KONOPSKY POZWANY PRZEZ STUU!
🏋️♀️Kupcie ZDROWĄ PACZKĘ od Dietetyki nie na Żarty z naszym linkiem ➡️ https://dietetykanienazarty.pl/paczka-treningowa/ref/zgrzyt/ 🔨 ZGŁOŚ SIĘ NA REMONT U GIMPERA: [email protected] 🕒Rozpiska czasowa: (0:00) Gimper poprawia kadr (1:26) Opóźnienia na nagraniach Zgrzytu (2:23) Gimper nadal diagnozuje ADHD (14:38) Reorganizacja wewnątrz Zgrzytu (19:11) Wyciek gazu w domu Gimpera (32:22) Paczka Treningowa (42:07) Kiedy Revo będzie gotowy na ławę u WK (46:34) Gimper wymusza sprzedaż Hot-Doga na Orlenie XD (54:59) Stuu pozwał Konopa (1:12:05) Dubiel zgłosił się do T5M3 Friza (1:20:17) Dubiel w Fomo Podcast (1:23:58) Materiał TVN o hazardzie wśród streamerów (1:31:11) Jaś Kapela dostaje 5000zl stypendium z Ministerstwa Rozwoju (1:35:34) Wardęga jednak nie jest na dopingu 🔴GIMPER: https://www.youtube.com/@Gimper https://www.instagram.com/gimperowski/ https://twitter.com/t_dzialowy 🔴REVO: https://www.youtube.com/@REVOtoja https://www.instagram.com/revo_toja/ https://twitter.com/REVOtoja 📧 e-mail: [email protected]
Ja to nie wiem stary, powiem ci wiesz co, 11.44 jest. No dzisiaj, ale to dzisiaj to jest dzień pełen przygód. Jest dzień pełen przygód, no tak. A przypomnę, 10 mamy w planach rozpoczynać nagrania. Tak. Nie no, dzień pełen przygód i moja kamera ustawiona nie tak, jakbym sobie tego życzył. Tak, poprawka musi być. Tak, no tak. Wieszcie co, bo to jest generalnie w ten sposób, że Tomek powie, no zrób, będzie okej, a potem trochę nie jest okej. Mogę moją? Nie, w złą stronę przesunąłem. I wtedy zaczyna się festiwal poprawek o pół milimetra. Tak, znaczy to na chwilę, to na chwilę się mogą zerwać, bo jak kable są dotykane, to jest taka zabawa.
Zdarzało się tak. No właśnie, i teraz było błędne koło. Tak, natomiast z racji prawidłowej diagnozy moich zaburzeń psychicznych w ostatnim czasie, potwierdzonych u psychiatry, psychoterapeuty oraz trzeciego lekarza głównego, który mnie prowadzi, Wszyscy trzej stwierdzili, że jestem pierdolnięty. I tutaj w związku z tym zostały mi przepisane stosowne medykamenty, żeby naprawić ten stan rzeczy. Jestem w trybie pod tytułem ogarniam teraz nagle wszystko, bo mam inny poziom skupienia i energii i życia. W związku z tym, ale serio, odkopuję wszystkie sprawy, które leżały rok na przykład. Że miałem jakiegoś ziomka, któremu ogarniałem klientów. I on mi rok temu wysłał listę osób, które się do niego zgłosiły z prośbą o weryfikację, kto był z mojego polecenia, a kto nie.
W każdym razie to podnosi poziom dopaminy, a jak masz wyższy poziom dopaminy, to ogólnie bardziej ci się chce robić rzeczy, dużo prościej jest ci się zebrać za rzeczy i po prostu też jak masz większą koncentrację, to nie masz tak, że overthinkujesz, przekminiasz. Tylko więcej robisz. Zastanawiasz się, czy ci się chce, czy ci się nie chce, tylko wchodzisz w tryb, że robisz, robisz, robisz. I to jest taki efekt, dużo osób mówi, że ma po medikinecie, że po prostu bierze i nagle wiesz, zawęża im się ten, widzą tylko listę zadań przed sobą. i nadupcają. Ja ci powiem, że u mnie na przykład jest tak, że czasami załącza się taki tryb i miałem takie okresy w życiu, kiedy właśnie tak totalnie zadaniowo podchodziłem do różnych rzeczy i na zasadzie trzeba robić, wiesz, dosłownie lista od rana, ciach, ciach, ciach, wykreślanie, bo jeszcze lubiłem sobie zapisywać, nie gdzieś na komputerze, nie notatnić, tylko ręcznie i potem wykreślać jakąś taką też wewnętrzną satysfakcję, z tego miałem, no tylko tak jak właśnie dużo rzeczy u mnie to przechodziło w drugą stronę, to znaczy
Aż do przesady, że byłem taki zadaniowy i znowu nie było żadnego innego trybu w moim życiu oprócz takiego, wiesz, staję rano, robię to, to, to, to i tamto, idę spać, bo muszę wstać rano, żeby zrobić to, to, to i tamto i aż do przesady, nie? Ale kojarzę mniej więcej ten stan, jaki to jest, przynajmniej tak sobie wyobrażam i mniej więcej wiem, o co chodzi, tylko u mnie był problem, że nie było wyłącznika tego. albo pojawiał się gdzieś tam późno, albo przy jakimś spadku nastroju czy czegoś, jakby inny ten. A jeżeli masz jakąś kontrolę, bo to jest ogólnie fajny stan, tylko fajnie by było go też kontrolować, żeby cię nie zaorał i znowu, żeby nie było innego wątku w tym wszystkim. A to ciekawe, bo w ogóle też mówiłeś ostatnio, że troszkę miałeś wątpliwości, czy to w ogóle jest ADHD, że może to nie to, że może to jest kwestia tego, że jesteś przestymulowany przez rodzaj pracy, social media itp.
I jak rozumiem jednak nie. No, wiesz co, na tym myślę polega ten okres taki diagnostyczny, gdzie ja cały czas trochę poznaję to zagadnienie, rozmawiam ze specjalistami i też patrzę po sobie, jak się czuję, że te wnioski ewoluują w czasie. Teraz jestem na etapie, że nie wiem i sobie obserwuję. Że miałem takie momenty, gdzie mówiłem, że to chyba nie dla mnie, jestem przestymulowany. Miałem takie okresy i takie dni, gdzie czułem, że ej, to jest spoko i dobrze się na tym czuję. Więc myślę, że to jest kwestia poobserwowania, że wymaga to czasu i też myślę, że... Każda osoba troszeczkę inaczej gdzieś i układ nerwowy funkcjonuje i to wszystko działa.
Miałem na przykład coś takiego bardzo długo w życiu, że miałem trudność, żeby do kogoś zadzwonić albo odebrać telefon. To znaczy, że dalej to często mam. A to popularne wydaje się. Popularne jest w tych czasach. W ogóle nie wiem, z czego to wynika, ale na żywo się z kimś spotkać i pogadać luz. Napisać wiadomość, luz, zajebiście. Uwielbiam te dwie formy kontaktu. Kocham pracę na żywo z ludźmi. Zadzwonić. Nienawidzę. Nienawidzę. Ale to jest w ogóle, jak tak pomyślisz, to chyba sam sobie zdajesz sprawę, że to jest takie dziwne. Absurdalne. Absurdalne, ale... Absurdalne, że dzwoni telefon, patrzysz na niego i wiesz, że masz czas, masz przestrzeń, może ktoś coś chce, no w sensie nic się nie dzieje, patrzysz na ten telefon... I mówisz nie. I odkładasz go na przykład.
No właśnie, a tym bardziej, że nie masz problemu z taką rozmową właśnie twarzą w twarz, gdzie ktoś powiedział, że to jest większa forma konfrontacji niż zdalny kontakt przez telefon, gdzie masz pełną kontrolę nad sytuacją. No, więc to jest mega ciekawe. Ciekawe w ogóle skąd to jest, bo ten, Patrycja też coś takiego ma. Znaczy miała, teraz już w mniejszym natężeniu, ale też miała kiedyś, ja tego tak, ale jak to? I ona mówi, to ja wolę iść na przykład do tej kosmetyczki i z nią ustalić wizytę, niż zadzwonić. Ja mówię, a to nie możesz zadzwonić? To wygodniej, nie? Może i dla niej też lepiej? Nie, bo ja jakby nie będę dzwonić. Ja mówię, kurwa, dlaczego? Znaczy, załatwiać na przykład... małe sprawy, jest spoko. Ja często nie lubię telefonów pod tym względem, że jestem straszna gaduła. Więc jak coś robię, to jak napiszę z kimś trzy wiadomości, to po prostu załatwię sprawę, omówimy konkret i wiesz, nie rozprasza mnie to.
przedstawia jakąś swoją historię, nie? Czyli coś usłyszała od psychoterapeutki, coś powiedział jej psychiatra, coś doczytała, badam, biorę, dzielę się jakimiś swoimi tam postrzeżeniami na bieżąco, przechodzę przez jakiś proces diagnostyczny, być może błędny, a być może prawidłowy. To gdzieś tam okaże się w czasie. No bo widziałem, że pojawiały się komentarze takie... Dużo osób fajnie rozszerzało wiedzę po prostu na ten temat, o czym sobie tutaj gadamy od paru odcinków, ale część osób tak podchodziło, że ej, w ogóle jak można powielać takie rzeczy, że dużo osób tego słucha. Kurczę, no nie wiem, myślę, że tutaj wszyscy oglądający mają świadomość, że... z pewnej określonej pozycji się wypowiadamy. Nie, no tak, że nikt nie zakłada, że jesteś psychologią albo psychiatrą i się wypowiadasz jako expert.
Mi to na przykład bardzo dużo daje pod tym względem, że jak coś rzucam i powiem coś, gdzie jestem w błędzie, no to w chuj osób to w komentarzach od razu wiesz. Tak, tylko z odpowiednim podejściem co do twojego jakby podejścia do tematu i tego, że się dzielisz swoją historią i ja uważam, że też w tym sensie jest to o tyle cenne, że wydaje mi się, że rzadko kiedy to jest taka prosta droga przy diagnostyce różnych rzeczy związanych na przykład z jakimiś zaburzeniami czy takimi sprawami ogólnie psychologicznymi, bo to nie jest trochę tak jak wiesz, w sprawach fizycznych, że idziesz, badasz krew, no i plus minus po liczbach, wiesz co i jak. Tyle masz żelaza we krwi, więc wiesz, czy jest w normie. Tak. Tak, tu nie masz takich badań, nie? I jakiegoś przedziału normy, tylko właśnie niby są jakieś pewne odgórne zasady, ale też każdy człowiek jest inny, każdy układ nerwowy jest inny i się zaczyna cały właśnie ten proces, który zwykle jest złożony i myślę, że rzadko kiedy jest od razu taki super trafny, tylko raczej wchodzisz w pewien proces, aż odkryjesz to, co naprawdę jest dopasowane do ciebie.
Tak, myślę, że to każdy w ogóle też może do siebie odnieść, nawet jeżeli nie ma doświadczenia z jakimiś rzeczami takimi, czy pracą z psychologiem, czy jakimś elementem rozwoju swojej osoby. To, że często jest tak, że na przykład, jeżeli chodzi o potrzeby zakupowe, jeżeli damy sobie więcej czasu, to też jesteśmy w stanie lepiej sprecyzować, co tak naprawdę chcemy. I szczególnie w przypadku jakichś poważniejszych zakupów, ja też na przykład widzę u siebie, jeżeli chodzi o dom, że gdzieś na początku tam, wiesz, 250 metrów, kurwa, basen, jazda, nie, i ten. A potem trochę czasu mija, wiesz, jeżeli no też nie zrealizujesz tego na tej fali, trochę pooddychasz, trochę pomyślisz i potem dopasujesz to bardziej do swoich potrzeb. Trochę się zmieniają priorytety tego, co oczekujesz i to wynika właśnie z tej przestrzeni, że sobie zostawiłeś na to, żeby opadły jakieś emocje, żeby to się w tobie osadziło i żebyś podjął właściwą decyzję.
Oczywiście też nie chodzi o to, żeby zawsze w życiu tak robić, żeby wszystko przez pół roku rozkminiać, ale są tak ważne rzeczy, tak samo jak przy zdrowiu psychicznym, żeby jednak sobie dać na to czas i rzeczywiście się zagłębić w ten proces, a nie tak na szybko, żeby jakoś było. Zgadza się. No i właśnie a propos zagłębiania się w procesy, to cała ta rozmowa wyszła z tego, że musimy zagłębić się w proces reorganizacji na grań zgrzytu. Ja dzisiaj się obudziłem i wybrałem przemoc, bo inaczej, bo naprawdę złapałem się na tym, że normalnie mamy zaczynać o dziesiątej. Ty już wiesz, że zazwyczaj na dziesiątą nie ma szans, że ja wstaję, więc przyjeżdżasz na dziesiątą trzydzieści. Beata też była na dziesiątą i też już wie, że nie ma sensu, więc już jest dziesiąta dwadzieścia. Dzisiaj dziewiąta trzydzieści już byłem na nogach. jadłem sobie śniadanko i w ogóle, no i tak mówię, o, zaraz dziesiąta, powinienem już wstawać się ogarnąć, tak mówię, jest za dziesięć, to mówię, dobra, wstanę, już się ten ubiorę, ogarnę, przemyję, bak, bak, bak, dziesiąta, pięć pewnie już wszyscy będą i ten, a potem mówię, nie.
No to właśnie doświadczyliśmy dzisiaj przebłysku o 10.30. Musimy się kompletnie zreorganizować, słuchajcie. Lubię ja i Beata, no bo to ty bądź tego świadomy. Kiedyś to robiłem o drugiej w nocy, ludzie o siódmej rano się budzili i mówią, o kurwa. Temu się przypomniało. Przypomniało mu się, że trzeba być odpowiedzialnym i że są jakieś zasady. No więc dzisiaj o 10 mówię, dobra, koniec tego, jestem 10.10, kurwa nieogarnięty, to macie mnie wyzywać. Uuu, dobra, tak, Beata, jak jesteś i nas nie ma, dzwonisz do Revo, że ma przyjechać. Revo, jesteś wcześniej? Ustawiacie studio, żeby szybciej zacząć. Ciebie nie ma, to ja robię. Nie, ja powiedziałem ogólnie, że jakby luz, że ja mogę być na dziesiątą i ten, tylko opowiedziałem też cały proces, jak to wynikało, tutaj przybliżyliśmy, czemu była dziesiąta trzydzieści i że tylko kwestia komunikacji, nie? Jak powiesz, że już wstajesz no nie o dziesiątej, tylko wcześniej, że na dziesiątą będziesz gotowy, to luz, ja będę na dziesiątą.
Tak, ale uważam jeszcze, że w takich sytuacjach mega ważne jest... żeby jebać się nawzajem. To znaczy, jak ktoś coś zawali, to jak mówi, że nie no luz... To to powoduje takie wewnętrzne przyzwolenie, że możesz sobie ten... No tak, ale... No zobacz, jak ktoś właśnie przychodzi pół godziny spóźniony i nikt mu nie zwraca uwagi, no to jaki to mu behawioralnie komunikat wysyła? Znaczy, wiesz co, to bardziej chodziło o to, że mi to tak w życiu nie zmieniało nic za bardzo, czy to będzie ta dziesiąta, czy dziesiąta trzydzieści, bo nie miałem żadnych, wiesz, spotkań, umów, rzeczy na ten termin planowany, więc mi było tak odebrać. Przez to nagranie dwugodzinnego odcinka wcześniej nam zajmowało dwie i pół godziny, teraz nam zajmuje cztery z hakiem. No ja już tak kalkulowałem, że o 15 w domu. No właśnie, no właśnie. I to jest patologia właśnie. I to jest... I potem idziesz do urzędu i mówisz, czemu to wszystko im tak długo trwa?
Od roku z hakiem. Zaczęło się od wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy to ceny gazu znacząco poszły do góry. I to była też pierwsza zima, mi się wydaje, w tym domu. Bo my wcześniej z Kałdą mieszkaliśmy gdzieś indziej, wynajmowaliśmy mieszkanie, przeprowadziliśmy się tutaj, jak skończył nam się wynajem. No i ten taki wrzesień, październik, listopad, grudzień było w miarę. Nie? To znaczy, przez w miarę mam na myśli, że ten gaz tam kosztował... 500 złotych za ogrzanie domu plus woda. Wiesz, no to nie były jakieś super zimne miesiące jeszcze, ale tam z 500 płaciliśmy. 400 metrów kwadratowych mamy, nie? Ogromny, ogromny dom, no. Ogromny dom. No i potem tak, styczeń, luty, marzec, nie? Przyszedł ten okres właśnie, gdzie najzimniej było. Pamiętam w tamtym roku i wszystkie kaloryfery żeśmy porozkręcali, żeby grzały i w tym samym momencie gaz mega wypierdolił do góry.
Z tysiala nam skoczył na dwójkę z hakiem. I mówię, git, no to grzejmy tym prądem. W stosunku do tego gazu. No tak, no to tysial z hakiem zamiast sześciu koła za zagrzanie prądem, no i... od roku grzejemy klimą. Tak naprawdę tutaj w tym domu w ogóle kaloryfery są pozakręcane. Był taki moment, że ten gaz znowu zaczęły skakać z rachu i gaz spadł w ogóle na 3-4 stówy. I mówię spoko. No za ciepłą wodę samą niby dużo, ale mówię dobra, luz, jest akceptowalnie. No i potem do pieca jeszcze jakichś fachowców wzywaliśmy, ogarnialiśmy tam jakieś rzeczy, rury, sprawdzali wszystko, że niby jest spoko. I potem w sierpniu nawet było 150 czy 200 złotych za rachunek. Ja mówię, o Jezu, ale super, chyba się mało myliśmy czy coś.
Zajebiście, nie? No i wrzesień, październik, listopad, spoko. Jeszcze te, te, te, te. I nagle za grudzień... 3,5 tysiąca. I ja mówię, ja pierdolę, za grudzień i listopad, za dwa miesiące przyszło rozliczenie. 3,5 tysiąca. I wiesz, przechodzę po całym domu, patrzę, wszystkie kaloryfery zakręcone. I mówię, czy nasze zużycie ciepłej wody wzrosło dziesięciokrotnie? Może gdzieś wyjechaliśmy, zostawiliśmy? No nie. Gdzie ten gaz idzie? Lustruję cały dom w myślach i chodzę po nim. Klima, klima, klima. W łazience nawet, żeby kaloryferów, nie ten, farelkę podłączyliśmy do prądu, do gniazdka dodatkową, bo tam nie ma klimy i dogrzewamy farelką, bo prądem będzie taniej niż tym gazem.
Zagadka. Jak nazywa się dom wolnostojący, w którym wszystkie kaloryfery są zakręcane i nikt nie używa gazu? A gazu idzie w chuj nie wiadomo skąd. Nie? I jeszcze Monika, która u nas pracuje, mówi, że jak sczytywała z tego licznika, to że on się kręcił powoli cały czas, pomimo, że nic w domu na pewno nie używało gazu. No to już dużo sugeruje. Już dużo sugeruje, nie? No więc dzisiaj przyjechali tam gazownicy z rana, żeby sprawdzić, no i alarm bombowy, bo wyciek gazu w domu, coś tam ten i w ogóle cała awantura i ogarnianie od rana, ale okazało się, że dwie rzeczy. Po pierwsze, że ten wyciek i on powodował, że cały czas gaz leciał, a po drugie, że piec może być ustawiony, jak się okazało, w tryb lato albo zima i jak jest w trybie zima, to nie ma znaczenia, że te gałki są pozakręcane, on i tak generuje tyle,
Żeby na cały dom starczyło po prostu, na wszystkie kaloryfery i cały czas szło. No i jak go przestawisz na tryb lato, to przestaje w ogóle na kaloryfery robić. Jakby znalazł jeden prosty sposób, żeby zmniejszyć rachunki od szkoła. To jeszcze pół biedy, ale z tym wyciekiem przy okazji dobrze, że wyszło, nie? No dobrze, że wyszło. Ty, no tam w tym pomieszczeniu, co jest ten piec i są te rury, to Monia tam prasowanie robi. i przecież jakieś roboty domowe, no to jakby ją zaczadziło któregoś dnia albo by stwierdziła, że dobra, szef nie widzi, papierosa se zapalę i wypierdoliłoby pół domu w powietrze czy coś. Nie wiem, czy powinniśmy się śmiać z tego, że jest taki głupi. No możemy, bo nic się nie stało. Ale wiesz, to jak są te z bajek sytuacje, że ziomek nie widzi, że gdzieś się gasu lotnił, że chciał fajka zapalić i potem tą przebitkę na atomówkę.
Tak. gdzieś tam w tle. Wiesz, to jest śmieszne, ale tak ogólnie, wiesz, wycieki gazów, coś takiego, to nie są śmieszne sprawy. Ja powiem tak, jak oglądacie ten odcinek, to znaczy, że nas nie wyjebało w powietrze i się bardzo cieszymy. Że nie wyjebało w powietrze, człowieku. Że nikogo tu nie zagazowało, nie zaczadziło nas w nocy. Jakieś takie ten w ogóle. No więc całe szczęście, że wiesz, wysoki rachunek za gaz uświadomił, że coś się dzieje. Ale to zobacz, ile tego gazu już musiało przelecieć. Nie no tak, no to w ogóle mówię, dlatego dobrze, że przy okazji tej całej weryfikacji się okazało z tym wyciekiem. No bo to znaczy, że on od dawna był. Musiał od dawna być ten wyciek. Prawdopodobnie od miesiąca dwóch. Prawdopodobnie od miesiąca dwóch. Już coś się działo. No bo wcześniej, jeszcze sierpień, mówię, rachunki były 200 zł, więc na pewno nic się nie działo. Ale są takie też losowe, nie?
W sensie, no bo nic z tym nie robiłeś, nie ten, nagle jeb, coś się rozszczelni i masz zabawę. Wiesz, ten dom ma już swoje lata. Ja jak go kupowałem z pięć lat temu, no to on był taki we w miarę okej stanie. No ale dużo, dużo tych rzeczy ma już na przykład 15 lat, 20 lat. Tutaj jest tak, że balkony są już takie, że gdzieś tam wilgoć podżarła coś tam ten. W ciągu roku je trzeba będzie zrobić, bo może się mogą komuś zwalić na łeb, no byłoby głupio, więc trzeba będzie ogarnąć. No to się tak właśnie wydaje, tak samo jak gadałem z kolegą, który ma właśnie tam swój dom. I też mówił o tym, że a tu jakiś remont dachu, tu coś tam. A tu rury, a tu to, a tu to. I że wiesz, jak masz tam jeszcze nowy, to też się zdarza, że coś trzeba naprawić, wiadomo, ale jednak przy tych wieloletnich domach to potem trochę jest zabawy i to często, tak wiesz, nagle masz cały dach na przykład naprawić.
Nie, że jakiś tam jeden wyciek, tylko no ogólnie, no wie pan, przychodzi specjalista i mówi, no... wypadałoby już tu remont zrobić tego dachu, no bo możemy łatać, ale ileż można, no nie? No i nagle słyszysz jakieś kwoty, tam dziesiąt tysięcy za zrobienie na przykład całego dachu, czy jakieś ocieplenia, czy inne, albo fundamenty podmiękają, wilgoci. Jak masz dom, to to jest studnia bez dna na pieniądze, tak generalnie, że tak zarządzanie twoimi finansami skupia się wokół tego, ile przeznaczasz na dom, remonty, odnawianie i tak dalej, a ile na inne rzeczy. No trzeba lubić ten sport. Nie, to po prostu trzeba to lubić, no coś za coś. No jest to spoko. A propos, no to ja teraz w ogóle będę robił cały remont, pierwsze piętro całe będzie, będziemy mieli tu, zobaczymy jak nam się będzie na zgrzyt chodziło, bo cała klatka schodowa też będzie remontowana. A jakieś inne schody, czy tak? Tak, tak, tak, bo całość w ogóle, że doszedłem do wniosku, że chciałem gdzieś tam jakiś jeden pokój ogarnąć, coś ten, łazienki może zrobić, żeby były troszkę ten, troszkę nowsze i też przy okazji całymi instalacjami się zająć właśnie elektryką, rury i tak dalej to poogarniać.
Ale mówię, robić jeden pokój to tak bez sensu, nie? To może, mówię, już piętrami to po prostu zrobić. No i najwięcej roboty jest na pierwszym piętrze, bo tam jest strefa mieszkalna cała, garderoba, sypialnia, łazienka i tak dalej. No to zaczęliśmy to planować. No i tak trzy miesiące. Myślę, że to potrwa. W tym plus klatka schodowa. Jest tak, że przez pierwsze piętro przechodzi ta klatka schodowa, więc żeby to miało sens, to już całą klatkę schodową najlepiej zrobić w jednym stylu. Żeby to wymienić na zasadzie, żeby na kolejne 15-20 lat było. Tak naprawdę plus, wiesz, ten dom jest... fajny, ale jest już w takim stanie, że jak zrobisz tu remont na tych 400 metrach kwadratowych, nawet za jakieś 500-600 tysięcy, to wartość domu, jak go będziesz sprzedawać, wzrośnie milion z hakiem.
I też się zacząłem zastanawiać, ej, jak to się spina w gruncie rzeczy? Tam masz te liczby takie na dole, ziomek od e-booka zarabia na przykład 4 złote 17 groszy, że koszt w partce. Ja mówię, ej, a może faktycznie ludzie tam rozkminiają, że to jest trochę za mało i jaki to ma sens i o co z tym chodzi? Ale... Grałem dużo w Balatro i tam się dowiedziałem, że nie tylko ilość żetonów ma znaczenie, ale przede wszystkim mnożnik. I w Balatro właśnie, czy masz żetonów 500 czy 5000, jak masz mnożnika 10, to nie zrobisz jakichś bardzo dużo wyników. A cała gra polega na tym, żeby ten mnożnik śrubować. I patrz, jak masz tych e-booków za 9 koła, ile by osób kupiło e-booków za 9 koła? 5? No tak. 10? 20 osób niech kupi nawet takich e-booków.
Z tego co wiemy, przy okazji właśnie tej poprzednich akcji, które promowaliśmy, tych zwrotów był jakiś promil dosłownie, więc... Więc zasadniczo dla nas też to jest sygnał, że ludzie, którzy kupili ten produkt są zadowoleni. Też raczej pozytywne opinie na ten temat były w komentarzach od was, bo też o to prosiliśmy, żebyście dali znać, czy jesteście zadowoleni. Więc dlatego z radością bierzemy udział po raz kolejny w promocji. No i są fajne rzeczy. Ja na przykład wyłapałem taki e-book odnośnie siły chwytu. I tak o tym mówię, bo na przykład ja miałem trochę z tym problem przy okazji treningu. że albo w jakiejś serii ćwiczeń takich nastawionych na chwyt, albo przy niektórych jakichś większych ciężarach rzeczywiście trochę miałem problemy z chwytem, taką stabilizacją w nadgarstku i tak dalej. I też tak jak tutaj zresztą jest na tej miniaturce, no z ketlami zaczynasz troszkę zabawy, nie?
Że w odwrotny sposób łapiesz ketla do góry ciężarem, właśnie dużo takich ćwiczeń na stabilizację, już nie mówiąc właśnie o stabilizacji barków. Więc oprócz jakichś ogólnych ćwiczeń na pośladki, jakichś konkretnych planów na rozbudowę całej masy mięśniowej, są też fajne takie sprecyzowane rzeczy odnośnie problemów, które czasem się zdarzają właśnie na siłowni. I tak nie do końca człowiek wie, jak to ogarnąć, bo o ile, jak wiesz, rozbudować klatkę, no to znajdziesz. Ale czasami są takie niuanse, jak na przykład mówisz, kurwa, nie wyrabiają mi nadgarstki, co z tym zrobić? Mhm. no to też właśnie macie takie porady. Ale są też rzeczy na przykład związane z morsowaniem, jeżeli ktoś chciałby spróbować, nie wie o co chodzi i chciałby gdzieś tam sobie zbadać ten temat. Są też jakieś rzeczy odnośnie, tutaj też znalazłem, całego takiego kursu online odnośnie terapii ruchowej i treningowej z diagnozą i napraw swoje problemy ruchowe.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
🏋️♀️Kupcie ZDROWĄ PACZKĘ od Dietetyki nie na Żarty z naszym linkiem ➡️ https://dietetykanienazarty.pl/paczka-treningowa/ref/zgrzyt/
🔨 ZGŁOŚ SIĘ NA REMONT U GIMPERA: [email protected] 🕒Rozpiska czasowa: () Gimper poprawia kadr () Opóźnienia na nagraniach Zgrzytu () Gimper nadal diagnozuje ADHD () Reorganizacja wewnątrz Zgrzytu () Wyciek gazu w domu Gimpera () Paczka Treningowa () Kiedy Revo będzie gotowy na ławę u WK () Gimper wymusza sprzedaż Hot-Doga na Orlenie XD () Stuu pozwał Konopa () Dubiel zgłosił się do T5M3 Friza () Dubiel w Fomo Podcast () Materiał TVN o hazardzie wśród streamerów () Jaś Kapela dostaje 5000zl stypendium z Ministerstwa Rozwoju () Wardęga jednak nie jest na dopingu 🔴GIMPER: https://www.youtube.com/@Gimper https://www.instagram.com/gimperowski/ https://twitter.com/t_dzialowy 🔴REVO: https://www.youtube.com/@REVOtoja https://www.instagram.com/revo_toja/ https://twitter.com/REVOtoja 📧 e-mail: [email protected]