Mentionsy Mentionsy
nic na siłę
nic na siłę

80 Jak przygotować Starszaka na rodzeństwo?

21.09.2025 ·1 godz 2 min

Gdy spodziewacie się kolejnego dziecka, warto mieć świadomość i przygotować się na to, że Wasz starszak prawdopodobnie zacznie testować Wasze granice i cierpliwość. Narodziny rodzeństwa to ogromna zmiana dla całej rodziny, dlatego kluczowe jest odpowiednie nastawienie. Dzięki niemu podejdziecie z pełnym zrozumieniem do trudnych emocji, jakich może doświadczać Wasze starsze dziecko w tym okresie. Pamiętajcie, że to, co czuje, najpewniej znajdzie odzwierciedlenie w jego zachowaniu, a pierwsze symptomy mogą pojawić się już na etapie ciąży.Jak przygotować starszaka do pojawienia się młodszego rodzeństwa? O tym jest ten podcast! Zapraszam do odsłuchu. 💪🥰Jeśli odcinek Ci się podobał zostaw ocenkę i komentarz. Dzięki!Trzymaj się! Razem damy radę z tym rodzicielstwem!Dziękuję Janet Lansbury i Dr Becky Kennedy za to, czego się od nich uczę!Widzimy się też na moich pozostałych kanałach:Instagram: https://www.instagram.com/nic_na_sile_TikTok: https://tiktok.com/@nic_na_sileYouTube: https://youtube.com/@nic_na_sileChcesz wesprzeć mnie w tworzeniu treści? Postaw mi kawkę!https://buycoffee.to/nicnasilej

Hejo, hejo. Ania Znicz na siłę z tej strony. Ci z was, którzy słuchali podcastu o naszej historii związanej ze staraniami o drugiego człowieka już wiedzą, że nam się udało. Rodziłam w lipcu Feliksa. Różnica między Adelą a nim wynosi dokładnie 4 lata 3 miesiące, bo dużo osób się pyta, a jaka różnica wieku? No to wam już mówię. Jedna z was napisała też do mnie, no to teraz mój mąż w końcu przestanie jojczyć, że ma tylko jedno dziecko, to sobie może gadać. Często jest tak, że właśnie wasi mężowie to trochę mi nie ufają, ze względu na to, że miałam tylko Adele. No to teraz już koniec, basta. Mam już dwójkę, jeszcze jest mały, więc małe dziecko, mały problem, nie?

Ja mówię, no ale ty byłaś w ciąży przez te ostatnie. Pół roku, no więcej niż pół roku. No tak, no i wtedy dopiero łączymy te kropki. No i tak było też u nas. Trudne zachowania i więcej emocji u Adeli pojawiły się, gdy byłam w okolicy gdzieś siódmego miesiąca ciąży. I to nie jest tak klarowne, jakby dziecko, nie wiem, podeszło i powiedziało do nas właśnie w tym czasie, kiedy jesteśmy w ciąży, wiesz, to jest dla mnie trudne, mamo, że jesteś w ciąży i będę starszą siostrą niedługo. W ogóle tego nie rozumiem. Nie czuję się z tym wszystkim najlepiej, dlatego no wylewam te siku z nocnika. No byłoby to prościej, gdyby starszak tak potrafił powiedzieć nam, prawda? Ale w rzeczywistości to wszystko wyjdzie na wierzch przez testowanie granic, przez jeszcze większe huśtawki nastrojów, przez nowe, do tej pory niewystępujące zachowania, a może nawet przez totalne dramy i awantury o pozornie błahe sprawy.

No broń Boże, nie mieć tego drugiego dziecka, nie posyłać do przedszkola, nie przeprowadzać się. To oznacza tylko tyle. że nasze podejście, miejmy nadzieję, będzie na tyle dojrzałe, że zrobimy w sobie miejsce na te wszystkie uczucia, które się w dziecku pojawią. Oczywiście same zachowania będziemy ograniczać, na przykład bicie, plucie, rzucanie. dla bezpieczeństwa i dla ogólnie przyjętych zasad, ale ten impuls, ta chęć, która stoi za tym zachowaniem i te uczucia, które są pod spodem, no te idealnie byłoby przywitać z otwartymi ramionami. Mieć takie podejście w zasadzie, dobra, no dawaj Adela, jestem na to gotowa, przyjmę to na klatę, tak sobie zawsze mówiłam, czyli u mnie.

W podcaście no w sumie bez zmian. Wszystko jak zawsze zaczyna się od nas, od tego naszego podejścia, od tego naszego myślenia, postrzegania. Co ciekawe, ważne jest, żeby podczas tych zmian, jak narodziny kolejnego dziecka, zajrzeć też właśnie w ten głąb siebie i zobaczyć, co tam w nas siedzi. Kiedy zbliżał się termin porodu Felka, ja czułam takie uczucie straty. tego, co było. Taki dziwny rodzaj smutku pomieszany z wyrzutami sumienia i pewnie jeszcze z dużą dawką hormonów. Czułam się niesamowicie wdzięczna za to, że kolejne dziecko, że będę miała kolejne dziecko i było w tym mnóstwo takiej radości, szczerej radości, ale ta strata relacji jeden na jeden, którą miałam właśnie z Adelą, była prawdziwa.

To jest to praca nad naszym własnym nastawieniem. Spodziewaj się wielkiej rewolucji. Spodziewaj się gigantycznego testowania granic i testowania swojej cierpliwości. No i co? Jedno z pierwszych pytań właśnie, które pojawia się właśnie, gdy zachodzimy w ciążę, to kiedy starszakowi w ogóle powiedzieć o tej dzidzi, co nie? No Adela od samego początku u nas wiedziała, że staramy się o tego drugiego człowieka, no bo my się staraliśmy już od tych dwóch lat. I Adela naprawdę bardzo szybko się tym tematem interesowała. Ona dużo pytań zadawała. Nie dało się to przed nią ukryć, bo przyjmowałam zastrzyki, często jeździłam na badania krwi, często jeździłyśmy właśnie do Białegostoku, do tej mojej lekarki już później.

No bo nie leczyłam się tutaj w Warszawie. Obserwowała te nasze porażki i lęki. O tym mówiłam właśnie w podcaście o poronieniach. Teraz opowiem jak zawsze planowałam to zrobić. Jak chciałam, wiedząc, że na przykład zajdę w ciążę. W sumie to na początku... Ta ciąża taka, ta od razu po tym, jak skończyłam karmić Adelę. Nie, to jeszcze jej nie zapowiadaliśmy Adeli. No, powiedzieliśmy dopiero w momencie, kiedy poszłam do szpitala. Już po obumarciu. No, ale jak zawsze planowałam to zrobić. Na początku myślę, że jest tutaj sporo różnych takich podejść. Jedni mówią, poczekaj jak najdłużej z tą informacją. Bo dla dziecka to naprawdę bardzo długi czas od momentu usłyszenia wiadomości do faktycznego pojawienia się tego malucha.

Dla dziecka to potrafi być naprawdę przerażające. Widzieć, że coś się dzieje, ale nie wiedzieć co. Moje doświadczenie pokazuje, że dopiero jak powiedziałam Adeli wprost o ciąży, to zauważyłam, że problematyczne zachowania u niej się zmniejszyły. I tak potem spojrzałam sobie wstecz, to doszłam do wniosku, no tak, ona pewnie już wcześniej wyczuwała, że coś się dzieje, tylko nikt jej tego nie nazwał. Bo mniejsze dzieci może nie znają słowa ciąża, ale doskonale wiedzą, że coś się zmieniło i to naprawdę może być dla nich straszne, być samemu z takim poczuciem, że coś się dzieje, a nikt nic nie mówi. Więc to są te dwie perspektywy, które chcę, żebyście mieli na uwadze. Z jednej strony może lepiej poczekać z tą informacją, a z drugiej strony, jeśli dziecko już widzi zmiany, a my mu tego nie wyjaśnimy, to to może być dla niego naprawdę trudne.

Jeszcze raz to powtórzę. To nie jest tak, że nagle coś się dzieje, gdy dzidziuś już jest na świecie. Często właśnie to słyszę od Was, że zachowanie dziecka nagle stało się problemem, a potem, tak jak mówiłam, cofamy się kilka miesięcy, okazuje się, że wszystko zaczęło się w czasie ciąży. Tylko oni wcześniej tego nie połączyli. Nie połączyliście tych kropek. No i co? No i u nas właśnie tak było, ale to, co ciekawe, te takie trudne emocje nie były wymierzone w stosunku do mnie. Na przykład były silniejsze emocje związane z tym, że Adela zjadła śniadanie, u nas jest zasada, że zawsze musi być trzygodzinna przerwa przynajmniej, żeby zjeść coś kolejnego, a nie to ciupkać co chwilę i ten brzuch nie ma tego czasu, żeby to wszystko przetrawić i w ogóle.

No i były wielkie, jeszcze nadal są większe dramaty niż wcześniej dotyczące tego mama głodna, mama głodzisz mnie, jedzenie. Oczywiście ja wpadam w tą logiczną pułapkę i mówię, Adela, przecież godzinę temu jadłaś. Ale no to nigdy nie dociera do człowieka. Najczęściej po prostu uznaje, no słyszę, jesteś tak głodna, nie jestem pewna, że dasz radę wytrzymać do tego drugiego śniadania. No i tyle. Akceptujemy to, co z tego człowieka wychodzi, bez wdawania się w tą logikę. No ale tak jak mówię, u mnie w ten sposób wychodziły te silne emocje, a u sepka było inaczej, bo to właśnie były one bardziej wymierzone w sepka, jak plucie, odpychanie, krzyczenie, idź stąd. To zaczęło się właśnie w okolicy trzeciego trymestru i trwa dalej, ale już o wiele, wiele lepiej, bo w końcu...

Jak nie chce mnie słuchać. No i kliknęło w nim. Ale o tym będę jeszcze mówiła, bo naprawdę on to robi rewelacyjnie teraz. I te zachowania zdecydowanie, zdecydowanie ucichły. No, to teraz właśnie to, co lubicie najbardziej. Co powiedzieć dziecku? Jak rozpocząć z nim ten temat o tej ciąży? Ja zaczęłam właśnie od przyznania się do takich własnych uczuć, na przykład co tam było. No wiesz, ostatnio jestem jakaś taka bardzo zmęczona. Może zauważyłaś, że nie mam jakoś tak cierpliwości takiej jak kiedyś. A potem wyjaśniłam Adeli właśnie, co się dzieje z tym moim ciałem, że nie do końca czuję się sobą. Dlaczego nie do końca czuję się sobą? No i zatrzymajmy się na chwilę właśnie na tej naszej cierpliwości w ciąży.

Często jest tak, że dziecko czując nadchodzące zmiany ma trudne zachowania już wtedy, kiedy jesteśmy w ciąży, bo po ludzku brakuje nam cierpliwości, bo jest nam ciężko z brzuchem na przykład zatrzymać dziecko, które robi coś niebezpiecznego. Hormony mocno wpływają na nasz nastrój i poziom energii. No i kończy się to jakimś krzykiem, wybuchami, wyrzutami sumienia. Ja też traciłam cierpliwość o wiele, wiele łatwiej niż wcześniej. Może nie krzyczałam, ale potrafiłam naprawdę jakoś mocniej Adelę pociągnąć, ściągnąć, zatrzymać jej zachowanie. Jeśli właśnie jesteś w ciąży i myślisz, że to właśnie jest o tobie, to powiem ci, co ja robiłam. Po pierwsze, zaczęłam się zastanawiać nad tym, w jakich momentach tracę tą cierpliwość.

I pogodzić się z tym, że naszym dzieckiem przez jakiś czas będzie rzucać na wszystkie strony. I tak, oczywiście nasze hormony i emocje też tu dokładają swoje. Najważniejsze to po wszystkim porozmawiać z dzieckiem i je przeprosić. Mam podcast o tym, jak powinna wyglądać naprawa, no to wpadajcie do niego, tutaj nie będę o tym mówiła. Przeprosiny właśnie to ogromne, są ogromnie ważne, ale chciałabym też, żebyście dały sobie trochę luzu. żebyście nie musiały czuć aż takich wyrzutów sumienia i myśleć, że robicie coś złego, bo wasze zachowanie, to zmęczenie i frustracja również jest w tej sytuacji normalne. Są takie etapy w życiu, które po prostu trzeba przetrwać. Jasne, zdarzają się w nich radosne chwile, ale generalnie ja postrzegam ten czas, gdy byłam w ciąży, a Adela miała trudne zachowania, jak na przykład, nie wiem, ukrywanie jedzenia.

Dobra. Wracamy do tych tekstów. Adela jest ogarnięta już taką czterolatką. Ona naprawdę te tematy rozrodcze w miarę rozumie. Oczywiście dostosowane do wieku, nie żeby tam jakieś kontrowersje. Ona wie, co to macica, endometrium, to może już jest hardkor, pępowina, jajniki, heparyna, naprawdę ona to wszystko wie. Po prostu była bardzo zainteresowana tymi tematami. No to wpisywałam do czata GPT zapytania typu, moja czterolatka jest zainteresowana tym, po co jest macica w ciąży. No, to było dla mnie zbawienie po prostu, jak byłam zmęczona, już nie dałam rady tłumaczyć po swojemu. Ten czat GPT naprawdę ratował mi nieraz po prostu trudne chwile. No i właśnie pytałam się tego czata, wytłumacz najprościej jak się da.

No i czytałyśmy to, co napisał ten czat, albo włączałam, żeby czat sobie czytał. Dodatkowo oczywiście wlatywały książki. Fajną dla takich starszaka jest książka, na przykład, żeby coś wam podrzucić. Jest książka 9 miesięcy. Courtney Adamo. Nie wiem, jak to się czyta, ale tak jak wam Adamo, tak jest napisane chyba to nazwisko. Dużo szczegółów i ciekawostek dla takich starszaków. Jeszcze Adelwie Adela uwielbiała książkę Nie chcę się dzielić Filipa Simona. Tutaj pojawia się w głównej, główną bohaterką jest dziewczynka, która staje się starszą siostrą, bo pojawia się brat, więc u nas idealnie to pasowało. Więc te dwie książki wam podrzucam. My postawiliśmy właśnie w tych naszych rozmowach całkowicie na szczerość. Powiedziałam coś w ten deseń Adeli, Adela.

Chyba udało nam się z tatą rozszyfrować nasz problem, no i mamy to. Rośnie mi w brzuchu prawdopodobnie zdrowy dzidziuś. I że być może będziesz mieć siostrę albo brata. Jeszcze tego nie wiemy, bo człowiek jest o takiej wielkości. No i jej tam pokazywałam. To jeszcze bardzo długo ten dzidziuś będzie rósł, rósł i rósł, ale oczywiście chcieliśmy, żebyś wiedziała jako pierwsza. Gdybyś miała jakieś pytania albo coś byś sobie pomyślała, czy coś poczuła w związku z tą dziwną informacją, to super by było, gdybyś mi o tym powiedziała. Ja ci poopowiadam. No i to nam wystarczyło. Takie coś po prostu rzucić, jak macie takiego starszaka. Adela ciągle o coś pytała. A czy dzidzia dalej żyje?

A jak damy mu na imię? A jakiej jest wielkości? No i Adela uwielbiała patrzeć i czytać to, co jest napisane w takiej aplikacji ciążowej. Mama, jakiej jest dzidziu dzisiaj wielkości? No jest wielkości banana. Ha, ha, ha, ha. Jest wielkości banana. Ale fajnie. No, więc to nam bardzo pomagało tak patrzeć na tego dzidziusia i sprawdzać ten rozwój. Co ciekawe, też Adela przez długi czas mówiła o tym swoim bracie w ten sposób. Mama, a ta twoja dzidzia? Ja tam jej nie tłumaczyłam, że to nasza dzidzia, że to członek rodziny i w ogóle. Po prostu jej odpowiadałam, co tam u tej dzidzi na te pytania i czekałam, aż sama będzie gotowa, aby zaakceptować, że ten człowiek będzie częścią naszej rodziny.

Chodzi o to, żeby reagować na to, co dziecko ciekawi, ale jednocześnie mówić wprost i szczerze o tym, co wiecie na pewno. U nas dominowały takie teksty właśnie, słuchaj, sami do końca nie wiemy, jak to będzie, ale wiemy na pewno, że. No i na przykład mówisz, że tutaj będzie spał Bobas. Mówiliśmy o konkretach. Sami pokazywaliśmy, że nie jesteśmy do końca pewni, jak będzie wyglądała ta nowa rzeczywistość. A tego właśnie potrzebują maluszki. I tutaj opowiadaliśmy, A ciekawe, czy Felix będzie miał długie drzemki w ciągu dnia. Jak przewidujesz, Adela? Tak sobie się zastanawiamy, czy Felek polubi swój wózek i będzie chętnie z nim spał. I takie pytania rzucałam. Takie pokazanie dziecku, że i my gdybamy, mamy wątpliwości i nie jest tak, że my wszystko wiemy.

Nawet czułam z tym dalej. I patrząc w lustro, gdy Adela była w pobliżu, mówiłam... Ojeju, to już lada moment. Czy ja sobie dam radę z dwójką dzieci na pokładzie? To będzie nowe dla mnie. Ale na pewno im dłużej będę się zajmować tobą, Adelciu i Felkiem, to moja pewność siebie będzie rosła. Ja się tego nauczę, ja dam radę. Tak mówiłam, tak się podbudowywałam, ale ona też słyszała, że to dla mnie też jest proces. Bo serio, ale naprawdę, najważniejsze to przygotować siebie. Poukładaj sobie w głowie własne emocje i oczekiwania, dopiero potem przygotuj dziecko, przekazując mu konkretne informacje. Ale zrób to szczerze, bez lukrowania i udawania, że wszystko będzie tylko kolorowe i wesołe, że dzieciuś będzie uśmiechnięty, będzie gaworzył.

że będzie można się z nim bawić, guzik, prawda, bo nie tak to wygląda. Będzie kupa siku, spanie, jedzenie, płacz, płacz, płacz. I to dziecko musi wiedzieć, że tak to będzie wyglądać i że będzie miało mniej uwagi niż do tej pory. Jeszcze zanim dzidziuś pojawił się na świecie... Też powiedziałam coś takiego Adeli. Słuchaj, jeszcze o tym będę mówiła później, bo tak sobie notatki zrobiłam i na początku i na końcu, bo to jest bardzo ważny temat. Mówiłam coś takiego. Słuchaj, jak dzidzia już z nami będzie, to zupełnie normalna Adela, że czasami będziesz się cieszyć i ekscytować. A innym razem możesz czuć złość, strach, a może nawet smutek Adela. Wszystkie te uczucia są w porządku. Prawie każde dziecko w takiej sytuacji tak się czuje. I opowiadałam Adeli swoją własną historię.

Oczywiście to nie sprawi, że te trudne uczucia magicznie znikną. No nie, ale i to jest absolutnie kluczowe. To zdejmie z dziecka jedną potworną warstwę lęku o to, co się w ogóle dzieje. Wyobraźcie sobie, co się dzieje w takiej głowie tego malucha. Czuje wściekłość, niepokój, lęk, więc krzyczy. Albo kogoś popycha, na przykład Adela zaczęła w trakcie mojej ciąży pchać sepka, gryzła go od czasu do czasu lub ciągała za brodę. Jeśli dziecko ma tego typu zachowania, robi to i jednocześnie wie, że rodzic nie tego od niego oczekuje, no to czuje, że sprawia im zawód. Robi coś, czego nie powinien, nie powinno i często nawet nie wie dlaczego. I właśnie to poczucie winy i zagubienia dolewa oliwy do ognia i sprawia, że jest mu jeszcze trudniej.

Akurat tę część możemy dziecku oszczędzić. Mamy moc, żeby nie tworzyć sytuacji, w której na strach nakłada się kolejny strach. Czyli strach, że rodzic odrzuca, kolejny strach, że dzieje się coś dziwnego w tej rodzinie, a na niego jeszcze poczucie winy. My dajemy poczucie bezpieczeństwa. Komunikat musi być prosty. Nie chcę, żebyś mnie uderzała, wiem o tym, ale rozumiem, że masz ochotę to zrobić. Taki komunikat dla dziecka, który przechodzi przez tak wielką zmianę, jest na wagę złota. To po prostu czyste złoto. Adela nie skończyła jeszcze czterech lat, jak dowiedziała się, że powiększy nam się rodzina. Ja wiem, że dzieci są niesamowicie bystre. Nieraz wam o tym mówiłam. Jednak tego typu informacja i zmiana, która się pojawi...

Tak jak mówiłam, tak mówiłam Adeli. Będę ten tekst jeszcze raz powtarzać. Wiem, że będzie robił dużo kupy i siku i będę dużo czasu poświęcać na przebieranie Feliksa. Zobacz, ile piruszek było przy tobie i pokazywałam zdjęcia. Jednak wiele rzeczy nie wiem. Nie znam Felka. Dopiero będę go poznawać. Nie mam pojęcia, jak będzie spał. Czy będzie miał drzemki? Czy będzie dużo płakał? Czy będzie lubił przewijanie, tak jak ty, przebieranie, tak jak ty? Czy jednak nie? Czy będzie lubił spać w wózku? Nie mam pojęcia. Ta tajemnica to jeden z głównych powodów, dla których zachowanie starszych dzieci często zaczyna się sypać. Właśnie już w czasie ciąży one czują, że nadchodzi jakaś gigantyczna zmiana. Już powtarzam po raz setny.

Ale nie do końca wiedzą jaka, a nie jak to będzie. Czują, że rodzice trochę się zmieniają, że w powietrzu wisi jakaś ekscytacja, a to do tego wszyscy wokół właśnie podchodzą i pytają. Właśnie pisaliście mi, cieszę się, że będziesz starszą siostrą. I co takiego dziecko ma wtedy w głowie? Kurczę, no nie wiem, czy się cieszę. W sumie to się boję. A jak powinienem się czuć? Wszyscy zachowują się tak, jakbym miał skakać z radości. Skoro ja tak nie czuję się, no to może coś ze mną jest nie tak? Adele dziadkowie o to pytali, aż w końcu pogadałam z nimi, że mi to nie pomaga w ogarnianiu. Mojej czterolatki. No i wytłumaczyłam im dlaczego. No i Adela zazwyczaj ignorowała to pytanie, jak oni to zadawali.

Nie chodzi o to, żeby zamęczyć dziecko rozmową codziennie, ale unikanie tematu też nie jest dobrym rozwiązaniem. Trzeba znaleźć złoty środek. Może niektórzy z Was zadają sobie pytanie, jak ja sobie zadawałam, czy jest jakiś sposób, żeby pomóc dziecku przygotować się i sprawić, żeby ta rewolucja była mniej drastyczna, a może lepiej po prostu iść na żywioł i reagować na bieżąco, jak już się zacznie. I tu powiem jedno i drugie. Tak trzeba robić. Z jednej strony przygotowałam Adele na to wszystko, stawiając na totalną szczerość. Ale co ważniejsze, staram się stworzyć taką atmosferę, w której ona od początku wie, że jest u nas miejsce na każdą jej emocję. Chciałabym, żeby się z nimi dzieliła, a jednocześnie dawałam i daję jej znać, że rozumiem, że czasami po prostu nie będzie potrafiła znaleźć słów i zadziała pod wpływem impulsu.

A potem, no cóż, potem jest ta najtrudniejsza w sumie część, czyli przejście od tych słów do czynów, nie? Bo jedno to mówić te wszystkie piękne rzeczy, a drugie to trzymać się tego, kiedy trudne zachowanie naszego dziecka jest. No powiedzmy sobie szczerze, no mało sympatyczne czasami to zachowanie jest, kiedy nas złości sprawia, że czujemy się totalnie bezsilni, bo nie wiemy jak to naprawić albo chociaż złagodzić. Ale pamiętajcie o jednym i to jest kluczowe. Kiedy dzieci zachowują się źle, chociaż nie lubię tego słowa, to zawsze jest to sygnał, że z czymś się źle czują w środku. Że coś wytrąciło je z równowagi, że straciły grunt pod nogami. I właśnie wtedy w tych momentach potrzebują nas po swojej stronie bardziej niż kiedykolwiek indziej. Jeszcze więcej tekstów chcę wam podrzucić. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej pojawia się w waszym domu drugi człowiek, gdy starszak jest nieco młodszy od Adeli.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.