Mentionsy

Alfabet Wojtusika
Alfabet Wojtusika
04.06.2026 22:05

#249 Katarzyna Sarek o Lu Min i noweli „Być może się wydarzyło”

 Odcinek #249, w którym z tłumaczką Katarzyną Sarek w Krakowie rozmawiamy o książce Lu Min „Być może się wydarzyło”.

Zaczynamy od N jak noweli, gatunku bardzo popularnego w Chinach. Przyglądamy się też krótko B jak biografii Lu Min.

Skupiamy się na tym. co N jak nieobecne w tekście oraz na N jak spotkaniach - nie spotkaniach.  Historia z „Być może się wydarzyło” korzysta z gatunkowej ramy dziennikarskiego śledztwa, ale zmierza w zupełnie innym, N jak nieznanym kierunku. I o tym dyskutujemy. Interesują nas bliscy głównej bohaterki, rozmawiamy o rodzinie, która nie czuje S jak straty.
Przy okazji poruszam temat Ż jak żałoby, pytam jak proces przechodzenia przez śmierć kogoś z bliskich wygląda w Chinach.
Ważne stają się K jak kanały komunikacji, okazuje się, że bohaterowie komunikują się ze sobą na różne sposoby, ale nie rozmawiają twarzą w twarz. 
Analizujemy, dywagujemy o tym, co nam historia Mimo mówi o świecie z dziś.
 
Na koniec pytam o P jak przegapione tematy i wątki, którymi żyje chińska literatura, a których jeszcze przez brak tłumaczenia na język polski - nie poznaliśmy.

Odcinek powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 24 wyników dla "Lu Min"

Lu Min udało się na tej niewielkiej książeczce objętościowo zawrzeć tak naprawdę diagnozę naszego społeczeństwa teraz, że my wszyscy szukamy kontaktu, ale nie możemy go znaleźć i jesteśmy przeraźliwie samotni.

O samotności to będzie opowieść o osamotnieniu, o bardzo dobrej, niewielkiej książce, noweli chińskiej autorki Lu Min.

Książka Lu Min to opowieść bardzo uniwersalna.

O tym będę z Katarzyną Sarek tłumaczką książki Lu Min rozmawiał już za chwilę.

Idealną osobą do rozmowy o Lu Min i oczywiście przełożyła z języka chińskiego na język polski książkę Być może się wydarzyło.

Lu Min, mam wrażenie takie, udało się rzecz łatwa i trudna jednocześnie.

Lu Min zaczyna dosyć tak mocno, ponieważ czytelnik spodziewa się jakiejś historii kryminalnej, śledztwa dziennikarskiego, a okazuje się, że ten taki dramatyczny początek

Lu Min udało się w tej niewielkiej książeczce objętościowo zawrzeć tak naprawdę diagnozę naszego społeczeństwa teraz, że my wszyscy szukamy kontaktu, ale nie możemy go znaleźć i jesteśmy przeraźliwe samotni.

Zdecydowanie tak i jeszcze zakończenie, nie będę tutaj zdradzać go, ale jest otwarte, co wielu czytelnikom niezbyt się podoba, bo chcieliby takiego mocnego zamknięcia, rozwiązania wszystkich wątków, a tutaj Lu Min tylko pokazuje, nie daje odpowiedzi, nie stawia jakiś takich diagnoz typu należy zrobić to i to, żeby było tak i tak.

Lu Min potrafi jednym szczegółem obalić konstrukcję całej postaci, kiedy na przykład współlokator naszego głównego bohatera, którego imienia nie znamy,

Więc to wymaga takiej precyzji, takiej oszczędności w słowach, unikania właśnie jakiejś takiej kwiecistości języka i myślę, że Lu Min akurat w nowelach jest bardzo dobra i jej nowele zdobywają nagrody w Chinach, są w różnego rodzaju antologiach, w Chinach co roku ukazują się

Więc ja osobiście bardzo nowele lubię i cieszę się, że udało się doprowadzić do wydania w znaku akurat Lu Min jako pierwszą.

A sama Lu Min, jak moglibyśmy ją opisać w pejzażu tego, co w literaturze chińskiej się dzieje?

I myślę, że za jakieś 5-10 lat Lu Min zajmie ich miejsce, że zostanie jedną z tych najbardziej takich honorowanych i znanych chińskich autorek.

Przerażające, bo to jest też opowieść w takim razie o tym, jak ta społeczność, o której trochę próbujemy opowiadać, a o której świetnie pisze Lu Min, jest pełna kompleksów, problemów.

Bardzo smutna diagnoza z książki Lu Min, społeczeństwa chińskiego, ale w ogóle, no bo to jest takie okienko do opowieści o społeczeństwie dzisiaj nam wychodzi i to, czego Lu Min nam nie daje, takie przynajmniej odniosłem wrażenie czytając, to żadnej nadziei, że będzie lepiej.

Obserwowanie śmierci i żałoba jest dla większości ludzi czymś bardzo nieprzyjemnym, bo przypomina nam o tym, że my też umrzemy, a my nie chcemy o tym pamiętać.

To czytanie w tym kluczu tej powieści jest jeszcze jedną ważną możliwością, a sama Lu Min jest łatwa w tłumaczeniu?

No są takie elementy, które, no też nie jestem taka młoda, więc niekoniecznie jakby przynależy do wiedzy obecnej w moim pokoleniu, no ale to wszystko da się znaleźć w fińskim internecie, więc pod tym względem to życzyłabym sobie mieć więcej takich książek do tłumaczenia o Lu Min.

I dla mnie właśnie Lu Min jest takim bardzo dobrym obserwatorem, świetnie opisuje właśnie tę transformację i tę współczesność Chin.

A Lu Min opisuje historie skoncentrowane na kilku osobach albo na jednej i robi doskonałe tło takie obyczajowo-społeczne, więc ja też bardzo się cieszę, że wyszła w końcu w Polsce książka, która pokazuje życie Chińczyków tu i teraz, nie sprzed 10, 20, 50 czy 100 lat, tylko to jest nowela napisana w 2019 roku, więc jest świeża i tak rzeczywiście to wygląda.

No to idźmy w chińską literaturę, idźmy w chińskie non-fiction również, czekajmy na te kolejne historie i opowieści, w tym na kolejną Lu Min.

Tymczasem Być może się wydarzyło, Lu Min, byliśmy gośćmi Katarzyny Sarek.

W pisarce Lu Min się przyglądaliśmy i jej książce opublikowanej przez Wydawnictwo Znak Literanova, z którym współpracowałem przy powstaniu tego odcinka, a mowa o noweli Być może się wydarzyło w tłumaczeniu Katarzyny Sarek, której raz jeszcze dziękuję za poświęcony czas i dyskusję.