyna Sarek o Lu Min i noweli „Być może się wydarzyło”
Odcinek #249, w którym z tłumaczką Katarzyną Sarek w Krakowie rozmawiamy o książce Lu Min „Być może się wydarzyło”.
Zaczynamy od N jak noweli, gatunku bardzo popularnego w Chinach. Przyglądamy się też krótko B jak biografii Lu Min.
Skupiamy się na tym. co N jak nieobecne w tekście oraz na N jak spotkaniach - nie spotkaniach. Historia z „Być może się wydarzyło” korzysta z gatunkowej ramy dziennikarskiego śledztwa, ale zmierza w zupełnie innym, N jak nieznanym kierunku. I o tym dyskutujemy. Interesują nas bliscy głównej bohaterki, rozmawiamy o rodzinie, która nie czuje S jak straty.
Przy okazji poruszam temat Ż jak żałoby, pytam jak proces przechodzenia przez śmierć kogoś z bliskich wygląda w Chinach.
Ważne stają się K jak kanały komunikacji, okazuje się, że bohaterowie komunikują się ze sobą na różne sposoby, ale nie rozmawiają twarzą w twarz.
Analizujemy, dywagujemy o tym, co nam historia Mimo mówi o świecie z dziś.
Na koniec pytam o P jak przegapione tematy i wątki, którymi żyje chińska literatura, a których jeszcze przez brak tłumaczenia na język polski - nie poznaliśmy.
Odcinek powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova.
Szukaj w treści odcinka
Lu Min udało się na tej niewielkiej książeczce objętościowo zawrzeć tak naprawdę diagnozę naszego społeczeństwa teraz, że my wszyscy szukamy kontaktu, ale nie możemy go znaleźć i jesteśmy przeraźliwie samotni.
O samotności to będzie opowieść o osamotnieniu, o bardzo dobrej, niewielkiej książce, noweli chińskiej autorki Lu Min.
Książka Lu Min to opowieść bardzo uniwersalna.
O tym będę z Katarzyną Sarek tłumaczką książki Lu Min rozmawiał już za chwilę.
Idealną osobą do rozmowy o Lu Min i oczywiście przełożyła z języka chińskiego na język polski książkę Być może się wydarzyło.
Lu Min, mam wrażenie takie, udało się rzecz łatwa i trudna jednocześnie.
Lu Min zaczyna dosyć tak mocno, ponieważ czytelnik spodziewa się jakiejś historii kryminalnej, śledztwa dziennikarskiego, a okazuje się, że ten taki dramatyczny początek
Lu Min udało się w tej niewielkiej książeczce objętościowo zawrzeć tak naprawdę diagnozę naszego społeczeństwa teraz, że my wszyscy szukamy kontaktu, ale nie możemy go znaleźć i jesteśmy przeraźliwe samotni.
Zdecydowanie tak i jeszcze zakończenie, nie będę tutaj zdradzać go, ale jest otwarte, co wielu czytelnikom niezbyt się podoba, bo chcieliby takiego mocnego zamknięcia, rozwiązania wszystkich wątków, a tutaj Lu Min tylko pokazuje, nie daje odpowiedzi, nie stawia jakiś takich diagnoz typu należy zrobić to i to, żeby było tak i tak.
Lu Min potrafi jednym szczegółem obalić konstrukcję całej postaci, kiedy na przykład współlokator naszego głównego bohatera, którego imienia nie znamy,
Więc to wymaga takiej precyzji, takiej oszczędności w słowach, unikania właśnie jakiejś takiej kwiecistości języka i myślę, że Lu Min akurat w nowelach jest bardzo dobra i jej nowele zdobywają nagrody w Chinach, są w różnego rodzaju antologiach, w Chinach co roku ukazują się
Więc ja osobiście bardzo nowele lubię i cieszę się, że udało się doprowadzić do wydania w znaku akurat Lu Min jako pierwszą.
A sama Lu Min, jak moglibyśmy ją opisać w pejzażu tego, co w literaturze chińskiej się dzieje?
I myślę, że za jakieś 5-10 lat Lu Min zajmie ich miejsce, że zostanie jedną z tych najbardziej takich honorowanych i znanych chińskich autorek.
Przerażające, bo to jest też opowieść w takim razie o tym, jak ta społeczność, o której trochę próbujemy opowiadać, a o której świetnie pisze Lu Min, jest pełna kompleksów, problemów.
Bardzo smutna diagnoza z książki Lu Min, społeczeństwa chińskiego, ale w ogóle, no bo to jest takie okienko do opowieści o społeczeństwie dzisiaj nam wychodzi i to, czego Lu Min nam nie daje, takie przynajmniej odniosłem wrażenie czytając, to żadnej nadziei, że będzie lepiej.
Obserwowanie śmierci i żałoba jest dla większości ludzi czymś bardzo nieprzyjemnym, bo przypomina nam o tym, że my też umrzemy, a my nie chcemy o tym pamiętać.
To czytanie w tym kluczu tej powieści jest jeszcze jedną ważną możliwością, a sama Lu Min jest łatwa w tłumaczeniu?
No są takie elementy, które, no też nie jestem taka młoda, więc niekoniecznie jakby przynależy do wiedzy obecnej w moim pokoleniu, no ale to wszystko da się znaleźć w fińskim internecie, więc pod tym względem to życzyłabym sobie mieć więcej takich książek do tłumaczenia o Lu Min.
I dla mnie właśnie Lu Min jest takim bardzo dobrym obserwatorem, świetnie opisuje właśnie tę transformację i tę współczesność Chin.
A Lu Min opisuje historie skoncentrowane na kilku osobach albo na jednej i robi doskonałe tło takie obyczajowo-społeczne, więc ja też bardzo się cieszę, że wyszła w końcu w Polsce książka, która pokazuje życie Chińczyków tu i teraz, nie sprzed 10, 20, 50 czy 100 lat, tylko to jest nowela napisana w 2019 roku, więc jest świeża i tak rzeczywiście to wygląda.
No to idźmy w chińską literaturę, idźmy w chińskie non-fiction również, czekajmy na te kolejne historie i opowieści, w tym na kolejną Lu Min.
Tymczasem Być może się wydarzyło, Lu Min, byliśmy gośćmi Katarzyny Sarek.
W pisarce Lu Min się przyglądaliśmy i jej książce opublikowanej przez Wydawnictwo Znak Literanova, z którym współpracowałem przy powstaniu tego odcinka, a mowa o noweli Być może się wydarzyło w tłumaczeniu Katarzyny Sarek, której raz jeszcze dziękuję za poświęcony czas i dyskusję.
Ostatnie odcinki
-
#249 Katarzyna Sarek o Lu Min i noweli „Być moż...
04.06.2026 22:05
-
#248 Grażyna Plebanek i „Pola”, czyli opowieść ...
28.05.2026 22:05
-
#247 Agnieszka Łopatowska i "Normandia" w roli ...
21.05.2026 22:05
-
#246 Bartosz Szczygielski. "Czarne ptaki", czyl...
14.05.2026 22:05
-
#245 Anna Kańtoch i "Zima pożegnanych", czyli ...
07.05.2026 22:05
-
#244 Katarzyna Rzehak. "Wanda Telakowska" i pię...
30.04.2026 22:05
-
#243 Bernard Gromek i czas "Revolterium"
16.04.2026 22:05
-
#242 Igor Brejdygant i jego "Zemsta"
09.04.2026 22:05
-
#241 Marcin Wilk o biograficznej przygodzie z "...
26.03.2026 23:05
-
#240 W co gra z nami Ewa Karwan-Jastrzębska w p...
19.03.2026 23:05