Adam Jarniewski – „Po co Trumpowi Grenlandia?” – #120
Adam Jarniewski, autor dwóch książek o Grenlandii, który od 20. lat mieszka na tej wyspie, opowiada jak Grenlandczycy reagują na sugestie Donalda Trumpa o przyłączeniu ich ojczyzny do Stanów Zjednoczonych. Z naszym gościem rozmawiamy również o wielu przyjemniejszych sprawach. Głównie o jego fascynującym, zwyczajnym życiu na Grenlandii. Dobrze czytacie :-) Nie jest to oksymoron. Posłuchajcie Adama, a zrozumienie ten fenomen - i na pewno zamarzy się Wam podróż na Grenlandię. Zapraszamy na podcastowy wstęp do tej wycieczki. Polecamy także książki Adama "Nie mieszkam w igloo" oraz "Listy z Grenlandii". Można także odwiedzić jego stronę: www.poznajgrenlandie.pl
Jakie w ogóle jest takie pytanie do Ciebie o Grenlandię? Takie podstawowe, pierwsze, które Ci wszyscy zadają. I zastanawialiśmy się, czy dostajesz pytania, kiedy ostatnio widziałeś pingwina na przykład. To nie, ale zabolało mnie kiedyś. Dostałem zapytanie od Pani, która podpisała się doktor z Polskiego Uniwersytetu. Właśnie o wycieczkę na Grenlandii i między innymi chciała zobaczyć pingwiny. No, czyli to właściwie to jest to samo. Ale to był ten jeden raz. Nie do zapomnienia. Kiedyś było to klasyczne z tym iglo, to już trochę znikło, bo te takie kolorowe grenlandzkie domy przenikły. Ale było naprawdę... Zresztą jak Alina, nasza córka najstarsza, chodziła do szkoły w Polsce, to jej się pytali, czy mieszka w iglo, czy jeździ na niedźwiedziu polarnym do szkoły i tak dalej.
Ale to dzieci. No to dzieci, to wiadomo. Igla to raczej namiot niż domek. Wrócę do tego, ale jedna z sąsiadek też się spytała czy my oddaliśmy Alinę do szkoły w Polsce, bo nie możemy jej na Grenlandii wyżywić. Takie pytanie też było. Ale to jest, że wy przecież jecie dużo lepiej niż my. Tak mi się też wydaje. Tak mi się też wydaje i myślę, że ten cały projekt z wysłaniem jej do szkoły w Polsce kosztował dużo więcej niż tam jakaś... Pani idzie do Lidla albo Biedronki i myśli, że się tak dobrze odżywia. A wracając do Iglo, to był zawsze taki mit, że w Iglo nigdy się nie mieszkało. To jest taki namiot dokładnie, że jak jechali na polowanie zimowe, Inuici, nie tylko Grenlandczycy, to jak mieli gdzieś przenocować, to po prostu tam w godzinę, dwie dało się wybudować Iglo.
Iglo nie zawsze się da wybudować, bo to musi być śnieg twardy, ubity, żeby wyciąć te takie bryły lodowe. A Grenlandczycy zimą mieszkali w takich domach zdarni, z torfu takiego przekładanego kamieniami i na tym była konstrukcja dachowa. Z kości wieloryba albo z drzewa dreftowego, które było skarbem. Jak przypływało jakieś takie drzewo, to od razu skarb. To był skarb i to się ciągnęło kilometrami. Znaczy jak się znaleźli gdzieś tam, to po prostu brało się paru chłopa i się ciągnęło to drewno, bo to był skarb, z tego robiono kajaki, sanie, wszystko. I to było tak przykryte i tam mieszkali przez pół roku, to zimowy okres. Jak szli na takie letnie polowanie, bo to był lód półkoczowniczy, to zabierali to i wtedy ten domek, bo tam mieszkało dużo osób w tym domu, podobno zapach był taki sobie, palono się też taką lampą na foczy tłuszcz i wtedy on przez lato się ten domek ładnie przewietrzył naturalnie, a tą konstrukcję dachową używano jako namiotu.
A ty się nauczyłeś robić iglą? Czy nie było takiej potrzeby? Robiliśmy, robiliśmy. Potrzeby nie, a to dzisiaj to jest, dzisiaj to jest wiesz... No ale jakbyś się zawieruszył gdzieś, pojdziesz na narty, dopadnie cię taka burza śnieżna, to co wtedy, jakąś jamę trzeba kopać? To by było dużo prędzej, ale wiesz co, jak ja bym się zawieruszył, to bym szukał jakiegoś domku myśliwskiego albo czegoś, takich rzeczy, albo budował jamę śnieżną, a jak już wiem, że planuję jakiś nocleg, to jedziesz z namiotem. Po prostu. Tak, po prostu. A nie, że będziesz iglonał. Ale z ciekawości, czy ty się nauczyłeś robić te iglony. Wiesz co, robiliśmy, ale nam to zajęło, ja robiłem z takim znajomym, to nam to zajęło 2-3 dni. A taki pewnie wprawny, myśliwy to robił ile tam?
Tartarki robić, stolarnie. Taka była, u nas jest taki klub narciarski, to jest jeden z niewielu ceglanych domów w Sisymiu, nazywamy go właśnie iglą, taką formę trochę. Jest wybudowany jako wolontariat. Dużo rzeczy tak się robi na Grenlandii. Jest zrzeszenie, jest wolontariat, ludzie sami pracują i no to miesza z tym. Ale on jest wybudowany, tak się mówi, z grenlandzkiej cegły, ale jak w tym pokopiesz trochę, to się okazuje tak, tam wydobyto ten materiał na cegłę, to jest glina chyba, nie? Na Grenlandii, wywieziono go do Danii, wypalono tam cegłę i przywieziono z powrotem, nie? Także czy to ma sens? Wydobycie było. Ekologiczne bardzo. Już trochę rozmawialiśmy o tym, że wielu rzeczy musiałeś się nauczyć po przeprowadzce, a co nie wychodzi ci w ogóle cały czas?
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.