103. Ostatnia impreza - sprawa Wiktorii Kozielskiej
18-letnia Wiktoria Kozielska poznaje na przystanku Mateusza Hepę. Oboje jadą jednym autobusem. Kilka godzin później policja odnajduje jej ciało w mieszkaniu w Radzionkowie. O jej życiu zadecydował rzut monetą. Ta sprawa wstrząsnęła Polską i wywołała dyskusję o przemocy wobec kobiet oraz victim blamingu. Wiktoria miała prawo wrócić bezpiecznie do domu.www.zmorderstwem.plWsparcie💀 https://buycoffee.to/zmorderstwem💀 https://patronite.pl/zmorderstwem 💀 Wsparcie przez YouTube (przycisk na stronie kanału bądź pod filmem)Źródła: https://tiny.pl/40skhysfMuzyka:Heartbreaking by Kevin MacLeodLink: incompetech.filmmusic.io/song/3863-heartbreaking/License: creativecommons.org/licenses/by/4.0/Scenariusz: Aleksandra ChrzanowskaKorekta: Joanna KupczakPostprodukcja audio-wideo: Marcin Gmitrzyk#podcastkryminalny #truecrime #historiakryminalna #podcasttruecrime #WiktoriaKozielska #MateuszHepa #victimblaming#zbrodniaWRadzionkowie #TrueCrimePolska
Faktem jest natomiast, że o tej porze na przystanku jest sama. Co więcej, z jakiegoś powodu nie ma przy sobie telefonu komórkowego. Sprawdza rozkład. Ma szczęście. Autobus linii M3 ma być za kilka minut. Siada więc na ławce i czeka. Nie jest jednak jedyną osobą, która czeka na transport. Kilka metrów dalej, za przystankiem, stoi chłopak. Na oko, w podobnym wieku. Ma może 19, może 20 lat. W końcu podchodzi do niej bliżej i zaczyna rozmowę. niewymuszoną, taką zwyczajną. Przelotny dialog o tym, skąd są, dokąd jadą. Wiktoria odpowiada uprzejmie, z lekkim uśmiechem. Chłopak przedstawia się jako Mateusz. Okazuje się, że jadą w tym samym kierunku. Ona do Bytomia, on trochę dalej, do Radzionkowa. Wraca z nocnej zmiany w pracy.
Mija jedna godzina, potem druga, a drzwi nadal się nie otwierają. Pani Agnieszka próbuje zachować spokój. Wmawia sobie, że córka pewnie przenocowała u jednej z koleżanek, że po nieprzespanej nocy potrzebuje odpoczynku i pewnie wróci na obiad. Niedługo potem otrzymuje wiadomość tekstową z nieznanego numeru. Niejaki Mateusz, jak podpisał się autor wiadomości, informuje ją, że jej córka jest u niego i niedługo wróci do domu. Pani Agnieszka z jednej strony trochę się uspokaja, ale z drugiej ta krótka wiadomość rodzi w niej pytania. Nie wie, kim jest Mateusz, ani dlaczego Wiktoria sama się z nią nie skontaktowała. Chociaż to nic dziwnego, że młodzi ludzie tracą poczucie czasu i istnieje też przecież szansa, że telefon Wiktorii po prostu się rozładował. Jednak z każdą kolejną minutą jej niepokój rośnie.
Mateusz sprawia wrażenie trochę rozkojarzonego, ale w miarę spokojnego i świadomego tego, co się dzieje. Dyspozytor informuje go, że już powiadomił lokalny komisariat, a na miejscu niedługo zjawi się policja i pogotowie. Prosi go też, by został w mieszkaniu i poczekał na przyjazd służb. Chłopak jednak rozłącza się. W ciągu kilku minut na miejsce zostają wysłane radiowozy i karetka, ale kiedy funkcjonariusze docierają pod wskazany adres i wchodzą do mieszkania, chłopaka już w nim nie ma. W środku panuje cisza, a w powietrzu unosi się dziwny, ciężki i trudny do opisania zapach, jakby chemiczny. Policjanci rozglądają się po mieszkaniu i po chwili faktycznie znajdują ciało. Wkrótce na miejscu zjawiają się technicy i pracownicy prokuratury rejonowej i wojewódzkiej.
Przeprowadzane są rozmowy z sąsiadami i okolicznymi mieszkańcami, którzy mogliby ewentualnie widzieć lub słyszeć coś podejrzanego. Szybko udaje się ustalić, że mieszkanie należy do 19-letniego Mateusza Hepy, który wynajmuje je od niedawna. W trybie natychmiastowym zostaje ogłoszona obława. Policja w całym regionie otrzymuje informacje o poszukiwanym i jego opisie, a wszystkie służby są postawione w stan gotowości. Podobnie jak w przypadku ustalenia tożsamości sprawcy, odkrycie kim jest ofiara nie zajmuje zbyt wiele czasu. Już w niedzielę rano rodzice Wiktorii otrzymują telefon, na który żaden rodzic nie jest gotowy. Zostają poinformowani, że dzień wcześniej w jednym z mieszkań w Radzionkowie, niecałe 10 kilometrów od Bytomia, odnaleziono ciało młodej kobiety, której opis odpowiada ich córce.
Tego dnia życie bliskich Wiktorii zmienia się na zawsze. Pustka, którą czują, nie zniknie. Nic nie będzie w stanie jej wypełnić. Jej najbliższa przyjaciółka powie potem, że od chwili, w której dowiedziała się o jej śmierci, ma wrażenie, jakby była niekompletna. Po dziesięciu latach przyjaźni były dla siebie jak siostry, teraz ma wrażenie, jakby straciła cząstkę samej siebie. Niecałą dobę po rozpoczęciu poszukiwań, w niedzielę 13 sierpnia, policjantom udaje się namierzyć Mateusza Hepę. Zostaje zatrzymany na ogródkach działkowych w Radzionkowie, zaledwie kilka kilometrów od miejsca zamieszkania. Jest wyraźnie wyczerpany i zdezorientowany. Z nieoficjalnych doniesień medialnych wynika, że w czasie, gdy ukrywał się na działkach, miał próbować odebrać sobie życie.
Po zatrzymaniu zostaje przewieziony do prokuratury rejonowej w Tarnowskich Górach. Tam rozpoczyna się przesłuchanie. Mateusz nie próbuje się bronić ani zaprzeczać zarzutom. Od początku przyznaje się do winy i spokojnym tonem opowiada o wydarzeniach tamtego dnia. Nie miota się, nie szuka wymówek. W jego relacji na próżno szukać emocji. Są tylko suche fakty. Twierdzi, że poznał Wiktorię przypadkiem na przystanku autobusowym w Katowicach. Nigdy wcześniej jej nie widział. Zaczęli rozmawiać, a gdy okazało się, że jadą w tym samym kierunku, wsiedli razem do autobusu. Według jego słów, Wiktoria w trakcie jazdy zasnęła i w efekcie przegapiła swój przystanek. Kiedy zorientowała się, że pojechała za daleko, zaproponował jej, by pojechała z nim do mieszkania. Tam mogłaby chwilę odpocząć, przespać się.
Próbowała się bronić, jednak nie miała szans. Sięgnął po linkę i owinął ją wokół jej szyi. Co chwilę sprawdzał puls. W końcu przestała oddychać. W swoich zeznaniach przyznaje, że odbył z nią stosunek już po jej śmierci, ale tę wersję obalają wyniki sekcji zwłok. Jej obrażenia i ślady walki świadczą o tym, że została wykorzystana, kiedy jeszcze żyła. Mateusz po tym, jak zdał sobie sprawę z tego, co zrobił, wpadł w panikę. Chciał ukryć ciało. Pociął jej ubrania nożyczkami, a następnie owinął ciało w folię, którą miał pod ręką. Następnie... Pokrył całość pianką montażową. Twierdzi, że nie wiedział co dalej, czy ma uciekać, czy czekać. W końcu wyszedł z mieszkania i udał się na pobliskie działki. Jak zeznaje, po zabójstwie skontaktował się ze swoją dziewczyną, której opowiedział co zrobił.
W związku z przyznaniem się do winy zostaje aresztowany pod zarzutem zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W poniedziałek 14 sierpnia odbywa się wizja lokalna, podczas której Mateusz ze szczegółami odtwarza scenę morderstwa. Oficjalny akt oskarżenia jest gotowy dwa miesiące później, 10 października. Ale Mateusz zostaje jeszcze skierowany na obserwację psychiatryczną, podczas której biegli mają ocenić jego poczytalność. Znajomi jego rodziny są zszokowani. Mówili o jej członkach jako o porządnych, spokojnych ludziach. O nim, że był cichy, zamknięty, trochę inny, ale nigdy agresywny. Ale, jak to często bywa, Mateusz od dawna wysyłał niepokojące sygnały, które, jak w wielu innych przypadkach, zostały przeoczone. Szczegóły na temat jego życia są znane za sprawą jego babci, która, jako jedyna z bliskich, zdecydowała się zeznawać podczas jego procesu.
Wielomiesięczna obserwacja wykazała, że Mateusz mimo wielu parafilii i zaburzeń osobowości, w tym sadyzmu seksualnego, jest poczytalny i w trakcie popełnianego czynu miał pełną świadomość jego konsekwencji. Wtedy zostaje ustalona data rozpoczęcia procesu. Pierwsza rozprawa przypada na początek stycznia 2025 roku i jest to jedyna, podczas której na sali obecni byli rodzice Wiktorii. Z kolei na rozprawie w lutym w charakterze świadka stanęła pani Aleksandra, babcia oskarżonego. To właśnie u niej Mateusz zamieszkał, gdy miał 16 lat. Sam poprosił, by zabrała go z miasta, gdzie mieszkał wcześniej z matką. Rodzina wówczas znalazła się w trudnej sytuacji. Stracili dom, żyli w starym kamperze zaparkowanym na działkach.
Mateusz miał powiedzieć, że jeśli babcia go nie przyjmie, nie da już rady dalej żyć. Żywił jakiś ukryty żal do matki. Niewykluczone też, że ojczym stosował wobec niego przemoc. Babcia zgodziła się pomóc, choć wiedziała, że przyjmuje na siebie ogromną odpowiedzialność. Dała mu dach nad głową, jedzenie i opiekę, a nawet spisała z nim swego rodzaju umowę. Ustaliła zasady, obowiązki i granice. Chciała, by wnuk wreszcie poczuł się bezpiecznie i stanął na nogi. Szybko jednak zauważyła, że Mateusz nie jest taki jak inni nastolatkowie. Unikał ludzi, prawie w ogóle nie wychodził z domu, a zasłony w jego pokoju były wiecznie zaciągnięte. Kiedy musiał wyjść, wkładał kaptur i ciemne okulary, jakby chciał schować się przed całym światem. Bał się kontaktu z innymi, nie potrafił jeść w towarzystwie nawet wśród własnej rodziny.
O wyjściu do restauracji nie było nawet mowy. Nie miał kolegów, był zupełnym samotnikiem. Babcia podejrzewała, że to lęk społeczny. Zachęcała go do wizyty u psychologa, ale odpowiadał, że próbował już terapii i nic mu to nie dało. Matka miała go zabierać do lekarzy, ale nikt nigdy go nie zdiagnozował. Z czasem wydawało się, że zaczyna się otwierać. Przestał nosić kaptur, wychodził częściej z domu i znalazł nawet pracę. Pani Aleksandra miała nadzieję, że wszystko wreszcie się ułoży. Po dwóch latach Mateusz postanowił zamieszkać samodzielnie. Wprowadził się do małego mieszkania po bracie przy ulicy Kurzaja w Radzionkowie. To właśnie tam, nad ranem 12 sierpnia 2023 roku, życie straciła osiemnastoletnia Wiktoria.
W dniu tragedii babcia przebywała poza domem na rekolekcjach. Dowiedziała się o wszystkim z rozmów z mężem i synem. Najpierw usłyszała, że Mateusz mówił, że zrobił coś złego. Potem sam przyznał się, że kogoś zabił. Jak twierdzi, jego bliscy radzili mu, by zgłosił się na policję. Podczas rozprawy pani Aleksandra była spokojna, rzeczowa, ale wyraźnie poruszona. Powiedziała, że nigdy nie przypuszczała, że Mateusz mógłby być zdolny do takiej zbrodni. Na koniec zwróciła się do nieobecnej rodziny Wiktorii, prosząc o przekazanie jej najszczerszych wyrazów współczucia. 4 czerwca 2025 roku zapada wyrok, na który wszyscy czekali z napięciem. Sąd nie miał wątpliwości co do winy i uznał Mateusza Hepę za odpowiedzialnego za brutalne zabójstwo Wiktorii Kozielskiej.
Kara, jaką wymierzył, okazuje się najwyższą z możliwych. Dożywotnie pozbawienie wolności z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie dopiero po 40 latach. Dla wielu wyrok ten był zaskoczeniem, również dla rodziców Wiktorii, którzy przyznają, że nie spodziewali się tak surowej kary wobec tak młodego, wcześniej niekaranego chłopaka. Choć wyrok nie jest jeszcze prawomocny, jej rodzina odczuwa ulgę. Wiedzą, że człowiek, który odebrał życie ich córce, nie stanowi już zagrożenia dla innych. Ufają, że ta decyzja pozwoli uchronić inne młode kobiety i ich rodziny przed gehenną, którą oni przechodzą niezmiennie od tamtego sierpniowego poranka i którą będą przeżywać do końca swoich dni. Mają nadzieję, że wyrok pozostanie w mocy, bo obrońca Mateusza zapowiedział apelację.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
18-letnia Wiktoria Kozielska poznaje na przystanku Mateusza Hepę. Oboje jadą jednym autobusem. Kilka godzin później policja odnajduje jej ciało w mieszkaniu w Radzionkowie. O jej życiu zadecydował rzut monetą. Ta sprawa wstrząsnęła Polską i wywołała dyskusję o przemocy wobec kobiet oraz victim blamingu. Wiktoria miała prawo wrócić bezpiecznie do domu.
www.zmorderstwem.pl
Wsparcie
💀 https://buycoffee.to/zmorderstwem
💀 https://patronite.pl/zmorderstwem
💀 Wsparcie przez YouTube (przycisk na stronie kanału bądź pod filmem)
Źródła: https://tiny.pl/40skhysf
Muzyka:
Heartbreaking by Kevin MacLeod
Link: incompetech.filmmusic.io/song/3863-heartbreaking/License: creativecommons.org/licenses/by/4.0/
Scenariusz: Aleksandra Chrzanowska
Korekta: Joanna Kupczak
Postprodukcja audio-wideo: Marcin Gmitrzyk
#podcastkryminalny #truecrime #historiakryminalna #podcasttruecrime #WiktoriaKozielska #MateuszHepa #victimblaming#zbrodniaWRadzionkowie #TrueCrimePolska