Bitwa w Wąchocku i tragedia na Zarżniętej Górce
Niewiele osób wie o tragedii związanej z kaplicą na Zarżniętej Górce. Bitwa Powstania styczniowego, która miala miejsce na przedmieściach miasta też nie jest zbyt mocno znana. Dodać do tego możemy Polanę Langiewicza na której Langiewicz nigdy nie był.
Mamy go. Zajączek sobie kica. Wielki mi duch, a ci aferę robią. Dawaj pan ten placek. Jakby wam coś z tego placka zostało, to możecie przynieść do nas. A ty reżyserku, powiedz mi, tak z kronikarskiego obowiązku, pod jakim wezwaniem była owa kaplica? Świętego Rocha. Zaraz, zaraz, coś mi się po głowie kołacze. Zapewne chodzi ci o górę Świętego Rocha i stojącą na niej kapliczkę tego świętego, ale to w zachodniej części Wąchocka i to całkiem inna historia. Teraz wszystko już jasne. O czym nagrywamy dalej? Przenosimy się do czasów Powstania Styczniowego. Znam sprawę. Od 23 stycznia do 3 lutego 1863 roku w Wąchocku znajdowała się kwatera Mariana Langiewicza.
Tu Langiewicz ogłasza odezwę, wzywając ludność do zwiększenia wysiłku zbrojnego. Miejscowość była dla powstańców prawdziwą ostoją. No i prawdziwa bitwa. Bitwa? Tu? Nie słyszałem. Taka to właśnie ta historia. Niby wiemy, ale nie do końca. Niby pamiętamy, ale nie wiemy o czym. Coś w tym jest. Czas nadrobić zaległości z historii powstania. Opowiadaj. W Wąchocku zgromadziły się oddziały powstańcze z całej okolicy. Uporządkowano siły. Podzielono ludzi na kompanie i bataliony. W okolicznych lasach rozpoczęto intensywne szkolenie. Patrole kawalerii szły na rozpoznanie we wszystkich kierunkach. Całe to zamieszanie nie uszło uwagi Moskali.
Maszerowali na Wąchock od strony Parszowa. Langiewicz postanowił ich zatrzymać. Prawą stronę drogi obsadził Batalion Kosynierów. Z lewej strony miejsce zajął Batalion Czachowskiego. Razem 600 ludzi. Sam Langiewicz, przy którym było 400 powstańców, zajął miejsce na wylocie drogi pod samym Wąchockiem. Początkowo walka przebiegała po myśli powstańców, ale w późniejszej fazie Moskale zaczęli naciskać na kosynierów, którzy jako gorzej uzbrojeni wycofali się. Langiewicz w obawie przed zupełnym rozbiciem dał rozkaz odwrotu. Gdzie? Wszędzie byli Moskale. No w różne miejsca, ale generalnie szli na Bodzętyn.
A do czego zmierzasz? Mam schodzone te lasy w każdą stronę. Pewnie po bitwie powstańcy założyli obóz w lesie. Dziś to miejsce znane jest jako Polana Langiewicza, niedaleko od Wykuszu. Są tam nawet dwa źródełka, które też określane są jako źródło Langiewicza. Wszystko się zgadza. Poza historią. Co sugerujesz? Z dużą dozą prawdopodobieństwa Langiewicza tam nigdy nie było. No nie, poważnie opowiadasz? Wszyscy się mylą. Musisz to wyjaśnić natychmiast. Oczywiście. Wysyłamy tam naszych detektywów. Zapraszam szanowne aktorstwo przed mikrofony. Kolejna tajemnica do rozwikłania. Uwaga, nagranie.
Bloki piaskowców tworzą skalny uskok z charakterystycznymi okapami. Jak dobrze, że pan Bucek to stworzył. Utrudzony wędrowiec ma się gdzie schronić. Piknie tu jest. A wyczytałam, że niedaleko stąd, jakieś 200 metrów, jest drugie takie miejsce. Mówią na nie Biały Kamień. A, no, właśnie, tak, tak, tak, pani na mnie patrzy, a zamyśliłem się. Tak, tak, jest tam gdzieś z pięćdziesiąt skałek, a największa będzie miała z cztery metry wysokości. Dziś oba miejsca są pomnikami przyrody, ale dawniej pod skałkami chronić mieli się wędrujący Cyganie. Stąd nazwa tego miejsca – Cygańska Kapa. No, ale w przewodnikach jest też, że chronili się tutaj powstańcy z oddziału Langiewicza i partyzanci od Ponurego.
No? Halo? Wiesz pan coś o tym? Panie przewodniku, uważaj pan. Z tonu głosu wynika, że małżonek zasadzkę przygotował. Panie Ewelino, nie obawiam się. Panie Krzysztofie, w przewodnikach różne rzeczy piszą. Na tym terenie aktywne były różne oddziały powstańcze. To niewykluczone, że i tu chronili się przed deszczem. Aleś pan wybrnął jak piskorz. A o polanie Langiewicza pan słyszałeś? Wiadomo, panie Krzysztofie. Tylko, że tam ponoć Langiewicza nigdy nie było. Ale czy to prawda, to akurat tutaj w stu procentach nie jestem pewien. A ja jestem pewien! Po Bitwie w Wąchocku oddziały poszły do Bozentyna. Może nawet część tą drogą, ale większość poszła na Rataje i Świślinę, a sam Langiewicz pojechał bryczką na Brody i od tamtej strony dostał się do Bodzętyna.
To pewne? No tak we wspomnieniach znalazłem. Oznacza to, że opowieść o Langiewiczu siedzącym pod wielkim dębem na polanie to wymysł? Niestety tak. Choć nie wyklucza to możliwości, że kwaterowali tam powstańcy, czy to w styczniu 1963 roku, czy w czerwcu tego samego roku, gdy oddział Czachowskiego bił się w Ratajach. Pyszna herbata. Pomilczmy teraz i posłuchajmy, o czym szepcze las. Był to kolejny odcinek słuchowiska WYPRAWA W NIEZNANE. Mirosław Bieliński, Dionizy Krawczyński, Ewelina Gronowska, Krzysztof Grabowski, Adrian Wajda.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Grupka przygoda opisuje zaginioną Górę w Wąchocku i opowiada o tragicznym zdarzeniu z 1838 roku.
Grupka przygoda prowadzi wyprawę na Górę, próbując zarejestrować ducha samobójcy.
Grupka przygoda opowiada o bitwie w Wąchocku podczas Powstania Styczniowego i kontrowersjach na temat lokalizacji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.