Nasze małe końce świata
Tym razem gościem Artura Nowaka jest znana podcasterka Justyna Mazur. Jej cykl podcastów "Piąte nie zabijaj" przywraca pamięć niewyjaśnionych spraw i zagadek kryminalnych. Jej debiut literacki "Małe końca świata" to nasz memuar. Droga od pierwszego pocałunku przez ciernie zawodów, śmierć bliskich, wyjście z Kościoła. To historia każdego z nas.
Ten papież zawsze żył, on jakoś zawsze wychodził. Ja nie wiem, ja byłam po prostu przekonana absolutnie, że on jakimś cudem, że Bóg, wiesz, mu powie dobra, nie umierasz. Takie magiczne myślenie. Takie magiczne myślenie, no ale czym innym jest? Przecież jest tyle magicznych sytuacji w wierze katolickiej, chrześcijańskiej, które, no dlaczego nie teraz? Dlaczego teraz nie mamy być świadkami tego cudu? Natomiast pierwsze takie moje przemyślenia związane z tym, że coś się nie klei z moim jakby postrzeganiem religii, w ogóle z moją wiarą, bardzo silną zresztą, a tym, co ja robię jako człowiek, no to był pierwszy raz. Generalnie temat seksu i w ogóle miłości. Przecież to jest coś tak dobrego. Ja go kocham, on mnie kocha. To jest tak pozytywne uczucie, budujące.
Jak w tym, że my po prostu ze sobą pójdziemy do łóżka, bo chcemy być jeszcze ze sobą bliżej, W jakich w ogóle kategoriach to może być czymś złym? Jeżeli to jest z miłości, z taką czułością, bliskością. A spotkałeś się z taką, wejdę Ci w słowo, z takim piętnowaniem tego, jakimś stygmatyzowaniem tej takiej wolnej miłości. Z seksu? Tak. No oczywiście, że tak. Chociażby to, że musiałam co tydzień chodzić do spowiedzi. No bo mówisz o tym. Potem się po prostu przestałam z tego spowiadać. To już wiedziałam. To jest dla mnie taka spirala długów wobec Boga, czy wobec powiedzmy Kościoła, bo teraz nie postrzegam tego jako długi wobec Boga. No ale na tamten moment to było tak, no uprawiam seks, więc już jest grzech.
Ja akurat miałam naprawdę, ale tutaj na obronę powiem, że miałam wspaniały kościół, wspaniałą parafię w Zabrzu, św. Anny. I to była bardzo taka inteligencka parafia i tam właściwie mnóstwo ludzi, którzy chodziły do tego kościoła, to zjeżdżały z całego Zabrza, bo tam ksiądz był w ogóle filozofem, też z wykształcenia. Już niestety nie żyje ksiądz Józef Kusza chyba z miar w tym roku albo w poprzednim, już nie pamiętam. I on był po prostu fantastycznym księdzem. I on był autentycznie takim duszpasterzem. Jemu też w ogóle daleko było do Radia Maryja i takie naprawdę, to był taki naprawdę bardzo taki światły kościół, związany właśnie z inteligencją, też z takimi filozoficznymi rozkminami. Wszystkie kazania tam naprawdę były fascynujące, o ile miał jakiś ksiądz, powiedzmy taki, którego ten ksiądz Józef wziął pod skrzydła.
Więc ja też wzrastałam w takim poczuciu, że po prostu to, jeżeli ktoś ma złe doświadczenia z kościołem, to po prostu miał pecha i jest w głupiej parafii. Znaczy ja myślę, że to bardziej jest odwrotnie, to znaczy to ty miałaś jakieś duże szczęście. Tak, ja miałam zarąbiste szczęście. Nie zawsze jest, ale właśnie chciałem się ciebie spytać też o już tak, no bo to o czym mówisz to są chyba oczywiste rzeczy, z którymi jako młodzi ludzie się spotykamy, później jako dorośli, że no nie wiem, gdzieś po prostu no właśnie mam się spowiadać z czegoś po prostu, co według mojego systemu czy mojego przekonania nie jest grzechem, ale Zmierzam do tego, czy to takie odklejenie się od tego dla Ciebie było takie trudne. No bo też zawsze jest tutaj podkład duży rodzinny.
To nie jest takie proste, no bo wiesz to, z jednej strony jest Twój wybór autonomiczny, jak jesteś silny. Mi ostatnio kolega powiedział, że w wieku 12 lat Usłyszał, że gdzieś tam jakiś Jezus wstał z grobu, że trzeba chodzić gdzieś tam klękać i mówić swoje grzechy. Mówi, a bez sensu. Wiesz, jak Gombrowicz, nie? Trzasnął drzwiami, poszedł i w ogóle przestał tym żyć, nie? Ale często tak nie jest, no bo mamy jakąś babcię, dziadka, mamę, tatę. No ktoś ci o tym opowiada. Wiesz co, ja kiedyś oglądałam taki dokument... I to jest element tej baśni, prawda? Którą ty odrzucasz w pewnym momencie i oni mówią, ej, ty nie jesteś chyba nasza, nie? Oni mi tak nie powiedzieli, że nie jestem ich, ale... To skrót myślowy oczywiście. Wiem, wiem, wiem, ale to też chcę, żeby wybrzmiało. Natomiast jakby pojawił się taki aspekt, że to jest przez moje zaniedbanie, że wiarę trzeba podlewać, tak jak się kwiat podlewa, że musisz się modlić, musisz chodzić do tego kościoła, że wtedy to do ciebie wróci, że przecież zawsze to działało.
A prawda jest taka, że ja mam dzisiaj 35 lat i od 15 to na mnie już nie działa, więc to jest... No prawie połowa mojego życia, jak się okazuje, tylko że to nie uświadomione było, więc na początku myślałam, że to po prostu jestem dorosła i nie chce mi się chodzić. Naprawdę myślałam, że to jest lenistwa. Że nie chcesz ofiarować tej niedzieli. Tak, że w ogóle jestem taka zła, bo nie jestem w stanie nawet tego poświęcić. Żeby chociaż, no nawet nie mówię o wstać rano w niedzielę i pójść do kościoła, ale na przykład o te osiemnastą na mszę wieczorową pójść. No to już można wstać. Tak, w niedzielę tak. Ale na przykład taki moment był u mnie, że tak jak ty mówisz, że to jest autonomiczna decyzja, to u mnie to nie było tak. Że to było takie autonomiczne, tylko to był tak mocno mój świat, że Pan Jezus to jest w ogóle taki mój...
Jeżeli się przestaje czuć, to żeby się nie... W ogóle człowiek się nie powinien do niczego w życiu zmuszać. Czemu się zmusza do dochodzenia do kościoła? Ja tak sobie czasami myślę, że na przykład na wsiach czy w jakichś takich małych miejscowościach to też kościół pełni... Księża pełnią rolę takich, to jest taki biznes, taki kontakt w ogóle, że ten ksiądz tam jest obecny, on przychodzi na różne uroczystości rodzinne i teraz wyobraźmy sobie, że... W Warszawie radni już go kilka razy nie zaprosili i tam jest jakaś w ogóle opera, nie? Generalnie, że jak to? No ale teraz sobie wyobraź małą społeczność, że jest np. ksiądz, który zawsze jest tam zapraszany np. na jakieś wesela, albo np. jak jest kolęda, to on chodzi i zna tych ludzi po imieniu, jakieś babcie noszą kwiaty i nagle odchodzisz od kościoła i po prostu zostajesz autentycznie wykluczony, moim zdaniem.
U Świadków Jehowy jest taki mechanizm wykroczenia. No tam jest to rzeczywiście bardzo duży. I to się po prostu rodziny rozpadają, tracą ze sobą kontakt, to jest chore. Ja absolutnie tego nie porównuję do tego, co się dzieje w Kościele Katolickim, bo tam jest, oczywiście to jest małe miki w ogóle w porównaniu ze Świadkami Jehowy. No ale też w innych mieliśmy... Ale z kolei właśnie katolicyzm jest dużo bardziej powszechny, on wchodzi w takie regiony czy rejony w ogóle naszego życia. Czy właśnie w urzędach są krzyże? Czy tam, nie wiem, w Sejmie jest krzyż? Czy w ogóle to jest wszystko takie zmieszane? W szkołach jest ta religia, że to wszystko jest takie... Ten ostracyzm nie chodzenia do kościoła... Tak, w tych małych społecznościach całą pewnością jest na... Jesteś dziwakiem, nie? No tak, tak. Znaczy już w tej chwili myślę, że tak nie, ale... Jest coraz słabiej, ale na przykład powiem Ci, że właśnie dla mnie utrata tej wiary, bo to jest po prostu utrata wiary i naprawdę nie da się tego naprawić.
To nie jest tak, że... Próbowałam już chodzić do pustego kościoła, bo mnie zawsze tak natychał, sprawiał, że miałam natchnienie. A tu osoby, które są tak na krawędzi, to mają taki okres przejściowy. To jest takie myślenie po prostu, że ja się nie będę przyjmował tym księdzem, to jest mój kościół, ja go naprawię w ogóle i tak dalej. Tak, że pójdę, będę tam sama, tam jestem Bóg i jestem ja. I powiem Ci, że do dzisiaj mam coś takiego, że jak jestem w pustym kościele, to się czuję jak u siebie, ale to jest raczej związane z tym, że to po prostu jestem ja. Z tym Bogiem powiedzmy, który właściwie to jest moje sumienie. Myślę, że każdy z nas ma Boga w sobie i to jest sumienie po prostu. Każdy z nas ma... Myślę, że coś większego mamy w sobie. Jakbyśmy tam tego nie nazwali. Dokładnie. Nazywam to po prostu powiedzmy Bogiem.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Artur Nowak przedstawia Justynę Mazur, autorkę książki o małych końcach świata.
Justyna opowiada o swojej książce i jej powstaniu, opisując trudności decyzji o jej wydaniu.
Justyna opowiada o swoich emocjach i doświadczeniach osobistych, w tym o uczuciu opuszczenia i rannym samotności.
Justyna opowiada o swoich relacjach i miłości, w tym o uczuciu opuszczenia po zakończeniu związku.
Justyna opowiada o swojej transformacji religijnej i seksualnej, w tym o doświadczeniach związane z homoseksualizmem.
Justyna podsumowuje swoją książkę i dziękuje Arturowi za rozmowę.
Rozmowa kontynuuje temat religii, opowiadając o doświadczeniach z kościołem i zmianach w wierzeniach. Autor opisuje trudności związane z odchodzeniem od religii i wyzwolenie od tradycyjnych obowiązków.
Zachęcam Was też do przeczytania książki Justyny na stronie internetowej www.małekońceświata.pl
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Zachęcam Was też do przeczytania książki Justyny na stronie internetowej www.małekońceświata.pl"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Tym razem gościem Artura Nowaka jest znana podcasterka Justyna Mazur. Jej cykl podcastów "Piąte nie zabijaj" przywraca pamięć niewyjaśnionych spraw i zagadek kryminalnych. Jej debiut literacki "Małe końca świata" to nasz memuar. Droga od pierwszego pocałunku przez ciernie zawodów, śmierć bliskich, wyjście z Kościoła. To historia każdego z nas.