Mentionsy Mentionsy
besties
besties

bajka okazała się koszmarem

24.10.2025 ·46 min 53 s

Dzisiaj mamy, słuchajcie, setny odcinek. Setny odcinek. Jak to się stało? Setny odcinek. Przez sto dni możecie codziennie słuchać nowego odcinka. Nieźle, no. Już prawie dwa lata. No. Musimy coś wymyślić na te dwa lata. No coś, coś kminimy, coś kminimy. No bo zaczęłyśmy prowadzić podcast 6 grudnia. Jezu, pamiętam ten dzień. Byłam wtedy na planie teledysku z taką jedną artystką i się mega stresowałam, jak wychodził ten nasz podcast. Po prostu... Między shotami sprawdzałam tylko, boże, co ludzie piszą, jak oni nas odbiorą. Pamiętam to do dzisiaj. I tyle czasu minęło. Boże, ten czas strasznie szybko leci w ogóle. Bardzo. Aż stop. Bardzo. W ogóle mamy nowe włoski. Nie wiem, czy zauważyliście. Mamy nowe włoski. Od Marinero. Tak, że zapraszamy tutaj na YouTuba, żeby podziwiać nasze piękne włosy.

No po prostu ja, PD, no. Ale kto wchodzi w relację Friends with Benefits i uprawia seks bez zabezpieczenia? Tak, to jest bardzo ważne, trzeba o tym pamiętać. No, zdarzają się takie przypadki, ale trzeba o tym pamiętać, że tak, tym bardziej jak to jest relacja właśnie taka, no to zawsze dziewczyny się zabezpieczamy. No zawsze. Bo jak nam zostawi typ taką niespodziankę, no to dziękuję bardzo. No i w drugą stronę to też działa, bo dziewczyny tak samo zarażają. No ale Jezu Boże, popłakałabym się. Nie no, dramat. Ogólnie zabezpieczenie nawet w związku jest bardzo ważne, tak uważam. Chyba, że partner przyniesie wam wyniki tych badań aktualne, że wszystko jest w porządku, to spoko. No tak, tak, tak. Na pewno jeżeli decydujemy się na stosunek bez zabezpieczenia, no to warto by było zrobić to badanie i...

Robimy dla siebie miłe rzeczy, po prostu ten zjeb nie dostrzega rzeczy, które ona robi. A tak naprawdę to ona zasłużyła na te kwiaty milion razy bardziej niż on na ten obiad. Powinnaś mu napluć do niego. Nic nie odpowiedziałam. Parę dni później spontanicznie napisał do mnie o spotkanie. Zgodziłam się. Przyszedł z wielkim bukietem kwiatów. Ojej. Ale to już takie wyproszone. My nie chcemy tego właśnie. Bo jak już powiesz i dostaniesz te kwiaty, no to fajnie. Kwiaty, no ale i tak może tak, o Jezu, poprosiłam, bo nie. Byłam pewna, że zapyta się o związek. Nic bardziej mylnego. Powiedział, że zasługuje na wszystkie kwiaty tego świata, ale to nie to. Wtedy myślałam, że to już będzie definitywny koniec tej znajomości. Czyli to były kwiaty na zerwanie? Na pożegnanie chyba, tak. Starałam się skupić na sobie, zaczęłam się dużo uczyć. Postanowiłam, że aby się upewnić, że całkowicie straciłam do niego uczucia, to zadzwonię do niego.

Tak wiem, głupota z mojej strony. Tydzień później miałam bardzo smutny dzień i stwierdziłam, że napiszę do niego o spotkaniu, bo chciałam, żeby ktoś mnie przytulił. Przelizaliśmy się, ostatecznie pojechał do mnie na noc, a tam już poszliśmy na całość. Wtedy też podjęliśmy decyzję, że kończymy z takimi spotkaniami. Próbowałam o nim zapomnieć. Jezu, po co wy sobie, dziewczyny, takie coś robicie? Po co? No nie, tym bardziej, że tu już wynikła jakaś sytuacja dziwna. On jest dziwny, więc no, baj. Nie pisałam do niego, ale oczywiście na tym się nie zakończyło. Tydzień później zadzwonił do mnie i powiedział, że nie może przestać o mnie myśleć. Zaproponowałam spotkanie. Był to już moment mojego życia, kiedy szukałam poważnego związku, a nie zabaw, bo doszłam do wniosku, że jestem zbyt emocjonalna na takowe zachowania. No tak, coś takiego nie jest po prostu dla każdego.

On zaczął wymyślać, że przez... No tak. Przez przypadek. Przez przypadek. A ja już zaczęłam napisać do niej, czy go zna. Ona z początku, o co chodzi, a ja to mój chłopak. Ona napisała, Jezu, laska, dawaj na Instagrama. W tym momencie już wiedziałam, co się kręci. Wysyłała mi screeny, ich rozmów i wszystkiego. On z nią pisał od 29 czerwca, czyli cały czas, jak byliśmy razem. No zaraz, zaraz. Dupka rapera, a pisała z nim? No to pewnie to, wiesz, kłamstwo jakieś. Wysyłałam mu te screeny. On napisał, czy chce pogadać. Aha, ty wysyłasz screeny, a on chce pogadać? Nie, chcę cię wyjebać po prostu. Ja w pokoju prawie mdlałam. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Poszłam do niego. Rozmawialiśmy łącznie z pięć godzin. Wszystko wytłumaczył. Ja głupia. Tak mi zależało, że mu wybaczyłam. I udawałam, że nic się nie stało. Znowu ci nawinął makaron.

Dużo ludzi. Wesoła rodzinka. Nie było to komfortowe, lecz staraliśmy się dbać o swój komfort psychiczny i fizyczny. Wyjeżdżając co jakiś czas na weekendy w różne miejsca Polski. Byliśmy parą, która lubiła sobie dogryzać, jednak bez przekraczania granic. Nadszedł czas planowania ślubu i decyzja wynajęcia mieszkania w mojej okolicy, ponieważ było tutaj więcej do zaoferowania względem pracy i życia. Pierwsze miesiące były ciężkie, ale razem daliśmy radę, wspierając się na zmianę. W czasie przygotowań do ślubu było wiele spięć między nami, co do ilości gości, wystroju i tym podobne. Swoje pięć groszy dorzuciła pandemia i obostrzenia. Myślałam, że mamusia. O Jezu! Ale udało się. Na wesele odłożyliśmy sami, bez wsparcia rodziców. Wymarzone auto do ślubu, zaufany DJ, świetni barmani, wszystko poszło tak, jak miało być.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.