Mentionsy Mentionsy
ZGRZYT by Gimper&Revo
ZGRZYT by Gimper&Revo

CZY GONCIARZ OSZALAŁ?

15.04.2024 ·2 godz 0 min

🎧 Posłuchaj nas również na Spotify: https://open.spotify.com/show/6ZMo9zeMT6Cf1xitvvKqq6?si=1629805b0d364370 🕒Rozpiska czasowa: (0:00) Okruchy życia (53:27) Kanał Zero uzbierał milion na zbiórkę charytatywną (1:22:44) Polski Jezus w internecie (Krzysztof Gonciarz) 🔴GIMPER: https://www.youtube.com/@Gimper https://www.instagram.com/gimperowski/ https://twitter.com/t_dzialowy 🔴REVO: https://www.youtube.com/@REVOtoja https://www.instagram.com/revo_toja/ https://twitter.com/REVOtoja 📧 e-mail: [email protected]

No tutaj też są takie zabawy dookoła. Natomiast z takich innych rzeczy, które sobie przekmieniałem, to ostatnio... A w sumie, bo mamy dużo czasu dzisiaj, co można pokazać. Dzisiaj mamy. Nie, no to naprawdę, widzowie, nie ma dzisiaj tematu. Ja wam tak tylko szybko zbriefuję. Stano zebrał dużo pieniędzy, a i tak niektórzy go wyzywają. Gonciarz to Jezus. Ludzie dalej nie lubią trąby w nawiasie. Nie chcą, żeby miał pół miliona na Twitterze. Aborcja ze znakiem zapytania sobie wynotowaliśmy, jakbyśmy chcieli podkręcić emocje, bo to zawsze ludzi jakoś tam dzieli. No i tyle. Nic się nie dzieje. Więc dlatego mówię, że wiedzieliśmy, że możemy sobie w okruchach więcej pogadać. I tak odnośnie różnej tam pracy psychologicznej i tak dalej. Ostatnio miałem taki trochę, nie wiem, wzjazd nastroju, tak mi się wydaje.

No wiesz, no mówię, no dylemat społeczny trwa, dzielący ludzi i pod kątem terminologii całej i definicji różnych, które tam każdy trochę inaczej sobie interpretuje albo w ogóle inaczej opisuje. Ale mówię, nie chcę mi się w to wchodzić dzisiaj, jakoś tak, jak już robimy luźniejszy, tak, luźniejszy... odcinek, to już se zróbmy luźniejszy. Tak, no i bardzo dobrze. Ja myślę, że i tak temat został dosyć taki wyczerpany przez Janusza Korwin-Mikkego. Dobrze, już zostanę. Okej. Nie, no powiem ci, patrzę na te nasze tematy, co my mamy na dziś. Ja bym spróbował tego Stanowskiego, bo to jest też coś pozytywnego, a potem sobie dłużej będziemy mogli pogadać o tym Gonciarzu. Pewnie i tak przy tych dwóch zostaniemy.

Chyba przy dwóch, bo zapisałem tego trąbę, że zabierają to followa, ale nawet nie ma o czym pogadać o tym. Dobra, to Stanowski i Gonciarz. To jedziemy, to nakreśl mi tego Stanowskiego. Ja coś tam widziałem i na Twitterze bardzo, ale rozumiem, ty oglądałeś tego live'a. Nie, nie, czy widziałem fragmenty, nie oglądałem całego, ale bardziej chodzi mi o samą ideę, która się wokół tego gdzieś tam wydarzyła i taką moc sprawczą, jeżeli chodzi o kanał Zero Stanowskiego, oczywiście jego osobę, no bo prowadził ten program. No, bo w skrócie zorganizowali program, tutaj mam nadzieję, że się nie pomylę, bo to miało być tam na milion subów i niespodzianka i w ogóle. No i ostatecznie był tam ojciec, tutaj przygotowałem, ojciec Malwiny.

Nowym. Nowym. Jezus 2. Ekstracja nagrała film. Jak mi się podobał cytat, że Jezus był tak dobry, że wypuścili Jezus 2. To jest doskonały cytat. No i ona nagrywając to wideo okazało się, że mówiła o Krzysztofie Gonciarzu, który jak zapewne pamiętacie, a być może nie, to wam wtedy przypomnimy, podczas Pandory, no w jego stronę pojawiły się bardzo mocne oskarżenia, wręcz w niektórych kręgach zmienił pseudonim z Kukolda na Bestię z Tokio, więc... Którą ciągle przypominasz. Kocham, bo ja kocham ten zwrot Bestię z Tokio, on jest wspaniały. No więc oskarżenia były bardzo poważne i tam mnóstwo screenów, latało zdjęć, już nie będziemy jakby bardzo szeroko do tego wracać. Tak, natomiast później w ogóle on wyszedł z takim, w ogóle długo się zbierał chyba z taką poważniejszą odpowiedzią, no i tam odpowiedział i trochę pokazał temat z drugiej strony, że to jakby nie było do końca tak.

Konkluzja była taka, że okej. Miał problemy z substancjami psychoaktywnymi, miał problem z jakąś formą uzależnienia od seksu albo takich bodźców seksualnych, że dużo gdzieś tam tego w nim było. No i tam po screenach wiadomości czy po opisach sytuacji można było tam podjąć, że no... I jest trochę inny niż osoba, na którą się kreował. I są to jakieś rzeczy, nad którymi spoko byłoby popracować, ale co do zasady z zarzutów o łamanie prawa albo bycie skurwysynem, no to raczej się wybronił. Tak co do zasady. I później druga strona jeszcze próbowała argumentować, ale już średnio to szło. No i potem właśnie teraz minęło parę tygodni, no i Krzysztof Gonciarz stwierdził, że to dobry czas, żeby wrócić do internetu.

I wydarzyła się rzecz przedziwna, bo zaplodował kilka filmów. Dziwnych. Dziwnych i takich będących czymś pomiędzy Zapytaj Beczkę, jakimś stand-upem, dawnymi jego vlogami, ale to wszystko jest takie ciągle nacechowane i powracające do tej Pandory i tego, że on miał tą dramę i w ogóle. Z dużą dawką oświecenia. Z dużą dawką oświecenia albo bycia naćpanym, ciężko powiedzieć. I jeszcze masz AI do tego zaimplementowane i ogólnie był tu jakiś pomysł na powrót, jak rozumiem, on promuje też napisy końcowe na każdym z tym, są Krzysztof Gonciarz 2024, co do chuja stand-up tour, że ten, ale nie wiadomo czy on chce zrobić taki stand-up, taką akcję.

I tu leży zagadka dotycząca rzeczywistości. Dlaczego wszyscy wierzymy w coś, co jest nieprawdą. I zaczynał stary toczyć ci takie wywody. Jakoś mówi, dobrze, no to czym jest? No mówi, jest owocem. A wiesz, jakim jest owocem pomidor? Jest już tacy, no, mięsistym. Z kategorii jakiejś. I do dzisiaj dzięki temu pamiętam, że pomidor jest owocem mięsistym. I to jakby, to miało jakiś bardzo głęboki sens dla niego w tamtym momencie. I teraz jak jedną grupkę już dostatecznie zmaltretował tą opowieścią... Tup, tup, tup, tup, tup, przechodził do kolejnej i mówi, ej, a pomidor waszym zdaniem jest owocem, czy bardziej od zera człowieku? To sama interakcja. To Gonciarz ma o tyle łatwiej, że nie musi tuptać, bo film wrzuci. Bo wrzuci film, że dociera do iluś osób. I facet cały wieczór się tak odbijał tylko od grupki do grupki.

Ja mam wrażenie, że wszyscy na tym evencie już się dowiedzieli, więc może chciał być popularyzatorem nauki po prostu w tamtym momencie. Ale zapamiętali, jak ty. Ja pamiętam do dzisiaj tą historię. Pozdrawiam serdecznie, bo może to oglądasz. W ogóle fantastyczna historia i po prostu jak ja słuchałem tych filmów Krzyśka Gonciarza, to jakby miałem to samo odczucie, że to jest ten sam poziom rozkmin. No i słuchajcie, prostracja zdecydowała się nagrać 20-minutowy film w tym temacie, który podsumowała tytułem Gonciarz to nowy Jezus. I nie ukrywam, zaintrygował mnie ten tytuł. No i jak ona jeszcze pozbierała to do kupy, te jego wypowiedzi z tych kilku zaledwie filmów i tak dalej, to tam się wyłonił bardzo niepokojący obraz i ja pozwolę sobie rzucić tezę.

Człowieka... złamanego przez Pandorę, przez te oskarżenia, przez to wszystko, że on z tym zniszczeniem wizerunku i z tym, co się działo, on sobie kompletnie nie poradził. A ty naprawdę myślisz, że to jest kwestia Pandory? Niezupełnie, ale ona była gwoździem do trumny, mam wrażenie. Że to już wcześniej było źle pod czapką. A teraz jest... Tak, bo to jest co też warto zaznaczyć i ja gdzieś tam na to trafiłem, tylko nie pamiętam, czy to był jakiś story, czy to był jakiś film Gonciarza, ale on ogólnie o tym mówił, że jakoś tam się nawrócił, że religia, że ten... I że tam długą taką drogę odbył, ale wreszcie tam jak w domu... Tak trochę parafrazuję to wszystko, ale tak pamiętam ogólny gdzieś tam przekaz. Ja tak mówię... No okej, nie? W sensie Gonciarz takie wszystkie fazy przechodził, bo ogólnie kiedyś byłem tam mega fanem przy okazji tych vlogów słynnych, to myślę, że też jak mamy starszą widownię, to pewnie też pamięta te wszystkie vlogi Gonciarza.

O co ci chodzi gościu. Tak, o co tu biega. I to nie dlatego, bo on taką narrację też do tej pory próbuje utrzymać, że po prostu ludzie są za głupi i go nie rozumieją. geniuszu. Tak, tylko albo przekazu jakiegoś tam. Ale wiesz no, w grupie idiotów mądry jest szaleńcem. Tak się mówi i w to Krzysztof Gonciarz bardzo wierzy. A może my nie widzimy po prostu czegoś. Nie no, kurwa, bo nie wiem na ile poważnie na to odpowiadać. No dobra, ale to zastanówmy się. No. Może tam w tym sposobie życia, w tym odnajdowaniu siebie. No nie, wiesz dlaczego najbardziej nie? Bo on sam w tym jest zagubiony. On sam się w tym dobrze nie czuje. On sam jest na etapie jakichś poszukiwań, a... Tak z mojej perspektywy tych rzeczy, które ja szczątkowo, ale trafiałem od niego, albo jak coś gadaliśmy o nim i sobie wtedy sprawdzałem, co on robi, to on ciągle jest zagubiony i jak tylko cokolwiek, mam wrażenie, złapie się czegoś, co trochę mu tłumaczy tę rzeczywistość, to od razu próbuję to traktować jako prawdę objawioną albo taki element mam odpowiedź.

No, grubo. I to tak dosłownie, że on z jakimś tam przekazem swoim niezrozumianym, to on ma tą grupę docelową i reszta to nie czai bardzo. I ja się teraz zastanawiam, czy to jest jakaś strategia, na którą się po prostu uparł, że tak trzeba robić, bo to przekona, czy on tak naprawdę myśli? Nie, ja uważam, że to, co Gonciarz teraz robi, to są jego odklejki. To znaczy, że on relacjonuje... Tak, tak, tak. Ja nie czuję tutaj jakiejś takiej... W sensie to za długo trwa. jest zbyt takie realistyczne, jeżeli chodzi o przebieg takiej trasy. Tylko właśnie to, co też mu odejmuje taką wiarygodność, to to, że po nim nie widać, żeby on był jakiś stabilny. Nie widać, żeby coś mu pomogło odnaleźć to, czego szuka. Bo gdyby tak było, to oglądasz takiego gościa i mówisz, ty, no bez kitu, był jakiś etap, że był zagubiony, teraz tak na niego patrzę, to jakiś taki, nie wiem, żywy, taki tego, taki jakiś ogarnięty.

Znaczy, bo właśnie to jest ten element, że tutaj by się warto było zastanowić, czy takie rzeczy, takie... Bo inaczej, ja uważam, że ogólnie nie ma nic złego w tym, że ktoś poszukuje jakiegoś swojej drogi w życiu. Że ma jakieś tam... Coś se przekminia, coś tam mu nie pasuje w tej układance, szuka swojej drogi, spoko. Tylko ja się zastanawiam, czy to jest dobry pomysł, żeby to relacjonować w ten sposób. Czy ten element relacjonowania tego nie zaburza procesu samego w sobie, czyli tych różnych etapów, które pokazujesz, normalnie zostałyby one dla ciebie, by przeminęły, a tak to trochę stają się częścią twojej historii uwiecznionej w internecie, do której ludzie wracają, konfrontują cię z tym, tobie trudniej się z tym rozstać, za chwilę ci musisz odnosić, no bo ludzie widzą niespójność. Tak. Ogólnie to jest częścią pewnego procesu, tylko w momencie, kiedy zaczynasz to relacjonować, to uważam, że to zaburza ten cały proces i pytanie, co by było, gdyby Gonciarz nie wrzucał tych filmów, tylko na jakiś czas zniknął, bo gdzieś tam sobie badał to wszystko i być może na tym etapie już by znalazł rozwiązanie.

Ja na przykład Gonciarza mógłbym sobie wyobrazić w takim kontencie, tylko trochę bym się musiał przykleić, bo na razie jest tak wysoko, że nikt go nie rozumie. Trochę masny to robi, że on takie ma rozkminki o życiu. Tak, ten klimat. Tylko załóżmy, że Gonciarz by to połączył sobie, że nie wiem, gdzieś tam se łazi, może znowu lubi poddłużować i sobie gdzieś tam chodzi, opowiada, staje na szczycie góry, robi te ujęcia, a jednocześnie mówi jakieś te przekminki. Ale z pozycji stabilnego człowieka, który coś już przeżył, ma jakieś wnioski, a nie zabiera ludzi w ten proces, który powoduje, że oni nie wiedzą, z kim mają do czynienia. I to jest fajne, jak robi przekminki o świecie, a on robi przekminki o sobie cały czas. Bo są vlogerzy tego typu, właśnie Rafał Masny, czy, nie wiem, ojciec ten, Langusta na palmie, nie? On tu jest właśnie, wiesz, mnichem, nie jest mnichem, zabij mnie.

Tylko, że właśnie Gonciarz nie ma przemyśleń o tym, tylko on ma o sobie... o duchowości, o tym, jak ludzie jego postrzegają, jak jego komentują, co ten... I to jest takie wszystko w takim mikrokosmosie, gdzie nic się nie liczy, tylko Krzysztof Gonciarz. No tak, tylko ja też sobie wyobrażam, że to może być właśnie częścią procesu. I on przemija w pewnym momencie, bo skupiasz się na sobie, starasz się odkryć, kim jesteś, a potem to przemija i potem konfrontujesz to, co sobie odkryłeś, z otaczającym światem, no i stąd wynikają jakieś przemyślenia. Tylko, że u niego to nie przemija. no nie przemija, no bo też pokazując to publicznie, wchodząc w interakcje z ludźmi, którzy go oceniają, to właśnie bardziej się w nim osadza, niż pozwala temu przeminąć jako naturalnemu etapowi, który gdzieś tam sobie występuje, więc uważam, że to jest gdzieś tam ten jego największy problem.

No z drugiej strony może on tak czuł, że chce się jakoś uzewnętrznieć z tym, tylko... Nie wiem, ja mam wrażenie, że internet to jest takie miejsce, że dobrze jest się w tym pokazywać, mając jakiś koncept. Mhm. I że takie na zasadzie jakoś to będzie... Yolo. To tak kurde... Nie bardzo. To nie bardzo. I dlatego jest pewien motyw, w którym sobie właśnie, tak jak przedstawiłem, że wyobrażam sobie Gonciarza w tej swojej tam jakiejś duchowej odsłonie, nie mówię w tej aktualnej, ale ogólnie takiej, gdzie sobie jeździ, coś opowiada... i dzieli się jakimiś swoimi tam spostrzeżeniami na temat świata, ale nie relacjonując, jak wygląda życie w Japonii, tylko tak rozkminiając sobie gdzieś tam sprawy życiowe. No czemu nie? Spoko. Ale no musiałby się trochę przykleić, bo na razie to mam wrażenie, że jakby nawet jakimś cudem wszedł na ten etap, żeby wyszedł z siebie i popatrzył dookoła.

Tak, ktoś się może utożsamić, jakby no okej, no dalej jest, wiesz, odklejeni youtuberzy z Warszawy narzekają, że no ja to TikToka w łóżku przez godzinę przeglądam, muszę się zmuszać, żeby szybciej wstawać. To jak ktoś staje na siódmą do roboty, to się wali w czoło. No dobra, ale z drugiej strony potem wraca z roboty i ma podobny temat, bo coś miał zrobić, a klika na telefonie, więc masz jakiś element połączony. Tak, więc my aż tak nie odlecieliśmy tym balonem jeszcze za wysoko. Ja wyżej od ciebie, wiem. A tutaj ona Warszawka pozdrawia. Ale Gonciarz to jest gdzieś właśnie w kosmosie daleko. Ta rakieta, ten statek już odjechał. Tak, plus... zastanawiam się tak, jak on używa tych takich nawiązań gdzieś tam do Jezusa, trochę, no nie bezpośrednio, ale tak w domyśle się porównując, bo to trochę, no tak to by brzmiało, nie wiem, może to nie był jego cel, a trochę tak to by brzmiało, i że on sobie swoich apostołów zbiera, a ja już jednego apostoła śledziłem, już mi wystarczył.

No był, no wyperdzał demony z ludzi. Czekam, aż Gonciarz wrzuci jakiś film, że nogi wydłuża. Ale by Wardęgę do Poncjusza Piłata porównał. Nie! Ale to nie dobra. Wardęga spojrzałby wtedy na Boxdela i powiedział umywam ręce, bo ja nie znajduję w nim winy. A Sylwek, znaczy tak zrobił, ale potem się okazało, że inaczej jednak postąpił. Znaczy, jak się historia kołem toczy. Toczy się kołem. Czyli to Boxdel jest Jezusem ukrzyżowanym przez Sylwestra Wardęgę, a umarł za nasze grzechy, za grzechy całej branży influencerów. I to jest przekaz. I dlatego... Dzięki słowu, które Boxdell przekazał, ludzie teraz wierzą, że to cała branża była zła. Okej, mieliśmy dać tytuł, że Gonciarz to Jezus, ale badamy Boxdell. Będzie Boxdell. Albo dwóch ich wdupić na takich tych, nie?

Bo ja do rewo, mieliśmy taki moment, siedzieliśmy w kuchni na dole, mówimy tytuł miniatura, nic nie mamy. I wpadł ten Gonciarz, mówię dawaj go ten. Ja mówię... Albo nie, dobra, nawet nie będę mówił. Ja mówię, no powiedz, powiedz. Ja mówię, nie, bo jakbyśmy chcieli wiusa, to ten, Gonciarz taki na krzyżu przybity. Ale on mówi, nie, nie róbmy tego, to straszne. To obraza uczuć religijnych. To jest symbol ważny dla ludzi. I ten, minusy, nie róbmy tego. Ja mówię, no to dawaj o aborcji chociaż pogadamy. Nie, no bo to są te wilki, nie? Przez chwilę ten wyrwał ci się ze smyczy ten zły wilk i rzucił pomysł. Rzucił pomysł, nie? Potem Gimper pod ramię z TVN-u mówi... chodź tu i go tam... Tak, i ten dobry mówił, spokój się. Ci jaskiniowcy co tego mamuta tam próbują, kiedy wpychasz starego gimpera z powrotem do klatki.

Tak, więc tutaj, więc tak, no u mnie też ten zły wilk mówi, to by się kliknęło, ale nie, no wiadomo, że to jest przesada, przy czym przy czym z tym Bogzel to Jezus, to też jest ciekawa rozkmila, też jest ciekawy motyw. To nie zostawmy to. Znaczy idąc tokiem myślenia z tym Ponciuszem. Zostawmy to, zostawmy to. No tak, ale zobacz, dlaczego to prowokuje. No przecież my nawet, jak próbujemy jakoś do tego nawiązać, żeby odnieść się w jakiegoś sposób, to wychodzi z tego. Daleko, to nie, no proszę. To jakieś głupoty, no. Podoba mi się komentarz, że Krzysztof Gonciarz jest najlepszym dowodem na to, że terapia nie działa. Ktoś napisał i mówi, o nie, strasznie. My też jesteśmy na terapii, działa, zobaczcie, zdrowi mężczyźni, przytomni. Tak, i nie no, ja to na przykład właśnie, jak miałem tę rozkminę, o której tu wcześniej mówiłem, no nie tak wysoką jak u Gonciarza, nie nawiązywałem do Jezusa, tylko tak bardziej, że po prostu przeanalizowałem, co robię i zacząłem zastanawiać się, czemu pewnym schematem sobie szkodzę.

Jak nie, no to tam chyba Dominik mówił ostatnio. Tak, Dominik też się zgłaszał, tak, bo jeszcze gadaliśmy u ciebie przed domem właśnie i też mówi, że jak coś, to spoko. Tak, no i właśnie w sobotę wywiad z Dominikiem z takich ogłoszeń parafialnych, to będzie fajny wyszedł. Ja zadowolony jestem. Bardzo. fajna rozmowa. I właśnie nie wyszedł wywiad. Wyszła rozmowa. Nie, właśnie nie wywiad, tylko rozmowa. Jakieś tam takie czasami dziwne elementy były. Trochę o rybach. Tak, takie różne tematy, ale wydaje mi się, że też jakąś tam, nazwijmy to głębszą myśl, czy coś tam przemyciliśmy. W sensie rozkminki na jakieś tematy w rozmowie. Trochę mądrzejsze niż u Krzysia Gonciarza. Chyba. Może. Ale nie jesteśmy pewni. Obejrzyjcie. Ale to tylko, żebyście się nastawiali na po prostu luźną rozmowę. Dokładnie, no, że bez wywiadu, bez drążenia, raczej luźna gadka.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.