Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 47
Witamy w 47. odcinku! Tym razem trochę niestandardowo, bo nagrywaliśmy na odległość. Pogadajmy dziś o nadchodzących świętach i wszystkim, co się kręci wokół nich – od klimatu, przez przygotowania, aż po nasze podejście do świątecznego zamieszania. Mamy nadzieję, że umilimy Wam trochę świąteczne porządki i wprowadzimy w odpowiedni nastrój!
Fakt, że gadamy dość publicznie, ale no, aż by się chciało dalej. Ale to polecam ci ten z polem Dziamatti, czy tam, nie wiem, jak on się wymawia, Dziamatti czy Dziamatti? Dziemanti chyba. Ale szczerze, jak to powiedziałem teraz na głos, to sam w siebie zwątpiłem. Ale nie powiedziałem tego z pewnością. No to w takim razie jestem ciekawy, jak będzie ten. Jak będziesz po, to daj znaka. No to możemy chyba to... Dobra. A powiedz mi jeszcze, stary, co z meczem? Będziesz dzisiaj na tym meczu? Czy to już był ten mecz? Czy co się stało? Nie. Finał historii meczowej jest taki, że zostałem w Anglii, kiedy Chelsea przyjechało do Polski. Dobra, czyli oni już byli, bo ja się nad tym trochę nie wyznaję.
Oni byli w Polsce, a dzisiaj Legia gra w Londynie. Dzisiaj, czyli wczoraj grali, no bo wszyscy słuchają w piątek, a my gadamy w czwartek. Czyli już wiemy, co się stało. Legia odpadła. To ci nawet mówię przed meczem. To raczej nie będzie niespodzianek. To było tam 0-3? 3-0 Chelsea wygrała na Łazienkowskim i w trakcie oglądania tego meczu, bo bardzo mnie ciekawiło, czy będę żałował, bo kurde mogłem, to tak naprawdę by się wiązało z tym, że muszę cztery różne samoloty złapać z powrotem do Anglii, żeby wrócić do Glasgow, co byłoby mordercę, nie miałbym gdzie spać, ale na lotnisku bym przekimał i później gdzieś tam doleciał i to wszystko by się udało. Ale miałem takie po prostu, już chyba nie mam siły na to. I później usiadłem sobie w pubie w Anglii i zaczęliśmy oglądać ten mecz.
No i pierwsza połowa, no stary, to była najgorsza pierwsza połowa piłki nożnej, jakiej w życiu oglądałem. W sensie, że po prostu nic się nie działo. I tak sobie wyobraziłem siebie, że jestem na przykład na stadionie i przyniosłem góry i mosty i morza i wszystko. I kurde, bym to zobaczył, to bym się po prostu tak wściekł. Ja mam wrażenie, że byś go nie zobaczył, dlatego że pewnie byś spał. Jakbyś tylko usiadł, powiedziałbyś stążyłem. A jakbyś nie zasnął przez zmęczenie, to przez nudę taką. I druga połowa była taka, że po prostu Chelsea trzy razy strzeliła bramkę i później znowu zaczęło się robić nudno. Więc nawet to paskudnie zabrzmi, co teraz zabrzmi. Ale my byliśmy, robiliśmy, w sumie będzie chyba trzeba poruszyć ten temat, jeżeli już go tak zaczynam, ale zrobiliśmy wał Hadriana, czyli jakby przeszliśmy Anglię 100 mil od zachodu do wschodu i w którymś momencie jakby wylądowaliśmy w tym pubie i miałem takie, ty dawaj chłopaki idziemy dalej i nie dokończyliśmy nawet meczu.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Witamy w 47. odcinku! Tym razem trochę niestandardowo, bo nagrywaliśmy na odległość. Pogadajmy dziś o nadchodzących świętach i wszystkim, co się kręci wokół nich – od klimatu, przez przygotowania, aż po nasze podejście do świątecznego zamieszania. Mamy nadzieję, że umilimy Wam trochę świąteczne porządki i wprowadzimy w odpowiedni nastrój!