Mentionsy
Klaus Bachmann: Jestem przeciwnikiem szukania jedności za wszelką cenę
Bartosz Wieliński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej", rozmawia z Klausem Bachmannem, niemiecko-polskim politologiem, analitykiem i komentatorem, o polsko-niemieckiej historii oraz pojednaniu. Jak zmiany społeczne zachodzące w Polsce i w Niemczech wpływają na postrzeganie naszych wspólnych relacji? Co wiemy na temat naszej historii? Klaus Bachmann będzie gościem konferencji "Polska i Niemcy - to skomplikowane? Wspólna historia, podzielona pamięć", którą Wyborcza.pl objęła patronatem.
Szukaj w treści odcinka
Będziemy rozmawiać o tym, co nas tak naprawdę dzieli w naszych dyskusjach nadgranicznych, wewnętrznych.
Czy nie lepiej patrzeć do przodu w przyszłość, tym bardziej, że teraźniejszość jest taka nieciekawa, delikatnie mówiąc.
Przecież nie wiem, czy jest sens, ale na pewno zawsze po obu stronach granicy, specjalnie nie mówię tutaj o Niemcach i Polakach, ale po obu stronach granicy są silne grupy, coraz silniejsze bym powiedział nawet, które chcą rozmawiać o tej granicy albo przynajmniej chcą wyciągnąć z tej historii, z tej przeszłości jakieś wnioski, za pomocą których mogą teraz uprawiać politykę.
Ja wiem, jako historyk, bo tak po części też jestem historykiem, to nie bardzo ubolewam na tym, że historia jest, jak to się często mówi, instrumentalizowana, bo to znaczy, że ona jest żywa, że ludzie pamiętają o niej, że lubią o niej dyskutować, interesują się tym, to dla historyka to jest dobrze.
ma co robić, ma o czym pisać, jest zapraszany na konferencje i na wykłady i tak dalej.
Ja sam byłem przez kilka lat w takiej sytuacji, na przykład w Holandii.
No to lepiej jest żyć, że tak powiem, w krajach, gdzie ludzie się interesują historią, ale oczywiście też wykorzystują ją do uprawiania tam konfliktów politycznych, walk politycznych, kampanii wyborczych i tak dalej.
No drzdy małe, bo to wszystko jest wzięte z sufitu, te wyliczenia, jakie...
Ja to tak mówię, bo ja to dobrze pamiętam.
Ja jako dziennikarz wtedy obsługiwałem tę kampanię i oczywiście dla wszystkich było jasne, myślę, że dla niego też chodziło o to, żeby...
jakby to powiedzieć, wyrwać oparcie postkomunistyczną z tych korzeni komunistycznych i autokratycznych, z których ona się wywodzi.
Więc to był taki, można powiedzieć, można wykorzystać przeszłość do tego, żeby uprawiać politykę i kampanię wyborczą dzisiaj, ale można też, jakby to powiedzieć, wykorzystać brak przeszłości w pewnym sensie, czy milczenie o przeszłości.
No te kampanie wyborcze, ta propaganda patyjna i tak dalej, na czymś musi się oprzeć.
To zawsze razi, jak jakiś polityk, zazwyczaj to robią prezydenci i tu mamy akurat wspólny mianownik, bo to robi niemiecki prezydent, polski prezydent i nawet niezależnie od tego, kim...
kto jest prezydentem akurat, no wygłaszam takie orędzia, że trzeba nie dzielić, tylko trzeba szukać wspólne i wszyscy jesteśmy Polakami, no w Niemczech nikt nie mówi, wszyscy jesteśmy Niemcami, bo to wykluczyłoby kilka milionów ludzi, prawda, ale jesteśmy obywatelami i tak dalej, więc bądźmy razem, nie kłóćmy się i tak dalej.
I to powinniśmy uszanować i to powinniśmy potrafić, a nie udawać jakąś sztuczną jedność, że wszyscy myślimy tak samo.
W relacji polsko-niemieckiej też był taki okres, na którym trochę złośliwi publicyści mówili kicz pojednania.
Ja też wtedy jeszcze byłem wice... Przepraszam, że przypominam swój młody wiek, ale to był taki okres, kiedy próbowaliśmy nie rozmawiać na temat też przeszłości zbyt ostro.
I w takiej sytuacji zazwyczaj mam takie wrażenie, ludzie odkrywają na nowo świat.
To znaczy, że oni jakby spłucą się ze snu i patrzą na swoje otoczenie i dziwią się o mamy sąsiadów, którzy są zupełnie inni niż myśleliśmy dotychczas.
To nie jest specjalnie dziwne, bo może z wyjątkiem społeczeństwa zachodnioniemieckiego, gdzie był duży taki dystans, jakby to powiedzieć, geograficzny, ale w obu przypadkach, to znaczy wschodnioniemieckie i polskie, przecież wcześniej była cenzura, o wielu sprawach nie dyskutowano, nie można było pisać, nie można było czytać i tak dalej, albo żeby czytać trzeba było podjąć odpowiedni duży trud, narazić się i tak dalej.
I ten pierwszy okres był podyktowany, czy tam był nacechowany tym, że szukano, i uważam, że to jest całkiem sympatyczne, no takie dobre rzeczy, no to Polacy się rozglądali i zauważyli, że na przykład w Polsce nie mieszkają tylko Polacy.
W Niemczech, że tak powiem, otwierali oczy, czyli na wschodzie mamy Polaków, którzy też są inni niż na przykład oficjalna propaganda malowała to przez kilkadziesiąt lat.
Więc to jest takie nowe odkrywanie świata, gdzie przede wszystkim szuka się to, co jest pozytywne.
To jest taka ciekawość, tak jak trochę u dzieci bym powiedział.
Ostatnie odcinki
-
Antyniemiecka fobia szkodzi Polsce. Wieliński i...
20.06.2026 04:00
-
Okazuje się, że ministrem zdrowia jest Donald Tusk
19.06.2026 04:00
-
Nowe ośmiorniczki Tuska? Kondzińska i Keler kom...
18.06.2026 04:00
-
Jarosław Kurski: Nienawidzę nacjonalizmu. Ukrai...
17.06.2026 04:00
-
Kaczyński krytykuje, Nawrocki jest wielkim fane...
16.06.2026 04:00
-
Nagroda Sacharowa dla Andrzeja Poczobuta
15.06.2026 04:00
-
Nawrocki jedzie do Trumpa. „Nie wiadomo, czy zo...
13.06.2026 04:00
-
Ameryka okiem Polaka. „Nie bałem się ICE, bo je...
12.06.2026 04:00
-
Magdalena Biejat: Prawica dziś szuka w rządzie ...
11.06.2026 12:00
-
„Pasożyty, zdrajcy!” Burza po słowach Czarnka
11.06.2026 04:00