Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Prowincjonalne
Zbrodnie Prowincjonalne

Krwawa Hrabina (1907) - #kryminalnahistoriapolski

12.05.2026 ·58 min 29 s

Historia kobiety-demona, która na początku XX wieku fascynowała cały świat.Jeśli chcesz jednorazowo okazać mi swoje wsparcie, możesz to zrobić na buycoffee.to:https://buycoffee.to/zbrodnie-prowincjonalneJeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://creators.spotify.com/pod/profile/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe Źródła: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/hrabina-tarnowskaMuzyka: Purple Planet Music - Lazy Days In Memory of Jean Talon - The Mini VandalsCreep - Emmit Fenn

I tak się składa, że w sobotę 16 maja będę tam również i ja o 13 będę miała panel razem z Grzegorzem z No nie gadaj podcast i będziemy rozmawiali o sprawach kryminalnych, w których głównym motywem była zemsta. To będzie pierwsza okazja do spotkania na żywo, także daję wam zdać. Nie wiem jak tam z biletami, ostatnio jak patrzyłam to jeszcze były w sprzedaży. Jeśli się wybieracie na Kryminalne Miasto, to pamiętajcie, że o 13.00 będziecie mogli zobaczyć na małej scenie naszą rozmowę, a później będzie też okazja do spotkania się na żywo. Tyle z ogłoszeń, no a teraz zaczynajmy. Jeśli będziecie lub byliście kiedyś w Wenecji, to prawdopodobnie trafiliście na San Marco. W tej części miasta, spacerując wąskimi uliczkami nad kanałami, można trafić na miejsce, którego nazwa zabrzmi dla nas Polaków wyjątkowo znajomo – Tarnowska American Bar.

Restauracja należy do eleganckiego hotelu w klimatycznej staromodnej kamienicy Palazzo Mauro Gonato, a hotel chwali się na stronie swoją historią i można tam przeczytać, że Nasz American Bar poświęcony jest kontrowersyjnej postaci rosyjskiej hrabiny Marii Tarnowskiej, która w 1907 roku dopuściła się zbrodni z namiętności przeciwko jednemu ze swoich licznych kochanków. Do zbrodni doszło w Palazzo Mauro Gonato, obecnie hotelu Ala. Także gdybyście chcieli nocować w hotelu, w którym ponad 100 lat temu doszło do zbrodni, nic nie stoi na przeszkodzie. No może tylko budżet, bo trzeba liczyć minimum 600 zł za noc, ale czego się nie robi, żeby nocować na miejscu zbrodni, szczególnie takiej sławnej.

W Palazzo Mauro Gonatos zginął hrabiak Komarowski, zastrzelony przez młodzieńca, którego świetnie znał, a nie przez samą hrabinę. Morderca został od razu rozpoznany i doścignięto go, zanim zdążył opuścić Włochy. Sprawa wydawała się prosta, ale prosta wcale nie była, bo krótko po zatrzymaniu mordercy okazało się, że był on tylko wykonawcą wyroku. A zleceniodawczynią zabójstwa była właśnie hrabina Maria Tarnowska, a cała sprawa była tak skandaliczna, że już wkrótce pisały o niej gazety dosłownie na całym świecie. Jeśli kojarzycie hrabinę Marię Tarnowską z takim słynnym zdjęciem z kapitulacji Powstania Warszawskiego, to od razu wam powiem, że to w ogóle nie ta hrabina Tarnowska. Trudno odwie bardziej do siebie niepodobne kobiety, także zbieżność nazwisk jest przypadkowa.

Obie panie swoje nazwiska zawdzięczały zresztą mężom. Ale w jaki sposób i czy w ogóle ci mężowie byli ze sobą spokrewnieni, to nie udało mi się ustalić. Jeśli to było to pokrewieństwo raczej odległe, Wasyl Tarnowski, którego poślubiła Maria, rzeczywiście miał polskie korzenie, ale jego rodzina zruszczyła się już po tym, jak Kijów i jego okolice znalazły się pod rosyjskim zaborem. Takich przypadków nie było wiele. Większość polskich rodzin szlacheckich brała sobie za punkt honoru to, żeby te wartości i tradycje narodowe zachowywać. Tarnowscy, przynajmniej ta gałość rodziny Tarnowskich, byli jednak jednymi z nielicznych, którym z polskiego dziedzictwa zostało właściwie tylko polskie nazwisko. Ale do Wasyla jeszcze przejdziemy. Na razie zacznijmy od Marii, czy też Mury, bo tak nazywano ją w domu rodzinnym, domu rodu Aururg.

Miałam już 17 lat i byłam ponad swój wiek dojrzała, ale choć uważałam się za mądrą, nigdy nie chciałam uwierzyć w nic, co mówiono przeciwko Wasylowi. Moje oczy widziały tylko jego piękno. 12 kwietnia uciekłam z nim z domu, pobraliśmy się w małym kościele daleko na opustoszałych stepach. Nigdy nie myślałam, że życie może przynieść taką radość. Ta radość nie trwała jednak za długo, co zresztą specjalnie nie dziwi. Jak się ma 17 lat, to człowiek generalnie za dużo nie wie o życiu i o tym, z czym tak naprawdę wiąże się małżeństwo, poza taką fizyczną stroną. A 17-letnia szlachcianka pod koniec XIX wieku pewnie nawet o tej fizycznej stronie nie miała za bardzo pojęcia, a co dopiero mówić o całej reszcie.

Maria i Wasyl znali się mniej więcej koło roku, zanim postanowili, że wspólnie uciekną i pobiorą się w tajemnicy, bo obie ich rodziny sprzeciwiły się temu związkowi. Hrabia Aurur, który twierdził, że w jego żyłach płynie krew Stuartów, uważał Tarnowskich za znacznie niżej urodzonych, poza tym przypuszczalnie niewinnych. Dostrzegał niedostatki charakteru kandydata na zięcia i nie chciał, żeby ten skrzywdził jego córkę, której zresztą urody nie brakowało i na pewno znalazłaby się dla niej jakaś bardziej odpowiednia partia, szczególnie, że już w tamtym czasie państwo Ouryrk mieli na oku dwóch zainteresowanych ich córką kandydatów i to z tytułami książęcymi, z czego jeden był nawet spokrewniony z rodziną samego cara. Tymczasem Wasyl Tarnowski był kozackim oficerem, ród Tarnowskich z kolei dziewczyn.

Nie miał może jakiegoś królewskiego rodowodu, ale żył na ziemi kijowskiej od wielu pokoleń i miał pokaźny majątek, podczas gdy za arystokratycznymi aspiracjami orurków nie szły jakieś imponujące zasoby finansowe. Rodzina Tarnowskich jakoś Wasylowi ten wybryk wybaczyła. Nowożeńcy otrzymali majątek ziemski w guberni czernichowskiej i posiadłość w Kijowie. Większość czasu spędzali w mieście, bo tam można było korzystać z rozmaitych rozrywek, których Tarnowscy, jako wciąż bardzo młodzi ludzie, byli cały czas spragnieni. Wasyl był wprawdzie od swojej żony starszy o pięć lat, ale to oznaczało, że był ledwo po dwudziestce. A poza tym był nieodpowiedzialnym, uprzywilejowanym młodym mężczyzną, którego interesowała głównie zabawa. Ucieczka i potajemny ślub na dzikich polach wydały mu się zapewne atrakcyjne, ale już to wszystko, co się wiąże z założeniem rodziny, mniej.

Nigdy nie sądziłam, że życie może przynieść tyle smutku. Gdybym mogła opowiedzieć o łzach, które wylałam, gdybym mogła opisać cierpienie, które przeżyłam, jestem pewna, że okazano by mi współczucie. Gdyby świat znał moje udręki i cierpienia. Napiszę później o początkach swojego małżeństwa hrabina Tarnowska. Co dokładnie egzaltowana hrabina miała na myśli? Na pewno nie sytuację materialną, bo na tę nie mogła narzekać. Wasyl Tarnowski był ustawiony dzięki majątkowi swojej rodziny, nie musiał nic robić, ona też nic nie musiała robić, poza urodzeniem i wychowaniem dzieci. Pierwsze dziecko, syn Wasyl, na którego Maria wołała Tioka, przyszło na świat już rok po ślubie. Wkrótce po tym jego ojciec uznał jednak, że chce szkolić się w śpiewaniu i w tym celu wyjadą do Mediolanu, zostawiając dziecko pod opieką dziadków, bo wrzeszczące dziecko jakoś mu do tej śpiewaczej kariery nie pasowało.

To pokazuje, jak poważnie myślał o życiu Wasyl Tarnowski. Mura twierdziła później, że dostała pomieszania zmysłów przez to, że musiała zostawić dziecko w Kijowie, miała jakieś zwidy, wydawało jej się, że słyszy płacz dziecka cały czas. Ile w tym było prawdy, to trudno powiedzieć. Ogólnie z opowieści Marii wynika, że ilekroć jej mąż miał jakiś pomysł, który jej nie pasował, to ona omdlewała bardzo wygodnie. Coś czuję, że to był jeden z sekretów jej władzy nad mężczyznami, że jak coś szło nie po jej myśli, to bardzo uroczo omdlewała. Z tego co wiadomo, ich życie dalekie było od udręki i cierpienia. Podróżowali po Włoszech, podczas gdy dziadkowie zajmowali się dzieckiem, wyprawiali wystawne przyjęcia, prowadzili bardzo wystawny tryb życia, przynajmniej do czasu, bo jak się nie zarabia, tylko wydaje, to nawet rodzinna fortuna szybko topnieje.

No i po kilku latach hulanek okazało się, że hrabiostwo trochę muszą spuścić z tonu, albo za kilka lat zostaną bez dachu nad głową. Kwestie materialne nie były jedynym problemem. Maria, która opowiedziała o swoim życiu pisarce Annie Vivanti, która później opisała to w książce zatytułowanej Maria Tarnowska, twierdziła, że początki małżeństwa były dla niej traumatyczne. Wyszła za mąż będąc jeszcze dzieckiem, które zawsze przed snem klękało przy łóżku, żeby zmówić modlitwę, co nie wydało się jej mężowi, szczególnie podniecający nie wiedzieć czemu. On o tej porze miał zupełnie co innego na myśli. Mura często słyszała od niego, że jest głupia, świętoszkowata, nudna, a do tego po kilku miesiącach, że ciągle nie może zajść w ciążę. Wkrótce o Marii można było powiedzieć wszystko, ale nie, że jest świętoszkowata, ale to też się jej mężowi nie spodobało.

Z czasem problemem stała się więc wierność małżeńska i żadne z małżonków tej wierności nie dochowywało. Wasyl właściwie nie zmienił stylu życia, odkąd wzięli ślub. Nieraz wychodził bez żony, bawił się, miał kilka w miarę stałych kochanek. Także z czasem Maria uznała, że ona też nie będzie dochowywać wierności małżeńskiej. Na tym tle doszło też do pierwszej zbrodni w otoczeniu hrabiny i z czasem tych zbrodni miało być znacznie więcej. Ale zaczęło się od romansu we własnym gnieździe, że tak powiem. Kilka lat po ślubie Mura uwiodła Piotra Tarnowskiego, młodszego brata swojego męża. Nie wiadomo jak daleko zaszła ta znajomość. Mura nie zamierzała w każdym razie porzucać męża dla jego brata, to jest pewne. Chciała się raczej zabawić, ale Piotr jako bardzo młody mężczyzna potraktował sprawę zdecydowanie zbyt poważnie.

Był jeszcze bardzo niedoświadczony, no i skutki tego romansu z bratową okazały się tragiczne, bo młody chłopak popełnił samobójstwo. Zrobił to w czasie, gdy Tarnowscy przebywali we Włoszech, także z tego powodu musieli wrócić ostatecznie do Kijowa. Czy ta historia sprawiła, że Maria Tarnowska zrozumiała, że nie należy bawić się uczuciami innych ludzi? Jak się domyślacie, ani trochę. Tu trzeba dodać też, że nie ma pewności co do tego, że to samobójstwo Piotr popełnił właśnie z powodu Marii. Plotki na ten temat pojawiły się chyba dopiero później, kiedy hrabina zyskała sobie złą sławę. Ona później twierdziła, że sama to wymyśliła za namową jakiejś tam przyjaciółki, która jej powiedziała, żeby w ten sposób wzbudziła zazdrość w swoim mężu, więc nie wiadomo jak to tam dokładnie było. Natomiast przez kolejne lata, kiedy mieszkali w Rosji, takich historii było coraz więcej.

Jedna z najgłośniejszych w tamtym czasie rozegrała się na francuskiej Rivierze, gdzie państwo Tarnowscy bawili latem, a pani Tarnowska nie. rozsiewała swoje wdzięki, jak to miała w zwyczaju. Zastawiała sieci i czyhała, aż ktoś się w nie złapie. No i złapał się hrabia Tołstoj niejaki. Nie Lew Tołstoj, autor Anny Kareniny, bo ten już był trochę za stary chyba w tamtym czasie. No takie ekscesy, jakiś inny hrabia Tołstoj. Hrabia Tarnowski odgrażał się jakimś pojedynkiem, ale ostatecznie sprawę udało się załatwić polubownie. Drugie dziecko Tarnowskich, córka Tatiana, urodziło się w 1898 roku. Po jej narodzinach Maria zachorowała, choć trudno stwierdzić na co, wtedy to określano jako chorobę nerwową i leczoną morfiną. Jako, że ten stan pojawił się po urodzeniu dziecka, można dzisiaj obstawiać, że chodziło o jakąś depresję poporodową, której w tamtych czasach nikt nie rozumiał i nie wiedział, jak sobie z nią radzić, więc po prostu podawano jej opiaty, żeby ją wyciszyć i zamulić.

A jak wiadomo, opiaty mają to do siebie, że prowadzą do uzależnienia i robią ludziom sieczkę z mózgu. No i myślę, że właśnie tu w dużej mierze leżało źródło późniejszych problemów hrabiny. Nie pomagał też fakt, że była bardzo młoda, kiedy wyszła za mąż, a jedynym atutem jej małżonka był jego piękny głos. Z czasem zresztą ten głos też już przestał jej się podobać i zaczął ją irytować. No bo hrabia kochał swój głos chyba bardziej niż własną żonę i dzieci. No i generalnie małżeństwo Tarnowskich, po tym jak wygasła ta pierwsza namiętność, Okazało się nieszczęśliwe i źle dobrane. Na przełomie wieków ich rozstanie wisiało już w powietrzu, a epizod, który bezpośrednio do niego doprowadził miał podłoże kryminalne. W 1903 roku Mura wdała się w romans z młodym polskim ziemianinem Bożewskim. Bożewski miał 24 lata, poznał ich ze sobą dr Sztal, który był lekarzem Tarnowskich, a zarazem ich znajomym i z którym Maria również miała romans.

Później zobaczycie, że romanse z mężczyznami przedstawionymi jej przez jej własnych kochanków weszły jej w krew, no i niespecjalnie się z tym romansem kryła. Plotki na ten temat z pikantnymi szczegółami hulały po całym Kijowie. Nawet gdyby Wasyl Tarnowski miał pewien margines tolerancji dla rozrywek swojej żony, no to na coś takiego pozwolić nie mógł. Romanse w tej sferze nie były niczym niespotykanym. Hrabia, jak już mówiłam, sam je miewał. Zwykle w takich przypadkach oczywiście istniały podwójne standardy dla kobiet i mężczyzn, Ale romanse miewali jedni i drudzy. Ówczesne pojęcie moralności polegało głównie na tym, żeby się nie obnosić z tymi skokami w bok. Dopóki nikt nie wiedział, Wasyl jakoś tam bardzo się nie sprzeciwiał tym rozrywkom swojej żony. Wolał nie wiedzieć, co ona robi pod jego nieobecność. Dzięki temu miał czas na własne miłostki.

No ale kiedy romanse Marii stały się tematem rozmów w towarzystwie, hrabia musiał uratować dobre imię swojej rodziny. Poza tym zdecydowanie za dużo pił i to już od dłuższego czasu. A kiedy był pijany, stawał się szczególnie chętny do konfrontacji. Skonfrontował się z Bożewskim, który wszystkiemu zaprzeczył, czy Tarnowskimu uwierzył. No to jest już inna sprawa, raczej nie. Ale żeby uciszyć plotki i nie stwarzać kolejnych okazji do ich powstawania, wywiózł żonę na wieś, do ich majątku ziemskiego. Najbardziej chyba ucierpiał na tym on sam, bo Wasyl Tarnowski nie był człowiekiem, który dobrze się czuje na wsi, patrząc jak rośnie trawa i wąchając róże. Dom na wsi był dla niego interesujący jedynie jako miejsce, w którym można urządzać polowania i tym się też głównie zajmował, kiedy tam zamieszkali. Na niewiele się to wszystko zresztą zdało. Pomimo, że hrabia zażądał, by żona nie widywała się więcej z Borzewskim, ten i tak przyjeżdżał do niej na wieś pod nieobecność Wasyla.

Oczywiście w takim majątku wszyscy o wszystkim, co się dzieje wiedzą, więc nie było szans na to, żeby ukryć to przed hrabią. Także wybuchło kilka awantur, kilka dramatów. Również publicznie podczas przyjęć, na które Bożewski przyjeżdżał, żeby się spotkać tam z Marią. Na jednym z takich przyjęć mocno pijanych rabia Tarnowski wyciągnął broń i chciał strzelić do rywala. Gospodarz szybko zgasił światło w sali balowej, co stanowiło dość powszechny sposób na przerywanie różnych bujek podczas imprez w tamtych czasach. Dziś już by to aż tak dobrze nie zadziałało, bo mamy za dużo światła naokoło i ta ciemność nie jest już aż tak nieprzenikniona. No ale wtedy jak się zgasiło światło jeszcze w jakimś dworze z daleka od miasta, no to naprawdę tam mogło nie być nic widać. A to utrudnia bójki, a strzelaniny tym bardziej. Także dzięki temu jakoś udało się zapobiec rozlewowi krwi.

Goście pomogli ogarnąć pijanego Wasyla Tarnowskiego, zapakowano go do sań i wywieziono do domu. Ostatecznie małżonkowie postanowili się jednak pogodzić. Mura przysięgła małżonkowi, że kocha tylko jego, że pozostanie mu wierna. No i hrabiostwo Tarnowscy postanowili na nowo rozpocząć swoje życie, wyjechać z Rosji, porzucić Kijów, żeby dać sobie drugą szansę, zacząć wszystko na nowo. Planowali kupić dom we Włoszech. Maria była tą myślą bardzo podekscytowana, bo zawsze chciała mieszkać na zachodzie Europy, w jakimś cieplejszym i bardziej przyjaznym otoczeniu. Włochy wydawały jej się bardzo odpowiednim miejscem, niewykluczone, że sama podsunęła ten pomysł mężowi w jakiś sposób, tak żeby wydawało mu się, że on na to wpadł. Dla Willi we Włoszech była gotowa nawet wyrzec się kochanka. Tego konkretnego kochanka było na to, że we Włoszech Maria nagle zacznie dochowywać wierności małżeńskiej i raczej nie można było liczyć.

No ale decyzja została podjęta. Tarnowscy wyjeżdżają do Włoch. Ich przyjaciele urządzili im pożegnalne przyjęcie w Grand Hotelu, przyjęcie, w którym uczestniczyć miał również Bożewski. I pod koniec balu mężczyzna podszedł do siedzącej już w saniach hrabiny, żeby się z nią pożegnać na zawsze, a pijany hrabia Tarnowski strzelił do niego z pistoletu, który jak się okazało miał przy sobie. Kula trafiła Aleksandra w szyję i wyszła poniżej podbródka. Mężczyzna upadł na ziemię, zdążył rzekomo powiedzieć tylko do mury, to nic, jestem szczęśliwy, kocham cię, po czym stracił przytomność. Nie umarł jednak od razu, żył jeszcze przez kilka miesięcy, mniej więcej około pół roku. Maria natychmiast zajęła się kochankiem, nie szczególnie się zastanawiając nad tym, co się w tym czasie działo z jej własną rodziną. Podróżowała więc z nim po różnych lekarzach, w różnych miastach, szukając dla niego ratunku.

No a potem okazywało się, że ta zmiana klimatu miała na przykład dokładnie odwrotne skutki. No w każdym razie Bożewski po kilku miesiącach tej tułaczki zmarł w Jałcie. W tym czasie Wasyl został aresztowany i trafił do więzienia, a matka Marii zabrała ich dzieci do siebie do domu w otardzie i tam już te dzieci zostały, bo hrabina Tarnowska, jak już się uwolniła od męża, nie zamierzała rezygnować tak łatwo z wolności. Od tej pory mogła już robić, co tylko będzie chciała. Sądziła, że jej mąż zostanie wysłany na Sybirz za swoją zbrodnię. Gdyby był zwykłym robotnikiem czy mieszczaninem albo nie daj Boże chłopem, no to tak by się pewnie stało. No ale był hrabią, a hrabiów karało się inaczej niż plebs. Sprawę zamieciono więc mniej więcej pod dywan. Zajął się nią nie wiadomo dlaczego sąd w Homlu, pomimo że to zbrodnie doszło w Kijowie. W prowincjonalnym miasteczku widocznie łatwiej było kręcić łeb w sprawie.

Tarnowski był już zresztą dawno na wolności, bo po kilku dniach wyszedł za kaucją. Po śmierci Bożewskiego Tarnowska z podkulonym ogonem wróciła do domu swojego męża, ale ten zatrzasnął jej drzwi przed nosem. W Kijowie i okolicach reputacja hrabiny była oczywiście całkowicie zniszczona. Spotkała się z ostracyzmem społecznym, który w tamtych czasach był dość bezlitosny i pewnie miał też w sobie sporo hipokryzji, ale jak już ktoś się skompromitował, a kobieta w szczególności, no to żadna porządna rodzina nie przyjęłaby go w swoim domu, a dawni znajomi się odwracali. Bo nawet jeśli sami nie byli jakoś przesadnie oburzeni jej postępowaniem, to nie mogli sobie pozwolić na to, żeby widywano u nich osobę, za którą ciągnie się zła sława, no bo to mogłoby naruszyć również ich pozycję towarzyską. Te wydarzenia ostatecznie zakończyły małżeństwo Tarnowskich, przynajmniej w praktyce, bo formalności były nieco bardziej złożone i miały potrwać jeszcze wiele lat.

Amura, wciąż jeszcze bardzo młoda, ledwo po dwudziestce, z dziećmi oddanymi na wychowanie dziadkom, była gotowa na nowe przygody. Towarzyszem tych przygód miał stać się przynajmniej na jakiś czas mecenas Priukow, adwokat, którego zatrudniła do przeprowadzenia jej rozwodu z rabią Tarnowskim. Poznała go kilka lat wcześniej, kiedy wspólnie z mężem bawili w Moskwie. Poznała też wtedy jego żonę. Po rozstaniu z mężem w wieku dwudziestu kilku lat Maria pierwszy raz w życiu zdała sobie sprawę z tego, że istnieje coś takiego jak pieniądze, opłaty, rachunki. Do tej pory po prostu zlecała komuś to, co chciała i dostawała to. Wszystkie płatności uiszczał najpierw jej ojciec, potem mąż. Bez jej udziału, bez jej wiedzy kobiety z jej sfery nie zajmowały się takimi rzeczami po prostu, a przynajmniej nie musiały się nimi zajmować, dopóki rodzina pozostawała w dobrej sytuacji finansowej. Nagle do Marii zaczęli jednak przychodzić ludzie i przypominać jej, że trzeba opłacić pokój hotelowy, w którym mieszka, że trzeba zapłacić za suknię, które zamówiła i wszystkie inne rzeczy, z których korzystała na co dzień.

Nastoletni szwagier, zakochany, popełnił samobójstwo. Lekarz, który się zajmował ich rodziną w Kijowie i później pomagał się zajmować Płożeckim, też miał z nią romans. Teraz adwokat, romans. Te kobiety strach gdziekolwiek było wysłać. Poszłaby do dentysty, też by się wdała w romans. No jak jakaś mitologiczna kreatura po prostu. Przy tym romanse z Tarnowską zwykle kończyły się źle. Już znamy smutną historię Piotra Tarnowskiego i Aleksandra Borzeckiego. Mecenas Priukow wprawdzie uszedł z życiem, ale też dobrze na tej znajomości nie wyszedł. Kiedy poznał Marię, był zdolnym młodym prawnikiem, miał żonę i dwoje dzieci. Jego praktyka rozwijała się bardzo dobrze, a rodzinie niczego nie brakowało. Aż poznał Tarnowską. Na początku opłacanie jej hotelu, obiadów, restauracji i innych codziennych sprawunków nie obciążało aż tak bardzo jego budżetu, z czasem jednak robiło się coraz gorzej.

Żeby nadążyć za kosztownymi kaprysami swojej kochanki, adwokat zaczął żyć ponad stan, a jednocześnie zaniedbywać swoją praktykę, co szybko wpędziło go w kłopoty. Pryłkow miał przeprowadzić sprawę rozwodową Marii, tak żeby kobieta dostała od męża jakieś finansowe zabezpieczenie, a także żeby Tarnowski oddał jej córkę, którą po tym jak został uniewinniony od wszystkich zarzutów zabrał od teściów i od tej pory mieszkała u niego, a Maria nie miała możliwości widywania jej. Syna zabrała ze sobą do Moskwy, nie chciała zostawiać go u rodziców z obawy, że Tarnowski mógłby wtedy przyjechać i zabrać do siebie również i jego. Ostatecznie, żeby utrzymać przy sobie Marię, do czego niezbędne były odpowiednie fundusze, Pryłkow zdefraudował pieniądze swoich klientów i musiał uciekać za granicę. Za granicę wyjechała też Maria Tarnowska, wspólnie ze swoją nową ofiarą.

Tym nieszczęśnikiem, który na początku zapewne uważał się za wielkiego szczęściarza, okazał się hrabia Paweł Komarowski. Bogaty wdowiec, którego Mura znała jako męża swojej znajomej z dzieciństwa, Nie znała go więc jakoś bardzo dobrze, raczej tak z widzenia. Jak się okazało, dawna znajoma Marii umarła. Wdowiec Komarowski, który w niektórych źródłach jest też zapisywany jako Kamarowski, był akurat gotowy na to, żeby dać się pocieszyć po stracie żony jakiejś ładnej i młodej kobiecie, a hrabina Tarnowska była jak zwykle gotowa na przyjęcie hołdów i korzyści materialnych od kolejnego wielbiciela. Komarowski skąpy nie był, co niewątpliwie stanowiło cechę, którą Maria najbardziej w nim ceniła. Para szybko się zaręczyła, chociaż ze ślubem był pewien problem, bo hrabina była wciąż w separacji, ale zanim doprowadziła do końca swoje sprawy rozwodowe, jej adwokat zdefraudował pieniądze swoich klientów i musiał uciekać z Rosji.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.