random:short – #011 – Ścieżki bezpośrednie
Streszczenie rozważań o ścieżkach bezpośrednich w tradycjach kontemplacyjnych.
Raczej o to, żeby znaleźć sposób na bezpośrednie doświadczenie tego. Chociażby przez chwilę. Aha. I różne tradycje mają swoje metody, prawda? W Zen mamy sikantaza, czyli po prostu siedzenie. W Advaitie mamy atma vichara, czyli badanie siebie, to pytanie kim jestem. Wszystkie one jakby celują w jedno. Wzniesienie tej, jak to nazwałeś, epistemicznej odległości. Tego dystansu, który tworzy umysł. Czyli chodzi o takie bezpośrednie dotknięcie rzeczywistości, bez tych wszystkich filtrów umysłu, bez pośredników. Pamiętam Dogien, założyciel Soto Zen, mówią nawet o praktyce urzeczywistnieniu, że jak siadasz do medytacji, to już praktykujesz oświecenie.
One mogą się pojawić, ale same z siebie. Jak pisał Dogen, ciało i umysł odpadną same z siebie. Kluczowe jest to same z siebie. Aha, czyli to nie jest zadanie do wykonania. Dokładnie. Bezpośredniość polega tu na czymś innym. Na zaprzestaniu wewnętrznego unikania. Wiesz, my mamy taki nawyk, przeniesiony z reakcji na zewnętrzne zagrożenia jak ucieczka przed dzikiem, o której wspomniano w materiale. Przenieśliśmy to do środka. Walczymy z myślami. Uciekamy od nieprzyjemnych uczuć, od dyskomfortu. Ciągle jest jakieś wewnętrzne nie. A ta ścieżka bezpośrednia to zaproszenie do takiego radykalnego tak. Dla wszystkiego, co się pojawia w doświadczeniu. Czyli jeśli dobrze rozumiem, to właśnie to stawanie twarzą w twarz ze wszystkim wewnątrz, bez walki, bez ucieczki i to takie przyzwolenie na wszystko, nawet na ten dyskomfort, to właśnie może prowadzić do tego, że to utożsamienie z myślami i emocjami, ono jakby samosłabnie i stąd te opisy odpadania jako taki efekt uboczny.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.