Zdobywca Bookera - Douglas Stuart i jego "John, syn Johna"
Szkocki pisarz - Douglas Stuart, od lat mieszkający w Nowym Jorku, domyka swój tryptyk o mężczyznach, którzy szukają własnej tożsamości, przynależności i siły do życia. W najnowszej powieści pisze o ojcu, synu i innych żyjących w lęku przed pokazaniem prawdziwego siebie.
Jednak w każdej osadzie często spotykałem niezamężne kobiety i nieżonatych mężczyzn. To było dość niezwykłe w tak chrześcijańskim i konserwatywnym miejscu, które w tak wielkim stopniu opiera się na rodzinie i wielopokoleniowych więziach. Kiedy tak siedzieliśmy przy herbacie, pytałem, dlaczego ten czy tamten nigdy się nie ożenił? Albo dlaczego tamta pani nie wyszła za mąż? Często w odpowiedzi słyszałem romantyczne tłumaczenia, że przegapili swoją szansę, że w tym życiu miłość ich po prostu nie odnalazła, bo żyli w zbytniej izolacji. Po prostu nie spotkali nikogo, w kim mogliby się zakochać. Czasem ubierano to w żart, mówiąc, cóż, on ma już stado owiec, nie chce się dodatkowo męczyć z żoną. Albo ona po prostu nie chciała zawracać sobie głowy facetami.
I więc w wielu sposobach, choć charakterystyki nie są według mnie, są według problemów, które mnie powstały. W rzeczywistości straciłem ojca, kiedy miałem 4 lata, więc nigdy nie urodziłem się wiedząc o tym, kim był ojciec. Więc myślę, że przez całe życie to było dla mnie kwestią, a także trochę obsesją. Straciłem ojca, gdy miałem 4 lata. Dlatego dorastałem, nie wiedząc czym właściwie jest posiadanie ojca. Przez całe życie był to dla mnie ważny temat, który z czasem stał się wręcz swego rodzaju obsesją. Często zastanawiam się nad tym, czy biorąc pod uwagę, że jestem gejem, ojciec by mnie kochał? Czy byłbym synem, jakiego sobie wymarzył? Sprawia mi to wiele bólu, ponieważ nigdy nie miałem szansy zmierzyć się z tym we własnym życiu. Napisałem tę powieść o ojcu i synu przede wszystkim po to, by zgłębić miłość, która ich łączy, bo John i Cal kochają się głęboko, ale też ogromny emocjonalny dystans, jaki potrafi zrodzić się między mężczyznami, zwłaszcza tymi, którzy znają się tak blisko.
Bez zbytniego skupiania się na detalach. I Ella właśnie to wszystko dostrzega. Rozumie sytuację w sposób, który z czasem ujawni się na kartach powieści. W rzeczywistości to właśnie ona jest architektką wszystkich dramatycznych wydarzeń, które rozegrają się w książce. Jednocześnie Cal kocha ją bezgranicznie. W pewnym sensie babcia jest dla niego prawdziwą bohaterką. Przez lata zastępowała mu matkę, dlatego łączy ich tak głęboka miłość. Kiedy Cal wraca ze stałego lądu, Ella wcale nie oczekuje od niego czekoladek czy drobnych upominków. Chce za to, by przywoził jej najnowsze wyzwiska, niecenzuralne słowa i młodzieżowy slang z wielkiego miasta. Język i pewna zuchwałość fascynują ją bez reszty. Życie pod jednym dachem z zięciem, protestanckim pastorem i diakonem,
W tym stadzie pojawiła się zresztą nowa owca przewodnia, maciorka o imieniu Ishbel. To dość nietypowe, by stadu przewodziła samica. Cal jest jednak święcie przekonany, że jego babcia w zmowie z owcą Iszbel w jakiś sposób doprowadziły do upadku do tej pory wodzącego stado wykastrowanego barana, czyli skopa. Tak naprawdę stanowi to zwiastun tego, co wkrótce spotka jego ojca. Ishbell regularnie donosi Ellie o wszystkich plotkach. Obie prowadzą ze sobą długie rozmowy. W powieści można wręcz odnieść wrażenie, że Ella i Owca naprawdę się ze sobą komunikują. Nie jestem pewien, czy to rzeczywiście prawda, czy może Owca i Ishbell jest dla wyspiarskich kobiet jedynie pretekstem, by mogły swobodnie plotkować i przekazywać sobie wieści.
Z pewnością jednak nadaje to Ellie wyjątkową aurę tajemniczości. W książce wygląda na to, że Ella i księga mogą naprawdę rozmawiać. Nie jestem pewien, czy to naprawdę prawda, czy Ishbel jest tylko pomysłem dla kobiet na pustyni, aby mogły przemawiać i przemawiać bezpośrednio, ale zdecydowanie daje Ellę wymiar mistyki. Tak, to jest książka o księgach i Cal znajduje się w bardzo skomplikowanym miejscu. Jego ojciec, John, ma lifelong childhood friend. Tak, to powieść o trójkątach. Cal znajduje się w niezwykle skomplikowanej sytuacji. Jego ojciec John ma przyjaciela z dzieciństwa, sąsiada Inessa, właściciela małego gospodarstwa i hodowcę owiec, który mieszka około mili dalej, przy tej samej drodze. Obaj są po czterdziestce. Łączę ich relację, o której nie chcę do końca zdradzać czytelnikom, ale powiem tylko, że są sobie bliżsi niż zwykli przyjaciele.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Douglas Stuart opowiada o swojej podróży do Hebrydów zewnętrznych, gdzie zaczął pisanie swojej trzeciej powieści. Wyjaśnia, jak wyspy zainspirowały jego tematykę i postacie.
Stuart opisuje swoje doświadczenia na wyspach, w tym jego odkrycie stereotypów i rzeczywistości życia mieszkańców.
Stuart opowiada o początkach pomysłu na swoją powieść, w tym o inspiracji z wysp i zmianach na archipelagu.
Stuart rozwija postacie Johna, syna Johna, i jego ojca, opisując ich relacje i motywacje.
Stuart omawia tematykę tożsamości i milczenia w swojej powieści, w tym wpływ na postacie i ich relacje.
Stuart opowiada o roli babki Ellany w powieści, jej silności i znaczeniu dla głównych bohaterów.
Stuart opisuje trójkąt miłosny między ojcem, synem i przyjacielem ojca oraz rozmawia o znaczeniu domu w jego twórczości.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.