Mentionsy

Ale to Ty dzwonisz
Ale to Ty dzwonisz
03.12.2024 08:00

38. Byłam jego opcją *Prawdziwe historie*

Hej! Dzisiaj pogadamy sobie o porównywaniu przez partnera, red flagach oraz o byciu "kołem zapasowym".


Zaobserwuj nas na ig:

@aletotydzwonisz_podcast


Lub wpadnij na nasze prywatne konta!:

@basia_piotrowska

@monikagronkiewicz

Rozdziały (4)

1. Historia 1: Czerwone flagi

Opowieść o relacji, gdzie partner porównywał autorkę do innych kobiet i nie akceptował jej decyzji.

2. Historia 2: Przeciąganie skrzydeł

Opowieść o relacji, gdzie partner porównywał autorkę do innej kobiety i nie akceptował jej decyzji.

3. Reakcja na historie

Rozmowa o znaczeniu tych historii i konsekwencjach relacji, które nie są mutuálne.

4. Red flagi w relacjach

Dyskusja na temat red flagów w relacjach, w tym zachowania partnera w stosunku do znajomych i często mówienia źle o ex.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 227 wyników dla "Y"

Dzień dobry kochani, jak co wtorek w naszym podcaście.

No i dzisiaj przychodzimy do was w starym ułożeniu.

Jednak stwierdziłyśmy, że no lepiej.

Tak też wam się podobało chyba bardziej.

Powiedzieliście, że nas bardziej bliżej widzicie, więc jesteśmy tutaj.

I dzisiaj wracamy znowu z naszym ulubionym formatem, czyli historiami.

I pogadamy sobie o red flagach i o porównywaniu się do innych kobiet.

No i w zasadzie o porównywaniu przez partnera też, nie?

Bo tutaj mam taką historię a propos tego, że chłopak porównuje swoją dziewczynę do innych dziewczyn.

Także bez zbędnego gadania zaczynamy.

Moja historia to nie był koszmar, ale na pewno zbiór czerwonych flag.

W moim przypadku wydawało się, że to było związane z idealizowaniem mnie.

Kiedy zaczęłam spotykać się z tym chłopakiem, jedną z pierwszych rzeczy, które powiedział, było.

Wszystkie inne dziewczyny, z którymi się spotykałem, były takie głupie, płytkie, nudne, ale ty nie.

Dlaczego się z nimi spotykam?

Pomyślałam, okej, miło, ale z czasem zauważyłam, że miał mnie w swojej małej szufladce prawie perfekcji i inteligencji.

Wiem, że jestem inteligentna, ale on podnosił mnie na jakiś nierealny poziom.

Zaczął grać w grę z pytaniami, gdzie zadawaliśmy sobie nawzajem pytania o wszystko.

Na początku to było fajne, ale potem zaczęłam czuć, że jeśli nie dam ciekawej i głębokiej odpowiedzi, wrzuci mnie do kategorii tych innych dziewczyn.

Trochę się wtedy zdenerwował, nieagresywnie czy brutalnie, po prostu był zirytowany.

Kiedy zaczęliśmy się spotykać, od razu zaczął robić dalekosiężne plany, jak kiedy będziemy mieć dom, zamieszkamy razem, weźmiemy ślub.

Kilka razy mówiłam mu, że to nie jest okej, żeby tak myśleć, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.

Ej, a w sumie skoro tak mówiła, że nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, to też ciekawe z jej strony, nie?

No bo tak, wiesz, dziewczyny zwykle sobie myślą, że a, bo może kiedyś się, wiesz, z nim hajtniemy czy coś takiego, nie?

Był naprawdę rozczarowany, bo twierdził, że takie fantazjowanie jest urocze, a ja jestem niegrzeczna.

Czasem traktował mnie jak małą dziewczynkę, jakbym nie potrafiła sama o siebie zadbać.

Trenuję sztuki walki, więc wiem, że jestem silna, ale kiedy mu o tym mówiłam, odpowiadał – tak, jasne, nie jesteś aż tak silna.

Miałam wrażenie, że nigdy nie szanował dyscypliny i zasad, które ja starałam się utrzymać w swoim dojo.

W pewnym momencie zaczęłam robić sobie tatuaże.

Później powiedział mi, że po pierwszym tatuażu przestał patrzeć na mnie tak samo.

Ale często chyba to jest takie do spotkania.

Tak, że zrobiłaś jakąś drastyczną zmianę w swoim wyglądzie i partner od razu mówi...

Wracając do pierwszego punktu, to wyglądało mniej więcej tak.

Chcę ściąć włosy.

Lubię długie włosy.

Chcę zrobić sobie więcej tatuaży.

Lubię czystą skórę.

Chcę używać kolorowego eyelinera.

Lubię czarny eyeliner.

Wyglądają ładnie, ale jest już tyle kolorów w Twoim pokoju.

Ubrałam się w nowe ciuchy.

Wygląda okej, ale ja bym założył coś innego.

Nigdy mi niczego nie zabraniał, ale sposób, w jaki wyrażał swoje opinie, był męczący.

Na koniec, gdy zaczęłam wychodzić z tego pudełka, w które mnie włożył, zaczął mnie traktować zupełnie inaczej.

Przestał być czuły, kochający i ciepły.

Tak wiele razy myślałam, o, teraz mnie przytuli i pocałuje, ale on po prostu przechodził, żeby się dotknąć i przejść od razu do rzeczy.

Na początku obietnice, które składał, naprawdę wpisywały się w moje plany.

I przez jakiś czas naprawdę chciałam wspólnej przyszłości.

Ale ostatecznie powiedział, że nie wie, czego chce od życia i że potrzebuje... chce być sam.

Oczywiście uszanowałam jego decyzję i pozwoliłam mu odejść bez walki.

Zdecydowanie wyszło mi to na lepsze.

Jeśli już masz taką sytuację, że twój chłopak aż tak bardzo nie akceptuje twoich rzeczy, znaczy on też w sumie można powiedzieć, że wybrał sobie dziewczynę, która była dziewczyną AXX, a ma dziewczyY, no i po prostu bardzo często te związki się rozpadają do tego, że priorytety się zmieniają.

No tak, tylko wiesz, z drugiej strony, wiesz, to jest to, co ja zawsze mówię, że widziały oczy, co brały, nie?

Ciekawe jest to, że on tak naprawdę zwykle, jak są takie historie, to idzie to w drugą stronę.

Że dziewczyna czuje się przy facecie gorzej na takiej zasadzie, że na przykład on jej mówi, że właśnie jest głupia albo pusta, a tutaj mamy w drugą stronę, że facet jej mówi, że jest mega inteligentna, mega taka i taka i widzisz, i ona miała problem.

Z drugiego powodu, że jak wiesz, za bardzo ją aż wychwalał, aż poczuła się, że to jest ponad jej chyba umiejętności i ponad to, co ona praktycznie jakby może wnieść.

Przynajmniej ja to tak odczułam z początku tej historii, nie?

No, ale z drugiej strony...

Mamy tą historię a propos tego, że dziewczyna chce zrobić jakiś śmiały krok do przodu, a on wszystko co robi, to tylko podcinaje skrzydła, nie?

Tak, ale też trzeba pamiętać o tym, że gdzieś tam podejmując jakieś decyzje, no to

No to musimy patrzeć na siebie.

Musimy patrzeć na siebie pod tym względem, że jeśli nie czujemy się pewnie w danej rzeczy, no to poprawiamy ją i czujemy się już wtedy lepiej.

A nie możemy cały czas starać się, żeby ktoś inny się na nas czuł lepiej.

To się mija w ogóle z celem funkcjonowania, żebyś się, wiesz, dobrze czuł, żebyś był zdrowy psychicznie, zdrowy w swoim ciele.

I taki ograniczający partner jest w sumie dość mocno krzywdzący w tym przypadku.

No gdzieś tam fajnie, kiedy jest to, wiesz, wspieranie.

No tak, każdy może swoją opinię gdzieś tam wyrazić w jakichś ten kwestiach.

Każdy ma swój gust.

Niektórzy lubią dziewczyny o wyglądzie X, a niektórzy o wyglądzie Y. I to nie jest, w tym nie ma nic złego.

Także myślę, że najważniejsze, szczególnie też patrząc na tą historię, to po prostu robić to, co chce się zrobić i za bardzo też się może nie przejmować aż nad to.

No bo jednak, jeżeli ktoś ma z tobą być, no to będzie, mimo tego, że będziesz miała tatuaże, że zmienisz kolor włosów.

Że kupisz nowe meble do mieszkania i nie będzie ci tak podcinać skrzydeł cały czas.

Przynajmniej nie powinien, nie?

Zgadzam się, ale no trzeba pamiętać o tym, że no niech każdy będzie gdzieś tam też myślał o sobie.

Ty rób swoje i też znajdziesz sobie osobę, która będzie, wiesz, cię akceptowała w 100% taką, jaką jesteś.

Myślę, że możemy przejść do kolejnej historii.

Tym razem przeczytam ją ja.

Jesteśmy w związku od prawie 3 lat, ale byliśmy najlepszymi przyjaciółmi przez około 9-10 lat, zanim wróciliśmy do domu i postanowiliśmy spróbować związku.

Jak w każdej relacji, mieliśmy wiele sytuacji i problemów, które, jak mi się wydawało, zostały rozwiązane w pozytywny sposób.

Ustaliliśmy granice i zrozumieliśmy, co jest właściwe już na początku naszego związku.

W zeszłym roku zdarzyła się sytuacja, gdy wrócił z pracy i zachowywał się bardzo dziwnie.

Był zdystansowany i zamknięty.

Sposób w jaki opisywał swój dzień wydawał się niekompletny i niesatysfakcjonujący.

Po dłuższych naciskach wyznał coś, czego się nie spodziewałam.

Jest technikiem i mechanikiem klimatyzacji przemysłowych oraz prowadzi własną firmę.

Pracował dla jednej z firm, z którą ma kontrakt i podobno była tam bardzo atrakcyjna dziewczyna, która zwróciła jego uwagę.

Krótko mówiąc, wyznał, że porównywał nas fizycznie i uważał ją za bardziej atrakcyjną ode mnie, bo wiedział, że próbował o niej nie myśleć, ale czuł jej wzrok na sobie i bardzo mu się to podobało, co sprawiało, że czuł się winny, gdy wracał do domu.

Obecywał zrobić wszystko, by takie pokusy nie stanowiły już problemu i że będzie mnie szanował na tyle, by uniknąć porównań, bo wiedział, jak destrukcyjne to by było dla naszego związku.

Uwierzyłam mu.

Teraz jednak staję przed znacznie gorszą sytuacją i nie wiem, co dalej robić, ani czy warto próbować ratować ten związek.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy moja najlepsza przyjaciółka, 25 lat, spędzała z nami więcej czasu.

Bo przechodziła trudny moment w swoim związku, co jest zabawne, bo jej chłopak to najlepszy przyjaciel mojego chłopaka.

Potrzebowała towarzystwa.

Byłam szczęśliwa, że mogłam jej pomóc.

Problem w tym, że mój chłopak zaczął coraz więcej o niej mówić.

Do tego stopnia, że znajdował sposób, by wplatać ją w rozmowę, nawet jeśli nie było to konieczne.

Po kilku takich sytuacjach skonfrontowałam go.

Jego odpowiedź sprawiła, że zaczęłam wątpić w sens dalszego trwania w tym związku.

Powiedział, że zauważył, iż coraz częściej o niej myśli i że spędza więcej czasu martwiąc się o nią, niż myśleć o mnie.

Najpierw z tamtą tytbiarką, a teraz z jakąś przyjaciółką.

Przyznał, że wyobrażał sobie cały związek z nią.

I rzeczy, które mogłabym mu dać, a których ja nie daję, choć nigdy o nie nie prosił.

Byłam gotowa porozmawiać o tym, czy nasz związek jest warty ratowania, aż do momentu, gdy powiedział, że wie, że nie ma u niej szans.

Czyż to jest jakaś marda porażka?

Bo nie jest typem mężczyzny, na którego zasługuje.

Aha, że on jest dla niej za słaby?

Co to w ogóle ma znaczyć?

Dobra, bo ja zrozumiałam trochę inaczej, ale... To ja to zrozumiałam tak, że dziewczyna, z którą on aktualnie jest, zasługuje na niego, bo nie jest aż tak zajebista, jak ta mała dziewczyna.

Właśnie o tym ten, czyli tak samo.

To jest... To było bardzo bolesne, bo w zasadzie przyznał, że musiałby się zmienić, by być z kobietą taką jak ona, ale nie myślał o tym, jaki mężczyzna byłby odpowiedni dla mnie.

Powiedział, że chce wziąć odpowiedzialność i nauczyć się na swoich błędach, by uniknąć takich sytuacji w przyszłości.

Chce popracować nad komunikacją i sprawić, by nasz związek był dobry.

Czy jestem okrutna, myśląc, że nie ma to sensu?

Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy widzi lepszą opcję, przestaje inwestować w nas i zaczyna wyobrażać sobie, jak mógłby stworzyć coś z kimś innym.

Moja najlepsza przyjaciółka nigdy nie dała mu powodów do takich myśli i była ekstremalnie zniesmaczona jego zachowaniem.

Zablokowała go wszędzie i powiedziała, że jest samolubny i nie myśli ani o mnie, ani o niej, ani o naszym przyjacielu.

Rozmawialiśmy o oczekiwaniach, granicach i o tym, jak bardzo to, co zrobił, było niewłaściwe.

On zamierza iść na terapię, by pracować nad sobą, a ja szukam przestrzeni, w której mogę skupić się na sobie.

Nie jesteśmy w pełni rozstani, ale też w pełni razem.

Dzięki bardzo za wysłuchanie.

No, dla mnie bardzo, bardzo dziwna sytuacja.

I wydaje mi się, że chłopak po prostu nie jest zdecydowany do tego, żeby być w stu procentach z tobą, tylko cały czas szuka jakiejś innej opcji.

No, to wygląda bardzo źle.

W sensie, kiedy już po raz kolejny coś takiego się dzieje, pytanie na ile on się jest w stanie zmienić.

No, jeśli pójdzie na terapię i będzie chciał faktycznie, wiesz, gdzieś tam to przepracować.

Może, ale wiesz, no też dla takiej dziewczyny, która słucha i doświadcza takich rzeczy, no to jak jej poczucie wartości musi nisko upadać przy takich sytuacjach z nim.

Możesz się czuć bardzo źle z tego powodu, no bo jednak, kiedy twój partner, kiedy jednak partnerowi chce mi się podobać najbardziej i słyszysz od niego właśnie słowa takie jak

Ktoś inny mi się podobał.

Ta dziewczyna jest ładniejsza fizycznie.

Ta dziewczyna coś tam, ta dziewczyna coś tam.

No to wiadomo, że zaczyna to wchodzić na psychę.

Dla mnie najdziwniejsze to było to, że on powiedział, że jej przyjaciółka zasługuje na najlepszego faceta niż on.

To było już zupełnym odjazdem.

To w takim razie jaka ty jesteś?

Ty jesteś takim, nie wiem, takim średniową, a ona jest dziś literatową?

Czekaj, muszę wygrywać, czy tak?

Ale no, to się wtedy... Czyli on ma... On jest brain rotem, czy ma brain rot?

Ale nie wiem, czy to jest w kontekście, że jak coś słyszysz, to mam brain rot.

Nie warto, żebym wczoraj powiedział.

No sprawdziłyśmy, jest coś takiego faktycznie.

My nie jesteśmy już co prawda młodzieżowe, ale przynajmniej się staramy.

Także, nie wiem, w dobrym kontekście oczywiście jest użyte.

Ciężko cokolwiek tu jeszcze więcej powiedzieć, bo jak dla mnie, nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia z tym, że myślisz, czy się z nim rozstać, bo ja bym się chyba z nim rozstała, tak szczerze.

No pytanie, czy dla twojego dobra nawet, żeby sobie zobaczyć, ale no inaczej, każdy podejmuje indywidualnie decyzje, ale no to jest na pewno bardzo krzywdzące, co on zrobił.

Każdy ma swoją historię tam związkową i ciężko tak oceniać, wiadomo.

Tak, bo my też znamy tylko z jednej strony, co nie?

To trzeba pamiętać o tym.

Tak, tak, ale no wydaje mi się, że jeżeli mój facet już rozglądałby się któryś raz z jakąś inną dupeczką i jeszcze porównywał mnie do niej mówiąc, że nie jestem aż tak zajebista, no to byłby to duży red flag.

Co jest dla Ciebie największym red flagiem w związku?

Co byś dała?

Największy red flag.

Zanim na tym etapie takim, jak się spotykacie.

Taka najdziwniejsza sytuacja, która na przykład może mieć miejsce w zachowaniu u faceta.

Kiedy właśnie chłopak, powiedzmy, z którym się spotykasz, na przykład mówi ci, że nie odpowiada mu, że widzisz się na przykład, nie wiem, czy to ze swoją najlepszą przyjaciółką albo ze swoimi jakimiś znajomymi.

Że tak odbiera ci tych ludzi.

Tak, że cię odcina od znajomych.

Dla mnie to jest duży red fact.

Bo później, jeżeli cokolwiek się stanie w związku, to wychodzisz i nie masz tych ludzi bliskich, do których możesz się zwrócić o pomoc.

To znaczy, niby ich masz, ale to już nie są te same relacje.

No, jeśli masz, powiedzmy, znajomości tylko dookoła związku, no to...

No to jest zawsze jednak jest ciężko gdzieś tam sobie poradzić z takimi sytuacjami, ale dla mnie moim zdaniem właśnie takie odcinanie od znajomych to jest red flaga.

Pomyślę i zaraz najwyżej to w sobie przytulę.

Dla mnie największym red flagiem

W tym momencie, jak się zaczyna spotykać... Wiesz, my już dawno nie robiłyśmy takich rzeczy, nie pamiętamy, co jest red flagami.

Ja wiem, co u mnie jest taką rzeczą, że jak ktoś jest zbytnio zaborczy o kontakt i zbyt nadskakuje na samym początku, bo mi się to kojarzy, to wytnę, ale ja tak miałam z tym...

Bo ja na przykład mam tak, że żeby się zakochać, no to ja potrzebuję takiego, wiesz, że nie, że to będzie takie jakoś mega powolne, tylko muszę sama jakby się zakochać, a nie, że ktoś mnie wręcz zmusza do tego i, wiesz, i tak ciśnie i że na przykład idę spać, cokolwiek, a ta osoba mi pisze już od razu smsy w ciągu dnia, wieczorem, a my na przykład dopiero zaczynamy spotykać, tak, wiesz, normalnie, nie na takiej fali romantycznej.

Tak wiesz, ten twój red flag to taki, nie wiem, czy taki red flag, nie red flag.

Ale jeśli to jest takie, nie wiem, normalne rozmowa dla mnie, w sensie wiesz, w ciągu dnia na zasadzie dzień dobry, życzę ci miłego dnia, dobranoc albo jak było w pracy, to dla mnie to jest fajne.

To jest takie, chyba że się stara.

Nie, mi chodzi bardziej o taki moment, że ta osoba cały czas na przykład ci mówi, a chodź pojedziemy tutaj, a chodź załatwiłem to, a będę za chwilę pod twoim domem i pojedziemy tutaj i tutaj.

Ja tego tak nie lubię, ale to jest moje, wiesz, takie indywidualne może.

Tak, mówimy o naszych red flagach, które uważamy za takie red flagi.

A taki popularny red flag, to uważam, że chyba jest jeszcze mówienie źle o swojej ex często.

No, bo jednak później, jeśli ty będziesz tą ex, to prawdopodobnie

To samo następne usłyszę o tobie.

Ja do tego też, wiesz, wychodzę z założenia, że kurde, nie, żebyś się, wiesz, nie gadała na ludzi, z którymi jednak gdzieś tam byliśmy, bo przez jakiś czas, znaczy no wiadomo też, że zależy od sytuacji, bo jeśli ktoś się rozstał w dobrych relacjach i nic się złego tam nie podziało w tym związku, że wiesz, nikogo tam nie bił, nie znecał się psychicznie, to wiadomo, że

Właśnie ja zawsze jak gdzieś tam się z kimś spotykałam i na przykład ktoś mówił mi od razu, że a tamta dziewczyna była taka i taka, to rozumiałam takie hmm.

To ja kiedyś tak miałam, że właśnie byłam bardzo podatna jak byłam młoda, jak gdzieś tam ktoś dookoła mnie obgadywał jakieś tam osoby, to ja z automatu, przez to, że nie potrafiłam trochę tak swoim własnym umysłem tego pojąć,

I zrozumieć, że nie wszystko, co gadają, nie wiem, jacyś tam znajomi, jest spoko albo nie, że nie potrafiłam tego tak przesiać.

No to też na przykład miałam negatywne opinie na temat jakichś osób, co z czasem zauważyłam, że było bezsensowne, no bo ja nie znałam tych ludzi, więc no nie wiedziałam, czy oni są okej, czy nie okej, no bo znałam tylko wersję jednej strony, więc no to na pewno też jest coś, co się nauczyłam przez lata i uważam to za bardzo dobry ruch.

Tak też miałam, mam nawet taką jedną moją kumpelę, o której ktoś kiedyś nagadał bardzo dziwne rzeczy.

I ja od razu jakby poznałam ją z takim założeniem, że... A w sumie stwierdziłam, że dam jej szansę, no bo właśnie nie znała mi tak prywatnie.

I się okazało, że jakby to wszystko, co słyszałam na jej temat, no nie wiem, nie doświadczałam żadnej z tych rzeczy.

I jeszcze pogadałam tak prywatnie z nią o tym i w ogóle, wiesz, usłyszałam to z innej strony, nie?

Więc nie mówię, że jesteśmy jakimiś wielkimi przyjaciółkami, ale po prostu spojrzałam na nią z takiej perspektywy, że no, po prostu dziewczyna ma swoją jakąś tam historię, ale jakby nie krzywdzi tym nikogo.

To jest dość duży problem właśnie, moim zdaniem.

To możemy w sumie uznać jako red flag w przyjacielskich stosunkach.

Jako takich znajomościowo-przyjacielskich.

Kiedy nie ma tego, jakby to nazwać, że często na początkach relacji i faceci i też czasami kobiety mają ten strach przed zaangażowaniem się, że jakby cały czas jesteście razem, ale to nie jest powiedziane, że wy jesteście parą.

Ale pytanie, czy to jest kwestia tego, że masz te

Nie mówię tego w kontekście jakichś, wiesz, wielkich red flagów, tylko tak ogólnie mi teraz coś nacisnęło na usta, bo mówię, kurde, parę takich sytuacji z tego okresu teraz.

I tak sobie właśnie analizuję, że no mam kumpla, który spotyka się tam z jakąś dziewczyną.

Niby wszyscy myślimy, że są razem, ale z drugiej strony nie można, wiesz, towarzysze powiedzieć, że są parą.

I wiesz, niby gdzieś jeżdżą, ale...

A ile oni się tak już spotykają?

Już, kurde, parę miesięcy, więc wydaje mi się, że... Ale tak, nie wiem, bliżej pół roku, czy... Nie, nie, nie, nie.

Bliżej dwóch miesięcy?

Więc wydaje mi się, że to też taki czas, że już tak, wiesz, no bo wspólne wyjazdy we dwójkę, wiesz, o co chodzi, nie?

No to tak, nie wiem, jesteście razem, ale szczerze mówiąc, tych cząstek nikt tego nie przyznało publicznie, wiesz?

Wiesz, no może oni mają inny układ.

A wy o tym nie możecie wiedzieć.

No my ją znamy, my ją znamy, tak.

Ale no wiadomo kto co woli, każdy ma swój etap, jak się rozwijają relacje.

Pamiętam, że kiedyś mój znajomy, zanim zaczął być z dziewczyną, chyba przez dziewięć miesięcy z nią kręcił.

Ale to było kręcenie takie z gwiazdami i tak dalej?

Wiesz co, pamiętam, że my byliśmy też wtedy na obozie w... na obozie w Bułgarii.

Pamiętam właśnie, że się tam zwierzał, bo tam zaczęłam się trzymać z taką bardzo fajną ekipą, z którą mam zresztą do tej pory kontakt.

I pamiętam właśnie, że jak ja ich poznałam, to chyba było chwilę przed tym, jak oni oficjalnie zaczęli być razem i pamiętam właśnie, jak jeden z moich kumpli mówi do mnie, kurde, oni już ze sobą tyle kręcą, to jest dziewięć miesięcy.

Dziewięć miesięcy?

I on mówi, chłopio, wybierz się do roboty, a nie.

No, od czego to zależy?

Czy oni we dwójkę po prostu nie się wstydzą przyznać?

Zagrać kartą, że... Ale tamci byli młodzi, byli, wiesz... To było przełom... To był w sumie przełom chyba I i II liceum.

Więc to było takie...

No to nie no, to teraz jest... No się nie chce mówić dokładnie, żeby tak się ktoś nie domyślił, ale no jest troszeczkę więcej.

No tak się domyślam, że raczej znajomości to ty wiesz, w początkach licealnych lat to ty nie masz.

No nie, niestety.

Bardzo fajnie było jak zawsze z wami pogadać.

Dajcie znać, co wy uważacie na ten temat.

Jakie waszym zdaniem są red flagi?

Co wy w ogóle sądzicie na tego typu temat?

I dziękujemy bardzo za wysłuchanie dzisiejszego odcinka.

I jak zawsze serdecznie zapraszamy was na nasze social media.

Które będziecie mieć oczywiście w opisie, gdzieś one wyskoczą nam na wideo i w ogóle super.

Czekajcie na następne odcinki, które zjawią się niebawem, bo zaraz właśnie startuje nasza grudniowa seria, gdzie będzie dużo więcej odcinków, ale to chodzi głównie o YouTube'a, gdzie będą dodatkowe odcinki gdzieś tam kulinarne, wyjazdowe, z jarmarków świątecznych i w ogóle będzie super.

Także widzimy się niedługo.

Bye!