234. Dwunastolatek zabija dziadków i podpala ich dom
Czyli co może mieć wspólnego nastolatek z szokującą zbrodnią i interesami Big Pharmy.Gdy nagrywam ten podcast, cała Polska przeżywa tragedię, która wydarzyła się w Jeleniej Górze w poniedziałek 15 grudnia 2025 roku. Dziecko odebrało życie drugiemu dziecku.Chcemy wierzyć, że dzieci są niewinne, że nie są skażone(jeszcze) złem i okrucieństwem, bo jedno i drugie pojawia się dopiero w dorosłym życiu człowieka, o ile w ogóle. Wiecie doskonale, że to utopia. Zło nie zna wieku, możemy je jedynie różnie interpretować. Psycholodzy i psychiatrzydiagnozują małoletnich sprawców, opisują ich możliwości intelektualne, emocjonalne i zdolności do zaplanowania karalnych czynów.Kiedy możemy z całą stanowczością stwierdzić, że człowiek jest w pełni odpowiedzialny za swój czyn – gdy ma 18 lat, bo tak mówi prawo? Przecież nasza psychika w tym wieku jeszcze nie jest w pełni rozwinięta. Jak pogodzić naszeoczekiwania społeczne wobec rozumienia zbrodni małoletnich zabójców z rzeczywistością? Czy powinniśmy ich karać adekwatnie do wieku czy do popełnionego czynu?Posłuchajcie!
Tyle, że tym razem, od chwili wyjścia z ośrodka psychiatrycznego, był już innym dzieckiem, unikał kontaktu wzrokowego, był niespokojny i podminowany, drobnostki wyprowadzały go z równowagi. W Chester, opiekujący się chłopcem lekarz rodzinny, internista, a nie psychiatra, zamiast Paxilu, który nie był chwilowo dostępny, podał mu Zoloft. Oba lekarstwa działają podobnie, ale gwałtowny przeskok z zażywania jednego na drugi może być niebezpieczny dla pacjenta. Organizm i psychika chłopca natychmiast odczuły zmianę. Jego zachowanie stało się nieprzewidywalne. Czuł również bóle somatyczne.
Odczuwał pieczenie całego ciała. Musiał brać leki przeciwbólowe. Mimo skutków ubocznych, o których pacjent poinformował lekarza, ten zwiększył dawkę z 25 mg dziennie na 50 mg. Zgodnie z informacją na ulotce lekarstwa, którą mam przed sobą w tej chwili, Zoloft podawany dzieciom może prowadzić do reakcji paranoidalnych, halucynacji, agresywnych zachowań, dziwnych snów, może nasilać depresję i wywoływać urojenia. Kilka dni po święcie dziękczynienia, a dwa dni po wzmocnieniu dawki leku, 27 listopada 2001 roku, wracając ze szkoły, chłopiec zaatakował sporo młodszego ucznia w autobusie i doprowadził do bójki.
Del dobrze znała chłopca, odegrała sporą rolę w jego wychowaniu po tym, jak jej córka porzuciła rodzinę. Opowiadała, że jej wnuk bywał smutny, ale nigdy zły ani agresywny. Dlatego wkrótce po zatrzymaniu rodzina małoletniego mordercę zaczęła szukać innego wyjaśnienia niż jego zła wola i zaplanowanie zbrodni. Być może już się domyślacie, o co im chodziło. Cytuję ówczesne twierdzenie ojca Chrisa. To nie on, to Zoloft. Joe Junior wierzył i nadal wierzy, że gdyby syn nie brał Zoloftu, jego rodzice nadal by żyli. W tym miejscu muszę dodać, że przepisanie tego leku dwunastolatkowi nie było niczym nietypowym.
Zoloft, dostępny na amerykańskim rynku od początku lat dziewięćdziesiątych, był wtedy najczęściej przepisywanym antydepresantem w Stanach. Rocznie wypisywano na niego ponad 30 milionów recept. Według rodziny Chrisa Zoloft zamienił dwunastolatka w potwora. Od razu zrodziło się pytanie natury prawnej, czy powszechnie przepisywany lek może prowadzić do przemocy. Pfizer, producent Zoloftu, Wypowiedział się oficjalnie w tej sprawie i odciął od takich insynuacji. Lek był bezpieczny i w historii jego zażywania nie było podobnego przypadku. Morderstwo dokonane przez dziecko to jedno, ale potencjalna sprawa przeciwko gigantowi farmaceutycznemu to zupełnie coś innego.
Joe chciał być blisko syna, liczył na jego uniewinnienie i odnowienie relacji. Sędzia sądu rodzinnego zdecydował, że mimo młodego wieku Pittman zasiądzie na ławie oskarżonych jako osoba dorosła. Rozgłos sprawy w całym kraju doprowadził do tego, że przeniesiono proces z hrabstwa Chester, gdzie wiadomości o chłopcu pojawiały się w mediach niemal codziennie, do Charleston. Mimo to rozprawy były relacjonowane na żywo przez Court TV, wiadomości kablowe i sieci z całego świata. Podczas procesu podnoszono kwestie nie tylko samej zbrodni, ale też wpływu Zoloftu na zachowanie małoletniego mordercy.
Rozmawiała z nim sześć razy w ciągu następnych dwóch miesięcy. Chris zwierzył się jej, że poczekał, aż babcia i dziadek zasną i dopiero wtedy wprowadził swój plan w czyn. Zabił ich, bo zagrozili, że odeślą go z powrotem do ojca na Florydzie. Dom podpalił, by mieć czas na ucieczkę. Biegła lekarka potwierdziła, że dwunastoletni Christopher Pittman miał zdolności umysłowe, by zrozumieć i kontrolować to, co robi. Obrona szła w zaparte, że Chris zmienił się z, cytuję, miłego, nieśmiałego, chrześcijańskiego chłopca w brutalnego drapieżce pod wpływem Zoloftu.
Richard Capit, emerytowany psychiatra z FDA, czyli Agencji do Spraw Żywności i Leków, wezwany przez obrońców, zeznawał, że Pittman był w manii i psychozie, gdy zastrzelił swoich dziadków. Do jego stanu doprowadziło według lekarza przyjmowanie Zoloftu. Zeznawał, cytuję, uważam, że nie miał zdolności do wyrobienia zamiaru przestępczego tego dnia z powodu odurzenia Zoloftem. Psychiatra przeprowadził wywiad z Pittmanem jesienią 2004 roku, trzy lata po zabójstwach. Kapit swoje opinie oparł na wnioskach wyciągniętych po dwóch dniach spędzonych z chłopcem oraz po lekturze raportu stanowego psychiatry.
W tym miejscu dodam, że dr Kapit, naukowiec pracujący dla FDA przez 14 lat, Zatwierdził kiedyś Zoloft do badań klinicznych na ludziach. Podczas procesu Chrisa podkreślał, że lek może drastycznie zmienić zachowanie niektórych nieletnich, powodując chemicznie wywołany gniew. Jednak na każdego lekarza, który obwiniał Zoloft tak jak Capit, przypadał inny, który twierdził, że Chris dokładnie wiedział, co robi. Co ciekawe, kilka dni po rozpoczęciu procesu Agencja ds. Żywności i Leków, wycofała się ze swojego ostrzeżenia, że antydepresanty takie jak Zoloft, Paxil i Prozac mogą powodować działania samobójcze u dzieci i nastolatków przyjmujących te leki na receptę.
Pierwotna wersja ostrzeżenia zawierała zdanie, cytuję, u pacjentów pediatrycznych ustalono przyczynową rolę antydepresantów w wywoływaniu myśli samobójczych. Wersja opublikowana po rozpoczęciu procesu pomijała to zdanie, wskazując jedynie, że leki te, cytuję, zwiększają ryzyko myśli samobójczych i zachowań w krótkotrwałych badaniach nastolatków i dzieci z depresją i innymi zaburzeniami psychiatrycznymi. Dr Steve Romano, psychiatra i wiceprezes firmy Pfizer, producenta Zoloftu, wezwany do sądu podczas procesu Chrisa, wspomniał o tej zmianie podczas zeznań na temat badań klinicznych nad lekiem.
Przeznał, że zmiana sformułowania została poprzedzona długim dialogiem między jego firmą farmaceutyczną a innymi podmiotami oraz FDA. Lekarz i biznesmen odnosił się do analizy agencji, która poinformowała, że zmiana ostrzeżenia nastąpiła po tym, jak lekarze i naukowcy uznali, że przyczynowość myśli samobójczych nie może zostać udowodniona w żadnym przypadku. Istnieje jedynie zwiększone ryzyko ich występowania. Czyż ta logika nie jest przerażająca? Przecież chodzi o ludzkie życie. Przedstawiciel Pfizera tłumaczył, dlaczego przepisano lek chłopcu, chociaż w tamtym czasie agencja nigdy nie zatwierdziła Zoloftu, Paxilu, ani większości podobnych leków do stosowania przez młodszych pacjentów z depresją.
Nie wiedział, jak nas zdyscyplinować. Zrobił to, co uważał za słuszne. 14 lutego 2005 roku sędzia Danny Piper podpowiedział przysięgłym, że mają możliwość uniewinnienia nastolatka, jeśli uznają, że był odurzony zoloftem. Tym samym nie musieli uznawać go za niepoczytalnego, by zwolnić go od odpowiedzialności. Dodał, że ciężar przedstawienia dowodu działania leku spoczywał na obronie i musiał on spełniać trzy warunki. Oskarżony musiał nie być świadomy, że lek może mieć potencjalnie odurzające działanie. Musiał przyjmować lek zgodnie z zaleceniami lekarza i musiał być niezdolny do rozróżniania dobra od zła.
Przysięgli obradowali ponad cztery godziny. 15 lutego 2005 roku uznali go winnym zarzucanych czynów. Nie mogli zrozumieć, dlaczego na tyle milionów osób, które codziennie zażywały lek, tylko on jeden miałby popełnić morderstwo. Sędzia był zaskoczony ich decyzją. Dlatego wydał najniższy możliwy wyrok. 30 lat więzienia za każde morderstwo. Nie będzie dla Was zaskoczeniem, gdy powiem, że firma Pfizer wyraziła poparcie dla werdyktu ławy przysięgłych. Jej oficjalny komunikat brzmiał – Zoloft nie spowodował jego problemów, ani leki nie skłoniły go do popełnienia morderstwa. Producent dodatkowo zaprzeczył, jakoby istniały jakiekolwiek dowody na to, że leki prowadzą do przemocy.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czyli co może mieć wspólnego nastolatek z szokującą zbrodnią i interesami Big Pharmy.
Gdy nagrywam ten podcast, cała Polska przeżywa tragedię, która wydarzyła się w Jeleniej Górze w poniedziałek 15 grudnia 2025 roku. Dziecko odebrało życie drugiemu dziecku.Chcemy wierzyć, że dzieci są niewinne, że nie są skażone(jeszcze) złem i okrucieństwem, bo jedno i drugie pojawia się dopiero w dorosłym życiu człowieka, o ile w ogóle. Wiecie doskonale, że to utopia. Zło nie zna wieku, możemy je jedynie różnie interpretować. Psycholodzy i psychiatrzydiagnozują małoletnich sprawców, opisują ich możliwości intelektualne, emocjonalne i zdolności do zaplanowania karalnych czynów.Kiedy możemy z całą stanowczością stwierdzić, że człowiek jest w pełni odpowiedzialny za swój czyn – gdy ma 18 lat, bo tak mówi prawo? Przecież nasza psychika w tym wieku jeszcze nie jest w pełni rozwinięta. Jak pogodzić naszeoczekiwania społeczne wobec rozumienia zbrodni małoletnich zabójców z rzeczywistością? Czy powinniśmy ich karać adekwatnie do wieku czy do popełnionego czynu?
Posłuchajcie!