Mentionsy

8:10
8:10
30.04.2026 04:00

B.T. Wieliński: Widziałem z bliska pierwszą po wojnie wymianę więźniów i szpiegów na naszym terytorium

Negocjacje w sprawie uwolnienia dziennikarza „Wyborczej” Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia trwały dwa i pół roku. Miały swoje wzloty i upadki. Udało się, gdy współpracować zgodziły się służby specjalne z aż siedmiu krajów. Bartosz T. Wieliński opowiada Agacie Kondzińskiej o szczegółach operacji uwolnienia Andrzeja Poczobuta oraz czterech innych więźniów. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Rozdziały (7)

1. Wprowadzenie i opowieść o wymianie więźniów

Podróz do Puszczy Białowieskiej z Andrzejem Poczobutem i opowieść o wymianie pięciu szpiegów między siedmioma krajami.

2. Operacja na granicy i rozmowa z Andrzejem

Wymiana Andrzeja Poczobuta na Białorusi, rozmowa z nim i strach przed jego nieprzewidywanym zachowaniem.

3. Wymiana Butiagina i Andrzeja Poczobuta

Wymiana Butiagina i Andrzeja Poczobuta na granicy, moment ich spotkania i Andrzejsza reakcja.

4. Operacja dotycząca Mołdawian

Wymiana agentów między Polską, Mołdawią i Białorusią, opowieść o Balanie i Irine Popowej.

5. Mechanizm wymiany i opowieść o taksówkarzu

Mechanizm wymiany i opowieść o taksówkarzu, który był nielegalnym szpiegiem.

6. Opowieść o cierpieniach Andrzeja w więzieniu

Opowieść o cierpieniach Andrzeja w więzieniu, jego euforie po wymianie i opowieść o torturach.

7. Nocne celi i opowieść o Andrzejcie

Wieliński opisuje najgorsze doświadczenia Andrzeja w więzieniu, w tym straszne warunki nocnego pobytu w pojedynczej celi.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "GR"

W zamkniętym przejściu granicznym i właściwie widziałam, że już byłeś wszędzie, wszystko opowiedziałeś, ale... Człowiek gdzieś raz pojedzie na wycieczkę do Puszczy Białowieskiej i już musi się tłumaczyć z tego.

A jak jeszcze doliczyć służby, które brały udział w aresztowaniu niektórych szpiegów, bo i Czechy były, i Węgry w to związane, to już mamy dziewięć.

A rolę pewien Tomasz też tutaj odgrywał i to jest Tomasz Siemoniak, Minister Koordynator Służby Specjalnej.

Piszę głównie w dziale zagranicznym albo publicystykę,

Wychodzą po prostu żołnierze z karabinami, straż graniczna, wojsko z długą bronią, zamaskowani.

Na drodze, zanim jeszcze dojdziemy do znaku, że to jest strefa buforowa, 200-metrowa, w której nie wolno przebywać przy granicy.

Potem jest ten wielki płot czterometrowy z drutem kolczastym na wierzchu, który odgrada nas od Białorusi z powodu wysyłania migrantów przez Łukaszenkę przy pychaniach na polską stronę.

Tam mijaliśmy grupy turystów z przewodnikami, ludzie zwiedzają sobie puszcze, spędzają miło początek wiosny, a tutaj się pisze historia polskich służb specjalnych i używam tego określenia patetycznego troszkę.

Widać było, że tam to jest granica jakaś taka cywilizacyjna.

I ty pisałeś w takiej korespondencji z Granicy, pisałeś o tym jak...

To idziesz na granicę.

Myśmy go złapali w grudniu, kiedy wracał z Holandii.

Ale to już, że tak się wyrażę, nie... To już inny poziom gry.

Inny poziom gry, nie nasz problem.

My dochodzimy do linii granicznej.

1860 dni, 20 kilogramów, mniej 5 lat niewyobrażalnych, których nie jesteśmy w stanie sobie tutaj wyobrazić.

A w sensie teraz na granicy jeszcze jesteśmy, dobra.

Po następny przychodzi ksiądz Grzegorz Gaweł, czyli karmelita aresztowany w zeszłym roku za rzekome szpiegostwo.

No ale w służbach ja troszkę sobie porozmawiałem z ciekawości dziennikarskiej i dowiedziałem się, że na przykład teraz my uczymy zachodnie służby o zagrożeniu z Białorusi.

FSB dla gru, różne rzeczy i część tych problemów jakie mamy w Polsce z sabotażem, dywersją, szpiegostwem to jest problem związany z białoruskimi służbami i nie można ich nie doceniać.

I taka była chyba Irina Popowa, żona wysokiego oficera GR-u, który przebywał w Mołdawii, w Daniestrzu, którą też złapali Mołdawianie za szpiegostwo, za jakieś tam akcje budowania siatek, dywersja.

Niestety moja historia sprowadza się bardzo często do Nowogrodzkiej i to jest smutne.

No tak, czasami Nowogrodzka wchodzi na państwowe i wtedy partyjne upaństwawia się, więc ja trochę idę dalej w Aleję Szucha, ale wracając do Andrzeja.

Słuchaj, proszę państwa, ja tylko wejdę na sekundkę w słowo, bo tych, tych nadziei było trochę po drodze związanych z Andrzejem Poczobutem i myślę, że to jest ten dowód, że państwo zadziałało właśnie to, że ty tam stałeś na tej granicy, na niego czekałeś i że on mógł wrócić.

Nic nie będziecie nagrywać ze mną.