Mentionsy Mentionsy
Żółte Napisy
Żółte Napisy

#52 Różokrzyżowcy posiedli WIEDZĘ UKRYWANĄ PRZEZ STULECIA?

23.10.2026 ·1 godz 24 min

Tajny zakon, nieśmiertelny mistrz i wiedza zdolna odmienić cały świat. Kim byli Różokrzyżowcy? Skąd znali sekrety alchemii i czy ich niewidzialne bractwo naprawdę przetrwało do naszych czasów? W tym odcinku oddzielamy legendę od historii i sprawdzamy, co naprawdę kryje się za symbolem Róży i Krzyża. To będzie prawdziwa przygoda w stylu Indiany Jonesa. ***ZOSTAŃ PATRONEM: patronite.pl/zoltenapisyINSTAGRAM / TIKTOK: para.absurduYOUTUBE: @ParaAbsurduGRAFIKI: limanniel_plMONTAŻ: naaduch

Czyli to będzie idealny podcast do zasypiania, tym razem wyjątkowo? Hola, hola. Ja zawsze opowiadam tak, żeby nie zasypiać, tylko żeby właśnie się wczuć w tą... Dobra, okej, do zasypiania będzie, przepraszam, tak. No bo to brzmi, jakbyś opowiadał dobrą bajkę o tajnym stowarzyszeniu. Tak będzie. Tak będzie. Ci, którzy zobaczyli tytuł, wiedzą, że to jest tajne stowarzyszenie. Ci, którzy zobaczyli tytuł, być może przyciągnęła was obietnica tego, że zahaczymy delikatnie o temat Illuminati. Uuu, i tematy religijne, czy będzie jakiś kościół katolicki? Będzie jakiś kościół katolicki, będzie nawet kościół luterański, będzie protestantyzm, czyli wszystko to, co najwspanialsze, wszystko to, co kościół chciał wyplenić. Czyli dzisiaj będzie na poważnie, więc według mnie przydałoby się trochę tutaj czegoś, o co prosicie od dłuższego czasu w komentarzach, żeby powróciło, czyli taka szczypta ciepłych opinii, co ty na to?

Ale czekaj, czy to są religijne ciepłe opinie? Nie, niestety nie, ale to jest dobry pomysł na następny raz. Ale to byłoby genialne, religijne ciepłe opinie. Na przykład, co jest ważniejsze, 10 przykazań boskich, czy 5 przykazań kościelnych, czy coś takiego było, nie? Nie, to ja bardziej myślałam coś w stylu, moja ciepła opinia na dziś, te szaty, które noszą ministranci, powinny być częściej prane, na przykład. A one nigdy nie były prane. Tak? Ja miałem jako ministrant taki ciuszek, on był tylko raz prany i on był prany jak ja go po kimś dostałem i później pewnie kolejny raz był prany jak go komuś przekazałem. Naprawdę? Dosłownie tak było. Ja myślałam, że to się zabiera do domu i ministranci sami sobie piorą po każdej mszy. Czy pierwsza część jest prawdą, to się zabiera do domu? Druga część to trafiało gdzieś tam w kąt i jak szedłem w niedzielę do kościółka, to... Wydaje mi się, że tylko ty tego nie prałeś i tylko ty śmierdziałeś na mszy.

Nie mylić z Martinem Luterem Kingiem. Zawsze jak byłem młodszym dzieciakiem, czyli miałem jakieś 29 lat... Dobrze, że powiedziałeś młodszym dzieciakiem, jakbyś wciąż był dzieciakiem. Jestem, tak się czuję. Natomiast jak byłem młodszym dzieckiem, to mi się wydawało, że Martin Luther King i Martin Luther to jest generalnie ta sama osoba. Tym bardziej, że każdy z nich przyszedł, powiedział coś, jeden napisał, drugi powiedział i doprowadzili do takiego pewnego poruszenia, takie o, co się dzieje? No ale dobra, wróćmy. I Martin Luther zaproponował swoje tezy przeciwko praktykom Kościoła. No i w ten sposób, można powiedzieć, że trochę popchnął pierwszą kostkę do mina, które później praktycznie podzieliło Europę. On był takim pierwszym głośnym teologiem. Teologiem można go nazwać? Można, no chyba każda osoba badająca religię jest teologiem, prawda?

Reformatorem, może to jest ładniejsze słowo, pierwszym takim głośnym reformatorem, który powiedział, ej wiecie co? W sumie można wierzyć w Boga i być dobrym chrześcijaninem i wcale nie trzeba płacić Kościołowi za odpusty. I wiecie co? Ci wszyscy papieże, oni wcale nie są nieomylni. Niesamowite, co? To tak nie działa. No i właśnie takimi szalonymi tezami kolega Marcin przypadkiem przyczynił się do stworzenia kilku odłamów protestantyzmu. No i też przy okazji rozpoczął trend, gdzie ludzie oskarżali się o bycie antychrystem. Więc generalnie jakby w wyniku tego, co on tam rozpowszechnił, to nagle taki system, gdzie Kościół jest na szczycie wszystkiego, jest nieomylny, tak jak powiedziałaś, nagle się okazuje, że możemy zmienić nasze życie.

Ale nie tylko religia, że tak powiem, nie tylko religii się dostało. Ponieważ cały świat ewoluował. Wpadł taki gość, nie wiem czy kojarzysz, Kopernik się nazywał. Nie mam zielonego pojęcia kto to jest. Gość, który pierniki robił. Aaa, no tak, ten. No. No i on... Wziął system geocentryczny i powiedział, nie, nie, nie, w 1543 roku ja wam powiem o czymś nowym. Nazywa się heliocentryzm. No i tam na targach to wystawił, no i generalnie cały kościół powiedział, co ty? Antychryst! Antychryst! Dokładnie tak, więc... No, pojawiło się dużo takich szalonych pomysłów, które nie dość, że religię wywaliły do góry nogami, no bo tutaj też trochę to bardzo mocno uderzało w religię, ale też uderzało w cały nasz system, na którym bazowaliśmy do tej pory, nie? Później się pojawił też taki gość jak Tycho Braich znalazł nową gwiazdę tam, gdzie jej nie powinno być.

Pierwszy się skierował do Hiszpanii. Jak myślisz, co chłopaki w Hiszpanii powiedzieli? No tak, tak. No bo on przyszedł i powiedział, hej, mam zajebistą wiedzę, którą przywiozłem tam z daleka i chcę pomóc światu, a oni... Z daleka? A jaki kolor skóry mieli ci ludzie? Ooo... Ooo... No to chyba to nie jest wiedza, która nam jest tutaj potrzebna. No więc masz rację, bo to, co on przywiózł, bardzo się gryzło z perspektywy uniwersytetów, kościoła i wiedzy, która generalnie wtedy obowiązywała. No więc wrócił do Niemiec. Gdzie postanowił, że skoro istniejące instytucje go nie chcą, to stworzy swoją własną. Bardzo dobry pomysł. I tak powstało bractwo. Rosenkrautz odezwał się do swoich trzech przyjaciół ze szkoły klasztornej i w czwórkę chcesz coś powiedzieć?

Też w internecie. Albo usłyszeli, co gorsza. Dokładnie, nie dostaliście tej wiedzy z jakiejś magicznej mapy, która kryła się pod specjalną płytką w kościele, a kiedyś, nie wyobrażam sobie jakie to musiało być ekscytujące, jak na przykład po tych latach oni się spotykają i mówią dobra, co ty się dowiedziałeś na wschodzie, co ty na zachodzie. Tak, niesamowicie ekscytował, wracając gdzieś tam właśnie z tego kraju i myśląc, ale zdobyłem zarąbistą dawkę wiedzy, albo nie wiem, bo oni też zwozili jakieś nowe eksponaty, nowe narzędzia, nowe wynalazki, które znajdowali po drodze. To jest też niesamowite. Z jednej strony chcesz się tym pochwalić, ale z drugiej strony myślisz, o, ale co pozostałe chłopaki znalazły. I się spotykacie i każdy mówi o czymś. Słuchaj, widziałem takie niesamowite zwierzęta, których u nas nie ma.

Andreeee. Trudne nazwisko. Nie próbuj nawet. Andreeee. Będzie się przebijał teraz. Urodził się w 1586 roku. Był niemieckim teologiem luterańskim, pisarzem, matematykiem i człowiekiem zainteresowanym reformą edukacji oraz społeczeństwa. Jako młody człowiek obracał się w intelektualnym środowisku Tybniki. Nie była to grupa magów spotykająca się w tajemnych świątyniach. Niestety. To był krąg bardzo wykształconych ludzi, którzy uważali, że reformacja Lutra nie rozwiązała wszystkich problemów chrześcijaństwa. No i kościoły nadal się kłóciły. Uniwersytety były przywiązane do starych autorytetów. Władcy generalnie dawali sobie wchodzić na głowę księżom, więc działo się źle.

Krąg Stybingi marzył więc o kolejnej reformacji. Nie tylko kościoła, ale chciał reformacji wszystkiego. Religii, nauk, edukacji, medycyny, polityki, moralności, etyki, wszystkiego. Problem polegał na tym, że oni nie posiadali instytucji zdolnej przeprowadzić taką reformę. Ale mogli taką instytucję wymyślić. Różokrzyżowcy. Bo to jest trochę tak, że kto będzie słuchał kilkunastu jajogłowych z Niemiec, ale jak stworzysz tajemnicze bractwo, stowarzyszenie ludzi, którzy od setek lat zbierają wiedzę z całego świata i chcą ci ją teraz przekazywać, to wtedy to brzmi już tak... To ich jednak posłucham. No i teraz Andre przyznał, że jako młody człowiek napisał chemiczne gody Christiana Rosenkrautza.

Masz postulat, nie bazujmy tylko na wiedzy starych dziadów, być może tworzymy swoją nową wiedzę. Więc jakby te postulaty, one nie były głupie, one naprawdę miały sens szczególnie. Nie były głupie i bardzo mocno też uderzały w kościół. Dokładnie tak. No i Andrea interesował się teatrem, alegorią i idealnymi wspólnotami. Później napisał Christianopolis, utopię przedstawiającą chrześcijańskie społeczeństwo uczonych, nauczycieli i rzemieślników. Więc prawdopodobnym jest, że Różany Krzyż był podobnym eksperymentem. Historycy określają falę zainteresowania manifestami jako różokrzyżowy furor. Jeszcze zanim Fama Fraternatitis, czyli pierwszy manifest został oficjalnie wydrukowany w 1614 roku, jej rękopis krążył wśród uczonych.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.