Mentionsy Mentionsy
Za Rubieżą. Historia i polityka
Za Rubieżą. Historia i polityka

Dżibuti // Inni mają gorzej - 50

01.11.2025 ·16 min 8 s

Zrzutka na terenówki https://zrzutka.pl/pmbda3Kup se książkę: zarubieza.pl/ksiazkaZapraszam na moje soszjale, gdzie wrzucam dodatkowe materiały:https://www.instagram.com/zarubieza/https://www.facebook.com/Za-Rubie%C5%BC%C4%85-109949267414211/I jeszcze twitter: https://twitter.com/mioszszymaski2Youtube na streamy: https://www.youtube.com/channel/UCFfeJz4jDbVg_dYmCc_xXeAJeśli chcesz wesprzeć moją twórczość, to zapraszam tutaj:https://patronite.pl/miloszszymanskibuycoffee.to/miloszszymanski

Powtórzę raz jeszcze. Na północ od Djibouti jest Erytrea. Kraj jeden z najstraszniejszych na świecie, jeżeli chodzi o poziom dyktatury. Na południe mamy granicę z Somalią. Właściwie to Somalilandem, która to Somalia jest cała niestabilna, rozpadła i tak dalej. większość granicy Djibouti jest Etiopią, w której co i rusz wybuchają wojny domowe. Po drugiej stronie morza od Djibouti jest Jemen, który także jest pogorzony w wojnie domowej. Więc jest to region bardzo słaby, bardzo biedny i bardzo niestabilny, a Djibouti w nim jest taką perełką, bym powiedział. Ponieważ X sposobem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa i dostatku jest goszczenie u siebie baz wojskowych. każdego, kto jest gotów zapłacić za dzierżawę.

W związku z tym, poza Francją, swoje bazy wojskowe mają Hiszpanie, Amerykanie, Niemcy, Włosi, ale także Saudyjczycy i Japończycy, Rosja i Chiny. W związku z tym mamy dziewięć krajów, które mają swoje bazy dosłownie kilka kilometrów od siebie i wszyscy oni pięknie płacą czynsz Djibouti. Dlaczego? A no dlatego, że Djibouti znajduje się u wejścia na Morze Czerwone. Dżibuti i Jemen są dwoma krajami, pomiędzy którymi przebiega cieślina Bab al-Mandab, która to prowadzi do Morza Czerwonego i wokół której bardzo aktywni swego czasu byli somalijscy piraci, porywacze statków. Oczywiście z uwagi na to, że w Dżibuti jest teraz tyle tych bas, no to udało się w dużej mierze powstrzymać.

I to byłoby spoko wynikiem, jak na afrykańskie państwo, gdyby nie ceny w tym kraju, o czym zaraz. Natomiast średnia pensja, tu jest ogromny problem z znalezieniem wiarygodnych danych o średniej pensji w Djibouti, ponieważ w Djibouti stacjonuje bardzo dużo zagranicznego wojska, które potrzebuje lokalnej obsługi, to znaczy kucharzy, kierowców, ludzi, którzy wożą za opatrzenie i wszystkiego innego, czego się nie opłaca targać z własnego kraju. i jest też spora działalność agent ONZ-owskich tamże. W związku z tym są w Djibouti miejsca pracy płatne wielokrotnie powyżej średniej dostępnej dla zwykłych, normalnych ludzi. Widziałem ogłoszenia...

To jest pół średniej pensji, podwójna minimalna. Drogo. Jeżeli chodzi o zakup takiego mieszkania, to mówimy o blokach na przedmieściach, bo w centrum są mieszkania albo bardzo drogie, albo są domy, albo są domy... Takie bardziej lepiankowe. Jeszcze nie slumsy, ale takie bardziej lepiankowe. Więc rozsądną propozycją dla człowieka, który chciałby kupić normalne mieszkanie, są bloki budowane, że tak powiem, w interiorze. I tam jest sporo takich mieszkań do zakupu, ale kosztują one średnio 6,7 miliona franków. To jest 140 tysięcy złotych. To brzmi całkiem tanio, no ale przypominam, że tam na miejscu 1000 złotych to są mniej więcej normalne zarobki tych ludzi.

W każdym razie, jeżeli weźmiemy pod uwagę koszty kredytu mieszkaniowego, który tam działa trochę inaczej niż u nas i można go wziąć na maksymalnie 20 lat, to przeciętna rata za takie mieszkanie wyniesie mniej więcej 50 tysięcy franków, to jest 1050 zł. Przy czym od razu Wam powiem, że z łatwością można w centrum Djibouti znaleźć... domy, bo tam generalnie ludzie w centrum mieszkają najczęściej w domach, które kosztują nie 6,7 miliona franków, tylko 30 milionów franków i to są też tam zupełnie normalne ceny. Zgaduję, że to są domy, w których mieszkają właśnie ci pracownicy ONZ-u, czy też amerykańscy, czy chińscy żołnierze, chociaż chińscy może raczej nie. W każdym razie. Jeżeli chodzi o ceny żarcia na mieście, to jest dramat, ponieważ falafelki latają po 700 franków, czyli 15 zł.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.