Mentionsy Mentionsy
Wizje Podcast
Wizje Podcast

Kongres KRIO + gość

18.10.2026 ·44 min 22 s · 8 rozdziałów

W tym odcinku rozmawiamy o jubileuszu KRIO, kongresie KRIO w Pobierowie oraz organizacjach branżowych.

0:00 · Wprowadzenie i temat 1

Cześć. Witajcie w Wizjach. Podcastie o optometrii, optyce i wszystkim co dookoła. Z tej strony Maria, Mateusz i Kuba. Cześć. Witamy w kolejnym odcinku Wizji. Dzisiaj mamy temat trochę inny niż zwykle, bo będziemy rozmawiać nie o soczewkach, krótkowzroczności, ani o tym czy pacjent rzeczywiście potrzebuje kolejnej pary okularów. Chociaż znając życie pewnie i tak skończymy na okularach. Jakby w tym zawodzie jest to nieuniknione. Dzisiaj porozmawiamy o ludziach, organizacjach i o tym, dlaczego w ogóle warto lub nie warto, zobaczymy, być aktywną częścią swojej branży. Mamy wrażenie, że młode pokolenie trochę inaczej patrzy dzisiaj na cechy, izby, stowarzyszenia czy organizacje branżowe.

1:47 · KRIO i jej historia 5

Po co? Albo kiedy to wszystko? Kiedy? No ja myślę, że to jest bardzo dobre pytanie, bo jeżeli organizacja ma być tylko po to, żeby mieć kolejny znaczek, logo na stronie internetowej, to rzeczywiście trudno znaleźć motywację. Ale jeżeli mówimy o reprezentowaniu interesów zawodu, edukacji, wymianie doświadczeń, budowaniu standardów i przede wszystkim otworzeniu środowiska, które potrafi ze sobą rozmawiać, wtedy jak najbardziej ma to sens. Poza tym nie jesteśmy w tym chyba tylko dla kasy, nie? Ale też dla idei. No tylko sceptycznie nastawieni do tego ludzie często nie widzą efektu od razu. No właśnie. Organizacje branżowe mają tę trudną cechę, że część ich pracy jest kompletnie niewidoczna dla takiej osoby stojącej z boku.

Nie widzimy spotkań, rozmów, negocjacji, pism, konsultacji czy pracy organizacyjnej. Widzimy dopiero lepszy lub gorszy efekt, który bardzo chętnie oceniamy. Oczywiście chętniej, jeżeli nie jesteśmy nigdzie zrzeszeni, a już w ogóle najchętniej anonimowo. Ja się z tym wszystkim zgadzam, co ty powiedziałaś, co wy powiedzieliście w zasadzie. Ale... Ale, no musi być jakieś ale, bo jak nie będzie ale, to będzie nudno. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że mały, szary człowiek patrzy na wszystko głównie z własnej perspektywy, ale uważam, że nie należy odbierać nikomu prawa do oceny działań organizacji branżowych. Biblijne sformułowanie głosi. Pamiętajcie, słuchajcie się Biblii. Po owocach ich poznacie.

No tak, z jednej strony śpię. No coś w tym jest co Marysia powiedziała. Znaczy jak my już lataliśmy po salonie optycznym to KRIO jeszcze nie istniało. O rany. Nie wiem czy macie takie sytuacje, ale czasem ja się spotykam z jakimiś handlowcami, którzy od wielu, wielu lat handlują z moimi rodzicami i mówią Ja Cię pamiętam, jak byłaś tak, taka malutka, latałaś po salonie, ja sobie myślę, ja pierniczę, właśnie po to mam swoje salony, żeby nie słyszeć takich pierdół. I ja mówię tak, a ile lat jest Pan w branży? Dwadzieścia. Ja mówię, no właśnie, a ja ponad trzydzieści, do widzenia. Marysia, zawsze możesz odpowiedzieć, a ja Pana pamiętam, jak Pan jeździł w firmie X, potem Y, a teraz jeździ Pan w firmie Z.

I zawsze Pan tak staro wyglądał. Albo, no proszę pana, faktycznie czas nie był dla pana łaskawy. Nic się pan nie zmienia. No dobra, wracając do KRIO. Z jednej strony świeżak, ale z drugiej strony bardzo dużo się zmieniło od tego czasu. Branża i generalnie cały świat ewoluowały w tak niesamowitym tempie. No i dzisiaj zaprosimy osobę, która może nam powiedzieć, jak to wszystko wyglądało. Naszym gościem jest Grzegorz Romanik, wiceprezes Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej. Grzegorz, witamy w Wizjach. Dzień dobry, bardzo mi miło. Witamy serdecznie i od razu uprzedzamy, będziemy pytać o rzeczy, których prawdopodobnie nie ma w oficjalnych dokumentach.

Oczywiście jesteśmy zainteresowani historią oficjalną, ale przede wszystkim tą historię od kuchni i tak naprawdę twoją perspektywą. Wiecie, nie wiem, czy jestem najlepszym rozmówcą z historii. Zawsze była truja na szynach. Wtedy jeszcze jedynek nie stawiali. Ale postaram się stanąć na wysokości zamania na tyle, ile potrafię. Okej, no to zacznijmy od samego początku. Dzisiaj KRIO jest dużą ogólnopolską organizacją, ale w 1996 roku ktoś musiał to wszystko rozpocząć. Co było takim impulsem do stworzenia KRIO? Głównym impulsem, moim zdaniem, były zmiany zachodzące w Polsce. Ubłynienie rynku, nowe możliwości albo nowe wyzwania.

7:47 · Historia optyki w Polsce 4

Okej, ciekawe. Czyli to nie była decyzja jednej osoby, tylko raczej taka potrzeba środowiska? Tak, to była decyzja środowiska, które dostrzegło, że dotychczasowe formy organizacji optycznych typu Stowarzyszenie Optyków Polskich nie są w stanie na odpowiednim poziomie artykułować potrzeb branży. No a jak wyglądała wtedy polska optyka? No bo my dzisiaj patrzymy na nią z perspektywy internetu, Instagrama, TikToka, globalnych marek czy ogromnej liczby szkoleń. A jak to wyglądało w połowie lat dziewięćdziesiątych? I tu pewnie będzie wam trudno sobie wyobrazić, bo wyglądacie na bardzo młodych ludzi, że w latach dziewięćdziesiątych... Ej, poczekaj Grzegorz, bo my jesteśmy starsi niż KRIO.

Na dzień dzisiejszy, jakbyśmy kogoś młodego zapytali, że cylinder na wewnętrznej stronie soczewki Powiedział, że czegoś takiego nigdy w życiu nie było, a do 90-tych lat wszystkie cylindry były na zewnętrznej stronie. I żeby było ciekawiej, gdy już był ktoś, kto nosił soczewki okularowe z astygmatycznym astygmatyzmem i dostał nową soczewkę z astygmatyzmem z cylindrem po stronie wewnętrznej, były bardzo duże problemy z adaptacją do tych soczewek. To był kosmos jakiś, nie? Ale coraz częściej pojawiały się na naszym rynku jakieś automaty, nawet szablonowe, weko wchodziło, tak? W latach 90-tych profesor Kędzia zaczął organizować pierwsze kursy procedur pomiarów refrakcji dla optyków, które potem były zalążkiem optometrii w Polsce, więc lata 90-te były bardzo ciekawe.

A jak było z dostępnością na przykład szkieł, towaru, w sensie nie wiem, opraw? Znowu posłużę się opowieściami, które znam, bo jestem za młody, żeby to pamiętać. Ale były to czasy, kiedy przyjeżdżał przedstawiciel firmy X z całym bagażnikiem opraw. Jakiś jeden większy obczek, jak się dowiedział, że on przyjechał na region, dzwonił, proszę przyjechać do mnie, ja kupuję wszystko, zjem jeszcze kolacyjkę, nie musi pan nigdzie jeździć. Wtedy, jak był dostęp do towaru, to się go brało po prostu. Ale też fakt był taki, że tych modeli oprawek było, nie wiem, 10 czy 15. Jak przechodził klient, to było pytanie, czy chce pan brązowe czy szare, tak? A nie czy kocie, czy kwadratowe, czy... Ja się pytam, komu to przeszkadzało?

Dokładnie. Gdzie my jako branża popełniliśmy błąd? Ja się pytam. Ale zobacz, miałeś pięć szablonów wyciętych, tak? No bo tylko miałeś pięć wzorów. Chłopie, no przecież to jest... Cyk, cyk. Tylko minerał, nie? To było trochę trudniej z mineralną soczewką niż z organiczną. No tak, no. I cylinder z przodu, to jeszcze trudniej. To tak, no to trudniej. Ale się upało i się upało. To prawda. Dobra, a teraz taka kwestia, która mnie bardzo interesuje. Czy wtedy wszyscy się ze sobą znali? Bo środowisko pewnie było o wiele mniejsze. No nie wiem, jak to wyglądało. Śmiem twierdzić, że dzisiaj nawet w połowie tak dobrze się nie znamy, jak znali się obcy w latach dziewięćdziesiątych. No ale gęby kojarzymy dzisiaj.

12:34 · KRIO i jej role 6

No tak, tylko w tamtych czasach zostały nam jeszcze pozostałości z lat PRL-owskich, gdzie żeby móc otworzyć własną działalność w ogóle trzeba było dostać zgodę najpierw. Nie było tak jak dzisiaj, że chcę być optykiem, to sobie jestem optykiem. W związku z tym była bardzo ograniczona liczba ludzi, którzy wykonywała ten zawód i faktycznie wtedy znakomita większość branży się znała i nie tylko z widzenia, ale znała się, bo jeździli właśnie na wspólne jakieś szkolenia, kursy czy jakieś wspólne spotkania optyków. Dzisiaj niestety jest nas znacznie więcej i dzięki temu niestety się nie znamy wszyscy, nawet z widzenia. No z jednej strony mamy gdzieś tam w branży firmy takie konkurencje konkurujące, salony producentów, też dystrybutorów, a z drugiej, kiedy coś ważnego się dzieje w branży, no pewnie warto jest się spotkać i porozmawiać.

Tak, te spotkania dają bardzo dużo, to jak najbardziej. Oficjalna historia KRIO mówi o chęci budowania relacji z instytucjami, kontaktach międzynarodowych, działaniach na rzecz rynku optycznego i kształtowaniu statusu zawodowego optyka. Opowiesz nam tą nieoficjalną historię ojców założycieli? Na tyle, ile potrafię, postaram się opowiedzieć. Czasujmy się najpierw do lat 40. minionego stulecia. W tamtych latach zaczęła swoją działalność branżowa Komisja Optyków przy Izbie Rzemieślniczej w Katowicach. I już w latach czterdziestych, czy pod koniec lat czterdziestych, było wydawane pismo Optyk Polski. To jest ciekawostka. Następnie na tych podwalinach powstała Ogólnopolska Komisja Branżowa Optyków przy Centralnym Związku Rzemiosła Polskiego.

Stowarzyszenie nie miało aż takiej siły przybicia, żeby móc być z ustawą oddawczą inicjatywą i to było pretekstem do założenia KRIO przy Związku Rzemiosła Polskiego, gdzie mieliśmy zapewnienie, że Związek Rzemiosła Polskiego będzie nas wspierać, tak? Pokłosiem tego w 1997 roku pierwsza ustawa złożona wspólnie z PTO, która miała uregulować zawód. Czyli już rok po założeniu KRIO była złożona pierwsza ustawa razem z PTO. No, brzmi pięknie, ale na pewno były jakieś wielkie wyzwania wtedy. Czy bardziej chodziło o organizację środowiska, kwestie prawne, edukację, nie wiem, czy o to, żeby w ogóle różne części Polski zaczęły mówić jednym optycznym głosem? Najważniejszymi wyzwaniami w tamtym czasie według mnie były kwestie prawne i edukacja, tak?

Ok, to teraz troszkę gorzko będzie, bo Izba obchodzi w tym roku 30-lecie swojego istnienia, a zawód optyka nadal nie doczekał się własnej spójnej ustawy i wciąż może go wykonywać osoba z ulicy, czyli każdy może otworzyć salon optyczny. Czy twoim zdaniem nie jest to troszkę porażka KRIO? W sumie dziękuję za to pytanie, bo jest to trudne pytanie, ale musimy o tym rozmawiać. Krajowa Rzemieślnicza Izba Otyczna od samego swego początku zabiega o to, żeby zawód był w jakiś sposób uregulowany. Zaczęliśmy w 97 roku. To była pierwsza ustawa. W 99 roku udało się przeforsować projekt poselski, który niestety upadł na posiedzeniu Komisji Małych i Dziennych Przedsiębiorstw.

Żeby nie było tak, że idziesz do optyka, a tam pracuje pan Kaziu, który dwa tygodnie temu kafelki układał. Chociaż gdyby było to, to już by było dużo, że jak jest nazwa optyk optyczny, to żeby tam wiadomo, że w środku jest na pewno optyk. To by było fajne rozwiązanie. Zobaczymy, co się uda, bo na razie rozmawiamy bardzo luźno, ale to by było już moim zdaniem spory, spory krok naprzód. Mogłoby nas więcej być zrzeszonych. Ok, czyli jeśli więcej osób byłoby, w sensie bardziej byśmy się zrzeszali, to jest większa szansa, większe prawdopodobieństwo, że będą chcieli z nami rozmawiać. Idąc do rozmowy z kimkolwiek, jak reprezentujesz pięć osób, A reprezentujesz tysiąc osób? Twój głos jest inaczej odbierany.

No tak. Czyli tutaj taki pierwszy argument za tym, że warto się organizować i warto wstępować do takich właśnie organizacji branżowych, na przykład do KRIO. Znaczy, żeby być członkiem KRIO, trzeba wstąpić do cechu optyków, który jest zrzeszony w KRIO. I wtedy z automatu się niejako należy do KRIO. Bezpośrednio członkiem KRIO chyba się nie da być, nie da się wstąpić do KRIO z pominięciem cechu. Tak, to miałam na myśli, żeby wybrać cech, który nam odpowiada, bo niekoniecznie musimy wybrać cech, który jest w naszym województwie, prawda? To może nawet nie to, że w województwie, a ten, który jest najbliżej nas. Nie, niekoniecznie. Nie ma jakichś tam ograniczeń terytorialnych, tym bardziej, że są takie województwa w Polsce, gdzie nie ma tych optypów.

20:47 · Kongres KRIO 1996 6

Więc byłoby to jakąś obudą, gdyby ktoś z Łodzi, bo w Łódzkim nie ma cech optyków na przykład, żeby nie mógł nigdzie przystąpić, bo on jest z łódzkiego, więc wybieramy sobie cech wedle preferencji i sympatii. Czyli jak lubisz Mazury, to warmińsko-mazurski, jak góry, to gdzieś tam na południu. Tak, dokładnie. Jutro dostaniecie na przykład 500 wniosków z łódzkiego, bo oni nie wiedzieli, że tak można. Jesteśmy gotowi. Nie chciałbym tu stosować jakiejś kryptoreklamy czy lokowania produktu, więc nie będę jakoś swojego cechu zachwalał, ale tak, sądzę, że każdy tech jest gotowy na przyjęcie kolejnych członków i przyjmiemy z otwartymi ramionami. Jedyny warunek, trzeba być wykształconym optykiem i prowadzić własną działalność gospodarczą.

To dwa warunki. No dobra. Okej, no to wróćmy do historii. KRIO powstaje w 1996 roku i już w listopadzie tego samego roku odbywa się pierwszy kongres optyków zrzeszonych w KRIO. Czyli tak naprawdę dosyć błyskawiczne działanie. Zgadza się. No a Grzegorz, powiesz nam, jak wyglądał ten pierwszy kongres? No i ponownie moja odpowiedź może się opierać tylko na relacjach zasłyszanych od kolegów, którzy w nim uczestniczyli. Ja w tamtym czasie jeszcze chodziłem do szkoły średniej. Osoby, z którymi rozmawiałem, wydają się być kontaktowe i w pełni logicznie rozmawiały ze mną. Ja w tamtym czasie chodziłem do szkoły średniej, więc nie mogłem być na tym kongresie.

Soczewki kontaktowe w tym czasie zaczynały wchodzić, więc to też było po to potrzebne. Od samego początku kongresom towarzyszyły wykłady, konferencje, dystaby. Wzorem podobnych imprez organizowanych na Zachodzie, więc spotkanie, integracja środowiska? Tak, jak najbardziej, bo im bardziej się zintegrujemy, tym silniejszy będzie nasz głos, więc te wszystkie elementy były moim zdaniem równie ważne. Mhm. Dzisiaj Kongres kojarzy nam się już z wystawą optyczną, z wykładami, z warsztatami, wieczornymi wydarzeniami. Tak, i to jest ten moment, kiedy człowiek o drugiej w nocy poznaje ludzi, których wcześniej znał tylko z wizytówek albo z gazety Optyka na przykład. Albo z Facebooka.

Albo z Facebooka, dokładnie. Czy od początku część integracyjna była tak ważna? Tak, nawet nie wiem, czy ona wtedy nie była ważniejsza niż teraz, bo wtedy przypomnę, że prawie wszyscy się znali. Więc integracja była ważna, ale do tego ważne było podnoszenie kwalifikacji, bo wychodzimy z założenia, że nawet jeśli nie chroni nas żadna ustawa, to my jako rzemieślnicy możemy się obronić naszą fachowością. Mamy tą przewagę nad jakimiś sieciami, fachowością. Czyli można powiedzieć, że Kongres jest trochę jak takie rodzinne spotkanie, tylko ta rodzina ma w jakimś sensie wspólny biznes? Tak, uważam, że optycy, a zwłaszcza optycy rzemieślnicy powinni traktować się jako rodzina.

To nie przypadek, że część optyków w wieku zbliżonym do naszego mówi do swoich mentorów wujku lub ciociu, bo tak się zdarza. A pamiętajmy, że rodzina zazwyczaj ma wspólny interes, więc to powinno się łączyć. Mówi się też, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, ale okej. Ja sam osobiście tam słyszałem o paru osobach, które na Śląsku mówią do pewnych osób, które już w branży są po 40-50 lat, mówią właśnie wujku, ciociu. Nie no, śmieje się oczywiście. Pierwsze szlify brały właśnie u kogoś, bo wtedy jeszcze się terminowało i tak dalej. A nie macie jeszcze takiego wrażenia, że jak brakowało tego doświadczenia, czyli tej wiedzy, to ludzie byli bardzo mocno zżyci ze sobą, a teraz jest tak totalnie odwrotnie?

Czyli jakby ciągle pojawia się jakiś problem, tak? Czyli wcześniej nie było wiedzy, ale była integracja, teraz znowu ta wiedza jest dużo, dużo większa, ale nie mamy integracji i współpracy. Znaczy, tutaj można powiedzieć, że tak, że ci optycy, którzy w jakiś sposób się zrzeszają, tak dalej, to oni się zarówno integrują, jak zarówno sobie pomagają. Bardzo często na jakichś spotkaniach cechu słyszę rozmowy, wiesz, ostatnio robiłem to i tamto, coś mi się zepsuło, powiedz, jak z tego wybrnąć, tak? Więc taką wiedzę, czasami zdobywaną latami, bo wiadomo, że niektóre triki, musimy coś pięć razy zepsuć, żeby się czegoś nauczyć, a taką wiedzę Na tych spotkaniach cechowych, branżowych można pozyskać od kolegów bardziej doświadczonych albo od tych, którzy już to popsuli.

28:21 · Obecność i przyszłość 3

To ja jako mieszkaniec Warmii powiem, że był kongres też w Mikołajkach, jeden, jeden, ale był. Natomiast tak, oczywiście, że rozważaliśmy Wisłę, tak? Jego lokalizacja w tego hotelu ma na pewno swój urok. Niestety patrząc na możliwości i pokojowe i wystawiennicze tego hotelu są pewne ograniczenia, które w pewnym momencie nie pozwalają się bardziej rozwijać. Kongresy w każda kolejna edycja jest coraz większa, więc w pewnym momencie nie jesteśmy w stanie się zmieścić albo zrobić tego na takim poziomie, jak byśmy chcieli w hotelu takim czy innym. Tam też parking chyba w tej Wiśle był taki dość mocno niefortunny, bo tam z tego co pamiętam to ciężko się tam podjeżdżało.

Tak przez chwilę zachwalałeś. No tak no, zachwalałem, nie no lokalizacja mi się podobała, no ale w sensie odległość od domu. Wiecie co? Ja sobie przypominam, że tam chyba blisko była komenda policji, bo na wyjeździe z Gołębia stali policjanci i kazali wszystkim dmuchać. Nie wiem dlaczego, akurat po naszym kongresie tak było. Pamiętacie to? Oni na skoczków narciarskich czekali. Po autografy. Dobra, no w tym roku 30. jubileuszowy kongres odbywa się w Pobierowie. No i ja bym chciał zapytać, co przesądziło o tej lokalizacji? Tak, KRIO obchodzi w tym roku swoje 30-lecie.

W tym samym czasie, bo w tym samym roku otwiera się najnowszy hotel gołębieski w Pobierowie. Jest to największy hotel w Polsce, jeden największy w Europie. O bardzo dobrym standardzie. Jest to hotel sieci, z którą współpracujemy już od ponad 20 lat. Wydaje mi się, że nie ma lepszego miejsca na obchodzenie tak znakomitego jubileuszu. Mhm. A była jakaś lokalizacja albo któryś kongres, który szczególnie zapadł Ci w pamięci? Wiesz co, Kuba? Każdy kongres jest na swój sposób fajny, jest na swój sposób wyjątkowy. Pamiętam ten kongres właśnie w Mikołajkach, bo to był pierwszy kongres, na którym w ogóle byłem. To jakoś tam pamiętam, ale pamiętam kongresy w Wiśle, w Karpaczu. Na każdym z tych kongresów można spotkać nowych ludzi, kogoś ciekawego poznać, można przeprowadzić fajne rozmowy, iść na ciekawe wykłady czy nawet na debaty, więc trudno by mi było powiedzieć, który najbardziej mi zapastami, bo każdy ma swój urok i o każdym można by coś tam rozmawiać, historie bardziej oficjalne czy nieoficjalne.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.