Mentionsy Mentionsy
Wysłuchanie
Wysłuchanie

Jestem córką księdza

04.09.2023 ·25 min 43 s

"Córka księdza" to autobiograficzna opowieść napisana zarazem z perspektywy małej, bezbronnej dziewczynki jak i dorosłej kobiety, która bezlitośnie oskarża system kościelnej hipokryzji, który odwraca wzrok od dzieci księży. Po latach po stronie córki twardo staje jej matka, która przedstawia swój punkt widzenia na tę historię. Marta przez wiele lat wychowywana była w kulturze tajemnicy. Z punktu widzenia mężczyzny,  do którego miała mówić "wujku" wszystko było w porządku bo przecież łożył na dziecko i utrzymywał z nim czasem kontakt. Problemu nie widzą też jego przełożeni. Informacja o książce w linku: https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/corka-ksiedza-marta-glanc-1194

Dlatego, że bardzo poruszająca dla mnie była relacja twojej mamy, która liczyła na to, że on pójdzie za głosem serca, zostanie z wami. Przecież mamy wiele takich przykładów, księże. ... którzy w ten sposób postępują. Natomiast dla niej takim sygnałem, że on nie zamierza rezygnować i wychodzić z tej swojej bezpiecznej strefy komfortu, bo my myślimy, że Kościół to jest celibat, udręczenie, cierpienie i ograniczenie, a to jest właśnie taka bezpieczna przystań, w której sobie można realizować, że tak powiem, i wyskakiwać na boki, po czym wracać do tej pozy, tak? Takim momentem wstrząsającym do mnie było to, że mama liczyła na ten komunikat, a on mówił, że on musi sobie nową sutannę uszyć.

Tak, tak, to znowu niepowiedzenie czegoś wprost, taka rozmowa, tylko trzeba było się jakoś domyślać. Ona w ciąży była wtedy, tak? Szczerze mówiąc, nie wiem, myślę, że tak. Myślę, że tak i pewnie myślała, że to jest jakiś taki sygnał i bodziec dla niego, żeby odejść z kościoła. No i nigdy tego nie zrobił i nawet z tego, co wnioskuję, nie porozmawiał na ten temat, tylko ona się musiała domyślić, że jednak nic z tego... A powiedz mi, kiedy ty odkryłaś, że to jest w ogóle jakiś problem, życie w takim zakłamaniu? No bo mówi się, że historia naszego życia tych najwcześniejszych lat to jest taki decydujący moment, który wykuwa naszą osobowość. Zranienia, które przychodzą w tym najmłodszym po prostu wieku.

Ale jakoś zawsze mówiłam, a na następnej, na następnej terapii. No i to był też taki sygnał dla mnie, że to jest jakiś temat, który chce wypłynąć, a ja go w sobie duszę i zaczęłam dopiero później to wszystko otwierać. To jest niesamowite, że Kościół, który tak często odwołuje się do tego figury niewinnego dziecka, który trzeba chronić, tak naprawdę, przeproszę, nie ma to dziecko gdzieś. No bo tak, ojciec twój sobie myśli w ten sposób. Dawałem pieniądze, jak otrzymywałem jakieś tam dary od parafian, ciasta, mięso, jakieś rzeczy, to przekazywałem rodzinie, on czuje się rozgrzeszony. I mówi, no przecież wszystko jest w porządku, ale ty piszesz ten już list do prymasa Wojciecha Polaka, który jest szefem diecezji, archidiecezji, jednej z najstarszych diecezji w Polsce.

No i jakby to kończy prawdopodobnie sprawę dla Kościoła. I chciałam właśnie, żeby w ogóle się odniosł do tego i nie było żadnej reakcji, na zasadzie nie, nikt tak nie powiedział. I też chciałam się spytać, czy w ogóle wie, ile dzieci jest w archidekcie z jego i w Polsce i czy wie, czy nie wiem, czy mają jakąś opiekę, jak im się żyje, jak ich traktuje ojciec, ksiądz? Ja wiem ze swoich kontaktów z dziećmi księży, że to wygląda w ten sposób, że oczekuje się od ojców, że wyrzekną się tych dzieci, że nie będą nosiły jego nazwisk, że zobowiążą się, bo w akcie urodzenia rozumiem, że ojciec też nie jest wskazany. Nie, jest jakaś fikcyjna osoba.

Bo myślę, że wybranie rodziny to by było wybranie Boga, bo podobno rodzina jest najważniejsza dla tej religii i instytucji podobno. A powiedz mi, bo wiem, że też zajmowałaś się tym, jakie są w ogóle procedury? No bo z tego co wiem, no to jest masowy, znaczy problem to jest złe słowo, masowe zjawisko, tak? Jeśli chodzi o księży. Znaczy wielu z nich dba bardzo o to, żeby kobiety się zabezpieczały i nie sprawia im to żadnych w ogóle problemów, chociaż Kościół... Tak, albo aborcja. Powiedz mi właśnie, jak wyglądają te procedury? W ogóle to jest jakiś problem dla biskupów, dla przełożonych? Żeby nie było zgorszenia i się nic nie mówi, no to wszystko jest ok.

Jeżeli to wszystko jest jakimś układem między osobami zainteresowanymi, czyli przełożonym księdzem a matką, jeżeli ten układ jest właśnie w takiej tajemnicy, no to wychodzi na to, że to nie jest jakiś wielki problem i ksiądz ma wybór, nie? Jest jakoś teraz uwydalany z kapłaństwa. I no dowiedziałam się, że jak ja się urodziłam, to była taka zasada, że dopiero po czterdzieste ksiądz może w ogóle wystąpić z tego kościoła, co jest dla mnie no... Znaczy uzyskać taką suspensę, czy dyspensę, jak to się jakoś tam nazywa, po prostu, żeby został zwolniony z obowiązku bycia kapłanem i mógł zawrzeć jakiś związek małżeński. Dokładnie, to nie jest takie proste, że zrzuca sutannę, wychodzi i rozumiem, że to są jakieś procedury,

No tylko, że kobiety w żaden sposób nie są związane z celibatem, nikomu nie ślubowały czystości. I skoro ten ksiądz nie widzi w tym żadnego problemu, to czemu one miałyby jakby za niego myśleć i urywać takie relacje? Ale druga sprawa też jest taka, jaką przewagę ma w tej relacji ten mężczyzna, który reprezentuje jakiś autorytet instytucji, który jest usłyszeniem jakiejś mądrości, który ma dawać poczucie bezpieczeństwa. Ma pieniądze. No właśnie. Ma status jakiś, autorytet. W latach 90-tych przecież Kościół jeszcze dobrze tutaj stał w Polsce, zwłaszcza w małych miasteczkach i nadal proboszcz to jest kimś i raczej jest szanowany. No a moja mama była tylko samodzielną mamą tak naprawdę i było jej bardzo ciężko.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.