Czy Braun jest sexy? | Leszek Jażdżewski
Ponad dwa lata po wygranych przez Koalicję Demokratyczną wyborach politolog i publicysta Leszek Jażdżewski zastanawia się, co się udało rządowi Donalda Tuska, a co z obiecanych "100 konkretów" pozostało w sferze obietnic i zawiedzionych oczekiwań. To, kto korzysta na zawiedzionych obietnicach, widać w najnowszych sondażach - partia Grzegorza Brauna rośnie w siłę i wyprzedza Konfederację. - Czy Braun jest sexy? - pyta Jażdżewski. To okaże się w najbliższych wyborach.
Ja uważam, że jest za dużo takiej ingerencji w takiej politycznej retoryki związanej z rozliczeniami. Właśnie, o to chciałam zapytać, bo znowu rozliczenia. Na czym zbudowana jest narracja obecnego rządu? Bo ja mam takie wrażenie... Że właśnie dokładnie na tym, że ciągle ten PiS był taki zły, ten PiS tak nabroił, tak brzydko zrobił, tak zrujnował struktury państwowe, zniszczył praworządność. I pewne fakty są niedyskutowalne oczywiście. Ile można płynąć na tego rodzaju opowieści? Wybory za dwa lata. Tak, ja wiem. Natomiast jak patrzymy na pewną emocjonalność tej strony, ja nieprzypadkowo zacząłem od zaprzeczenia zaprzeczenia. Udało się przestać zastępować negatywne trendy.
Co się udało? No widzisz, to jest ciekawe, bo tutaj zlikwidowano, tutaj jest ciekawa, to jest ciekawy paradoks, dlatego że jak widać nie wszystkie obietnice były chyba trafione, bo likwidacja prac domowych, sam pamiętam jak to Tusk obiecywał, nie wiem czy nie, jakimś uczniom na jakimś tam wiecu wyborczym. Propozycja bardzo populistyczna. Oboje mamy dzieci. Jak wiele z tych propozycji, które właśnie tu konkretne. Tak. Znaczy, że składanie propozycji jest bardzo fajne w momencie, w którym, jest to hasło wyborcze, w momencie, w którym zaczyna się rządzić i z tym tak samo konfrontowała się prawica. Przecież jak bardzo, o ile rzecz oskarżana jest Morawiecki, że to on podpisał Zielony Ład, że to on pomagał Ukraińcom. Znaczy prawica też miała ten problem. Dzisiaj prawica udaje PiS konkretnie, że nigdy nie rządzili, a Morawiecki był premierem jakiegoś innego rządu.
Więc jakby wprowadzanie tego wersji, można było tego nie wprowadzać, można by powiedzieć, prowadzimy to za rok, jak dyskusja… Co powinna była zrobić Nowacka wobec oporu, tego takiego wielkiego oporu, porównywalnego z tym oporem wobec aborcji, który jednak jest bardziej tutaj zrozumiały, jeżeli chodzi o nauczanie Kościoła. Co powinna była zrobić Barbara Nowacka? To znaczy, to jest inaczej. Czego nie powinien był robić Donald Tusk? Bo moim zdaniem Nowacka chciała prowadzić ten przedmiot, forsowała go. Tusk zobaczył opór koalicjantów, no przecież nie PiSu. I moim zdaniem oni się przestraszyli, że w roku wyborczym będą mieli konflikt, więc co zrobili? Zrobili zgniły kompromis, który był błędem, ponieważ ten kompromis pozwalał mobilizować się prawicy przeciwko czemuś. Gdyby w ogóle nie prowadzali tej edukacji zdrowotnej, no to nie daliby im pretekstu do mobilizacji.
Gdyby wprowadzili obowiązkową, to Ordo Iuris i spółka by zrobili aferę przez tydzień, a po tygodniu, no co, zebrali by jakieś podpisy, byłaby jakaś petycja, posłowie PiS by to zgłosili, to by upadło. Nie byłoby tematu. To by się przyjęło. Przede wszystkim, jak się poczyta ten program, to widać, jaką potworną bzdurą jest opowiadanie o tym, że tam jest jakaś seksualizacja dzieci. Przeciwnie chodzi o to, żeby... Czytałeś tę podstawę? Dziewięć procent. To jest bardzo dobrze napisane, przygotowane. Dziewięć procent dotyczy edukacji, edukacji w ogóle seksualnej. No tak, ale to też jest potrzebne. To znaczy, właśnie o to chodzi, że chcemy to robić w cywilizowanych warunkach, a nie, że się dzieci będą uczyć z filmów pornograficznych albo usłyszeć jakieś plotki od kolegów czy koleżanek. To jest tak naprawdę ratowanie dzieci przed sytuacjami, które mogą się natykać w każdej, nie tylko w kościele, gdzie wiadomo o pedofilii, ale także, nie wiem, choćby np.
To jest bardzo ciekawe i trochę straszne jest, bo koalicja 35% stabilnie, PiS wzrost do 32% z małym miejscem po przecinku. Konfederacja ponad 10%, ale co ciekawe, zaczęłaś od tego, jest za Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, który uwaga ma 11,2%. Czyli tak, rośnie PiS i rośnie poparcie dla Grzegorza Brauna. Wybory za dwa lata, a wyborcy są trochę i wyborczynie, zwłaszcza wyborczynie, do tego zaraz też dojdziemy, zawiedzeni. Co tu się powinno wydarzyć? Jaka powinna być ta opowieść, żeby była jakaś? Bo ta komunikacja też nie jest spójna.
To znaczy cóż, nie sądzę, żeby koalicja rządząca mogła zrobić wiele, żeby zatrzymać Grzegorza Brauna, w sensie to nie są ich wyborcy, to są wyborcy PiSu. Co jest rzeczywiście ciekawe, jakby Braun staje się taką nową sekcją opowieścią. Dla mnie taki sygnał... Znaczy Braun się staje sekcją opowieścią? Tak. Tak, jest dla prawicy. To znaczy widać było, że on jest w ciągu, że naprawdę jest na takiej krzywej wznoszącej w czasie kampanii wyborczej. Jakby jednak te płoty, na których wisiał i Braun i Nawrocki. Bardzo często były to dwie osoby. Tak widać było. Braun w pierwszej, Nawrocki w drugiej. W zasadzie ciężko było znaleźć w wielu miejscach innych kandydatów. Na takich podmiejskich wsiach, czy takich małych miasteczkach.
Natomiast to nie jest do końca traktowane poważnie i ktoś o takich poglądach, takich prorosyjskich, nacjonalistycznych, antysemińskich nie miałby kiedyś miejsca w polskiej debacie publicznej, a przez to, że on to robi Z jednej strony z takim ogromnym namaszczeniem, a z drugiej strony kręci o tym filmy. On nie robi sobie z tego żartów, ale to jest takie poczucie, że to jest rodzaj prowokacji. I ta prowokacja, która budzi frustrację zarówno tego medialnego mainstreamu politycznego, ale także coraz częściej tej prawicy. Ludzie, którzy chcą pokazać środkowy palec i Tuskowi i Kaczyńskiemu, Nie mają lepszego wyboru niż właśnie Grzegorz Braun. I to jest tak naprawdę zagrożenie dla PiSu, więc to ich wyborcy mają takie często skrajnie prawicowe, narodowe poglądy.
Braun ich może atakować tą kartą ukraińską, no bo PiS zachował się przyzwoicie w sprawie Ukrainy, w sprawie pomocy dla Ukrainy, dla Ukraińców tutaj, którzy przyjechali do Polski. No a Braun mówi, że nie, że to absolutnie to Wołoń, to jest temat numer jeden. Nie katy, nie bucza, nie to, co się teraz dzieje w Ukrainie. Więc on jest, i także ta sprawa covidowa, to znaczy on tutaj jest w jakimś sensie, on zachodzi Konfederację z prawej strony. Wydawało się, że to jest niemożliwe, a jednak tak. Także on jest na jakiejś fali wznoszącej. Pytanie, czy człowiek, który jest w zasadzie, to jest niemalże jednoosobowa organizacja. Tam ciężko znaleźć jakiś numer 2, 3 i 4. Czy to jest tego typu fala, która spowoduje, że on dojedzie do tych wyborów za dwa lata? Czy jednak zgniecie go polaryzacja? On na niej wygrywa.
Ja myślę, że ludzie, także na prawicy jak widać, znaczy jeszcze krok wstecz, trzeba zreinterpretować inaczej wygraną Nawrockiego. To nie była wygrana PiS-u w wyborach, to była wygrana prawicy w wyborach. I Nawrocki wygrał dlatego, że najlepiej się jakby zaadaptował, to była taka forma mimikry, jak kandydata wystawionego przez PiS, zaadaptować do tej rosnącej w siłę skrajnej prawicy. I Nawrocki został jakby To był kandydat z krajnej prawicy, właśnie taki narodowiec, którego PiS jakby zaadoptował i dzięki temu wygrał. Ale to nie znaczy, że PiS na jego zwycięstwie może się budować. Tylko wręcz przeciwnie, zbudował pewną narrację, która dzisiaj niesie ich przeciwników. Nawrocki nie robi nic, żeby to powstrzymać. To znaczy on właśnie, choćby od czego zaczęliśmy, z zapalania tych świec chonukowych,
Ale ta lewica, ta główna lewica powinna mieć, nie wiem, 10, 12, 15. Dlaczego? Dlatego, że powinna mieć tyle, dlatego, że Mamy wyborców, którzy mają progresywne, nazwijmy to, poglądy liberalno-lewicowe, a jednocześnie, którzy nie widzą, żeby ta koalicja obywatelska dzisiaj nawet starała się spełnić ich postulaty. To, że nie dowozi. Wiesz, to, że nie dowozi, to jest jedno, bo ludzie mogą sobie wytłumaczyć to tym, że wszystko, co jest postępowe, zostanie zablokowane, w związku z tym Tusk realizuje agendę bezpieczeństwa, która jest niekontrowersyjna nawet z punktu widzenia PiSu. Ale chodzi o to, że oni nawet retorycznie już dzisiaj nie udają, że tę Polskę reprezentują. To znaczy wszystkie tematy, które widzimy teraz w związki partnerskiej. I to nie o to chodzi, czy to się dzieje, czy to się nie dzieje, ani nawet jaki to kształt legislacyjny będzie miało.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ponad dwa lata po wygranych przez Koalicję Demokratyczną wyborach politolog i publicysta Leszek Jażdżewski zastanawia się, co się udało rządowi Donalda Tuska, a co z obiecanych "100 konkretów" pozostało w sferze obietnic i zawiedzionych oczekiwań. To, kto korzysta na zawiedzionych obietnicach, widać w najnowszych sondażach - partia Grzegorza Brauna rośnie w siłę i wyprzedza Konfederację. - Czy Braun jest sexy? - pyta Jażdżewski. To okaże się w najbliższych wyborach.