Mentionsy Mentionsy
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

Marcel Moss: moje książki będą bardziej docenione za granicami Polski

27.03.2026 ·1 godz 36 min · 5 rozdziałów · 5 sponsorów

instagram.com/zurnalistapl_____10% na wszystkie produkty, również przecenioneobowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.comKOD rabatowy: ZURNALISTA10_____Kod ZURNALISTA20 - daje 20% zniżki na całe zamówienie na Labify.pl (kod ważny do 31.12.2026r.)

Rozmawiam z każdym, bo rozmowa dzisiaj ma największą siłę. Nie wybielam, nie upokarzam, nie uciekam od trudnych tematów, ale nie żyję tylko nimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest politykiem, artystą czy biznesmenem. Każdy, kto ze mną rozmawia, rozmawia na tych samych zasadach. Dzisiaj możesz usłyszeć kogoś, kogo kochasz, a jutro kogoś, kogo kompletnie nie znosisz. A ja zrobię wszystko, żebyś poznał tego człowieka. Dzień dobry Państwu. Rozmowy Żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam. Adam Mergaldarski. Żurnalista. Rozmowy bez kompromisów. Dzisiaj u mnie Marcel Moss. Dzień dobry. Dzień dobry. Jakim byłeś dzieckiem, zanim w twoim życiu w ogóle na dobre pojawiły się lęki?

29:20 · Labify 7

Nie mogę się na niczym skupić, na przykład przed południem i wtedy nie jestem w stanie pisać. Natomiast zawsze staram się po prostu nie wypadać z historii, jednak nie robić jakichś zbyt długich przerw. Czasem sobie robię trzy tygodniowe przerwy na przykład po skończeniu książki i daję sobie czas na odpoczynek, ale staram się jednak gdzieś tam cały czas, żeby ta praca była obecna w moim życiu. Ale bywa tak, że jednego dnia mogę nic nie napisać. No dzisiaj na przykład nic nie napisałem. Ale gdy debiutowałeś, nie miałeś pojęcia, czy Marcel Moss zagości w twoim życiu na dłużej. Kiedy zrozumiałeś, że to będzie dłuższa przygoda? Dobre pytanie. Chyba wtedy, kiedy podpisałem umowę na kilka książek z moim wydawcą. W którym momencie to było? Dość szybko.

I często gdzieś tam właśnie ktoś mnie pyta, którą swoją książkę uważam za właśnie taki absolutnie największy hit, za jakąś taką swoją flagową. I wtedy myślę o tych wszystkich czytelnikach, którzy przychodzą do mnie na targach książki po podpis, ustawiają się w tej kolejce. Każdy trzyma inną książkę. No ale liceum Freuda to jest coś takiego, co ewidentnie jest dla ciebie super ważne. Ty wszędzie o tym mówisz. Tak, osobiście ta seria jest dla mnie najważniejsza. Serial na podstawie tej książki to jest mój absolutny priorytet. Też dla ludzi, którzy nie wiedzą, posługujesz się pseudonimem, bo Marcel Moss to pseudonim. Dzisiaj jak rozmawiałem ze znajomymi, mówię, ty, jak Kate Moss. Ale wiesz co, też w Polsce dużo osób ma tak na nazwisko.

Wiem, że jest Kasia Moss. Podobnie, ale nie wiedziałem, że jest Moss. Nigdy nie poznałem nikogo, więc pomyślałem sobie, okej. Ale było coś inspiracją? Kate Moss była inspiracją? Nie, ja mogę powiedzieć. Ja o tym też mówiłem, dlaczego taki pseudonim. To wymyślił mój wydawca na moją prośbę. Twój wydawca nie chciał, żebyś twarzy pokazywał. Tak, była taka sugestia na samym początku, żeby dodać mi takiej większej tajemniczości. I chyba ty wiesz najlepiej, że to może faktycznie dobrze zadziałać marketingowo. Nie mam pojęcia. Natomiast ja odmówiłem wtedy. I nie odmówiłem dlatego, że gdzieś tam pragnąłem popularności i chciałem, żeby moja twarz była gdzieś tam widoczna. Absolutnie nie. Tylko, że ja po tylu latach siedzenia w domu, w zamknięciu, ja wreszcie miałem pierwszy raz szansę na wyjście do ludzi.

I wtedy się posypały wiadomości też właśnie od osób, z którymi studiowałem. Zaczęły mi wysyłać zdjęcia gdzieś tam plakatów wielkich, czy plakatów na przystankach. Marcel, co to w ogóle ma być? To ty? No i ktoś doniósł faktycznie. Ale pseudonim świetny. W sensie Moss, bo jest bardzo dobre. Tak, ponieważ to jest też, wiesz, otwarcie sobie furtki na rynki zagraniczne. A tam masz apetyt. Oczywiście. I wiesz, ja, być może zabrzmi to arogancko, ale gdzieś tam tak podpowiada mi intuicja. Ja zawsze czułem, że te moje książki zyskałyby dużo większy rozgłos i jeszcze takie dużo większe docenienie właśnie za granicą. No ty potrafisz opowiedzieć o sobie, że jesteś bardzo uzdolniony.

I to był chłopiec, który wypisywał bardzo dużo takich hejterskich komentarzy na mój temat. Chłopiec, którego ja w życiu nie spotkałem. On też nie wiedział kim ja jestem. No nie spotkaliśmy się, nie znaliśmy się. Ale wszedłem sobie na jego profil na Twitterze i poczytałem sobie jego wpisy i to był... To był strasznie nieszczęśliwy nastolatek. Codziennie krytykował coś innego. Jednego dnia krytykował swoją szkołę, innego dnia swoją matkę, jeszcze innego dnia swoje życie. Generalnie wszystko dla niego było beznadziejne, do niczego. Cały świat był... I pewnego dnia dodał wpis o tym, dlaczego Marcel Moss jest takim beznadziejnym człowiekiem. No i ten wpis tam rozpisał się niemiłosiernie.

W ogóle formułował osądy na temat człowieka, którego kompletnie nie znał. Ale opłaciło mu się to i właśnie myślę, że dlatego ten wpis powstał, bo o ile tweety na temat jego szkoły czy na temat jego rodziny miały tam po 150 wyświetleń, 200, 150, no to już tweet na temat tego, dlaczego Marcel Moss jest beznadziejnym człowiekiem miał 150 tysięcy wyświetleń. Więc wyobraź sobie, że jesteś takim zagubionym, straszliwie smutnym nastolatkiem, który nagle widzi, że jego wpis, a wiadomo, że ludzie patrzą przez innych i na siebie, patrzą na innych i na siebie przez pryzmat zasięgów, przez pryzmat liczby polubień. No i wyobraź sobie, że taki nastolatek widzi, że hejt na Marcela Mossa dał mu 150 tysięcy wyświetleń.

Nie mówię, że wszyscy tak robią, ale część osób tak robi i niestety ja to widziałem. Ja widziałem, jak jacyś blogerzy potem podczepiali się pod ten temat, osoby, które w ogóle nigdy nie stanęły przede mną twarzą w twarz. I na przykład pamiętam, ktoś mnie kiedyś nazwał Kim Kardashian polskiej literatury. Ciekawe. Tak, napisał i też miał bardzo dużo polubień, tam setki tysięcy wyświetleń. Napisał, że Marcel Moss to jest Kim Kardashian polskiej literatury, bo jego w ogóle nie obchodzi to, co się o nim mówi, tylko żeby o nim mówiono. I powiem ci szczerze, że wtedy to w ogóle nie mogło być dalsze od prawdy, bo ja strasznie przeżywałem te wszystkie komentarze. No tak, i to się chyba dość łatwo odczytać, wystarczy się trochę zagłębić, nawet nie trzeba ciebie poznawać, a przeczytać po prostu wywiady z tobą. Tak, natomiast wiesz, tak po mniej więcej tygodniu, po dwóch tygodniach to ustało, bo już algorytm wtedy na TikToku zaczął promować inne tematy, już Marcel Moss stał się passé, więc wszyscy zaczęli hejtować innych, a niestety rany we mnie pozostały.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.