Mentionsy Mentionsy
Literatura ze środka Europy
Literatura ze środka Europy

Daniel Defoe - Dziennik roku zarazy (1722)

14.01.2026 ·30 min 17 s

Polecam Państwu wyjątkową powieść-reportaż o Wielkiej Zarazie (Great Plague), która nawiedziła Londyn w 1665 roku. Wspaniale napisana i wyjątkowo ponadczasowa książka.▶️ Słuchaj dalej🎧 literatura angielska XVIII wieku🎧 powieść nowoczesna🗂️ Rozdziały(00:00) Rodzaj wstępu(02:45) Konteskt historyczny(07:10) Relacja z końca świata(12:10) Forma i źródła i poglądy Defoe(18:10) H.F.(23:20) Rodzaj zakończenia🔍 Detale📺 The Great Plague (Black Death Documentary) | Timeline

Literatura ze środka Europy. Podcast okołoksiążkowy. Dzień dobry, kłaniam się Państwu, dzień dobry, dobry wieczór, Marcin Piatrowski, zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu Literatura ze Środka Europy, tym razem odcinek ze Środka Londynu. Ze Środka Londynu, roku wyjątkowego, chciałem bowiem przedstawić Państwu dzisiaj powieść Daniela Defoe, dziennik roku zarazy. Książka ukazała się w roku 1722.

Polski przekład dostaliśmy w roku 1959. Jest to przekład pani Jadwigi Dmochowskiej, a ja czytałem książkę wydaną przez Państwowy Instytut Wydawniczy w roku 2022. Książkę opatrzoną dodatkowo wstępem Gustawa Herlinga Grudzińskiego, oraz posłowiem pani Zofii Sinko. Posłowie z roku 1959 także. Natomiast wstęp Gustawa Herlinga-Grudzińskiego to jest wstęp z roku 1993. I sam ten wstęp był już zastanawiający. Wstęp Herlinga-Grudzińskiego zatytułowany jest Arcydzieło Daniela Defoe.

No, w kontekście całej historii literatury, w szczególności historii literatury angielskiej XVIII wieku. Książka wydana w roku 1722 przedstawia wydarzenia, które rozegrały się w Londynie w roku 1665. Jest to rok wielkiej epidemii, wielkiej epidemii dżumy, która Londyn nawiedziła i która została do końca wypalona przez pożar. Pożar Londynu, wielki pożar z roku 1666. Natomiast D.V. skupia się w tej książce na tej epidemii, na samym zjawisku epidemii i na tym, jak tego typu zdarzenie wpływa na ludzi. Ta książka ma także podtytuł, bo Dziennik Roku Zarazy to tytuł skrócony, to pierwsza część tytułu, natomiast pełny tytuł tej książki brzmi Dziennik Roku Zarazy oparty na obserwacjach lub zapiskach najważniejszych wydarzeń zarówno publicznych jak i prywatnych.

Defon napisał książkę, która sprawia wrażenie dziennika. Defon napisał książkę, która z jednej strony jest reportażem, reportażem pierwszoosobowym, z narracją pierwszoosobową właściwie, ale z drugiej strony jest powieścią. Kiedy ta epidemia, to wielkie nawiedzenie się pojawiło, Defoe miał pięć lat. Siłą rzeczy nie mógł pamiętać tego, co się wtedy działo. Natomiast głównym narratorem tej książki nie jest Defoe. Głównym narratorem tej książki jest postać, która na sam koniec podpisuje się jako HF. Można utożsamiać i takież są teorie, że ten HF to Henry Fow, wujek Daniela D. Fow, podpisujący się tym prawdziwym nazwiskiem rodzinnym, czyli Fow.

No ale to są tylko spekulacje. Skąd Defoe brał pomysły? Skąd Defoe wiedział, jak to wszystko wyglądało? To jest inna historia. Dziennik Roku Zarazy to jest taka książka, która moim zdaniem zyskała bardzo na aktualności dzięki to złe słowo. W wyniku wielkiego nawiedzenia, wielkiego nawiedzenia świata, które miało miejsce w roku 2020-2021, mowa oczywiście o epidemii COVID-19. Myślę, że książka Defoe czytana jeszcze 10 lat temu byłaby ciekawą opowieścią o tym, co wydarzyło się kiedyś. Opowieścią z gatunku bajki o żelaznym wilku. Jacy to ludzie byli głupi, jacy to ludzie byli nieogarnięci, jak zachowywali się w sposób absolutnie nieodpowiedzialny, jak kłamali, jak oszukiwali.

Ktoś idzie i nagle się przewraca, nie żyje, nawet nie wiedział, że był chory. Ale to, co jest istotne i o czym jest ta książka, to ta książka jest o sytuacjach, w których rozprzęga się pewien porządek, rozprzęga się cywilizacja, którą znamy, niektórzy próbują to podtrzymać, niektórzy tę sytuację wykorzystują. No i to jest o tym. I dokładnie to samo wydarzyło się teraz. Jeżeli zdecydują się Państwo czytać książkę Defoe, to nie da się uciec od wspomnień, które myślę, że w większości mamy i od tych rozmów, od zachowań w domach, od dyskusji w rodzinach. od sporów o to, jak należy do tematu podejść, od różnego typu oszustów, różnych cwaniaczków, magów, wróżów, szczepionek sputnik itd., tego wszystkiego, co spowodowało erupcję, ale erupcję braku racjonalizmu.

Opowiada o tym, że były znaki, które wskazywały na to, że coś takiego się wydarzy. Jednocześnie ludzka tendencja do ukrywania, do niedoceniania, do zapominania, do myślenia, że może jakoś to będzie, do kłamania spowodowała, że wszystko potoczyło się inaczej. Opowiada Defoe o tym... przepraszam, opowiada HF o tym, jak to ludzie się zachowują, jak część z nich ucieka, jak część z nich zostaje, jaką popularnością cieszyli się różnego rodzaju jasnowidze, wróże, czarodzieje, ludzie, którzy twierdzili, że znają pigułki na ten mur, bo przyjechali z Amsterdamu, który wcześniej był przez taką zarazę nawiedzony.

Cały ogromny wątek o tym jest. Ale przede wszystkim pokazuje TV, jak zachowują się ludzie, kiedy znika pewne ograniczenie. Jak z jednej strony działa władza, która stara się coś zrobić, która stara się nad tym zapanować, a z drugiej strony, jak działają mechanizmy, które przeciw tej władzy się uruchamiają. I jeżeli pamiętają państwo lockdown, to tę samą historię opisuje Defoe. Tylko on opisuje nieco inną sytuację. Nie ma środków masowego przekazu, nie ma wielkiej policji. Są ludzie, którzy mają być zamknięci w domach. No i Defoe pokazuje, że niby to skuteczne, że on to rozumie.

Z drugiej strony bardzo jasno, na koniec, jako jedna z osób, która brała udział w pilnowaniu, w zaglądaniu, w weryfikowaniu, czy w jakimś domu są zadżumieni, czy nie. Defoe, przepraszam, HF, chodzi po tym Londynie i ma refleksję, że ta metoda nie zadziała. Mówi też o tym, czego też doświadczyliśmy, że największe spustoszenie, jeżeli chodzi o rozprzestrzenianie choroby, to sieją nie ci, którzy są chorzy, to znaczy ci, o których widać, że są chorzy, bo ci siedzą w domach i umierają. Tylko największe spustoszenie sieją ci, którzy pozornie są zdrowi, po których nic nie widać, albo którzy udają, że czegoś nie wiedzą i chodzą po mieście i tę zarazę roznoszą.

Te historie tutaj Państwo znajdą i są to historie fascynujące. No i można oczywiście tak mówić, o czym jest ta książka, ale większe wrażenie robi chyba to, jak ona jest napisana. Cały czas czytając tę książkę miałem wrażenie, że czytam opowieść Defoe, że on to widział. Tymczasem on tego nie widział. Tymczasem Defoe napisał powieść, napisał powieść w postaci reportażu. Napisał to w taki sposób, że zapomina się o tym, że tam jest inny narrator, że narratorem jest HF. Człowiek się w tym gubi. Ma wrażenie, że czyta się opis kogoś, kto tego doświadczył, a DFO tego nie doświadczył. DFO pracował na źródłach.

No i właśnie, na jakich źródłach pracował DFO? I skąd w ogóle wątek reportażowy tutaj? Ano DFO pracował po pierwsze na prawdopodobnie dzienniku swojego wuja, czy jakichś zapiskach wuja. Pracował także na bazie dziennika prowadzonego przez Samuela Papesa, angielskiego dziennikarza, który zostawił po sobie zapiski, który ten dziennik prowadził przez długie lata i przeżył tę epidemię. No i jest trzeci element, czyli element statystyczny, który Defoe wykorzystuje, bo co jakiś czas Defoe komentuje zdarzenia, które się rozgrywają, zamieszczając tabele. Tabelę, która pokazuje, ile osób zmarło w danym tygodniu w Londynie.

I to jest niesamowita rzecz, bo okazuje się, że można byłoby myśleć, że to tak jest, ale człowiek nie zastanawia się nad tym. Kiedy mówi się... Wielka epidemia w Londynie, no to wydaje nam się, że cały Londyn na tę epidemię zapada, no i chorują i umierają. Tymczasem to nie tak wyglądało. Tymczasem DV pokazuje na bazie danych statystycznych, twardych danych statystycznych, jak to nawiedzenie się przesuwa. Stąd większe jego intelektualne wzburzenie, taka niezgoda człowieka, który jest racjonalny, logiczny, który widzi te wszystkie rzeczy. Oczywiście widzi je teoretycznie ex post, ale je widzi i pokazuje te dane i mówi tu wszystko widać.

Ta epidemia byłaby mniejsza, gdyby na przykład ludzie nie uciekali z parafii już zajętych do tych, które są zdrowe i nie roznosili tam zarazy. A pracuje Defoe i mówię tu już bardzo świadomie Defoe jako pisarz, pracuje na dokumentach nad czymś, co nazywa się Bills of Mortality. Były to publicznie ogłaszane statystyki zgonów za dany tydzień. Po raz pierwszy pojawiły się one w Londynie w roku 1527, od roku 1592 pojawiają się w cyklach tygodniowych, a tak naprawdę od roku 1603 są już prowadzone co tydzień. Do tych bills of mortality mogło państwo zajrzeć, bo nie jest trudno do nich dotrzeć, nie jest trudno zobaczyć, jak to wyglądało.

Natomiast Defoe daje w książce przykłady, fragmenty. No i opisuje postęp epidemii, pokazując jak zmienia się liczba osób, które umierają. To był dokument, który był publikowany co tydzień. W książce znajdą Państwo nawet wykresy, które pokazują liczbę osób umierających i naprawdę czyta się to i przypomina sobie człowiek, jak siedział przed telewizorem i oglądał takie same wykresy dotyczące zupełnie innej choroby, robione w inny sposób, pokazujące liczbę zachorowań, pokazujące liczbę zgonów. Dokładnie to samo, 350 lat wcześniej. No i na bazie tych rzeczy, dziennika Papesa, który jest bardzo subiektywny, tak czytałem, może kiedyś będę miał okazję do niego zajrzeć, bardzo subiektywny i pisany w emocjach, przez zapiski wuja, prawdopodobnie albo rozmowy z nim, dołożona do tego część statystyczna,

i dołożone do tego, co istotne poglądy Defoe. Bo to jest książka, w której widać Daniela Defoe i jego pogląd na świat. Widać zdystansowanie. Widać racjonalizm. Widać także tę wiarę w opatrzność, która u TV się pojawia, chociażby w Robinsonie Crusoe, chociażby w Moll Flanders, ale najbardziej chyba w Robinsonie. Tutaj też to jest. Ciekawym momentem jest to, kiedy główny bohater spotyka w jakiejś gospodzie grupę ludzi, którzy wydali mi się z całej tej książki, poza głównym bohaterem, grupą najbardziej sympatyczną i grupą, którą niewątpliwie chciałbym spotkać. No bo to byli ludzie, którzy siedzieli i wyśmiewali się z tego wszystkiego, szydzili z całej sytuacji oraz z innych ludzi, co, nie ukrywam, jest mi bardzo bliskie, no bo jedyne, co można zrobić w takiej sytuacji, to trochę pośmiać się z tego, no bo cóż innego można zrobić.

Natomiast Defoe, przepraszam, HF, jest oburzony faktem, że oni szydzą także z opatrzności. I kiedy później okazuje się, że oni umarli, na zarazę zresztą, no to jest w tym jakiś taki podtekst, no że tak to się kończy, jak człowiek szydzi z opatrzności i tak dalej. Więc to nie jest tak, że ten DFO jest taki bardzo współczesny, bo on jest jednak w tym kontekście religijności tamtych czasów, swojej bardzo głębokiej religijności, osadzony. Wątki religijne także się tutaj pojawiają. Pokazuje Defoe, jak ludzie w tamtym czasie, mimo że z różnych wyznań, wyznań, które zwalczały się przez długie lata, które były sekowane przez państwo, kiedy część kapłanów ucieka,

To nie jest tylko chodzenie, no bo główny bohater dociera w którymś momencie do miejsca, gdzie w nocy zwożone są ciała zmarłych, zsypywane do takich zbiorowych mogił i decyduje się tam wejść. I ten strażnik go pyta, po co? A on mówi, no nawet nie wiem. Liczę, że to jakoś się mi przyda. No i wchodzi i ma dylemat. Czy dobrze robi, bo sam stwierdza, że jest to szczyt głupoty, ale jednocześnie jest popychany przez ciekawość. przez niemożność usiedzenia na miejscu. To jest ten sam wątek, który pojawił się w Robinsonie Crusoe, w Moll Flanders, który jest istotą życia Defoe.

To ociera się wręcz o doświadczenie turpistyczne, ale polecam zajrzeć, bo wydaje mi się, że to pozwala trochę złapać kontekst i zrozumieć, dlaczego np. Defoe tak wyraźnie sprzeciwiał się zamykaniu chorych ze zdrowymi. To w tym filmie także jest podnoszone. Z jednej strony mamy izolację, z drugiej strony ci ludzie zamykani byli w mieszkaniach, ale pod pojęciem mieszkania rozumiano w tamtym czasie bardzo często klitę. Literalnie klitę, coś co miało dosłownie kilka metrów kwadratowych i mieszkało tam na przykład sześć osób. I zamknięcie w takim pomieszczeniu sześcioosobowej rodziny, kiedy jedna zapadała na chorobę, równało się najczęściej wyrokowi śmierci dla wszystkich.

Polecam Państwu bardzo ten film. Tam są także poruszane bardzo ciekawe wątki związane z tym, jak to wielkie nawiedzenie wpłynęło na relacje międzyludzkie. Co stało się z tymi, którzy przeżyli? Co stało się z ludźmi, którzy na przykład zostali zmuszeni do tego, żeby pilnować sąsiadów, żeby nie wychodzili ze swoich mieszkań? Bardzo ciekawy materiał, bardzo Państwu ten film polecam. Link znajdą Państwo oczywiście w opisie odcinka. Polecam więc Państwu Daniela Defoe, Dziennik Roku Zarazy. No i przy okazji wspomnę o poprzedniej książce Daniela Defoe, którą Państwu prezentowałem, czyli o Robinsonie Crusoe. I o rozmowie z Jakubem Lipskim.

No bo to właśnie dzięki inspiracji profesora Lipskiego sięgnąłem po dziennik czasów zarazy, a właściwie nie tyle sięgnąłem, co przesunąłem go znacząco wcześniej. No bo o bohaterze tamtej książki także Lipski mówi. A osobną historią jest to, że mogą Państwo także w podcaście znaleźć audycję o Moll Flanders. Audycję o fantastycznej także książce. Bardzo dziękuję Państwu za dzisiejsze spotkanie. Zachęcam do czytania Daniela Defoe, zachęcam do przeczytania Dziennika Roku Zarazy. Ja powrócę do Państwa wkrótce. Do usłyszenia.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.