Mentionsy Mentionsy
Olga Herring w RMF FM
Olga Herring w RMF FM

Tragedia w kurorcie w Bułgarii. Lars Mittang

13.07.2025 ·26 min 13 s

Krótka przerwa od codziennych obowiązków czasami może zwiastować tragedię. Olga Herring przedstawia mrożące krew w żyłach wakacyjne historie. Tym razem - tajemnicze zniknięcie Larsa Mittanga podczas wakacji w Bułgarii. Nowy odcinek co niedzielę.

Olga Hering prezentuje Wakacje z koszmarów. Lars Mittank przychodzi na świat w 1986 roku i dorasta w Marne, małym miasteczku na północy Niemiec. Miejscowość ta liczy nieco ponad 6 tysięcy mieszkańców, a życie toczy się tu spokojnym i monotonnym tempem. Lars wychowuje się pod opieką troskliwych rodziców, świetnie się uczy, a po ukończeniu szkoły zdobywa zawód mechanika maszyn precyzyjnych. Zaraz potem zaczyna pracę w elektrowni węglowej oddalonej o 150 kilometrów od rodzinnego Marne. I chociaż nowa praca oznacza przeprowadzkę i rozłąkę z rodziną... To Lars jest bardzo zadowolony. Będzie też mógł rozwijać swoją karierę i żyć na wysokim poziomie dzięki dobrym zarobkom.

Praca pochłania jednak zdecydowaną większość jego czasu, ale Lars zawsze znajduje chwilę na życie w towarzystwie. Ma wielu dobrych kolegów, na których może polegać. Wspólnie dzielą pasję do piłki nożnej jako zagorzali kibice zespołu Werder Brema. I chociaż Lars jest już dorosły i ma szerokie grono znajomych, to najbardziej związany jest ze swoimi rodzicami, a ta więź zacieśnia się, kiedy tuż po jego 26 urodzinach jego tata dostaje udaru, a na jego mamę, Sandrę, spada cała masa obowiązków związanych z opieką nad schorowanym mężem. Lars nie pozostaje obojętny. Stara się zrobić wszystko, żeby odwdzięczyć się rodzicom za trud włożony w jego wychowanie i staje na wysokości zadania.

Choć od domu rodziców dzieli go wiele kilometrów, prawie każdą wolną chwilę i każdy dzień wolny od pracy poświęca na pomoc. Kiedy tylko może, wsiada w samochód i jedzie odciążyć mamę w codziennych obowiązkach, które stają się coraz bardziej kłopotliwe. Komplikują też życie Larsa, bo trudna sytuacja niestety mocno wpływa na jego psychikę. Teraz pomiędzy pracą a pomocą w domu nie ma nawet chwili dla siebie, co odbija się na jego zdrowiu fizycznym i psychicznym. Kiedy więc zbliża się lato 2014 roku, Lars jest bardzo wykończony i zaczyna rozumieć, że potrzebuje urlopu i chociaż chwilowego odcięcia się od problemów. Akurat teraz paczka pięciu kolegów z jego rodzinnej miejscowości planuje męski wypad do Bułgarii, a kiedy wyprawa jest tuż za rogiem, okazuje się, że jeden z nich musi w ostatniej chwili zrezygnować.

Wszyscy koledzy są rozczarowani. Hotel jest zarezerwowany i opłacony na pięć osób, a została ich tylko czwórka. Będą musieli zapłacić więcej niż planowali, chyba że znajdą kogoś, kto zajmie wolne miejsce. Wtedy jeden z paczki wpada na pomysł, żeby zaprosić na wyjazd swojego dobrego kolegę, Larsa. Jest wesoły, bezkonfliktowy i na pewno będzie się z nimi dobrze bawić. Zapytany Lars nie wie co odpowiedzieć, bo z jednej strony w końcu mógłby się wyluzować i na chwilę oderwać od wszystkich problemów i zobowiązań, ale z drugiej nie jest zwolennikiem wakacji, które nastawione są na ciągłe imprezowanie. Koledzy zresztą nie ukrywają. Lecą do Bułgarii, żeby plażować, pić i spędzać całe noce w klubach.

Jest też kwestia obowiązków. Musiałby zostawić swoich rodziców bez pomocy, gdyby nagle okazało się, że potrzebują jego wsparcia. Lars bije się z myślami. Radzi się też najbliższych i ostatecznie wszyscy mówią mu to samo. Kiedyś trzeba w końcu zwolnić i odpocząć, a te słowa na dobre przekonują Larsa, który przekazuje kolegom dobre wieści. Leci z nimi do Bułgarii. 30 czerwca 2014 roku Lars i jego grupa znajomych docierają do Warny, a stamtąd ruszają do Złotych Piasków, najpopularniejszego kurortu w okolicy. Na miejscu meldują się w hotelu Viva Club, położonym kilkaset metrów od pięknej piaszczystej plaży. Złote Piaski to miejsce pełne turystów z całego świata.

Złote Piaski to miejsce pełne turystów z całego świata, z setkami hoteli, które oferują różne udogodnienia, zapewniając tu beztroski pobyt. Wielu wraca tu co roku, a obywatele Niemiec szczególnie chętnie odwiedzają to miejsce, bo to zaledwie dwie godziny lotu. Bo zaledwie dwie godziny lotu dzielą ich od słonecznych, złocistych plaż Bułgarii. Wszystko zapowiada się na udany, relaksujący urlop, a Lars czuje, że mimo początkowych wątpliwości podjął jednak słuszną decyzję. Ale jak każdy wyjazd i ten ma blaski i cienie, a szczególnie jedna rzecz dokucza Larsowi najbardziej. W domu stara się dbać o formę i dobrą dietę, a miejscowe tradycyjne potrawy niekoniecznie mu pasują.

Dlatego podczas wyjazdu je wyjątkowo mało. Kiedy jego koledzy zamawiają normalne, ciepłe posiłki, Lars zwykle próbuje zaspokoić głód lekkimi zupami, ale i to z reguły mu się nie udaje i jego posiłki kończą się na delikatnej sałatce czy misce z owocami. Mimo wszystko nie narzeka. Zwłaszcza, że nastrój poprawia mu panująca podczas wyjazdu atmosfera zabawy. W jego rodzinnych Niemczech trwają właśnie Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, a niemiecka drużyna jest pretendentem do zwycięstwa. Lars jest w swoim żywiole. W dzień relaksuje się na plaży, a wieczorem odwiedza strefy kibica, gdzie wspólnie z ekipą ogląda mecze grane przez najlepszych piłkarzy świata. Jest 4 lipca i jednocześnie półmetek wyjazdu.

Lars i jego koledzy od rana rozmawiają tylko o dzisiejszym meczu. Już o 19 w walce o półfinał zmierzą się ze sobą Niemcy i Francuzi. Kiedy nadchodzi wieczór wszyscy ruszają do jednego z okolicznych barów, gdzie znajduje się strefa kibica. Specjalnie wydzielone miejsce dla fanów piłki to szansa na obejrzenie meczu w komfortowych warunkach i spotkanie swoich rodaków, z którymi wspólnie mogą kibicować. To też okazja do rozmowy w ojczystym języku czy nawiązania nowych wakacyjnych znajomości, które równie dobrze mogą być kontynuowane już po powrocie do ojczyzny. Lars i jego znajomi szybko odnajdują niemiecki stolik oznaczony czarno-czerwono-złotą flagą. I równie szybko zaczynają dobrze się bawić. Żartują, wygłupiają się, piją piwo, a czas płynie im szybko.

Szczególnie, że reprezentacja Niemiec radzi sobie świetnie i ostatecznie wygrywa ćwierćfinałowy mecz z Francją 1-0. Po wygranej i wypiciu kilku piw Lars jest w wyśmienitym humorze i dla żartu zaczyna chodzić po barze i zamieniać miejscami flagi stojące na stolikach. Jednak nie na wszystkich wypity alkohol wpływa tak samo i nie każdy rozumie zwykły dowcip. Niewinny żart Larsa kończy się awanturą, a grupa Niemców z sąsiedniego stolika grozi mu wręcz pobiciem, na co reagują jego koledzy, którzy stają w obronie przyjaciela. Po burzliwej wymianie szorstkich wiązanek wszyscy wracają do swoich stolików i przez resztę nocy impreza trwa już spokojnie. Bar zostaje zamknięty o czwartej rano, a ostatnimi klientami, którzy opuszczają go, jest Lars i jego dwaj koledzy.

Lars jest już bardzo zmęczony i marzy już tylko o tym, żeby położyć się spać, ale jego kompani są głodni, dlatego trójka postanawia się rozdzielić. Lars wraca do hotelu sam. Jest kolejny dzień. Mimo, że wczorajsza noc wydawała się być udana, a wszystkiego dopełniła wygrana niemieckiej reprezentacji, Lars od samego rana jest cichy i zdołowany. Zapytany o co chodzi odpowiada, że kiedy wracał do hotelu został zaatakowany na zlecenie grupki Niemców, z którymi wczoraj się posprzeczali. Na pierwszy rzut oka Lars nie ma jednak widocznych urazów, ale uskarża się na ból lewego ucha. Znajomi w trosce o jego zdrowie namawiają go, żeby udał się do lekarza i sprawdził, czy wszystko w porządku. Jest jednak jeden problem.

Właśnie zaczęła się sobota i mężczyźni nie są do końca pewni, czy w weekend uda im się znaleźć lekarza, który spojrzy na bolące ucho. Zapada więc decyzja, że Lars przemęczy się z bólem do poniedziałku. Szczególnie, że wtedy mają zaplanowany lot powrotny. Przy okazji wszyscy mają też nadzieję, że do tego czasu ból minie samoistnie i że ostatecznie wizyta nie będzie potrzebna. Niestety wcale nie jest lepiej, a ostatnie dni urlopu przebiegają dla Larsa fatalnie. Ból ucha tylko się nasila, a gdy nadchodzi dzień powrotu, chłopak zdaje sobie sprawę, że musi skonsultować się z lekarzem. Dlatego w towarzystwie jednego z kolegów udaje się do pobliskiej przychodni na wizytę u internisty, który stawia szokującą diagnozę.

Lars ma pękniętą błonę bębenkową i nie może wsiąść na pokład samolotu. Różnica ciśnień może tylko pogłębić uszkodzenie i sprawić, że mężczyzna straci słuch. Dlatego Lars otrzymuje skierowanie do szpitala i zalecenie, żeby wrócił do kraju autobusem. Młody mężczyzna jest z tym podłamany i oznajmia kompanom, że nie wraca dzisiaj z nimi do Niemiec. Koledzy są tym wyraźnie zmartwieni i proponują, że może któryś z nich zostanie z nim, żeby nie był tu sam. Ale Lars nie chce nikogo obarczać swoimi problemami. Wie, że każdy ma zobowiązania, pracę, da sobie radę i pewnie za kilka dni zobaczą się już w kraju. Jeszcze tego samego dnia wszyscy pakują swoje rzeczy i opuszczają hotel, który zarezerwowany mieli do dzisiaj.

Znajomi Larsa żegnają się z kolegą i ruszają na lotnisko, a sam Lars zamówioną taksówką jedzie prosto do szpitala świętej Anny w Warnie, żeby zgodnie z zaleceniami przebadał go wreszcie laryngolog. Na miejsce dociera około 21, a wizyta lekarska nie przebiega po jego myśli. Lekarz potwierdza diagnozę, ale wbrew oczekiwaniom nie udziela 28-latkowi żadnej konkretnej pomocy. niechęć lekarza, laryngolog jest niemiły i opryskliwy. Lars podejrzewa nawet, że lekarz doskonale zna angielski, ale specjalnie nie chce z niego korzystać. Przepisuje jedynie Larsowi antybiotyk o nazwie Cevcil 500 i mówiąc po bułgarsku najprawdopodobniej tłumaczy jak z niego korzystać.

Na koniec podsuwa mu pod nos terminal płatniczy wyświetlający kwotę do zapłaty 60 euro za 5 minut rozmowy i wypisanie jednej recepty. Zmęczony i zdemotywowany Lars po prostu zgadza się na zapłatę, a następnie łapie taksówkę i prosi, żeby kierowca zawiózł go do najbliższej apteki. Realizuje receptę dopiero w drugiej lokalizacji, kiedy na zegarku wybija 21.40 i gdy młody Niemiec jest już wyczerpany. Jest na nogach od samego rana, a na dodatek doskwiera mu silny ból ucha promieniujący nad całą głowę i szyję. Prosi więc kierowcę, by ten zawiózł go do jakiegoś hotelu. Musi się przespać, zanim zaplanuje podróż powrotną. Taksówkarz zgodnie z prośbą zawozi Larsa do hotelu Color, który jak szybko się okazuje odbiega od tych kurortowych.

Budynek jest zaniedbany, znajduje się w nieciekawej okolicy. Ale Niemiec nie ma już sił. Chce tylko wziąć prysznic i iść spać. Zanim jednak wchodzi do hotelu, prosi jeszcze taksówkarza, żeby kupił mu w sklepie naprzeciwko coś do picia, bo pod sklepem stoi kilku groźnie wyglądających mężczyzn. Taksówkarz spełnia prośbę turysty, kupuje mu coś do picia, po czym odstawia Larsa pod same drzwi hotelu. Kiedy Lars pojawia się w recepcji, na zegarku wybija 22. Cała procedura meldunku początkowo wygląda standardowo. Kobieta za ladą prosi go o okazanie dowodu osobistego i karty kredytowej. Jednak kiedy Lars przekazuje dokumenty, dzieje się coś nietypowego. Pracownica hotelu najpierw skanuje jego kartę, a później drukuje jej kopię i chowa ją do szuflady.

Lars jest zdziwiony, bo nigdy wcześniej nie spotkał się z taką praktyką. Są to przecież dane wrażliwe. Zaczyna zastanawiać się, czy nie padł właśnie ofiarą oszustwa, ale ostatecznie nie protestuje. Rusza do pokoju, bierze dwie tabletki antybiotyku i kładzie się w nadziei, że sen przyjdzie szybko. Ale sen wcale nie nadchodzi. O 23.00 Lars dzwoni do mamy. Jest wyraźnie zdenerwowany i momentami jakby nieobecny. Tłumaczy w jakiej jest sytuacji i prosi, żeby zadzwoniła do ubezpieczyciela i poprosiła o zorganizowanie mu transportu do domu. Kobieta załatwia wszystko praktycznie natychmiast, bo jest zaniepokojona stanem i losem swojego jedynego dziecka.

Od razu oddzwania też do Larsa, żeby poinformować go o postępach i informuje, że jeszcze jest szansa na powrót samolotem. Jeżeli lekarz na lotnisku wyrazi zgodę, będzie mógł wrócić do domu już jutro. Lars na chwilę odzyskuje humor, ale za moment poważnieje i opowiada o sytuacji, jaka miała miejsce podczas meldunku w hotelu. Prosi mamę o jeszcze jedną rzecz, żeby na wszelki wypadek zablokowała jego kartę kredytową. Zauważa też, że syn staje się markotny. Martwi się, co będzie, jeśli lekarz nie wyrazi zgody na lot. Dlatego mama znowu reaguje i bukuje mu bilet na autobus. Pociesza też syna, że w ten czy inny sposób jutro przecież dotrze do domu.

Teraz powinien położyć się spać i po prostu odpocząć. Ale Lars wcale się nie kładzie. Zamiast tego ponownie dzwoni do mamy, ale ten telefon jest wyjątkowo dziwny. Mężczyzna nie mówi normalnym głosem, tylko szepcze, a w jego głosie wyraźnie słychać strach, a może nawet panikę. Lars mówi bardzo cicho, że coś jest nie tak z tym hotelem, że boi się w nim przebywać i że koniecznie musi stąd iść. Zaniepokojona mama dopytuje o co chodzi, czy grozi mu jakieś niebezpieczeństwo, ale Lars nie jest w stanie wytłumaczyć na czym polegają jego obawy, a rozmowa niedługo później się kończy. Później Lars już nie odbiera.

Na zegarku wybija 2.30 w nocy, kiedy Sandrę budzi dzwoniący telefon. To ponownie Lars. Tym razem jest już całkowicie spanikowany i szepcząc informuje ją, że musiał uciekać z hotelu. Twierdzi, że gdy tylko opuścił budynek, ktoś ruszył za nim i musi się teraz ukrywać. Wdrapał się gdzieś wysoko i boi się, że zaraz spadnie. Sandra wpada w panikę, bo nie wie jak pomóc. Żadne słowa nie uspokajają jej syna. Kobieta postanawia, że przede wszystkim musi sprowadzić Larsa do domu. Dlatego zaraz po tym dziwnym telefonie opłaca synowi lot z Warny do Hamburga, by mieć pewność, że wróci do Niemiec. Samolot startuje dopiero o 16.30, ale mama wierzy, że Lars do tego czasu dostanie zielone światło od lekarza, a wcześniej dotrze na lotnisko cały i zdrowy.

Kiedy Sandra próbuje zadzwonić do syna i o wszystkim go poinformować, ten niestety już nie odbiera. Wysyła jej za to dwa smsy, oba z pytaniem. Cevcil 500, co to jest? Kobieta nie ma jednak pojęcia o co chodzi. Wszystko jest dla niej niejasne i niezrozumiałe, a kontakt z Larsem jest utrudniony, przez co jego mama dosłownie odchodzi od zmysłów. Na całe szczęście około szóstej nad ranem Lars znowu daje znak życia. Dzwoni do mamy i informuje ją, że dotarł na lotnisko w Warnie. Prosi ją też o wysłanie gotówki przez błyskawiczny przekaz pieniężny, bo nie jest pewien, czy tyle ile mamu wystarczy. Mama znowu spełnia prośbę syna i nadaje zlecenie na 500 euro.

Przypomina też Larsowi, żeby od razu udał się do lekarza na lotnisku i dowiedział się jaka jest sytuacja, bo w razie zgody ma już wykupione miejsce w samolocie. Ale po tych słowach Lars zaczyna znowu panikować. Obawia się, że lekarz nie wyrazi zgody na jego powrót, że w ogóle nie wypuszczą go z Bułgarii i że być może będą chcieli specjalnie opóźniać jego powrót. Mama uspokaja syna. Tłumaczy mu, że gdyby jego stan zdrowia był bardzo zły, to przecież lekarze w ogóle nie wypuściliby go ze szpitala. A nawet jeśli nie poleci samolotem, to ma wykupione miejsce w autokarze. Mama prosi, by się nie martwił, ruszył do lekarza i zaraz po wizycie zadzwonił z informacją zwrotną. Jest dziewiąta rano, gdy dr Kostow, lekarz pracujący na lotnisku, przyjmuje Larsa.

Przeprowadza z nim wywiad i wykonuje podstawowe badania. Chce też podać kolejny lek, ale Lars odmawia. Mimo tego lekarz przekazuje mu dobre wieści. Będzie mógł dzisiaj polecieć do domu, bo stan jego ucha wcale nie jest tak zły. Na koniec wizyty, zgodnie z procedurą, młody Niemiec podpisuje specjalne oświadczenie, że został poinformowany o stanie swojego zdrowia i że na własną odpowiedzialność decyduje się na lot do domu. I kiedy już wszystko wydaje się zmierzać do szczęśliwego końca, nieoczekiwanie dzieje się coś bardzo dziwnego. Do pokoju lekarskiego przez przypadek wchodzi jeden z pracowników lotniska w specjalnym uniformie, a na jego widok Lars zaczyna panikować.

Nerwowo wstaje i mówi, że musi wyjść do toalety, po czym wybiega z gabinetu, zostawiając w nim wszystkie swoje rzeczy osobiste, w tym torbę podróżną, plecak czy nawet telefon komórkowy. Lars wcale jednak nie biegnie do toalety, a zamiast tego wybiega z budynku terminala i kieruje się na parking. Biegnie przed siebie, aż do momentu, kiedy zauważa zaparkowany radiowóz. Początkowo ostrożnie się do niego zbliża, ale ostatecznie obiera inny kierunek. Przekracza drogę i pędzi dalej, tym razem w stronę wysokiego ogrodzenia, za którym znajdują się już tylko bezkresne pola i lasy, a na horyzoncie szumi autostrada. Mężczyzna jednak nic nie robi sobie z tej bariery.

Z rozpędem wskakuje na ogrodzenie i przeskakuje na drugą stronę. Następnie ucieka przed siebie, właściwie w stronę niczego, zostawiając na lotnisku wszystkie swoje rzeczy. Jego paniczną i dziwaczną ucieczkę rejestruje lotniskowy monitoring oraz obserwuje kilku pracowników lotniska, którzy są ostatnimi osobami widzącymi Larsa żywego. Po tym wydarzeniu Lars dosłownie znika, a przez kolejne tygodnie, a później miesiące, bułgarska policja przeprowadza zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Dziesiątki policjantów, strażaków i ratowników przeszukuje okoliczne lasy i pola. Do poszukiwań wykorzystywane są również psy policyjne i helikopter, jednak bez skutku nie udaje się odnaleźć żadnego, nawet najmniejszego tropu, a Lars przeskakując przez płot dosłownie jakby rozpłynął się w powietrzu.

Lars niedługo przed wyjazdem przeszedł też badania okresowe, a lekarz z zakresu medycyny pracy nie miał żadnych zastrzeżeń. Czy więc ewentualne problemy zdrowotne Larsa zaczęły się dopiero w Bułgarii? Podczas wyjazdu panowały upały, które dochodziły nawet do 40 stopni Celsjusza. Lars przez cały wyjazd mało jadł i istnieje możliwość, że spożywał więcej alkoholu niż zwykłych napojów. co mogło skutkować odwodnieniem i ogólnym osłabieniem organizmu. Drugim istotnym aspektem jest bójka, w trakcie której doszło u niego do uszkodzenia bębenka lewego ucha. Niestety lekarz skupił się tylko na uchu i nie wiemy, czy Lars nie doznał na przykład urazu głowy. Te nie muszą dawać natychmiastowych objawów.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.