Mentionsy Mentionsy
Zagadki Kryminalne
Zagadki Kryminalne

DOM ŚMIERCI - RODZINA STAUDTE

11.08.2025 ·20 min

W marcu 2013 roku po tym jak od dłuższego czasu nikt nie miał kontaktu z członkami rodziny Staudtesprawą zainteresowała się policja. Z zewnątrz domu nic nie zdawało się odbiegać od normy i sąsiedzi nie mieli powodów do niepokoju. Do czasu aż odkryto szokującą prawdę. To, co początkowo wyglądało na serię tragicznych zbiegów okoliczności, szybko zamieniło się w jedną z najbardziej niepokojących spraw kryminalnych w historii regionu.

Mark nie angażował się w domowe obowiązki, nie gotował, nie sprzątał ani nie prał. Wszystko spoczywało na barkach jego żony. W niedzielę wielkanocną, 8 kwietnia 2012 roku, dzień po swoich 61 urodzinach, Mark wyjątkowo nie poszedł z rodziną do kościoła, ponieważ źle się czuł. Niestety w ostatnim czasie ta sytuacja często się powtarzała. Nawet jego syn, Sean, pisał w postach na Facebooku, że ojciec jest chory, ma problemy z poruszaniem się, często traci równowagę i większość czasu spędza w łóżku. Po powrocie z nabożeństwa bliscy zastali Marka nieprzytomnego na podłodze. Diane w panice zadzwoniła po pogotowie, krzycząc do słuchawki, że jej mąż prawdopodobnie nie żyje.

Wyjaśniła ratownikom, że od kilku tygodni 61-latek nie czuł się najlepiej, trzykrotnie tracił przytomność, ale mimo jej próśb nie chciał pójść do lekarza. Wyglądało na to, że choroba była poważniejsza niż się wydawało i mężczyzna po prostu nagle zmarł. Nie było żadnych śladów przemocy ani włamania, a na ciele Marka nie znaleziono obrażeń. Można było więc od razu wykluczyć udział osób trzecich. Jako że od dawna mężczyzna prowadził niezbyt zdrowy tryb życia, jego śmierć nie wzbudziła podejrzeń. Lekarz sądowy dr Douglas Anderson po rozmowie z Diane i oględzinach ciała uznał, że nie ma potrzeby przeprowadzenia sekcji zwłok ani dokładniejszych badań. Sean poinformował wkrótce znajomych na Facebooku, że przyczyną śmierci ojca był udar.

Podczas pogrzebu Marka znajomi i członkowie rodziny zwrócili uwagę na nietypowe zachowanie Diane. Nie wyglądała na osobę pogrążoną w żałobie, nie płakała i nie okazywała nawet smutku. sprawiała raczej wrażenie spokojnej, wręcz lekko uśmiechniętej, jakby była pod wpływem leków uspokajających. Oczywiście warto pamiętać, że każdy rodzi sobie ze stratą na swój sposób. Czasem emocje pojawiają się z opóźnieniem, gdy świadomość śmierci bliskiej osoby naprawdę do nas dotrze. Wkrótce po pogrzebie kobieta otrzymała 20 tysięcy dolarów z polisy ubezpieczeniowej męża, a niedługo potem przeprowadziła się z dziećmi do większego domu w lepszej dzielnicy. Życie rodziny stopniowo wróciło do normy, ale już pięć miesięcy później tragedia znów zapukała do ich drzwi.

Kobieta wydawała się pozbawiona żalu i obojętna na stratę męża i syna w tak krótkim czasie. Jednak jeszcze bardziej nietypowe było to, że Diane nie poinformowała o śmierci syna większości krewnych, a pogrzeb zorganizowała niemal w tajemnicy. Na przykład brat Marka, Michael Stoudy, dowiedział się o śmierci swojego bratanka od innego krewnego, który w rozmowie wspomniał. że ceremonia zorganizowana przez Diane przypominała bardziej przyjęcie niż stypę, a sama kobieta nawet przez chwilę nie okazywała smutku. Jednak wciąż przypisywano to jej osobistemu sposobowi radzenia sobie z żałobą. Te dwie ogromne tragedie w tak krótkim czasie, które wydarzyły się w jednej rodzinie, nie wzbudziły jednak podejrzeń policji.

Całe dnie przesiadywał w domu, nie miał pracy ani ambicji, a dodatkowo przez swój autyzm nie był w stanie nawiązywać relacji społecznych. Jej zdaniem nie miał żadnej przyszłości, więc postanowiła po prostu odebrać mu życie. W trakcie śledztwa wyszło także na jaw, że w czasie, gdy kobieta otruła swojego syna, zaczęła także podtruwać swoją córkę Sarę. Dziewczyna była pogrążona w długach studenckich i matka nie chciała ich spłacać. Dodatkowo, podobnie jak brat, całe dnie przesiadywała w domu, nie pomagała i nie miała ambicji na przyszłość. Diane wyznała, że zaczęła dolewać po kilka łyżeczek płynu niezamarzającego do napojów córki i syna w tym samym czasie. Ale w przeciwieństwie do Marka i Shona organizm Sary lepiej sobie radził z walką z trucizną i o dziwo matka zgodziła się zabrać ją do szpitala, zanim było za późno.

O możliwość zwolnienia warunkowego będzie mogła ubiegać się dopiero w wieku 62 lat. W zamian za złagodzenie kary zgodziła się zeznawać przeciwko mamie. W styczniu 2016 roku Diane stanęła przed sądem i przyznała się do dwóch zarzutów morderstwa i została skazana na dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego. Najmłodsza córka Diane i Marka, Brianna, została umieszczona w rodzinie zastępczej. Ale to jeszcze nie koniec tej sprawy. Po kilku latach odsiadki, mimo że pierwotnie Diane złożyła bardzo szczegółowe wyznania, zaczęła przedstawiać alternatywną wersję wydarzeń. Twierdziła, że padła ofiarą spisku, że sama również została utruta i groźbami została zmuszona do przyznania się do winy.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.