Mentionsy Mentionsy
WAHANIE
WAHANIE

Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 45

02.04.2025 ·1 godz 7 min

Czy to spóźniony żart primaaprilisowy? Możliwe, ale jedno jest pewne – Piotrek tak naprawdę nigdy nie chciał robić komedii. Jego prawdziwą pasją zawsze było… sumo. Jak to się stało, że zamiast na macie, wylądował na scenie?Dzielimy się też naszymi narciarskimi historiami – od sukcesów po spektakularne porażki. Piotrek opowiada o swojej „bombie” i nietypowych doświadczeniach z kin w Indiach.Zastanawiamy się, czy zmiana czasu ma jeszcze jakikolwiek sens, a na koniec dzielimy się wrażeniami po obejrzeniu serialu "Dojrzewanie".

Na pizzę to jest ten, że masz narty jak kawałek pizzy. No, no, no. Tak, żeby nie było, to nawet nie jest moje określenie, to jest takie powszechne, narciarskie. Moje, tu wbijamy pineskę, bo to film, który bardzo chcę, żeby powstał. Jak uczysz dzieci jeździć, to pomyślałem o animacji, gdzie są dwie narty, nartoś i nartłomiej. i one muszą znaleźć gogusia, czyli gogle, które spadły i po prostu tworzymy taki pięciominutowy instruktaż, jak się jeździ na nartach. Więc ten pomysł już jest i jest opatentowany i nikt nie może go zrobić, chyba, że mi zapłaci. Albo wpiszę teraz w AI, że taki film, nartoszci na tłomie i szukają gogusia i w ciągu trzech minut powstaje ten film.

Sam blog kulinarny, no też dodam, że moja najważniejsza rzecz, albo jakiś jakby twór, który dla mnie jest najistotniejszy na świecie, no to jest Anthony Bourdeau i jego wszystkie jakby vlogi, które są... w sumie kulinarne, nie? W sensie finalnie ja bym powiedział, że są podróżnicze i są bardziej o ludziach niż o jedzeniu, ale tam na przykład sposób pokazywania jedzenia jest znakomity. No dobra, takie bardziej typu, wiesz, recenzje jedzenia typu. Wchodzimy tutaj, jemy to i tamto i aaa, powiem ci takie yyyy. Gdzieś chyba jak był z nami ten Kopył? Koper. To chyba nawet o tym wspomnieliśmy, nie? Że ciekawe jest to, że już te recenzje jedzenia nie są tak ważne, no bo Google to wypchał. Wchodzisz kurde na Google'a, sprawdzasz, że coś ma 500 opinii i 4,5 i to jest dużo więcej warte, albo dużo więcej mi mówi niż jeden typ, który zachwycił się zapachem.

Albo stwierdził, że to jest ochyda ta pizza. No więc opinie Google'a chyba wyparły te wszystkie teraz wyparły recenzentów. Tak samo myślisz o tym? Właśnie o recenzjach filmowych? Ciekawe. Nie zawsze. Lubię czasem obejrzeć sobie. Jeżeli jest dobry recenzent, który potrafi mi zwrócić uwagę na coś, ja niekoniecznie muszę znać jego opinię. W sensie, wiadomo, może będzie w sensie ciężko ją ukryć, ale jeżeli on mi na przykład pokaże jakąś ciekawostkę na ten temat, jak na przykład zacząłem czytać o tym aktorze, który pierwszy raz był przed kamerą, to miałem takie, to bardzo w ogóle... ciekawe, że nie wiedziałbym tego od Googla. To musiałby recenzent po prostu zrobić trochę researchu. A tak się zastanawiam po prostu, bo jeżeli trafisz na kogoś takiego, który mówi ci o jedzeniu, czy o filmach, tak w twój guz trafia, czyli o, to jest też moja ulubiona knajpa, pokaż, co masz dalej.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.