Mentionsy

8:10
8:10
25.03.2026 05:00

Jak Rosja radzi sobie bez internetu?

Michał Olszewski i Wiktoria Bieliaszyn z „Wyborczej” rozmawiają o tym, jak Rosja obecnie funkcjonuje bez internetu, w jaki sposób Rosjanie załatwiają sprawy urzędowe, a także o tym, czym wyróżnia się Max, państwowy rosyjski komunikator i co on ma wspólnego z Pegasusem. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 21 wyników dla "Telegram"

Dlaczego władzom przeszkadza taki komunikator jak Telegram, który z naszej polskiej perspektywy postrzegany jest przede wszystkim jako rozsadnik kremlowskiej propagandy, jako miejsce, gdzie farmy troli zatruwają również polskich użytkowników sieci, jako miejsce, gdzie rosyjscy z-blogerzy, czyli blogerzy tak zwani patriotyczni, opowiadają o tym, jak wspaniałe postępy Rosja na froncie ukraińskim czyni.

Telegram zawsze był takim punktem zapalnym, jeżeli chodzi o Rosję.

W tym sensie, że owszem, stworzył go Rosjanin, bo założycielem Telegrama jest Paweł Durow, ale Telegram nigdy nie był w pełni kontrolowany przez rosyjskie władze, przez rosyjskie służby.

Dlatego, że wtedy władze usiłowały telegram przejąć.

Oni próbują przestawić społeczność, przestawić naród na państwowy Telegram Max.

Państwowy Telegram Max, to trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że on teoretycznie jest komunikatorem, bo rzeczywiście to jest jego główna funkcja, komunikator.

Tylko, że do tej pory właśnie te grupy, one były tworzone na Whatsappie albo w Telegramie.

Też dlatego, że Max tak naprawdę jest o wiele uboższy niż Telegram, jeżeli chodzi o swoje funkcje.

Oni nie otrzymują tego ani drogą SMS-ową, ani przez telegram, który jest tam zablokowany, ani, jak dzisiaj przeczytałam, przez Maxa.

Ci mniej lojalni wobec władzy oczywiście najbardziej przeżywają sytuację na froncie, dlatego że trzeba mieć świadomość, że przede wszystkim i blokada internetu mobilnego, ale przede wszystkim, znaczy to się wiąże, blokada telegrama jako komunikatora.

To był potężny cios dla rosyjskiej armii, bo jakby absurdalnie to nie brzmiało, głównym narzędziem komunikacji rosyjskich żołnierzy na froncie nie są jakieś super zaszyfrowane sposoby komunikacji, tylko właśnie telegram.

Nad tym ubolewać nie będziemy, władze nad tym ubolewają i rzeczywiście pojawiają się jakieś komunikaty, no to może odłączmy innym Rosjanom, a żołnierzom tego telegrama zostawmy.

Jeszcze bym dodała też, że teraz widzimy, że wszystkie siły rzeczywiście władz są skierowane na te blokady telegrama konkretnie.

Niewykluczone też dlatego, że Telegram rzeczywiście był wykorzystywany podczas różnego rodzaju operacji także przez Ukraińców.

I o tym wiemy, że oni z tego korzystali, werbowali przez Telegram często Rosjan, żeby na przykład dochodziło do jakiejś dywersji na terenie Federacji Rosyjskiej.

Więc takie kontakty też przez Telegram się odbywały.

No właśnie, do tego też trochę zmierzałam, dlatego że rzeczywiście władze usiłują zablokować Telegram, ale to nie jest tak, że im się całkiem tą wtyczkę udaje wyciągnąć, że oni wyciągają wtyczkę i koniec, światło gaśnie, nie ma nic, jest ciemność.

Bo Telegram jakoś działa z przerwami, ale działa albo bardzo wolno.

To z Telegrama można korzystać.

Taki Iliari Mysło może spokojnie sobie wstawiać to, co wstawiał na Telegram.

Spadła publika w tych kanałach po tym, jak władze zaczęły blokować Telegram.